Królewskie miasto – zakończenie

Kazimierzowski sandomierski Zamek to właściwie tylko jedno, zachodnie skrzydło – tyle bowiem zostało po potopie szwedzkim. Ale i to co zostało jest piękne i także stąd można podziwiać piękne widoki.
Potop szwedzki spowodował zniszczenia gotyckiej bazyliki katedralnej – ucierpiał przede wszystkim dach i sklepienie nad prezbiterium. W katedrze zachwycają przede wszystkim słynne polichromie bizantyjskie z XVw. A także malowidła poświęcone męczeństwu sandomierzan.
Najstarszym zabytkiem Sandomierza jest romański kościół św. Jakuba. Należy do najstarszych świątyń w Polsce zbudowanych z cegły. Ufundował go w I poł. XIII w. biskup krakowski Iwo Odrowąż dla klasztoru Dominikanów. Do kościoła wchodzi się przez słynny portal z formowanej cegły, który posiada bogatą dekorację.
Późno-renesansowe Collegium Gostomianum zachowało w całości pierwotny kształt i funkcję. Jest jedną z najstarszych szkół w Polsce.
Istnieje też w mieście słynna, wąska furta dominikańska zwana „Uchem Igielnym”.

skanowanie0008
I inne stare kościoły, piękne zabytkowe kamieniczki, ciekawe muzea, tajemnicze miejsca i wąwozy.
Jak każde pięknie położone i zabytkowe miasto – tak i Miasto Królewskie miało i ma swoich wielbicieli. Było ich wielu, ale największym był chyba Jarosław Iwaszkiewicz. Był on związany z Sandomierzem przez ponad pół wieku i w nim mieszkał. Napisał tu „Lato w Nohant” i wiele innych utworów. W Muzeum Okręgowym na Zamku jest wystawa poświęcona temu pisarzowi.
Także Wiesław Myśliwski jest bardzo związany z tym miastem. Urodził się i mieszkał w pobliskich Dwikozach, a do szkoły podstawowej i średniej chodził w Sandomierzu.
Od kilku lat w Królewskim Mieście i jego okolicach kręcony jest serial o księdzu Mateuszu, który jest nie tylko dobrym, życzliwym duchownym ale też detektywem. Jest to jednocześnie promocja tego miasta.
„Pozdrawiam prastary Sandomierz tak bardzo mi bliski…. Wspominam patrona tego miasta Wincentego Kadłubka, który jako pierwszy Polak opisał dzieje narodu w Kronice Polskiej. Miasto to pamięta Jana Długosza i świętą Królową Jadwigę….”
Takie słowa skierował do sandomierzan papież  Jan Paweł II w czasie mszy św. w Sandomierzu w dn. 12.06.99.

skanowanie0011

———————————————————————————————————————

Siedzieliśmy w Górach Pieprzowych i patrzyliśmy na Wisłę. Nadal była bardzo szeroka i prawie po horyzont zalewała niżej położone pola i łąki…
- Babciu – powiedział mój wnuczek – szkoda mi kolegi, którego tu poznałem – bo już nie ma swojego domku. A mieszkał w takim ładnym mieście – prawda?”

  40 comments for “Królewskie miasto – zakończenie

  1. 23 stycznia 2018 o 07:50

    Napisałaś tryptyk :-) Ciągle brakuje mi czasu na dokładniejsze zwiedzenie Sandomierza, choć byłam tam, ale zbyt krótko. Znam sandomierzankę, która co prawda od lat mieszka gdzie indziej, ale kocha to miasto i pisze o nim w swoich wierszach i książkach historycznych. Ona tak kocha Sandomierz jak Ty Warszawę. Właśnie kończy drugą książkę o nim. Obiecała mi, że kiedyś mnie po nim dokładnie oprowadzi i wszystko pokaże, opowie o historii i ulubionych miejscach. W tym roku już muszę się z nią umówić.

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 07:58

      To koniecznie przypomnij jej tę obietnicę.
      Sandomierz jest naprawdę piękny i pełen tajemnic.

      P.S. Czy mam rozumiec że zaczęłas czytać moje kolejne „Zwariowanie..”?

  2. 23 stycznia 2018 o 08:08

    Żeby wiedzieć jak kochasz Warszawę, wcale nie muszę czytać książki :-))) Przecież to było wiadomo od dawna. Ale owszem, zaczęłam, tylko musiałam przerwać, ale leży przy łóżku z zakładką w strategicznym miejscu ;-))))

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 08:11

      Spoko i luzik – nie ucieknie Ci…
      :-)

  3. 23 stycznia 2018 o 08:53

    Albo ominąłem, albo nie podjęłaś wielkiego tematu, jakim są obrazy w katedrze. Jest to jeden z najważniejszych problemów Wielkiej Sztuki, co można wystawić, a co nie. Napisałem na ten temat NOTKĘ (jak ktoś chce, to proszę zajrzeć), ale najważniejszy akapit zacytuję: „W Katedrze gotyckiej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu ściany naw bocznych obudowane są boazerią z obrazami namalowanymi przez Karola (Charles) de Prevot w latach 1708 – 1737, przedstawiającymi m.in. rzeź ludności Sandomierza dokonaną przez Tatarów. Cykl obrazów zawieszonych dookoła wszystkich ścian kościoła nosi nazwę „Martyrologium Romanum”, kolejne obrazy przedstawiają różne męki na przestrzeni stuleci zadawane chrześcijanom przez ich wrogów. Pomysłowość malarza, wyrafinowanie tortur, wyraz twarzy świątobliwych kapłanów miała z założenia budzić przerażenie. Zasada rządząca cyklem jest bardzo prosta – jeden męczennik przypada na każdy dzień, obrazów jest bodajże tyle co dni w roku. Mamy tu więc całe bataliony ścinanych, żywcem obdzieranych ze skóry, gotowanych w oleju, przypiekanych na rożnie – doskonałą galerię okrucieństw rodzaju ludzkiego, z tym że wszystkie owe straszności wymierzone są w Kościół chrześcijański. Jest tam również najsłynniejszy polski obraz związany z tą tematyką: „Posądzenie Żydów o mord rytualny na dzieciach w roku 1698 – 1710). To jest problem wielu muzeów w Europie, czy Wielka Sztuka ma prawo być niepoprawna politycznie. Pzdr

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 09:58

      Dzięki serdeczne.
      Z pewnością ominęłam wiele ważnych tematów o Sandomierzu.
      Chociaż o męczeństwie sandomierzan wspomniałam.
      Dziękuję i pozdrawiam

    • 23 stycznia 2018 o 15:36

      Kiedy ostatnio byłam w katedrze obraz z mordem rytualnym był zasłonięty. Oficjalnie z powodu renowacji.

      • ~Stokrotka
        23 stycznia 2018 o 19:22

        Dziękuję za informację Ewo.

      • 24 stycznia 2018 o 10:45

        Ja też ~Ewo (Ind) dziękuję.

        • ~Stokrotka
          24 stycznia 2018 o 18:42

          :-)

  4. ~An-Ula
    23 stycznia 2018 o 09:40

    Sandomierz jak Kazimierz, to wyjątkowe perełki. Buziaki zostawiam, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 09:58

      Pełna zgoda Anusiu.
      :-)

  5. 23 stycznia 2018 o 13:01

    Po raz czwarty chyba próbuję napisać komentarz do Twojego „osobistego przewodnika” po Sandomierzu. (Mój prymitywny tablecik odmawiał współpracy, ale dziś dorwałam się do PRAWDZIWEGO laptopa). To, (jak zwykle tutaj), przepiękna opowieść o miejscu urokliwym i historycznym, która „naznaczona” jest osobistą nutą Stokrotki :-)
    Chciałam również „zeznać”, że przeczytałam, (pomiędzy moimi katowickimi spotkaniami i noca), Twoje warszawskie zwariowanie. Jest to kolejna piękna i mądra książka :-). Dziękuję.

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 14:33

      To cieszę się Dagmaro, że udało Ci się wkońcu umieścić tu komentarz.
      No i dzięki serdeczne za miłe słowa na temat mojego trzeciego zwariowania.
      ;-)

  6. ~cz
    23 stycznia 2018 o 14:14

    wstyd się przyznać, ale Sandomierz znam z „Księdza Mateusza”, dlatego Twój osobisty przewodnik przeczytałam z dużym zainteresowaniem

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 14:34

      Bardzo mnie to cieszy Czesiu.
      :-)

  7. 23 stycznia 2018 o 14:41

    W Sandomierzu nie zwiedziliśmy wszystkiego z powodu upału i braku sił, ale Zamek piękny i wystawy ma bogate. Na pewno warto wrócić…

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 14:43

      Nie tylko zamek warto zwiedzić. Także ratusz i Muzeum Diecezjalne. Albo tylko usiąść na rynku i patrzeć na ratusz…
      :-)

  8. ~Malgorzata
    23 stycznia 2018 o 14:50

    Probujesz zachować obiektywny sposób przedstawiania ukochanych miejsc, ale i tutaj, i w pięknej , „zwariowanej” książeczce promienieje milosc do tych miejsc i gdyby to było możliwe już bym sprawdzala Twoje wrazenia i wedrowala po Warszawie, Sandomierzu…

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 14:51

      Kochana jesteś Małgosiu.
      :-)

  9. ~Stan
    23 stycznia 2018 o 15:40

    Z Twojego pisania można się rozkochać w miastach nad Wisłą i pojąć jak ważne są w dziejach naszego narodu, jak powinniśmy je szanować i cenić . Dobrze, że Ty to czujesz i potrafisz swoim talentem pociągnąć za sobą swoich Czytelników.. Ciekaw jestem o czym teraz napiszesz, a to znaczy że staję się stałym gościem w Twoim blogu. I to nie na zasadzie rewanżu.

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 19:24

      W czwartek będzie tekst o najbliższym mi geografie.
      Dziękuję za miłe słowa.

  10. 23 stycznia 2018 o 17:39

    Moja babcia urodzona w Sandomierzu☺Dawne czasy i dawne opowieści z tym miastem były związane z nasza rodziną::))Teraz już wszystko ucichło.Byłam dwa razy w Sandomierzu,ale w młodości.Sporo mi uciekło wspomnień ,ale niektóre miejsca pamiętam::))Pozdrawiam cieplutko.

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 19:25

      A ja dziękuję Ci serdecznie za ten osobisty komentarz.
      :-)

  11. 24 stycznia 2018 o 01:29

    Zabrałaś nas na wspaniałą wycieczkę. Przeczytałam z przyjemnością :)

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 05:05

      MIło mi.
      :-)

  12. 24 stycznia 2018 o 01:34

    No i za szybko wcisnęłam enter. Miałam zapytać – czy przenosisz gdzieś swojego bloga? Jeśli tak, to pięknie poproszę o adres.

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 05:06

      Będzie nowy blog adres podam za parę dni.
      :-)

  13. ~Lena Sadowska
    24 stycznia 2018 o 02:53

    Witaj, Stokrotko.

    Nadrobiłam braki lekturowe i dorzucam słówko od Jerzego Harasymowicza:

    „Zewsząd ciągnie ku nam
    Korzenny zapach starej Polski
    Nieustannie tka się plecionka tradycji
    Na Jakubowym portalu”
    („Kościół Jakuba”)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 05:06

      Dziękuję Ci serdecznie Leno.
      :-)

  14. ~Marek
    24 stycznia 2018 o 07:10

    To pewnie niedługo znowu się tam wybierzecie?
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 07:12

      Się zobaczy…
      :-) :-) :-)

  15. 24 stycznia 2018 o 13:04

    Wciąż sobie obiecuję, że odwiedzę Sandomierz.
    Może w tym roku się to uda :)

    Serdeczności Stokrotko :)

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 18:25

      Ale powinnaś tam byc conajmniej dwa dni.
      :-)

  16. 24 stycznia 2018 o 19:03

    Zaprawdę powiadam Ci! Kiedyś odwiedzę Twoje ukochane miejsca i zdam z tego relację! PS. Dziękuję za przesyłkę:)

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 19:08

      Trzymam Cię za słowo :-)
      Rozumiem, że książka doszła wreszcie.
      Mam nadzieję, że Moja Warszawa Ci się spodoba.
      :-)

  17. ~Joanna
    24 stycznia 2018 o 22:36

    Pomimo, że czytałam wcześniej ten tekst to z wielką ciekawością wyłapywałam szczegóły, o których już nie pamiętałam. Wszyscy zauważają, że piszesz z uczuciem o miejscach i to jest ta największa wartość wszystkich Twoich opowiadań oprócz ogromnej wiedzy oczywiście. Można wtedy zarazić się tym uczuciem, nawet nie będąc nigdy w opisywanym mieście.
    Warszawa, Kazimierz, Sandomierz, Płock, Białystok……mogę wymieniać i wymieniać miasta w których ujrzałam Twoje serce. I jak Cię nie kochać za to pisanie?? :))

    • ~Stokrotka
      25 stycznia 2018 o 05:26

      Westchnęłam sobie tylko Joasiu….
      :-) :-) :-)

  18. ~Ela
    25 stycznia 2018 o 06:39

    Piękne to musi być miasto.
    A w Twoim opisie ożywa.
    :-)

    • ~Stokrotka
      25 stycznia 2018 o 06:41

      Napisałam jak umiałam…
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *