Królewskie miasto – część druga

skanowanie0007

Wjeżdżaliśmy do Sandomierza autobusem od strony Tarnobrzega, dlatego przejeżdżaliśmy przez prawobrzeżną jego część. Przed nami za Wisłą widniał Sandomierz zabytkowy, przepięknie usytuowany na wysokiej skarpie. Po naszej prawej i lewej stronie widniał Sandomierz, który zaznał prawdziwego potopu. Było to wprawdzie trzy miesiące po powodzi, ale widok nadal był przerażający. Przez około 15 min. mijaliśmy opuszczone domy, zalane podwórka, powyrywane drzewa, sterty wyrzuconych mebli nie nadających się do użytku, zniszczonych samochodów, żelastwa … Woda stała ciągle w dawnych ogródkach, wszystkie domy miały pootwierane drzwi i okna i były puste. Na ścianach wszystkich domów widać było jak wysoko doszła woda. Gospodarstwa były całkiem opuszczone, czasami tylko było widać starszych ludzi, którzy krzątali się po nich w poszukiwaniu czegoś – nie wiadomo czego. Chyba tylko pamiątek, bo po takiej powodzi nic nie nadawało się do użytku. Na szczęście nie ucierpiał największy zakład przemysłowy miasta – istniejąca już od 1965r Huta Szkła. Dzięki niesamowitej mobilizacji pracowników huty, okolicznych mieszkańców, wojska i odpowiednich służb ratunkowych zakład został uratowany. Na szczęście – bo jego zalanie spowodowałoby nie tylko utratę miejsce pracy dla wielu ludzi, ale też straszliwe skażenie środowiska.
Wprawdzie najważniejsi są zawsze ludzie i ich życie, to niesamowicie smutny był fakt całkowitego zalania cmentarza. Także kościół został zalany.
I kiedy już mieszkańcy prawobrzeżnego Sandomierza odetchnęli – przyszła 2-ga i 3-cia fala i ponownie zalała ich domy….
Gdy zwiedzaliśmy Królewskie Miasto ciągle natykaliśmy się na ludzi, którzy nie chcąc wracać do opuszczonych, zniszczonych domów siedzieli w ciągu dnia na rynku, koło katedry, koło zamku. Nasz 6-letni wówczas wnuczek bawił się na słynnej kotwicy, która stoi tuż koło ratusza z chłopcem, który nie miał już domu i mieszkał z rodzicami i dziadkami w kontenerze na przedmieściu miasta.
W II połowie XIV w, za czasów panowanie Kazimierza Wielkiego miasto zostało otoczone murami obronnymi z 4 bramami, z których do dziś zachowała się tylko jedna – Brama Opatowska. Ceglana, kwadratowa 33-metrowa wieża jest zwieńczona renesansową attyką. Na górze znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać nie tylko Królewskie Miasto ale i jego otoczenie. Widok jest naprawdę piękny. Przez tę bramę wchodzą na Stare Miasto wszyscy turyści.

skanowanie0009

I potem po przejściu ulicy Opatowskiej schodzą w dół i zwiedzają miasto podziemne – korytarze, komory i piwnice znajdujące się na różnych poziomach – aż do 12 m. w głąb. Ta Podziemna Trasa Turystyczna ma 470 metrów i prowadzi pod ośmioma kamieniczkami oraz pod Rynkiem. Korytarze prowadzą do dawnych prawie 700 lat liczących magazynów kupieckich. W trakcie zwiedzania lochów turyści dowiadują się o słynnej Halinie Krępiance, która swoim fortelem doprowadziła do tego, że Tatarzy, którzy po raz kolejny najechali miasto musieli się poddać i odstąpić od oblężenia.
Ratusz znajduje się na samym środku sandomierskiego rynku. Powstał w XIV w. jako budowla gotycka, ale później ulegał przebudowie, która uczyniła z niego przepiękną renesansową budowlę. Attyka ratusza należąca do najpiękniejszych renesansowych attyk w Polsce pochodzi z XVI w.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

  30 comments for “Królewskie miasto – część druga

  1. 21 stycznia 2018 o 07:04

    Pierwszy raz zobaczyłam Sandomierz właśnie od strony Tarnobrzega. Był pięknie oświetlony zachodzącym słońcem. Zakochałam się.
    A wiesz, że huta już jest przeniesiona? Zbyt ryzykowne było jej trwanie tak blisko rzeki.

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 08:52

      Nie wiedziałam o tym. A gdzie ją przenieśli?

      • 21 stycznia 2018 o 11:24

        Nie jestem pewna czy całą przenieśli czy tylko część produkcji. I nie pamiętam dokąd, ale gdzieś niedaleko. Ludzie nie stracili pracy, tylko zmienili trasę dojazdu.

        • ~Stokrotka
          21 stycznia 2018 o 19:34

          Dziękuję.

  2. ~Ela
    21 stycznia 2018 o 07:12

    Pamiętam doskonale tę powódż chociaż mieszkam na zachodzie Polski. W telewizji i w gazetach pokazywany był ciągle kościól w Sandomierzu, w którym stała woda.
    To musiał być koszmar dla mieszkańców tego miasta.
    Dziękuję Stokrotko za ten tekst.
    Czekam z niecierpliwością na ciąg galszy.

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 08:53

      Elu – nawet te osoby które tylko oglądały były wstrząśnięte widokiem.
      Pozdrawiam Cię,

  3. ~An-Ula
    21 stycznia 2018 o 08:10

    Ja też ze zgrozą oglądałam skutki sandomierskiej powodzi. A słynne Ucho Igielne, przejście w murze ma nadzwyczajną moc. Spełniają się marzenia w tym momencie wypowiedziane.
    Pozdrawiam serdecznie, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 08:55

      O Uchu Igielnym będzie w trzeciej części…
      Serdeczności Anusiu.
      :-)

  4. ~Marek
    21 stycznia 2018 o 08:27

    To musiał być straszliwy kontrast.
    Po jednej stronie piękne, zabytkowe miasto a pod drugiej ślady – jak to pisałaś – po potopie.
    Od nas jak zwykle
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 08:55

      Tak niestety było Marku…
      Odwzajemniam:
      :-) :-) :-)

  5. 21 stycznia 2018 o 09:06

    Podziemna trasa turystyczna to super sprawa, ale jeszcze bardziej podobała mi sie opatowska i ryneczek w Opatowie.
    Na mnie podobne wrażenie zrobiły kamienice wrocławskie po powodzi…puste oczodoły okien, ślady, dokąd sięgała woda itp.

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 19:35

      No tak, we Wrocławiu też była straszliwa powódź.

  6. 21 stycznia 2018 o 10:18

    WIelokrotnie byłam w okolicach Sandomierza właśnie po powodzi. Okropne.

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 19:35

      Potwierdzam to Anno.

  7. 21 stycznia 2018 o 12:24

    Ja też byłam w Sandomierzu po powodzi, to był koszmar. Wisła była wtedy imponująco piękna i potężna. Szkoda tylko, że takim kosztem.
    Serdeczności :)

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 19:35

      Wisła zalewała wszystkie pola…

  8. ~Malgorzata
    21 stycznia 2018 o 13:56

    Mogę sobie wyobrazić ten kataklizm, bo przezylam powodz we Wroclawiu. W Sandomierzu uratowano hute, u nas Ostrow Tumski. Do mojej ulicy wprawdzie woda doszla, ale nie zalala domow – rzeka nie była tak blisko.Mimo techniki wobec zywiolu jesteśmy bezsilni.

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 19:36

      Masz rację Małgosiu, powódź to straszliwa rzecz.

  9. 21 stycznia 2018 o 16:16

    Jak widzę po pierwszym wpisie, prowadzisz bardzo ciekawego bloga. Żałuję, że tak późno tu trafiłam i nie zdążę zagłębić się w archiwum. Mam nadzieję, że uda Ci się przenieść wszystkie treści do nowego miejsca.

    • ~Stokrotka
      21 stycznia 2018 o 19:37

      Zapraszam Cię serdecznie.
      :-)

  10. 22 stycznia 2018 o 10:07

    Jestem :)
    Nigdy nie byłam w Sandomierzu, więc z przyjemnością sobie z Toba pospacerowałam.
    Dziękuję.

    • ~Stokrotka
      22 stycznia 2018 o 13:39

      To zapraszam jeszcze na 3-cią część.
      :-)

  11. 22 stycznia 2018 o 16:40

    Sandomierz to przepiękne miasto. Bardzo ucierpiało w czasie powodzi. My ostatnim razem jechaliśmy od strony Ostrowca Świętokrzyskiego.
    Pozdrawiam:)*

    • ~Stokrotka
      22 stycznia 2018 o 17:06

      Dziękuję Moniko i zapraszam na trzecią część.
      :-)

  12. 22 stycznia 2018 o 19:53

    opowiadanie powodzi, to coś, co da zaledwie namiastkę.
    oglądanie efektów po fakcie daje fragment obrazu.
    bylem zamknięty przez wodę tydzień czasu – to coś, co opowiada się bardzo słabo, a zapomnieć trudno.

    • ~Stokrotka
      22 stycznia 2018 o 20:10

      Bardzo Ci współczuję,

  13. 23 stycznia 2018 o 08:52

    Piękne miasto, niestety, przez „Ojca Mateusza” bardzo zdrożało.

    • ~Stokrotka
      23 stycznia 2018 o 09:47

      A o tym to nie wiedziałam.

  14. ~Joanna
    24 stycznia 2018 o 01:12

    Niezwykle klimatyczne miasto, które ma zaklęty w sobie romantyzm i piękno. Rynek o każdej porze roku jest urokliwy. Niestety nie zdążyłam zwiedzić podziemnych przejść, które bardzo mnie intrygowały i nie widziałam niższej części po powodzi. Bardzo ciekawy tekst. Czekam na dc.

    • ~Stokrotka
      24 stycznia 2018 o 05:03

      Joasiu – ostatnia część już jest wyzej.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *