Pałac Czapskich czyli …. Uczelnia Joanny

Podobny obraz

 

Tekst ten dedykuję Joannie…

————————————————————————————————
To ten pałac, który stoi przy Krakowskim Przedmieściu nr 5 naprzeciwko bramy głównej Uniwersytetu Warszawskiego.
Pałac ten ma bardzo długą i ciekawą historię.
Jeśli pozwolicie to napiszę o kilku ważnych wydarzeniach z jego życia.
Pałac powstał w pierwszej połowie XVII wieku. Wiele razy zmieniał właścicieli. Kilka razy był też przebudowywany. No i mieszkali w nim wybitni Polacy…
W roku 1732 Czartoryscy sprzedali pałac bankierowi Piotrowi de Riacour. Według oficjalnego kontraktu nieruchomość sprzedano za 170.000 złotych polskich. W rzeczywistości jednak pałac przeszedł w posiadanie Riacoura za 10.000 złotych polskich, bowiem długi, które zaciągnęli u niego Sieniawscy i ich córka Maria Zofia /z Sieniawskich a po mężu Czartoryska/ pochłonęły resztę. Maria Zofia słynęła z rozrzutności i uwielbiała stroje, nic zatem dziwnego, że utarła się opinia, iż oddała Riacourowi pałac za koronki.
W roku 1736 właścicielem pałacu stał się podskarbi wielki korony, kawaler Orderu Orła Białego – Jan Ansgary Czapski. Rozbudował on znacznie pałac. W latach 1743-1744 przy dekoracji pałacu pracowali rzeźbiarze włoscy – Antonio Capar i Samuele Contessa. Natomiast w latach 1752-1765 pałac otrzymał późnobarokowy wystrój, który zachował się do dziś.
W latach późniejszych pałac stał się własnością Konstancji Czapskiej – żony Stanisława Małachowskiego, marszałka Sejmu Wielkiego.
Po śmierci Stanisława Małachowskiego w roku 1808 pałac przeszedł na własność jego pasierbicy, księżniczki Marii Urszuli Radziwiłłówny, żony generała Wincentego Krasińskiego. Ich synem był wielki poeta Zygmunt Krasiński, autor m.inn „Nieboskiej komedii”.
W okresie Królestwa Polskiego pałac był jednym z ośrodków życia towarzyskiego i umysłowego stolicy. W roku 1826 mieszkanie w lewej oficynie od strony Krakowskiego Przedmieścia wynajęła rodzina Chopinów. Do niedawna był tam salonik Chopinów urządzony meblami z epoki, który mogli zwiedzać wszyscy spacerujący Traktem Królewskim.
Po śmierci Zygmunta Krasińskiego pałac przeszedł na własność jego syna Władysława, a następnie wnuka Adama.
Od roku 1909 do 1945 właścicielem pałacu był hr Edward Raczyński, który otrzymał tę nieruchomość na mocy podziałów rodzinnych. W 20-leciu międzywojennym kiedy Raczyński był ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej w Wielkiej Brytanii, wynajmował pałac m.inn na mieszkanie reprezentacyjne ministra spraw zagranicznych Józefa Becka.
We wrześniu 1939 roku pałac spalił się od bomb niemieckich. Oficyny pałacu spotkał ten sam los po Powstaniu Warszawskim.
W roku 1946 ruiny pałacu przyznano Akademii Sztuk Pięknych, a odbudowę ich rozpoczęto w roku 1948 wg projektu Stanisława Brukalskiego. Ten wybitny architekt starał się przywrócić korpusowi głównemu pałacu wygląd zewnętrzny z połowy XVIII wieku. Wnętrzom nie przywrócono jednak pierwotnego charakteru.
Przed korpusem głównym ustawiono kopię słynnego pomnika weneckiego – konny posąg Colleoniego, dar Szczecina dla Warszawy./widoczny na zdjęciu/
Warszawska Akademia Sztuk Pięknych jest w dzisiejszym kształcie spadkobierczynią powołanej do życia w 1904 roku Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych.
Pierwotnie uczelnia prywatna, została upaństwowiona w 1923 roku, zaś w 1934 roku zyskała status akademicki. Jej ówczesny program wyznaczył cele, które są nadal aktualne.
Z grona studentów i wykładowców uczelni wywodzili się członkowie ważnych w polskim życiu artystycznym okresu międzywojennego ugrupowań – a więc Bractwa Św. Łukasza /jego założycielem był prof. Tadeusz Pruszkowski o którym już kiedyś pisałam/ a także Szkoły Warszawskiej, Rytmu, Ładu, Rytu i awangardowego Bloku.
Na strukturę dzisiejszej Akademii Sztuk Pięknych składa się dziewięć wydziałów: Malarstwa, Rzeźby, Grafiki, Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki, Architektury Wnętrz, Wzornictwa, Sztuki Mediów, Scenografii oraz Zarządzania Kulturą Wizualną.
W kolejności alfabetycznej wymienię kilkoro wykładowców Akademii Sztuk Pięknych: Ewa Braun, Jan Cybis, Eugeniusz Eibisch, Tadeusz Kulisiewicz, Stanisław Kulon, Stanisław Lentz, Ludwika Nitschowa, Teresa Pągowska, Tadeusz Pruszkowski, Józef Szajna, Jan Marcin Szancer, Henryk Tomaszewski, Marian Wnuk. I Adam Myjak, który jest obecnie rektorem ASP.

—————————————————————————————————–
Wśród wielu absolwentów tej Uczelni wymienię … Joannę Rodowicz, którą nazywam Człowiekiem Renesansu.

  64 comments for “Pałac Czapskich czyli …. Uczelnia Joanny

  1. ~joanna
    29 listopada 2017 o 07:39

    Dziękuję Ci Stokrotko za to, że wczesnym świtem „pobyłam”chwilę w starych kątach mojej uczelni…Skrzypiąca podłoga, specyficzny tajemniczy nastrój wąskich korytarzy i wejście eleganckimi schodami w Budynku Głównym to zachowane wspomnienia. Niestety nie otarłam się o słynnych wykładowców, może dlatego długi czas poszukiwałam twórczej drogi. Moje pracownie podczas studiów były tam na Krakowskim Przedmieściu, ale inne na Wybrzeżu Kościuszkowskim, oraz na ul, Myśliwieckiej (przejęty po Liceum Sztuk Plastycznych). Salonik Chopina miał niewiele pamiątek i był maleńki na piętrze. Chciałabym w nim dzisiaj mieszkać. Miejsce maleńkie ale bardzo klimatyczne.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 07:53

      To może lepiej Joasiu, że nie otarłaś się o tych słynnych artystów
      Sama szukałaś własnej drogi. I znalazłaś wiele tych dróg.
      Dlatego tak Cię nazywam.
      Serdeczności
      :-)

  2. 29 listopada 2017 o 07:57

    Chyba trzeba dodać, że Maria Zofia z Sieniawskich po mężu nosiła nazwisko Czartoryska. To wyjaśnia dlaczego Czartoryscy spłacali długi Sieniawskich.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 07:59

      Masz rację, dopisałam.
      Dziękuję.

      • 1 grudnia 2017 o 05:16

        Trochę obcesowo zabrzmiałam. Przepraszam. Czasem rzeczy dla nas oczywiste, dla innych takie nie są.
        A historia budynku jak ludzkie losy. Skomplikowana, ale ciekawa

        • Stokrotka
          1 grudnia 2017 o 05:18

          Witam Cię serdecznie o godzinie 5.18.
          :-)

  3. 29 listopada 2017 o 08:09

    Okazuje się, że i budowle mają równie skomplikowaną historię co ludzie…

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 08:10

      Jasne że tak.
      :-)

  4. ~Marek
    29 listopada 2017 o 08:13

    Ciekaw jestem czy życie Pani Joanny też było bogate i skomplikowane.
    Pozdrawiamy.
    :-) :-) :-)
    A Kasia dodatkowo dziękuje za historię pałacu. Jak wiesz miała tam składać kiedyś papiery.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 08:20

      Życie Joanny było, jest i pewnie będzie bardzo bogate.
      Ale nie mam prawa o tym pisać.
      Może ona sama coś Ci napisze.
      :-)

    • ~joanna
      29 listopada 2017 o 20:24

      Marku, oczywiście odpowiem, bo miło mi że Ktoś pyta o moje życie.. Było i jest ono bogate na kilku płaszczyznach. Najważniejsze, że jest bogate twórczością.Przed i po Akademii tworzyłam biżuterię unikatową (na zamówienia) ze srebra, projektowałam i szyłam kolekcje konfekcji, dziergałam unikatowe swetry, robiłam scenografię i rekwizyty do tv i filmów, teraz maluję i piszę bloga, choć ostatnio blog kuleje….Na raz wystarczy tych zwierzeń! Prawda jest taka, że nie znoszę monotonii i sama gmatwam wszystko. Pozdrawiam najserdeczniej.

      • ~Stokrotka
        29 listopada 2017 o 21:45

        No to już wszystko wiesz Marku.
        :-)

      • ~A.
        30 listopada 2017 o 09:21

        Piękny życiorys:) Podziwiam ludzi mających niesamowity talent. Jest to dar od Boga:-)

        • Stokrotka
          30 listopada 2017 o 09:24

          To prawda.
          :-)

  5. 29 listopada 2017 o 09:35

    Byłam tam na wystawie kiedyś, za dziekanatem, przed gabinetem rektora się szło, jakoś tak ;-)

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 09:40

      Bo tam ciągle są jakieś wystawy albo happeningi…
      :-)

  6. ~gordyjka
    29 listopada 2017 o 10:06

    A to się Joasi dostało z samego rana…;o)

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 10:08

      Ale nie wiem czy jest zadowolona…?
      :-)

    • ~joanna
      29 listopada 2017 o 20:26

      Gordyjko, zawsze miałam szczęście!

      • ~Stokrotka
        29 listopada 2017 o 21:46

        Czyli nie będzie na mnie Joasia krzyczeć za ten tekst…!!!

  7. 29 listopada 2017 o 11:53

    Mogę tylko powiedzieć: dziękuję.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:48

      Proszę bardzo.
      ;-)

  8. ~Malgorzata
    29 listopada 2017 o 11:55

    To chyba prawda, ze szukanie własnej drogi prowadzi do sukcesu . Nauka pod kierunkiem Wspanialych często powoduje malowanie pod wpływem…pisanie w duchu…oczywiście na początku tworczosci. Ale nauka na dobrej uczelni to kapital na cale zycie.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:48

      To prawda Małgosiu.
      :-)

  9. 29 listopada 2017 o 13:01

    Skomplikowana historia, ale warta ukazania. Pozdr.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:48

      Jasne, że tak.
      :-)

  10. ~jantoni341
    29 listopada 2017 o 15:16

    Cenne grono!

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:49

      Joasia najcenniejsza!
      :-)

  11. ~L.B.
    29 listopada 2017 o 16:05

    To jest niepojęte, jak wielkie długi można sobie narobić i to ot tak, po prostu, z kaprysu, bo się nie potrafi ograniczyć. Bez obrazy, ale ,,Nieboska komedia” to najgorsza lektura, jaką czytałam. Okropność, naprawdę. Facet zakochuje się w zombie. Nie lubię tej książki.

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:50

      Cieszę się bo Twój komentarz świadczy o tym, że uważnie przeczytałaś tekst.
      :-)

  12. 29 listopada 2017 o 18:19

    Kiedyś, gdy wreszcie przyjadę do Warszawy, zrobię sobie spacer po mieście za przewodnik mając Twój blog. Kto wie, może wtedy zmienię zdanie o stolicy :)) PS. Tak swoją drogą chciałbym być notariuszem obsługującym tę nieruchomość:))

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 18:21

      Jako notariusz to z pewnością byś zarobił, ale musiałbyś żyć conajmniej 300 lat,
      :-)

      • 1 grudnia 2017 o 12:47

        Nic trudnego. Wystarczy rzucić palenie i codziennie robić skłony przy otwartym oknie :)))

        • ~Stokrotka
          1 grudnia 2017 o 17:49

          I wysypiać się…
          „=_

  13. ~An-Ula
    29 listopada 2017 o 18:35

    W tak zacnym miejscu przyszło pani Joasi wiedzę drążyć, to wspaniałe :) Zapewne czynnie korzysta ze swoich artystycznych zdolności. Pozdrawiam obydwie Panie :)

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 18:37

      Anusiu – Joasia jest uzdolniona w kilku dziedzinach sztuki.
      :-)

      • ~joanna
        29 listopada 2017 o 20:37

        An-Ula, Pałac Czapskich ma niesamowitą atmosferę wnętrza bo nie jest duży. Pomimo wałęsających się wszędzie studentów nie jest sprofanowany nowoczesnością, przeciwnie pachnie długowiecznością ( w dobrym sensie). Pierwszy raz zdawałam na rzeźbę i nie dostałam się . Moja rozpacz sięgała dna!!! Upór jednak nie dopuścił abym się poddała i ukończyłam architekturę wnętrz, której NIGDY nie robiłam, natomiast uparcie rzeźbię. Pozdrawiam

        • ~Stokrotka
          29 listopada 2017 o 21:47

          Jesteś po prostu genialna Joasiu!!!
          :-)

  14. 29 listopada 2017 o 18:47

    Cudo !!!!!!!!!!!!

    • Stokrotka
      29 listopada 2017 o 18:49

      Rozumiem, że to Cudo to Joanna w Pałacu Czapskich!!!
      :-)

  15. 29 listopada 2017 o 20:09

    Niesamowita historia, tylu znanych ludzi „przewinęło się” przez ten pałac! Dzięki za tę lekcję.

    • ~joanna
      29 listopada 2017 o 20:48

      Agnieszko, o rok wyżej ode mnie był Adam Myjak, rzeźbiarz a na moim roku niestety nieżyjący już Antoni Chodorowski rysownik, karykaturzysta.
      Ja na trzecim roku kiedy rozpoczynała się specjalizacja właśnie 9 października urodziłam córkę a na dyplom syna. O pół roku więc przesunęłam dyplom. Piszę o tym dlatego, że wiele z wykładów musiałam nadrabiać i wszystkiego dowiedzieć się. Moim głównym miejscem na studiach była zadymiona kawiarnia w piwnicy Gmachu Głównego. Tam tasowały się wszystkie lata i wydziały. Brakowało czasu na rozrywki więc te kawy, papierosy i pogaduchy w pomalowanej na czarno piwnicy były jakąś dziwną perwersyjną przyjemnością…..

      • ~Stokrotka
        29 listopada 2017 o 21:48

        To już wszystko wiesz Agnieszko!
        :-)

  16. ~B.
    29 listopada 2017 o 23:13

    Gdzie w tym wszystkim Bóg? Gdzie skromność, gdzie pokora? Komu i za ile srebrników sprzedaliście świętą wiarę w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego dla Waszego i mojego odkupienia? Po to, abyśmy mogli żyć i dostać się przed tron Boga Żywego? Co po śmierci? Co dasz Bogu, co Mu ofiarujesz? Co z duszą? Ratuj siebie i swoją rodzinę, Spowiedź, Komunia Święta, modlitwa, to wielkie źródła łask.

    • ~joanna
      29 listopada 2017 o 23:54

      Do B , który się nie umie podpisać. A co ty człowieku wiesz/? Wiesz ile świętych obrazów namalowałam? Wielbię Stwórcę swoją ciężką pracą, wychowaniem dzieci na dobrych ludzi a ty?? Ja nawet dwumetrowego Chrystusa wyrzeźbiłam. Zamiast nieść z pokorą swój krzyż, przerzucasz go na obcych sobie ludzi, wstyd, wstyd, wstyd. Bierz się do roboty, klękaj i módl się za nas i za siebie.

      To za Ciebie Stokrotko musiałam odpowiedzieć przypadkowemu zagubionemu..

      • ~Stokrotka
        30 listopada 2017 o 05:20

        No niestety Joasiu czasami i na moim blogu trafia się jakis „przedziwny” i napastliwy komentarz.

  17. 30 listopada 2017 o 04:46

    Z Warszawą rozstałem się po 6 latach „współżycia” czyli gdzieś ok. 1975 r. Mając „umysł ściśnięty” obracałem się głównie w rejonach akademika na pl. Narutowicza, stąd też tego budynku nie znałem. Bardzo ciekawa historia.

    • ~Stokrotka
      30 listopada 2017 o 05:20

      Tym raZem zgadzam się z Tobą – historia jest bardzo ciekawa.
      :-)

  18. ~Ela
    30 listopada 2017 o 06:24

    A czy to jest ta sama pani Joanna, która namalowała portrety Twoich Szczerbatych?

    • Stokrotka
      30 listopada 2017 o 06:28

      Ta samiusieńka Elu :-)
      Ale ja mam jeszcze namalowane przez nią „zimowe brzozy”, a młodszy syn „Lokomotywę.”
      Pozdrawiam serdecznie.

  19. 30 listopada 2017 o 07:41

    Wspaniale, piękna historia, wspaniała Joanna
    j

    • Stokrotka
      30 listopada 2017 o 07:42

      Wszystko się zgadza.
      :-)

  20. ~cz
    30 listopada 2017 o 09:00

    Przeczytałam z ciekawością tekst i komentarze,dziekuję

    • Stokrotka
      30 listopada 2017 o 09:06

      To ja Ci dziękuję Czesiu.
      :-)

  21. 30 listopada 2017 o 17:10

    Bardzo zacny wpis według mnie. :)

    Dlatego następna wizyta w Arkadii tylko tramwajem, może mniej wygodnie (przynajmniej ode mnie) ale bez stresu związanego z korkami.

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      30 listopada 2017 o 17:11

      Bo Uczelnia zacna a absolwentka wybitna.
      :-)

  22. ~Stan
    30 listopada 2017 o 17:37

    Anonimowy B pomylił adresy. Powinien skierować swoją reprymendę do Wielebnych Purpuratów, którzy sprzedają się za PiS-owskie srebrniki mając w nosie nauki płynące z Pisma Św.
    Bardzo podoba mi się taka dedykacja, bo przy tej okazji można dowiedzieć się coś więcej o zabytkowych budowlach Warszawy, a przy okazji o ludziach zasługujących na podziw i uznanie.

    • ~Stokrotka
      30 listopada 2017 o 21:05

      Bardzo co dziękuję za życzliwość.
      Pozdrawiam serdecznie

  23. 30 listopada 2017 o 18:19

    A więc to jednak prawda, że w pałacach mieszkają głównie marszałkowie, hrabiowie i księżniczki?

    • ~Stokrotka
      30 listopada 2017 o 21:06

      I jeszcze artyści…
      :-)

  24. ~Lena Sadowska
    1 grudnia 2017 o 03:11

    Witaj, Stokrotko.

    Historia Pałacu mogłaby być kanwą niezwykle ciekawego scenariusza, a z tego, co wyczytałam w komentarzach – życie Bohaterki postu – również:)

    A ja właśnie wróciłam z Andrzejek. Jechałam – w porywach – 10km/godz. – tak u nas sypie:)

    Pozdrawiam obie Panie:)

    • ~Stokrotka
      1 grudnia 2017 o 04:55

      To dziękuję Leno że jeszcze miałaś ochotę zajrzeć do mnie i przeczytać o Joannie w Pałacu…
      :-)

  25. 2 grudnia 2017 o 23:22

    Ja tylko podkreślę, że wraz z wieloma talentami, ktore posiada Joasia, a ktorą poznałam dzięki Stokrotce, idzie wielka skromność. Pozdsrawiam obie panie.

    • ~Stokrotka
      3 grudnia 2017 o 01:02

      Dziękuję Agnieszko
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *