Frankenstein

skanowanie0029

Staliśmy niewielką grupą w pobliżu  Krzywej Wieży w Ząbkowicach Śląskich i z zapartym tchem słuchaliśmy co mówił nasz wykładowca – przewodnik.
A mówił takie rzeczy, że oczy „wychodziły nam ze zdziwienia i strachu na wierzch”. I wierzyć nam się nie chciało…
Ciekawa jestem czy Wy uwierzycie?
Angielska pisarka i poetka okresu romantyzmu Mary Shelley napisała w 1818 roku powieść pt: „Frankenstein albo nowoczesny Prometeusz”. Powieść ta przez niektórych uważana jest za pierwszą powieść gatunku science-fiction.
Powieść doczekała się wielu przeróbek i adaptacji filmowych, których większość zniekształcała lub spłycała pierwowzór. Pierwsza ekranizacja powstała w 1910, najsłynniejsza – w 1931, a jedna z najbardziej udanych i wiernych oryginałowi – w 1994. W tej ostatniej ekranizacji występował Robert de Niro w roli Monstrum a w rolę Victora Frankensteina wcielił się aktor Kenneth Branagh. Wymowa powieści obraca się wokół dylematu moralnego równania się człowieka z Bogiem-stwórcą, kwestią prawa stwórcy do decydowania o losach stworzonej przez siebie istoty.
Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XVIII w. w Europie Zachodniej (głównie w Szwajcarii − Genewie i Lucernie) i na Oceanie Arktycznym. Jest to tragiczna historia naukowca-filozofa Wiktora Frankensteina usiłującego rozwikłać zagadkę śmierci. Efektem jego wieloletnich poszukiwań i badań naukowych jest odkrycie możliwości przywracania życia zmarłym, a nawet stworzenie idealnego człowieka. Jego eksperyment kończy się tragicznie − w miejsce ideału powstaje monstrum, wprawdzie inteligentne i wykazujące ludzkie odruchy, jednak nie potrafiące się odnaleźć w otaczającej rzeczywistości (ze względu na jego wygląd ludzie się go boją i uciekają albo go atakują). Monstrum, podążając i prześladując swojego stwórcę w imię zemsty, doprowadza w końcu do śmierci najbliższych Frankensteina i jego samego.
Inspiracją do napisania przez Mary Shelley tej powieści była afera grabarzy z 1606 roku, jaka miała miejsce w niemieckiej miejscowości Frankenstein.
Afera ta – mówiąc bardzo w skrócie – polegała na sporządzaniu trującego preparatu ze zwłok ludzkich i na innych okrutnych i niesamowitych czynnościach. Miało to służyć doświadczeniom nad rozwikłaniem zagadki śmierci.
Co z tym wszystkim mają wspólnego Ząbkowice Śląskie? Ano to, że niemiecka nazwa tego miasta brzmiała Frankenstein.
Na pamiątkę tych wydarzeń a także po to, żeby spopularyzować to ciche miasto leżące na Pogórzu Sudeckim – co roku jest w nim organizowany festiwal grozy i horroru pod nazwą „Weekend z Frankensteinem” nawiązujący do tej historii. W ramach festiwalu pokazywane są filmy grozy, którym towarzyszy niepokojąca muzyka, a z miłośnikami tego gatunku spotykają się autorzy przerażających dzieł i krytycy.
Znalazłam coś takiego, więc możecie się trochę „pobać”:

W Izbie Pamiątek Regionalnych przy ul. Krzywej 1 urządzono Laboratorium dr. Frankensteina, w którym można zobaczyć „pamiątki” po szalonym naukowcu z kart XIX-wiecznej powieści Mary Shelley.
A jeśli chodzi o ząbkowicką Krzywą Wieżę /druga Krzywa Wieża w Polsce jest w Toruniu/ to stoi ona koło kościoła parafialnego. Jest to gotycka strażnica i zarazem dzwonnica kościelna o wysokości 34 m. Jest odchylona od pionu o ponad 1,5 metra. Przechyliła się w wyniku słabego trzęsienia ziemi jakie miało miejsce w tym rejonie pod koniec XVI wieku. Budowla wygląda jakby miała za chwile runąć. Weszliśmy jednak na jej szczyt aby obejrzeć ładne widoki na miasto i Sudety.
Skąd mniej więcej 25 lat temu wzięłam się pod Krzywą Wieżą w Ząbkowicach Śląskich.? Był to czas gdy planowałam zmienić pracę, w związku z tym zapisałam się na kurs pilotów wycieczek zagranicznych. A ten wyjazd do Ząbkowic był częścią praktyczną zajęć.
Kurs ukończyłam, odpowiedni dokument otrzymałam, ale tak się złożyło, że nigdy nie oprowadzałam żadnej wycieczki w kraju ani za granicą.
Pozostało mi natomiast w pamięci wiele ciekawych wiadomości z tego kursu.
I dlatego czasami Wam tak przynudzam w różnych swoich tekstach.

P.S. Jeśli ktoś z Was mieszka w tamtych okolicach, to proszę żeby napisał czy tam są nadal takie straszliwe wrzaski … :evil:

————————————————————————————————

A jeśli komuś z Was wydaje się, że ten tekst już u mnie czytał….. to dobrze mu się wydaje. :lol:

  72 comments for “Frankenstein

  1. ~Ela
    27 listopada 2017 o 06:26

    Stokrotko ja teraz boję się wyjść z domu.
    A w moim mieście też straszy!!!!!!!!!!!!!

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:42

      Ale nic Ci się nie stało Elu???
      :-)

  2. ~Marek
    27 listopada 2017 o 08:03

    A czy koleżanka Stokrotka musi nas tak od samego poniedziałku straszyć???
    :-) :-) :-)
    Dobrze, przynajmniej, że dzień słoneczny w stolicy się zapowiada.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:43

      Koleżanka Stokrotka sama się okropnie boi.
      :-) :-) :-)

  3. ~anabell
    27 listopada 2017 o 08:42

    Jestem głęboko przekonana, że gdybyśmy mogli zajrzeć do wielu laboratoriów badawczych to już nigdy nie moglibyśmy spokojnie zasnąć nękani koszmarami.
    W każdej opowieści z gatunku sf jest nieco prawdy. Ostatnimi czasy naukowców zajmuje głównie „wyprodukowanie” części zamiennych ludzkiego organizmu, nawet w drodze krzyżówek międzygatunkowych- wiesz skoro już są biologiczne zastawki serca, to dlaczego by nie wyhodować stwora z organami nadającymi się do przeszczepu serca, nerek lub wątroby??? Ponoć wyniki są obiecujące, co dla mnie brzmi jakoś złowieszczo i już widzę w wyobrazni hodowlę świnek – dawców narządów dla ludzi.
    Co do przeszczepów narządów – jakoś nikt nie mówi o tym, że w wielu wypadkach nowy, przeszczepiony narząd po jakimś czasie zaczyna chorować na tę samą dolegliwość co ten sam, który został usunięty i trzeba dokonać kolejnego przeszczepu. Ciekawe ile przeszczepów np. nerek może przetrzymać jeden osobnik.
    Miłego;)
    P.S.
    Przed wielu laty przejeżdżałam przez Ząbkowice Śląskie – wydało mi się miejscem mocno
    zapomnianym przez ludzi.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:44

      Teraz to mnie dopiero nastraszyłaś Aniu!!!
      :-)

      • ~anabell
        27 listopada 2017 o 18:20

        No tak – napisz samą prawdę to albo nie uwierzą albo się przestraszą.;)

        • ~Stokrotka
          27 listopada 2017 o 20:57

          Na to wychodzi!!!
          :-)

  4. 27 listopada 2017 o 09:14

    Z czytaniem mam kłopot. Zostawiam moc serdeczności.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:44

      Dbaj o oczy Loteczko.
      :-)

  5. 27 listopada 2017 o 09:41

    No to witam moją koleżankę po „fachu wyuczonym, nigdy nie wykonywanym”! ;) W 1987 r. ukończyłem kurs na Przewodnika PTTK, który automatycznie dawał uprawnienia pilota wycieczek krajowych i zagranicznych (oczywiście znającym min. 2 j. obce), ale także nigdy tego zawodu nie wykonywałem. Raz tylko musiałem sprowadzić wycieczkę do kraju, ponieważ pilot uległ wypadkowi.
    No i właśnie, co do obu wież mam drobną uwagę, bo wg mnie pierwszą wieżą jest ta toruńska, a dopiero drugą ząbkowicka. Reszta, jak zwykle, jest piękną opowieścią.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:45

      To jest szansa że mnie polubisz???
      :-)

  6. 27 listopada 2017 o 11:41

    Te upiory to takie bardziej ponętne są, niż straszne :)

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:45

      No nie wiem… ja się ich boję,,,

      • 27 listopada 2017 o 23:15

        Za tzw. komuny był też znany upiór dzienny

        • ~Stokrotka
          28 listopada 2017 o 05:03

          Wtedy to różne bywały upiory.
          :-)

  7. ~Jantoni
    27 listopada 2017 o 12:08

    Dobrze, ze nie chodzę wieczorami.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:46

      Ja też nie. Ale teraz to prawie cały dzień jest wieczór.

  8. 27 listopada 2017 o 12:53

    Ale historia! Wręcz niemożliwa!;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:47

      Możliwa, możliwa.
      :-)

  9. 27 listopada 2017 o 12:55

    Dawno temu bardzo lubiłam horrory i wszelkie historie z dreszczykiem, teraz już nie bardzo, ale jakoś dotrwałam do końca historii o Ząbkowicach Śląskich :)

    A propos „produkowania” części zamiennych ludzkiego organizmu z komentarza anabell. Kazuo Ishiguro, który w tym roku otrzymał Nobla z literatury, w swojej powieści pt. „Nie opuszczaj mnie” przedstawia świat, w którym wychowankowie pewnej szkoły w dorosłym życiu przeznaczeni są do bycia dawcami organów.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:47

      To musi być straszne być takim uczniem…
      Koszmar jakiś.

  10. ~RademenesII
    27 listopada 2017 o 13:06

    Frankenstein z Ząbkowic, wampiry z Sosnowca… Zaiste, Śląsk ma przebogate tradycje w dziedzinie grozy.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:48

      Fajnie tam mają na Śląsku!!!
      :-)

  11. roksanna
    27 listopada 2017 o 13:36

    O festiwalu wiedziałam a o nazwie Ząbkowic nie- chyba mi umknęło. I znowu się czegoś od Ciebie dowiedziałam :)))
    Dziękuję :)

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:48

      Ja też o tym kiedyś nie wiedziałam.
      :-)

  12. 27 listopada 2017 o 13:44

    Nie czytałam, więc teraz tym bardziej mnie zaciekawiłaś, świetne są te wszystkie opowieści i legendy. Byłabyś wspaniałą przewodniczką, chociaż lepiej nie, bo nie starczyłoby Ci ochoty i siły żeby opisywać to wszystko na blogu :-)

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:49

      Ja jestem podobno bardzo dobrze zorganizowana, więc może by wystarczyło tego czasu.
      :-)

  13. ~Malgorzata
    27 listopada 2017 o 13:46

    Stokrotko, przede wszystkim zycze powrotu do pelnej kondycji/patrz komentarz u Azalii/, ale jesteś na dobre drodze sadzac po ciekawym i długim tekście. I uwaga: Sosnowiec to nie Slask!

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:50

      Małgosiu – ten tekst to akurat powtórka sprzed kilku lat.
      Ale ciągle coś piszę.
      :-)

  14. 27 listopada 2017 o 15:15

    Ten festiwal w Zabkowicach Slaskich mnie ogromnie zaciekawil…pozdrowienia od wielbicielki grozy, horroru i innych „bajek” dla mniej lub bardziej doroslych ;) :D

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:50

      Witam Cię serdecznie na moim blogu.
      I zapraszam do pozostania na stałe.
      :-)

  15. 27 listopada 2017 o 15:46

    Przed dwoma tygodniami oglądałem (kątem oka) nową wersję Frankensteina na HBO. Nie wiem dlaczego, ale ten rodzaj fantastyki w ogóle mnie nie pociąga. Nie żebym się bał takich dziwolągów, ale nijak nie potrafię się zachwycić. Jakem Zrzęda ;)
    Niemniej, już bez zrzędzenia gratuluję ukończenia tego kursu. Może kiedyś Ci się jednak przyda?
    Pozdrawiam.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 15:51

      A dla mnie takie filmy grozy to jest koszmar.
      Nigdy ich nie oglądam.
      :-)

  16. ~joanna
    27 listopada 2017 o 17:35

    Nazwa Ząbkowic…trudno uwierzyć! Nie lubię takich filmów i napawają one mnie obrzydzeniem, choć się nie boję, ale to jest specyficzna estetyka. A może jej brak.
    Nie zmienia to faktu, że z ciekawością przeczytałam ! :-)))

    • ~Stokrotka
      27 listopada 2017 o 20:59

      Zaglądaj i czytaj Joasiu!
      Ale nie bój się.
      :-)

  17. ~Lena Sadowska
    27 listopada 2017 o 18:05

    Witaj, Stokrotko.

    Bardzo ostatnio u Ciebie horrorystycznie:)

    Nie uczestniczyłam nigdy w imprezie ząbkowickiej, ale może to i dobrze, bo kiedyś w pewnym przybytku grozy popsułam (naprawdę niechcący) jednym komentarzem półtoragodzinne przedstawienie:(
    Wciąż słyszę te salwy śmiechu wśród publiczności zamiast spodziewanych okrzyków strachu, a wściekłość wyzierająca z oczu aktorów nadal mnie prześladuje.

    Nie wiem, czy uda mi się podtrzymać zbudowany w Twoim tekście klimat grozy, ale przy wpisach o Frankensteinie nie może zabraknąć choćby fragmentu najsłynniejszej ekranizacji powieści Mary Shelley, tej z Borisem Karloffem:

    https://www.youtube.com/watch?v=pBzONIqutBA

    Mam nadzieję, że nic nie poknociłam z wstawianiem:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      27 listopada 2017 o 21:01

      Super Leno!!!
      Ale nie obejrzałam ze strachu!!!
      A następny tekst już będzie spoko.
      :-)

  18. 27 listopada 2017 o 18:10

    No tak, nazwisko Shelley zobowiązuje ;-) Ale że Ząbkowice to Frankenstein? Nigdy bym nie przypuszczała :-)

    • ~Stokrotka
      27 listopada 2017 o 21:02

      Nawet wszechwiedząca Wikipedia tak podaje!
      :-)

      • 28 listopada 2017 o 06:57

        A na co mi Wikipedia, skoro Ty znasz więcej ciekawostek? Na temat wszechwiedzy Wikipedii też mam niejakie wątpliwości ;-) Kupiłam książkę, której zawartość na pewno Wikipedię przerasta, książkę o muzyce i teatrze, jak przeczytam, coś o tym napiszę :-)

        • ~Stokrotka
          28 listopada 2017 o 06:59

          To czekam!!!
          :-)

  19. 27 listopada 2017 o 19:55

    Byłam w Ząbkowicach jednak Frankensteina nie spotkałam.
    Kolejny razem inaczej spojrzę na Krzywą Wieżę.
    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      27 listopada 2017 o 21:02

      To chyba dobrze Łucjo że go nie spotkałaś!
      :-)

  20. 27 listopada 2017 o 20:05

    Jeżeli chodzi o Frankensteina (potwora) -to więcej w nim człowieczeństwa niż w człowieku Frankensteinie

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 21:06

      Nie wiem bo nie oglądam.
      Ale z pewnością wiesz co piszesz.
      :-)

  21. 27 listopada 2017 o 20:24

    na trasie Wrocław – Kłodzko jest podobnych atrakcji więcej – Szklary i kopalnie opalu, Srebrna Góra z twierdzą niezdobytą, Niemcza z arboretum w Wojsławicach, gdzie azalie i magnolie wiosną robią pokaz oszałamiający, Kłodzko z twierdzą i trasą podziemną, Bardo z przełomem rzeki i największym urwiskiem w Polsce a także spływem pontonowym Nysą Kłodzką, Jordanów Śląski, z kamieniołomem, w którym można znaleźć nefryt, Pustkowem Wilczkowskim, gdzie sam znalazłem turkusowe naloty na kamieniach. Po drodze masyw Ślęży widać doskonale, Góry Bardzkie, Złote, Sowie – wystarczy na rok notatek do bloga. a na koniec Kotlina Kłodzka, w obrębie której życia zabraknąć może. Powodzenia i zachwycenia życzę.

    • Stokrotka
      27 listopada 2017 o 21:07

      Trochę znam tamte ziemie, ale za mało.
      Już kiedyś pisałam np. o Ślęży.
      Dzięki serdeczne za komentarz.

  22. ~A.
    28 listopada 2017 o 05:40

    Strrraszny wpis;) ale zapewne w Polsce jest wiele takich nietypowych miejsc. I za to można nasz kraj kochać:)

    • Stokrotka
      28 listopada 2017 o 05:42

      Polska jest bardzo ciekawym krajem.
      Tylko o tym nie wiemy.
      :-)

  23. An-Ula
    28 listopada 2017 o 07:56

    To ja się właśnie nie dziwię, bo znam tekst. Strachów, horrorów się boję, nawet jak na filmie coś podejrzanego, zatykam uszy i oczy. PZU – Przezorny Zawsze Ubezpieczony. Może i dobrze, że nie oprowadzałaś wycieczek w tym strasznym miejscu, bp może by Cie jeszcze coś skrzywiło, Z takimi nigdy nic nie wiadomo :(
    Buziaki ślę, Jagódko :)

    • Stokrotka
      28 listopada 2017 o 08:01

      Anusiu – opatrzność nade mną czuwała.
      :-)

  24. ~gordyjka
    28 listopada 2017 o 09:38

    To, że świetnie piszesz – wiedziałam…Ale, że masz talent do straszenia – teraz już wiem…;o)

    • ~Stokrotka
      28 listopada 2017 o 14:14

      Daj spokój Gordyjeczko – ja sama z tych strachliwych…
      ;_0

  25. 28 listopada 2017 o 12:56

    W Ząbkowicach nigdy nie byłem i zapewne nie będę, ale za to spędziłem kiedyś niezwykle uroczy wieczór w gościnie u Państwa … Frankenstein:) Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że Pan Frankenstein jest chirurgiem i jako osoba obdarzona poczuciem humoru często wykorzystuje ten – nazwijmy to – zbieg okoliczności )))

    • ~Stokrotka
      28 listopada 2017 o 14:14

      I to dopiero jest znajomość!!!
      :-)

  26. 28 listopada 2017 o 13:08

    Nigdy nie oglądam ani horrorów, ani thrillerów, bo po prostu potem się boję i nie mogę w nocy zasnąć.
    W podstawówce podczas lekcji czytałam horror, bodajże o tytule „Obcięte głowy”, Nauczycielka mnie przyłapała i skonfiskowała książkę, którą potem oddała tacie podczas wywiadówki. Po rozmowie z tatą już nigdy nie czytałam na lekcji ;), a od horrorów całkowicie mnie odrzuciło.
    Ten stary film z Frankensteinem oglądałam bardzo dawno, nakręcono chyba też film „Narzeczona Frankensteina”.
    W Ząbkowicach byłam bardzo dawno, wieżę pamiętam bardzo mgliście. Widziałam też wieżę w Toruniu, moja córka ma nawet przy niej zdjęcie.
    Serdecznie pozdrawiam w paskudny dzień, akurat do kręcenia horrorów.

    • ~Stokrotka
      28 listopada 2017 o 14:16

      Anno – Krzywą Wieżę w Toruniu też znam.
      Pozdrawiam serdecznie.
      :-)

  27. 28 listopada 2017 o 19:07

    Już sama nazwa Ząbkowice jest dziwna. A teraz, kiedy wiem o Frankensteinie, myślę o jego zębach:) Jak u wampira….

    • Stokrotka
      28 listopada 2017 o 20:08

      Wcale Ci się nie dziwię.
      :-)

  28. 28 listopada 2017 o 19:40

    O, to dopiero ciekawa historia. Widziałem parę ładnych lat temu wieżę w Toruniu, przyznam intrygująca sprawa z tym jej przechyłem jest.

    No ba, niby znam konstytucyjne aspekty tworzenia prawa, a jednak na teście coś może być nowego. Dlatego powtórzę sobie to i owo jeszcze.

    Pozdrawiam!

    • Stokrotka
      28 listopada 2017 o 20:09

      Staram się tylko ciekawe historie pisać :-)

      A powtórki do testów są konieczne.
      :-)

  29. 29 listopada 2017 o 00:07

    Ośmielam się zauważyć, Stokrotko, że Twoje informacje odnośnie nieoprowadzania wycieczek nie do końca odpowiadają dwom pierwszym prawdom ks. Tischnera. Czymże bowiem są, w znacznej części, Twoje blogowe opowieści, jeśli nie komentarzem skierowanym do oprowadzanych przez Ciebie wycieczek odwiedzających Cię blogowych przyjaciół? Nadto podążasz z duchem czasu, albowiem zapanowała moda na wirtualne zwiedzanie ciekawych historycznie i przyrodniczo-geograficznie miejsc. Gratuluję.
    W Ząbkowicach Śląskich niestety nie byłem, ale z wielką ochotą spotkałbym się z panem Frankensteinem, już to z racji niezwykłego podobieństwa do tej zacnej i cieszącej się pośród dam zasłużoną atencją z powodu chociażby uzewnętrznionego wyglądu postaci.
    … pozdrawiam jeszcze z kraju

    • ~Stokrotka
      29 listopada 2017 o 05:04

      Jak zwykle mnie przeceniasz.
      Ale jak zawsze serdecznie Ci dziękuję.

      Szerokiej drogi Smoothoperatorze.
      Pewnie dopiero przed Świętami wrócisz?

  30. 29 listopada 2017 o 12:45

    Z 10 lat temu zrobiliśmy sobie objazd po Dolnym i Opolskim Śląsku. Dotarliśmy pod wieżę. W przewodniku czytałam wtedy, że nazwa mogła pochodzić od afery podczas epidemii dżumy, kiedy płytko chowano zmarłych i wielu było takich, co te groby plądrowało. A stąd już blisko do dr. Frankensteina:)

    • ~Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:44

      Bardzo blisko :-)
      Dzięki że zajrzałaś.

  31. ~L.B.
    29 listopada 2017 o 16:01

    Ząbkowice Śląskie Frankensteinem? O jej, dobrze że ta nazwa jednak została zmieniona. ;D Nie lubię się bać, bardzo nie lubię, więc to nie moje klimaty.

    • ~Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:43

      Ja też nie lubię się bać.
      :-)

  32. ~Stan
    29 listopada 2017 o 20:53

    Zaskoczyłaś mnie Ząbkowicami. Bywałem tam często i zwykle z dużym ukontentowaniem, nigdy nie spotkało mnie tam coś groźnego. Nawet po przeczytaniu pierwszej części trylogii Andrzeja Sapkowskiego – „Narrenturn”, z której dowiedziałem się, że tytułowa nazwa, to ząbkowicka, średniowieczna Wieża Błaznów, w której przetrzymywano szaleńców, a także ofiary inkwizycji, bo rzecz dzieje się w czasie wojen husyckich na Śląsku.
    Ale teraz po przeczytaniu Twojego postu i obejrzeniu filmiku już tam nie pojadę nigdy nocą, by nie wzięli mnie za Frankensteina. Do odważnych nie należę, a okazuje się, że licho nie śpi, o czym piszesz z pełnym przekonaniem. Pozdrawiam !

    • ~Stokrotka
      29 listopada 2017 o 21:44

      Dziękuję bardzo za fajny komentarz.
      :-)

  33. 30 listopada 2017 o 14:34

    Niedaleko mieszkałam ale o tym festiwalu nie słyszałam..ale teraz już wiem….pod krzywą wieżą mam pamiątkowe zdjęcie:)
    Fajne są takie wspomnienia i zwiedzanie blogowe:) wciąż czegoś możemy się dowiedzieć
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      30 listopada 2017 o 16:58

      Też mi się wydaje, że pisanie bloga nie jest złe.
      Dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *