Magiczne lustro Twardowskiego

skanowanie0002

skanowanie0010

Tekst ten kilka lat temu umieściłam na pierwszym blogu. Tym razem dedykuję go ANZAI.

——————————————————————————————————————–

Nad drzwiami zakrystii wisi lekko nachylone ku podłodze renesansowe zwierciadło z białego metalu, prawdopodobnie stopu złota i srebra. Ma popękaną, prawie czarną zmatowiałą taflę. Otacza je ciemna, drewniana rama z łacińskim napisem: „Bawił się tym lustrem Twardowski, magiczne sztuki czyniąc, teraz przeznaczone jest na służbę Bogu”.

Zwierciadło to od zawsze było uważane za diabelskie i przeklęte. Podobno osoba, która w nie spojrzy, nie zobaczy swego odbicia, a jedynie to co ma za plecami.
Mówi się też, że zwierciadło dlatego jest popękane, bo bardzo dawno temu pewien lekkomyślny proboszcz bardzo często w nie spoglądał. Pewnego dnia zobaczył w nim diabła i uciekając w popłochu rzucił w nie pękiem kluczy. Mówi się też, że to Napoleon w czasie wyprawy na Moskwę  zajrzał w zwierciadło i tam ujrzał swoją klęskę. Tak się wtedy przeraził, że je upuścił … a ono pękło. Inna wersja opowieści mówi, że Napoleon uderzył w nie pięścią bo tak się wściekł…

Kilka lat temu w zakrystii zamkniętego kościoła wybuchł pożar. Wykluczono podpalenie. Nie mogła także spowodować pożaru wiązka promieni słonecznych odbitych od lustra, bo w zakrystii nie ma okna. Do dziś nie wiadomo skąd wzięły się płomienie, które strawiły stare ornaty i szafki naprzeciwko zwierciadła Twardowskiego. Samo zwierciadło nie ucierpiało.
Nie wiadomo w jaki sposób Twardowski, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Lorenzo Dhurr /Twardy/ wszedł w posiadanie tego przedmiotu. Pierwsze wzmianki o zwierciadle pochodzą z nocy z 7 na 8 stycznia 1569 r, kiedy to Zygmunt August wpadł w rozpacz po śmierci ukochanej żony Barbary Radziwiłłówny. Za namową braci Mniszchów król posłał po znanego już w tym czasie maga i astrologa Twardowskiego.
l poprosił go o przygotowanie seansu spirytystycznego, chciał się bowiem skontaktować ze zmarłą żoną.
Twardowski przygotował seans w obecności monarchy i zebranych świadków. W zwierciadle w otoczeniu błękitnej mgły… ukazał się duch zmarłej królowej. Niestety, pomimo błagań króla… duch królowej rozwiał się.
Nie wiadomo dlaczego Twardowski musiał uciekać z Polski. Zwierciadło jednak zostawił i oddał w opiekę swojemu przyjacielowi, biskupowi Franciszkowi Krasińskiemu. Potem Twardowski jak niesie wieść został przez diabły porwany i umieszczony na Księżycu. A zwierciadło zostało przez biskupa Krasińskiego umieszczone w kościele w Węgrowie.
XVI-wieczny zabytek nigdy nie był poddawany żadnym konserwacjom.
Nikt nie wie dlaczego.
Wprawdzie mówi się, że zwierciadło utraciło już swoją czarodziejską moc, ale… ministranci , którzy przebierają się w zakrystii do mszy… nadal unikają spojrzeń w jego stronę.
Zwierciadło Twardowskiego znajduje się w Bazylice Mniejszej w Węgrowie. Miasto to leży na wschód od Warszawy w otulinie rzeki Liwiec.
——————————————————————————-
Do naszych czasów zachowały się dwa lustra związane z legendą o Panu Twardowskim. Oba wykonano prawdopodobnie w Niemczech na początku XVI wieku. Ich przeznaczenie jest do końca niejasne. Legenda mówi, że lustra te były wykorzystywane przez średniowiecznych i renesansowych alchemików w trakcie różnych sztuk magicznych.
Drugie zwierciadło Twardowskiego znajdowało się w zakrystii kościoła katedralnego w Sandomierzu. W latach 90. XX wieku, gdy znacznie wzrosło zainteresowanie nim społeczeństwa, zwierciadło to przeniesiono do Muzeum Diecezjalnego w Sandomierzu. Przechowywane jest tam w magazynie i nieudostępniane dla zwiedzających.
———————————————————————————
Gdy weszłyśmy z koleżanką do Bazyliki w Węgrowie i zapytałyśmy księdza o to zwierciadło powiedział wskazując ręką w jego kierunku: „ O tam, ale lepiej na niego nie patrzeć”. Więc nie patrzyłyśmy.
Było to 25 lat temu.

  60 comments for “Magiczne lustro Twardowskiego

  1. 25 listopada 2017 o 07:18

    Aż mi ciarki po plecach przeleciały. I pomyśleć, że kiedyś też w takich zakrystiach się przebierałem … podobno miałem nawet zadatki. Teraz wiem na co, i na kogo.
    Dziękuję za dedykację i piękny tekst.

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 07:22

      :-) :-) :-)

  2. 25 listopada 2017 o 07:37

    – no cóż, czyżby to przedsmak katarzynkowo andrzejkowego okresu … to też taki magiczny czas… wczoraj nawet mieliśmy takie spotkanie, w gronie zaprzyjaźnionych osób, ;) ,, tańce, hulanki i… ;) spokojnie, wszystko pod kontrolą.. więc w swoje domowe lustro dziś rano mogłam bez obaw… a co do tamtego, magicznego, oj, pewnie bym się nie odważyła…
    – serdeczności i zdrówka przede wszystkim

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 07:38

      Dziękuję Aliczko.
      :-)

  3. ~Ela
    25 listopada 2017 o 07:41

    Stokrotko nie znałam tego tekstu.
    I pojęcia nie miałam o tym lustrze.
    U Ciebie zawsze coś ciekawego.
    :-)
    Też życzę zdrowia bo wieść niesie, że się popsuło.

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 07:43

      „Szlachetne zdrowie
      nikt się nie dowie jako smakujesz
      aż się zepsujesz…”
      /Akurat Szczerbaty uczy się tej fraszki/
      Dziękuję Elu.
      :-)

  4. 25 listopada 2017 o 08:44

    Pojęcia nie mam, czemu lustro z taką przeszłością umieszczono w kościele? Mojego syna usunięto z lekcji religii tylko dlatego, bo oświadczył, że jego matka czyta Wróżkę, a nie jest grzesznicą :)

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 08:46

      I to sam biskup Krasiński umieścił w kościele to lustro…

  5. 25 listopada 2017 o 08:58

    Oj, chyba też nie miałabym odwagi, bo nigdy nie wiadomo ;-)
    Ale bez takich ciekawostek czym byłoby nasze życie?

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 08:58

      Słusznie prawisz Asiu!
      :-)

  6. ~anabell
    25 listopada 2017 o 10:17

    A dziwne, że nikt się jeszcze nie zabrał za rozwiązanie zagadki. Co do alchemii – to nie były wcale bzdury, chociaż latami nam tak mówiono. Po prostu wiele jest na świecie rzeczy, o których się nawet filozofom nie śniło.
    Serdeczności;)

  7. Stokrotka
    25 listopada 2017 o 10:21

    Zwykłym ludziom też się nie śniło, a co dopiero filozofom…:-)
    Buźka

  8. ~Michał
    25 listopada 2017 o 10:30

    Witaj Stokrotko.
    O lustrze Twardowskiego słyszałem/widziałem na jednym z odcinków Ojca Mateusza.
    Są lustra o jakich się nawet fizjologom nie śniło, jak mawiał Ferdek Kiepski, aczkolwiek rzadko trzeźwy bywał.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 10:31

      Michale, a ja do dzisiaj się tego lustra boję.
      :-)

  9. ~gordyjka
    25 listopada 2017 o 10:49

    Chyba bym się nie powstrzymała, żeby nie zerknąć…;o)

    • Stokrotka
      25 listopada 2017 o 10:50

      Bo z Ciebie odważna dziewczyna!!!
      :-)

  10. 25 listopada 2017 o 12:30

    Ciekawa, tajemnicza historia z tym lustrem. Ale dlaczego jest nadal taką tajemnicą… W tych czasach już wiele rzeczy, nawet tych poza naszym widzeniem daje się wyjaśnić. Czyżby wszystkich odsraszało?

    • 25 listopada 2017 o 12:32

      odstraszało być miało.
      Serdecznie pozdrawiam Stokrotko:)

      • ~Stokrotka
        25 listopada 2017 o 14:30

        Nawzajem wszystkiego dobrego.
        :-)

    • ~Stokrotka
      25 listopada 2017 o 14:30

      Bardzo możliwe Mario…
      :-)

  11. ~Malgorzata
    25 listopada 2017 o 14:13

    Po co wyjasniac. Zycie byłoby smutne bez tajemnic i ciekawostek. Milej niedzieli zycze M.

    • ~Stokrotka
      25 listopada 2017 o 14:31

      Muszą być tajemnice – prawda Małgosiu?
      :-)

  12. ~Lidia
    25 listopada 2017 o 16:26

    Ciekawe historie … wydawać by się mogło, że w naszych czasach, takich oświeconych nie ma miejsca na „zabobony” …a tu masz – zwierciadła Twardowskiego w kościołach i jeszcze lepiej na nie nie spoglądać …

    • ~Lidia
      25 listopada 2017 o 16:27

      Słowo „oświecone” napisałam z przekąsem, zapomniałam wziąć je w cudzysłów ;)

      • ~Stokrotka
        25 listopada 2017 o 16:29

        Jasne.
        :-)

    • ~Stokrotka
      25 listopada 2017 o 16:28

      Lepiej nie kusić losu albo … diabła Lidio.
      :-)

  13. 25 listopada 2017 o 16:42

    Co za ciekawa historia ,nie słyszałam o tym lustrze.Ja jestem z natury bojaźliwa ,co chodzi o takie moce☺tak jak nie spojrzę na żadną mumię.Widocznie coś jest na rzeczy ,że ludzie boją się lustra::)Ciekawa jestem ile osób odważyło się na nie spojrzeć,pewnie też tacy są..Pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      25 listopada 2017 o 17:30

      Ja też – jak widzisz – do odważnych nie należę.
      :-)

  14. 25 listopada 2017 o 18:22

    a co ja mam powiedzieć?
    nie ma mowy, żebym odszedł nie popatrzywszy…
    może taki ciekawski jestem, albo co?

    • ~Stokrotka
      25 listopada 2017 o 18:43

      Do odważnych świat należy.
      :-)

  15. ~Marek
    25 listopada 2017 o 18:24

    Ale Ty ciekawe rzeczy tu wypisujesz!!!
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      25 listopada 2017 o 18:44

      No popatrz, popatrz!!!
      :-) :-) :-)

      • ~Marek
        25 listopada 2017 o 19:07

        A na bolące korzonki to jest najlepszy Chopin.
        :-)

        • Stokrotka
          25 listopada 2017 o 19:12

          Nie tylko na korzonki.
          Mnie muzyka Chopina pomaga na wszystkie bóle i smutki.
          :-)

  16. 26 listopada 2017 o 00:01

    Mam wrażenie, że mogłam to lustro widzieć i nie w Węgrowie (nigdy nie byłam) tylko w Sandomierzu w 1967 roku na szkolnej wycieczce. Ale to wrażenie deja vu, to chyba dlatego, że pamiętam tamten pierwszy tekst. A z tamtej wycieczki pozostały mi w pamięci lessowe podziemia, które zwiedzaliśmy w Sandomierzu. A ja pamiętam, jak mnie, pięciolatkę „edukowały ” starsze dziewczynki w sanatorium, żeby w nocy nie patrzyła w lustro, bo zobaczę diabła. Wiele lat w to wierzyłam i idąc w nocy do łazienki bałam się lustra obok którego musiałam przejść.Jak to można dziecku łatwo coś wmówić. I jak widać także dorosłym.

    • ~Stokrotka
      26 listopada 2017 o 05:08

      Haniu – wszystko można wszystkim wmówić.
      Serdeczności.
      :-)

  17. ~Lena Sadowska
    26 listopada 2017 o 00:43

    Witaj, Stokrotko.

    W pewnych Bardzo Poważnych Źródłach wyczytałam kiedyś, że Zwierciadło Twardowskiego umieszcza się także wśród artefaktów bliżej niesprecyzowanego przeznaczenia. To znaczy – podejrzewają, że stanowi przejście, tylko mają problem z określeniem – dokąd:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      26 listopada 2017 o 05:08

      No właśnie ….dokąd?
      Leno Najmilsza – dziękuję Ci serdecznie.
      :-)

  18. 26 listopada 2017 o 05:44

    Zaiste przepiękna historia, jeszcze przepiękniej napisana.
    Czy bałbym się spojrzeć w zwierciadło Pana Twardowskiego? Obawiam się, że nie, albowiem mam pewne doświadczenia z mniej owianymi aurą tajemniczości lustrami i… w każdym z onych zwierciadeł wyglądam z każdym rokiem coraz to i gorzej, a dojdzie to tego, że razu pewnego przestanę wyglądać wcale :-) …pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      26 listopada 2017 o 05:56

      To akurat to nam wszystkim grozi…
      Dziękuję serdecznie za wizytę.
      :-)

  19. ~An-Ula
    26 listopada 2017 o 07:58

    Pamiętam ten tekst, ale z przyjemnością przeczytałam ponownie. Nie ma co kusić licha, prawda czy bujda – lepiej ominąć takie lustro na odległość. Buziaki Jagódko ślę :)

    • Stokrotka
      26 listopada 2017 o 07:59

      Dlatego nie patrzyłam Anusiu.
      Serdeczności.
      :-)

  20. 26 listopada 2017 o 09:58

    Bardzo ciekawy tekst, ale też i trochę straszny…
    Chyba bym jednak spróbowała spojrzeć :)

    • Stokrotka
      26 listopada 2017 o 09:59

      Tylko jednym okiem. A drugie miałabyś zamknięte???
      :-)

  21. ~RademenesII
    26 listopada 2017 o 12:35

    Stokrotko, polecam książkę Romana Bugaja Nauki „Tajemnie w dawnej Polsce – Mistrz Twardowski” – Jest tam sporo o intrydze z udziałem Mniszchów i Krasińskiego, których celem był wpływ na Zygmunta Augusta. Dhura zamordowano, albo faktycznie uciekł czując pismo nosem, by intryga nie wyszła na jaw.

    Cały osobny rozdział poświęca autor także temu bibelotowi.Który jest unikatem na skalę Europejską. Są relacje licznych historyków i badaczy, który lustro badali. Fajna rzecz.

    • Stokrotka
      26 listopada 2017 o 12:37

      O, to bardzo dziękuję za tę informację.
      Poszukam z pewnością tej książki.
      :-)

  22. 26 listopada 2017 o 13:15

    Tak, lubię takie historie:D
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • ~Stokrotka
      26 listopada 2017 o 14:39

      Takie z dreszczykiem?
      :-)

  23. 26 listopada 2017 o 13:57

    Magiczne lustra, Stokrotko, o zdecydowanej złej sławie, są popularnym motywem wędrownym także w znanych nam baśniach, np. w „Królewnie Śnieżce”. Innym takim przykładem jest metaforyczne lustro w kultowej powieści Oscara Wilde’a – „Portret Doriana Graya”.
    Istniały także naukowe interpretacje zwierciadlanych zjaw, choćby efekt Caputa.
    W żydowskiej demonologii występuje także złośliwy duszek, który ukazuje się w rogu zwierciadła obok odbicia lustrzanego odbicia twarzy osoby.
    Może zatem najbezpieczniejszym jest lusterko w puderniczce?! To też nie jest w stu procentach pewne!ściskam, tulę i w ogóle…

    • ~Stokrotka
      26 listopada 2017 o 14:40

      Z tym ściskaniem i tuleniem Klaterku to ostrożnie… bo już mnie wcześniej „ścisnęły” korzonki nerwowe.
      :-)
      Dziękuję za wartościowy komentarz.

      • 1 grudnia 2017 o 21:26

        To taka właśnie przrypadłość korzonków nerwowych. Natomiast korzonki spokojne , Stokrotko, mają to w…

        • ~Stokrotka
          1 grudnia 2017 o 21:30

          :-)

  24. ~joanna
    27 listopada 2017 o 17:48

    Myślę, że stop złota i srebra daje niezwykły efekt, bądź co bądź to szlachetne kruszce których normalnie żal użyć w tafli lustra. Musi mieć to lustro dodatkowo „drugą głębię” która wywołuje ułudę. Bardzo ciekawa sprawa, ale też bym nie spojrzała!!!! Zdrowiej szybko!

    • ~Stokrotka
      27 listopada 2017 o 20:53

      Staram się jak mogę Joasiu!
      :-)

  25. 28 listopada 2017 o 12:51

    Uwielbiam Twoje historie! PS. Chyba bym jednak popatrzył :)

    • ~Stokrotka
      28 listopada 2017 o 14:12

      Chyba?
      :-)

  26. ~L.B.
    29 listopada 2017 o 16:10

    Hmm, lepiej nie patrzeć. Wierzyć mi się nie chce. Diabelskie lustro stworzone przez człowieka. Hmm, to co oni musieli z nim wyprawiać, że lepiej w nie nie patrzeć? I dlaczego ksiądz wierzy w takie rzeczy, skoro powinien być odporny na zabobony? I jeszcze trzymają w piwnicy jedno z nich, nie udostępniają zwiedzającym. To brzmi trochę niedorzecznie.

    • ~Stokrotka
      29 listopada 2017 o 17:42

      Ale takie są fakty :-)

  27. ~Stan
    30 listopada 2017 o 10:52

    Nie wierzę Stokrotko, że nie zajrzałaś w to lustro skoro je tak szczegółowo opisałaś. Jestem pewien, ze poddałaś je dogłębnej analizie organoleptycznej, a kiedy okazało się, że cała jego historia to dzieło wyobraźni protoplastów, uznałaś, że lepiej będzie jeśli tak już zostanie . Kto chce niech wierzy, że ma właściwości magiczne. No i dzięki temu mogłaś przed nami roztoczyć tajemniczą historyjkę lustra, a tym samym zachęcić do zwiedzenia Wągrowca. I to mi się podoba. Tak trzymaj !

    • ~Stokrotka
      30 listopada 2017 o 16:57

      Naprawdę nie patrzyłam w lustro. Nie mogłam go też dotknąć, bo wisi wysoko nad drzwiami.

      Cieszę się, że Ci się spodobał sposób w jaki opisałam wszystko co się z nim wiąże.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *