Hotel Lambert

Uwaga:

Poniższy tekst od 18 marca 2013 roku znajduje się na portalu pisarze.pl. Publikowałam go też na pierwszym blogu. Przepraszam więc osoby, które go znają, że zawracam im głowę, ale zdecydowałam się powtórzyć go w nawiązaniu do poprzedniej notki o Czartoryskich.

——————————————————————————————————————-

skanowanie0001

Na Wyspie Św. Ludwika w Paryżu znajduje się Hotel Lambert. Nie jest on już niestety od dawna w polskich rękach, ale dom ten nadal budzi bardzo ciepłe skojarzenia i myśli. Szczególnie wtedy gdy przewodnicy po Paryżu pokazują go Polakom z płynącego po Sekwanie statku.
„W tej chwili wolno mi powiedzieć: on był waszym królem”. Te słowa padły nad trumną księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ale i wcześniej Monarchistyczne Towarzystwo Trzeciego Maja widziało w księciu kandydata na polskiego króla. Niekoronowany król Polski, szef stronnictwa nazywanego od jego pałacu po prostu „Hotel Lambert” wierzył w siłę dyplomacji i niestrudzenie zabiegał o przychylność obcych rządów i parlamentów. „Chcę aby prawa Polski były wypisane na murach wszystkich parlamentów Europy” powtarzał książę Adam Jerzy Czartoryski. I częściowo udało mu się ten zamiar zrealizować. Dzięki jego polityce sprawa Polski trwała w świadomości Zachodu, choć Polski nie było już na mapie. /Za: Barbarą Stettner-Stefańską w sercem pisanej książce „Paryż po polsku”/.
Do kupna Hotelu Lambert namówił rodzinę Czartoryskich Wojciech Grzymała – przyjaciel Chopina i to on pertraktował w imieniu nabywcy z dotychczasowym właścicielem. Kupiony w 1843 r. paryski pałac na Wyspie Św. Ludwika od razu zaczął pełnić rozmaite funkcje. Był nie tylko rodową siedzibą Czartoryskich, ale przede wszystkim ośrodkiem działalności politycznej, oświatowej i charytatywnej. Był miejscem spotkań polskiej emigracji.
Znany i ceniony historyk Stefan Kieniewicz tak pisał w „Historii Polski 1795-1918”: „Podczas gdy w trzech zaborach nie wolno było wymówić i wydrukować słowa „Ojczyzna”, emigracja rozporządzała pełną swobodą słowa i szeroko z niej korzystała. Wydawała dziesiątki czasopism, setki książek, tysiące broszur i ulotek. Dużo tej literatury docierało potajemnie do kraju, mimo, że za kolportaż i przechowywanie jej spotkało nie jednego więzienie i zesłanie. Przede wszystkim chłonął kraj poezję romantyczną, a zwłaszcza te jej arcydzieła, w których zawierał się najpotężniejszy ładunek uczuć patriotycznych /…/. Mesjanizm romantyków, wiara w odkupicielską wartość polskich poświęceń dla całego świata egzaltowała umysły i wzmacniała rewolucyjne nastroje./…/. Elita umysłowa emigracji żyła w kontakcie z najwybitniejszymi umysłami epoki czerpiąc od nich i przyswajając sobie to, co odpowiadało jej własnym przekonaniom i skłonnościom.”
Drugi z przyjaciół Chopina – Eugeniusz Delacroix pracował przy restauracji pałacowych wnętrz, ozdobionych wspaniałymi malarskimi dekoracjami. Pochodzący z XVII wieku Hotel Lambert słynął w całym Paryżu z pięknych wnętrz. Najpiękniejsza była wielka sala balowa, zwana Salą Herkulesa, ponieważ freski Le Bruna zdobiące jej ściany i sufit, wyobrażają bohaterskie czyny małżonka Dejaniry. Podobno wspanialszych sal nie było ani w Wersalu ani w Luwrze.
Po salach tych chodzili Wielcy Polacy – Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Chopin, Kossak.
Wiele z tych postaci jest ciągle w Hotelu Lambert. Zostali uwiecznieni na obrazie przez Teofila Kwiatkowskiego. Obraz nosi tytuł „Bal w Hotelu Lambert”. lub „Polonez Chopina” i znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Jest na nim Fryderyk Chopin grający na fortepianie, George Sand, księżna Marcelina Czartoryska, Adam Mickiewicz. A także bosa wiejska dziewczynka z długimi warkoczami, wyglądająca jakby przyszła do Hotelu Lambert prosto z mazowieckich pól. Są rycerze w pancerzach i z husarskimi skrzydłami. I jest oczywiście książę Adam Jerzy Czartoryski patrzący w zadumie na Zawiszę Czarnego.
Obraz ten jest odbierany jako bolesna maskarada, smutny obraz polskiej emigracji, która nie może wyzwolić się z pamięci o dawnej świetności Polski, wymazanej z mapy Europy.
Książę Adam Jerzy zmarł w 1861 roku nie dożywając /na szczęście/ klęski powstania styczniowego i napływu kolejnej fali emigracji do Paryża. Faktycznym przywódcą ugrupowania Hotel Lambert został jego syn Władysław. Pełnił on na emigracji wiele znaczących funkcji. Był też założycielem Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
Po latach, gdy Polska już istniała /choć wciąż nie była suwerenna/ – ani emigracja nad Sekwaną, ani władze w kraju nie zmobilizowały się aby kupić Hotel Lambert wystawiony w 1975 roku na sprzedaż. I chociaż Polonia miała prawo pierwokupu i cena ofiarowana Polsce była niższa od tej jaką oferowano innym, to do dziś Polacy wędrujący polskimi śladami w Paryżu /a zalicza się do nich autorka niniejszego tekstu/ nie mogą wejść do tego budynku i poznać bliżej jego historii. I chociaż prawie całe wnętrze zostało przeniesione do muzeów do Krakowa i do Puław, to pozostaje żal. Bo płynąc Sekwaną widzi się tylko najmniej interesującą część budynku, tymczasem na jego pięknym dziedzińcu, na wprost bramy wciąż widnieje herb Czartoryskich.
Chyba – że i jego już nie ma – i że ówczesny właściciel baron Rothschild zastąpił go herbem własnej rodziny. Miał bowiem taki zamiar, ale nie zgodził się na to paryski konserwator zabytków.
Ale to były wiadomości z sierpnia 2000 roku, bo wtedy płynęliśmy Sekwaną okrążając jej wyspy.
Z Hotelem Lambert związana też była słynna Biblioteka Polska. Stojący w pobliżu budynek został kupiony przez Wielką Emigrację właśnie w celu umieszczenia w nim wartościowych zbiorów z bibliotek i muzeów w kraju, który już nie istniał. Na jego kupno złożyła się cała Emigracja. Kwestował sam Adam Mickiewicz, a składki dawali zarówno bardzo bogaci jak i powstańcy listopadowi żyjący z marnego zasiłku.
Biblioteka podlegała Towarzystwu Historyczno-Literackiemu. Jej pierwszym prezesem był książę Adam Jerzy Czartoryski a wiceprezesem Adam Mickiewicz.
Ta wspaniała instytucja zasługuje jednak na całkiem odrębny opis.
Na Wyspie Św. Ludwika znajduje się też przepiękny kościół, którego mury pamiętają bywających w nim Wielkich Polaków.
Nie mieliśmy jednak szczęścia obejrzeć jego wnętrza bo był zamknięty.
Ale wiem, że odbywają się w nim często koncerty.
———————————————————————————
W maju 2007 r. rodzina Rothschildów postanowiła Hotel Lambert sprzedać. Niestety, ówczesny minister kultury i sztuki R.P. nie wykazał zainteresowania tą sprawą. Hotel Lambert kupił brat emira Kataru i przerobił go na swój sposób…
Podobno na budynku nie ma żadnej tabliczki upamiętniającej jego historyczne znaczenie dla Polski.
Na fotografii powyżej herb Czartoryskich /Pogoń/ na frontonie Hotelu Lambert. Ale to już jest tylko zdjęcie sprzed wielu lat.
———————————————————————————–
Przy pisaniu tekstu korzystałam z podręczników do historii napisanych przez profesora Stefana Kieniewicza i książki „Paryż po polsku” Barbary Stettner-Stefańskiej. Przywołałam też wspomnienia sprzed lat z wędrówki po Paryżu polskimi śladami.
Mam prośbę
Może ktoś z Was kto był w ostatnich latach w Paryżu i podszedł pod budynek dawnego Hotelu Lambert….?
I wie co się teraz w nim znajduje?
Napiszcie proszę…

  50 comments for “Hotel Lambert

  1. ~An-Ula
    7 stycznia 2018 o 08:21

    Szkoda że tak wspaniały obiekt historyczny nie zainteresował polskich władz.
    Pamiętam post o tym hotelu, mimo wszystko z wielką przyjemnością przeczytałam i przypomniałam sobie tę historię . Pozdrawiam serdecznie, Jagódko :)

    • Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 09:10

      Ależ Ty jesteś moją wierną czytelniczką Anusiu.!
      Bardzo, bardzo Ci dziękuję.
      :-)

  2. 7 stycznia 2018 o 08:23

    Dzięki Tobie przypomniałam sobie pewne fakty, ileż to rzeczy zapominamy w ciągu życia…ciągle trzeba uczyć się na nowo ;-)

    • Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 09:09

      Asiu w 2000 roku byliśmy na przewspaniałej wycieczce w Paryżu. Jeden dzień poświęciliśmy na wędrówkę po”Paryżu Wybitnych Polaków”
      :-)

  3. ~Marek
    7 stycznia 2018 o 08:30

    I znowu SZACUN Pani Pisarko……………
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 09:07

      Bardzo proszę o spokój, bo będę zmuszona poprosić pana o opuszczenie sali,
      :-) :-) :-)

      • ~Marek
        7 stycznia 2018 o 09:12

        Za co????
        Przecież siedzę cichutko w kąciku.:-)

        • Stokrotka
          7 stycznia 2018 o 09:13

          Za podlizywanie się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          :-) :-) :-)

  4. 7 stycznia 2018 o 10:33

    To j się odniosę do poprzedniego wpisu, należysz do wybrańców, skoro Czartoryscy Cię odwiedzają, ja tylko odwiedzałam ich – w Puławach i w Krakowie ;-) No ale karocy nie miałam, to już więcej mnie nie zapraszali :-(

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 11:42

      Ty się lepiej zmobilizuj i przyjedź do mojej wsi w następny weekend.
      To Czartoryscy wyjeżdżają z Krakowskiego 14 stycznia.
      :-)

  5. ~gordyjka
    7 stycznia 2018 o 10:48

    Dobrych tekstów nigdy dosyć !!
    A że nie lubisz wazeliny to zmykam…;o)

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 11:43

      Dobra Kobieto – dziękuję Wam za życzliwość.
      :-)

  6. ~Agnieszka
    7 stycznia 2018 o 10:49

    Spadł mi z nieba ten post, bo właśnie planuję wycieczkę do Paryża dla moich licealistów. Dzięki

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 11:44

      Tak przypuszczałam że CIę zainteresuje.
      Pozdrawiam Agnieszko.
      :-)

  7. ~RademenesII
    7 stycznia 2018 o 12:36

    Pewnie nie ma tam już po co jechać. Szkoda że tego nie kupili, na to chyba jeszcze polski rząd było stać?

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 13:51

      Tego się nigdy nie dowiemy.

  8. ~Malgorzata
    7 stycznia 2018 o 12:49

    Madre przypomnienie dawnej wycieczki do Paryza. Procz wiedzy potrafisz przekazac wzruszenia. Pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 13:52

      Dziękuję Małgosiu Najmilsza.
      :-)

  9. 7 stycznia 2018 o 16:29

    Wpadłem i poczytałem o sprawach, które każdy Polak powinien znać. Bogata historia, bolesne jej zakończenie. Bądźmy jednak optymistami i pozostańmy w nadziei,że kiedyś dojdzie do wykupu tego pałacu, tak jak doszło do zakupu kolekcji dzieł sztuki Czartoryskich. Potrzeba dużo pieniędzy ale …
    Nadzieja umiera ostatnia.
    Pozdrawiam nowo rocznie i informuję o zmianie miejsca mojego bloga. Zapraszam:
    https://tatulowe.wordpress.com/

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 18:06

      Witam Cię bardzo serdecznie na moim blogu w Nowym Roku.
      Dziękuję za komentarz i za Twój nowy adres .
      Pozdrawiam

  10. ~L.B.
    7 stycznia 2018 o 19:29

    I tak oto mury niejedno widziały, a budynek niejedno przeżył.
    Pozdrawiam. ;)

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 20:52

      To prawda.
      Pozdrawiam.
      :-)

  11. 7 stycznia 2018 o 20:33

    Ot, historyjka, jakich wiele. Jakiś mało znany książę kupuje agroturystykę we Francji, by z równie „sławnymi” kolesiami od kieliszka (Mackiewicz? Nurwid? Kto to jest?!) wyłudzać kasę na tanie wydania literatury dla ubogich warstw plebsu i byle jakie malowidełka. I jeszcze jakiś Francuzyna, który dorabiał w restauracji (sic!). Droga Pani. Ani to pouczające, ani zacne. Radzę poczytać wartościowe blogi i zastanowić się nad własną tzw. „twórczością”. Pozostaję z wstrzemięźliwą życzliwością. „Tajemniczy Czytelnik”

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 20:51

      Szanowny Panie!
      Obawiam się, że jestem za mało inteligentna żeby czytać wartościowe blogi i zastanawiać się nad swoją twórczością.
      A Panu sugeruję nie czytać mojego bloga, bo jest na niskim poziomie.

      • ~Marek
        8 stycznia 2018 o 08:15

        A wiesz, że stokrotki ciągle kwitną?
        To tak w związku z tym, że znowu Ci się trafił jakiś Życzliwy.
        :-) :-) :-)

        • ~Stokrotka
          8 stycznia 2018 o 08:18

          Już się do tego przyzwyczaiłam.
          To znaczy do tych „życzliwych’, którzy pojawiają się w róznych postaciach od poczatku mojego zaistnienia w sieci.
          :-) :-) :-)

    • 10 stycznia 2018 o 16:37

      Trzeba „hakerze” zauważyć ze Stokrotka wzięła sobie twoje slowa do serca i zagościła choćby u mnie…

      • ~Stokrotka
        10 stycznia 2018 o 16:43

        :-)

  12. 7 stycznia 2018 o 20:48

    Skoro ten obiekt kupił jakiś bogaty arab, to pewnie nieźle kosztował. Szkoda, że zaprzepaszczono taki fajny kawałek historii…
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • ~Stokrotka
      7 stycznia 2018 o 20:51

      Pewnie że szkoda Agnieszko.
      Pozdrawiam Cię.

  13. 7 stycznia 2018 o 23:23

    … serdecznie uśmiałem się z pana wujtka… kto to jest ten wujtek?
    :-)

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 05:51

      Najwyrażniej ktoś się podszywa pod prawdziwego „wojtka”.

  14. ~Lena Sadowska
    8 stycznia 2018 o 05:58

    Witaj, Stokrotko.

    Byłam niedługo po pożarze, ale wtedy trwały dyskusje o ewentualnej kontynuacji remontu i było mnóstwo teorii spiskowych dotyczących przyczyn pożaru.
    Na początku 2016 r. widziałam Hotel z zewnątrz. Podobno na renowację wewnątrz zostały przeznaczone jakieś fundusze, a właściciel również oficjalnie zobowiązał się do zrefundowania części kosztów.
    Jak to wygląda w tej chwili – nie wiem, niestety, bo nie miałam okazji zawitać na Wyspę.

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 06:01

      No tak – pożary też przecież wybuchają z róznych powodów.

      A Ty – jak zwykle potwierdzasz swoim kolejnym komentarzem że masz bardzo szeroką wiedzę i zainteresowania.
      I znowu kłaniam Ci się Leno…

      Udanego, spokojnego tygodnia Ci życzę.
      :-)

  15. ~Ela
    8 stycznia 2018 o 06:08

    Stokrotko – czy wiesz że wczoraj przez Ciebie a raczej dzięki Tobie zaczęłam sobie czytać i przypominać o Wielkiej Emigracji.?
    Pozdrawiam serdecznie.

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 06:10

      No to porządnie Ci głowę zawróciłam Elu…
      :-)

  16. 8 stycznia 2018 o 06:27

    Z przyjemnościa sobie przypomniałam. :) .
    Pozdrawiam Stokrotko. :) .

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 06:28

      Dziękuję Tereso.
      :-)

  17. ~Hanna Badura
    8 stycznia 2018 o 10:44

    Bardzo ciekawie to wszystko przedstawiłaś. Te nazwiska naszych wielkich Polaków
    działają na mnie oszałamiająco. Będę pamiętać przy kolejnej wizycie w Paryżu.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 12:03

      Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa.
      :-)

  18. 8 stycznia 2018 o 14:18

    Słaba jestem z historii, ale lubie poczytac o takich różnych – a jak będę w Paryżu, to popatrzę…

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 19:59

      Znajduje się na Sekwanie na Wyspie Św.Ludwika.
      Pozdrawiam serdecznie

  19. ~Morgana
    8 stycznia 2018 o 14:32

    Kochana!
    Dziękuję za ten post, będąc w Paryżu nie starczyło czasu na odwiedzenie go.
    Milutko pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 20:00

      Bardzo proszę Morgano.
      :-)

  20. 8 stycznia 2018 o 15:38

    Przeczytałam z przyjemnością, jak zwykle zresztą :)

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 20:00

      To dziękuję za przeczytanie.
      :-)

  21. ~haniamrok
    8 stycznia 2018 o 16:59

    A ja nie miałam czasu na polskie ślady w Paryżu. A ten tekst też pamiętam. Dobrze sobie przypomnieć trochę historii. Tylko, że Hotel Lambert to już zamknięta historia. Polski ślad widziałam w Trewirze – orzeł polski z czasów, gdy August II Mocny był też związany z Trewirem, nad bramą pałacu – płaskorzeźba. Pozdrawiam serdecznie.

    • ~Stokrotka
      8 stycznia 2018 o 20:03

      Witaj Haniu!
      Wiem że to zamknięta historia, ale miałam odrobinę nadziei…
      Serdeczności

  22. 10 stycznia 2018 o 16:02

    Tak w Hotelu Lambert, odmieniano słowo „ojczyzna” we wszystkich przypadkach… Piękna historia, budujaca i nikt nie pyta o dolę chłopów w dobrach Czartoryskich i innych „królewiąt” na emigracji…
    A przecież to ich katorżnicza praca, ich niewolnictwo, ich krzywda fundowała życie i działalność „patriotów”.

    • ~Stokrotka
      10 stycznia 2018 o 16:04

      Witam Cię serdecznie na moim blogu.
      Z pewnością masz rację.
      Ale to temat na długą dyskusję.
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *