Cztery beznadziejne scenki

20171103_140747_resized

20171105_125245_resized

 

Pierwsza

Siedzę na przystanku tramwajowym u wylotu trasy W-Z, tuż koło Zamku Królewskiego.
Koło mnie siedzi jakaś starsza para.
- Popatrz jak tu brudno za przystankiem – mówi mężczyzna. – Ten naród nigdy nie nauczy się porządku. Wszędzie tylko brud i chamstwo.
Mówiąc to pluje kilkakrotnie w kierunku jezdni, tuż pod nogi idącym ludziom.
Druga
Siedzę na innym przystanku i w oczekiwaniu na autobus czytam książkę.
Koło mnie siada jakaś kobieta i wyjmuje z reklamówki kilka gazet typu tabloidy.
- Pani to chyba musi mieć dużo pieniędzy – mówi nagle do mnie ta kobieta.
- Dlaczego pani tak uważa? – pytam zdziwiona.
- No bo sobie pani książki kupuje – odpowiada.
Nadjeżdża mój autobus. Więc chowam książkę do plecaczka i wstaję. Pani też chowa swoje gazety i idzie do tego samego autobusu.
Nic nie mówię, ale jestem pewna, że te tabloidy kosztowały dużo więcej niż książka, którą sobie kupiłam.
Trzecia

Jadę busikiem do Miasteczka. Siedzę z przodu i chcąc nie chcąc jestem świadkiem rozmów jakie kierowca prowadzi przez komórkę z różnymi osobami. Nagle słyszę:

- Ta hołota to nic nie robi tylko ciągle przez komórki rozmawia. Potrafią tak całe godziny truć.
Do miasteczka jadę 2 i pół godziny. Kierowca cały czas truje przez telefon o tej hołocie.
Czwarta
Idąc do wnuków przechodzę przez zamykany z dwóch stron plac zabaw. Zamykam zarówno jedną jak i drugą bramkę. Nagle słyszę głos jakiejś pani, która siedzi przy piaskownicy z kilkuletnim dzieckiem:
- Pani nie zamyka tej bramki, bo my zaraz wychodzimy.!!!
Ale ja zamykam, bo na bramce wisi ogłoszenie żeby każdorazowo zamykać.
Gdy pani podchodzi słyszę jak mówi do dziecka:
- Nie będziemy tu już przychodzić bo tu jest tak brudno i psy s…ą w piaskownicach.
To mówiąc otwiera bramkę, ale już jej z drugiej strony nie zamyka.
A ja się wracam i …. zamykam, bo nie chcę żeby jakieś psy tu weszły.  Chociaż moje wnuki nie bawią się już w piaskownicach i na placach zabaw.

——————————————————————————————–

Na przeprosiny dla Was za ten beznadziejny tekst te ozdobne kapustki.

  76 comments for “Cztery beznadziejne scenki

  1. 9 listopada 2017 o 07:03

    „Cudze widzi się pod lasem, swojego pod nosem – nie”. Ot, przysłowia są mądrością narodów.
    Do tego dochodzi brak wyobraźni.
    I rozumu czasem.
    Pozdrawiam serdecznie Jagódko :)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:09

      Jest to przerażające Anusiu.
      I jest tego coraz więcej.

      Serdeczności.

  2. 9 listopada 2017 o 07:10

    Scenki obyczajowe, jakich też często jestem świadkiem i co ciekawe ci, którzy krytykują i pomstują sami nie są ideałami… jakie to swojskie, ale przez to wcale nie milsze…
    Życzę sympatyczniejszych obserwacji ;-)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:10

      Ci co krytykują często zachowują się jeszcze gorzej…

  3. ~Marek
    9 listopada 2017 o 08:13

    Samo życie.
    /Paskudne/.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:11

      Obrzydliwe.

      :-) :-) :-)

  4. 9 listopada 2017 o 09:57

    Stokrotko, czytam stale, ale mniej ostatnio pisze, bo jakoś tak…często mnie to przygnębia. I znów, ale trudno to zlekcewazyć. No dlaczego sami to sobie robimy, no dlaczego?

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:11

      Chyba coraz mniej od siebie wymagamy i nie widzimy własnych błędów – to tak ogólnie oczywiście.

  5. ~Torlin
    9 listopada 2017 o 09:58

    Powiem szczerze Stokrotko, ze najbardziej załamałem się po scence w Auchan. Kupiłem sobie zapiekankę, jem przy stoliku, a po chwili do tegoż stolika dosiada się pani po 50. i zaczyna wyjmować kolejno produkty z koszyka, i po zjedzeniu wyrzuca puste opakowania do kosza. Jak staram się nigdy nie zwracać uwagi, tym razem dostałem szału. „Musi pani to robić przy moim stoliku, przecież powinna pani za te produkty zapłacić”. A ta pani spokojnie: „Nie zapłacę, bo nie mam pieniędzy. A jestem głodna, a to są złodzieje”.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:12

      Chyba nie zrozumiałam.
      Z czyjego koszyka ona te produkty wyjmowała? Z Twojego?

      • 9 listopada 2017 o 18:01

        Ze swojego Stokrotko. Przysiadła się do mojego stolika, postawiła koło siebie swój własny wózek, zjadała kolejno zdjęte z półek produkty żywnościowe, a puste opakowania wyrzucała do kosza na odpadki. Pzdr

        • ~Stokrotka
          10 listopada 2017 o 05:37

          To straszliwa bezczelność.

  6. ~Ela
    9 listopada 2017 o 10:02

    Stokrotko – już trzy razy przeczytałam i zupełnie nie wiem co napisać.
    Ja też obserwuję takie scenki na codzień.
    Ręce opadają.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:13

      Bo to jest wszędzie…

  7. ~gordyjka
    9 listopada 2017 o 10:15

    Taki „czteropak” i można znielubić Ludzi…;o)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:13

      I ja już coraz mniej ludzi lubię Gordyjeczko…

  8. 9 listopada 2017 o 10:55

    Scenki z życia wzięte…
    Ale na szczęście , spotyka się też takie „kapustki” na rabatce i już jest milej :-)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:14

      Dlatego te kapustki „załączyłam”.
      :-)

  9. 9 listopada 2017 o 10:56

    Kapusty piękne, chociaż za nimi nie przepadam.
    A co do scenek, to naprawdę nie wiem co napisać. Widzimy u innych różne wady, a u siebie ich wcale nie zauważamy.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:14

      Wspaniale to skomentowała Lena Sadowska.
      Przeczytaj proszę.

  10. oko
    9 listopada 2017 o 11:09

    obcy z definicji składają się z samych wad, a jedyny ideał, to własne ego – jeśli dopuści kogokolwiek z rozmówców w pobliże własnego majestatu, to wyłącznie po to, żeby jeszcze mocniej świecić na tle łaskawie dopuszczonego.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:18

      Chyba nie bardzo zrozumiałam.
      Więc na wszelki wypadek napiszę, że nie czuję się żadnym majestatem…

      • 9 listopada 2017 o 20:38

        napisałem, że wad najłatwiej się szuka u innych (najlepiej obcych), bo w blasku tych wad my wyglądamy jak aniołki w wyprasowanych elegancko sukienkach

        • ~Stokrotka
          10 listopada 2017 o 05:38

          Na szczęście zostały jeszcze normalne istoty.

  11. ~Jantoni
    9 listopada 2017 o 12:00

    Piękne!

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:19

      Rozumiem, że Ci się kapustki spodobały :-)

  12. ~KrystynaH
    9 listopada 2017 o 12:15

    No tak, włosy stają dęba ze zgrozy! Tischner wyszedł kiedyś na kazanie i powiedział tylko: „Chamiejemy.” I zszedł. Tu pasowałoby: „z ambony”, ale nie wiem, bo kazania są teraz głoszone przy ołtarzu.Sens jest ten sam. Zapanowało ogólne przyzwolenie na zachowania mało kulturalne, by użyć eufemizmu. Ba, nawet moda na popisywanie się tym.
    Pamiętam jako dziecko pouczenia rodziców, nauczycieli, jak się zachowywać przy stole, na ulicy, wobec dorosłych i te ich nauki nigdy się nie kończyły, bo zawsze było coś do poprawienia, zgodnie choćby z tym, co Podkomorzy z „Pana Tadeusza” prawił podczas uczty. My, na pewno dziewczynki, ale chłopcy też, bardzo staraliśmy się być kulturalni i każdy wstydził się wszelkiego uchybienia. Tygodniki udzielały rad jak się gdzie zachować. Najpopularniejszy był Kamyczek (Irena Ipohorska) z Przekroju. Ostatnio miałam dużo okazji, by westchnąć: Kamyczku wróć! Zaszczep znowu modę na snobowanie się w dobrym wychowaniu! Teraz by to już nie przeszło. Nie chodzi nawet o niuanse, jakie kiedyś określały, czy ktoś jest obyty i z jakiej klasy społecznej pochodzi. Chodzi o zgrzyty, które zawadzają we wzajemnych stosunkach między ludźmi. Takie właśnie, jak – Stokrotko – opisałaś. Te traktowane już z przymrużeniem oka drobne świństwa na każdym kroku, nieuczciwości, dokuczliwość, złośliwość. Np, samochód staje, by przepuścić pieszego, choć pojedynczego się nie musi, a ta (najczęściej) na złość idzie powoli jak mucha w mazi, wreszcie pośrodku wyciąga telefon i zaczyna pisać sms-a. Nic tylko przejechać babę. To autentyczne!
    Nikt już chyba nie dba w którą stronę i który zagiąć róg wizytówki, pozostawionej pod nieobecność państwa (gospodarzy), bo to było wyznacznikiem klas wyższych, a z tym zwracano się do Kamyczka, ale czym innym jest popisywanie się chamstwem.
    Gdyby tak TV wprowadziła zaraz po dzienniku, zamiast drażniących już dyskusji politycznych, taki nowy poradnik dobrych manier! Przecież dobre wychowanie ma ułatwiać nam życie! Błędy popełnia każdy (jak w „Panu Tadeuszu”), ale pozowanie na chama co zupełnie coś innego.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:36

      Krystyno – tylko kto oglądałby taki poradnik dobrych manier? Pewnie tylko te osoby, które taką wiedzę posiadają.
      Dziękuję Ci serdecznie.

  13. 9 listopada 2017 o 12:41

    To ma swoją nazwę: „hipokryzja”, niestety, w odróżnieniu od innych przypadłości, jest nieuleczalna.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:19

      Niestety…

  14. 9 listopada 2017 o 12:57

    Jak to w życiu. Dobrze, że gimnazjaliści nie jechali… :) Pozdrawiam

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:06

      To mówisz że gimnazjaliści najgorsi???
      :-)

  15. 9 listopada 2017 o 13:07

    Przykre jest to, że niemłode już osoby nie potrafią się zachować. Potrafią jedynie krytykować innych.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:20

      Bo chamstwo jest niezależne od wieku.

  16. ~KrystynaH
    9 listopada 2017 o 13:28

    Kiedyś nieskazitelne maniery miały wyróżniać kogoś z klasy wyższej. Dlatego w ich edukacji domowe j kładziono nacisk na ich przyswajanie, jak i na naukę języków, tańca czy muzyki. Wierzyłam w to, póki w ostatnie wakacje nie przeczytałam w którymś tomie Dzienników Żeromskiego, co on korepetytor po dworach zaobserwował. Przytacza na gorąco scenki, kiedy pan o byle co i nawet bez powodu bije swych chłopów, szczególnie z upodobaniem po twarzy i obwieszcza wielce zadowolony, ze chłopów należy wciąż prać po pysku. I mówił tak nie ten jeden i zbyt często, by oni wszyscy nie wywołali obrzydzenia. Lubowali się tam w poniżaniu chłopów.

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:35

      No niestety to tak nie działa Krystyno.
      Chamstwo było i jest wszędzie.

  17. Lena Sadowska
    9 listopada 2017 o 14:00

    Witaj, Stokrotko.

    Tak mi się „moralizatorsko-dydaktycznie” skojarzyło:

    „A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.”
    (Biblia, Mat. 7:3-5)

    Pozdrawiam:)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:05

      Na taki właśnie komentarz czekałam Leno.
      Jesteś WIELKA!!!
      :-)

      • ~Lena Sadowska
        9 listopada 2017 o 15:25

        Istotnie – w rubryczce „wzrost” wpisuję „wysoki”, ale to Mateusz był wielki:)

        Pozdrawiam:)

        • Stokrotka
          9 listopada 2017 o 15:26

          :-) :-) :-)

  18. 9 listopada 2017 o 14:33

    takich scenek można by zebrać wielo- i grubotomowy zbiór pod zbiorczym tytułem „Kotły garnkom, czyli z logiką na „ty”"… również od czasu do czasu jestem świadkiem takowych… chyba najbardziej pamiętam ze względu na pewną egzotykę scenkę z czasów, gdy istniały sklepy z dopalaczami… nieopodal jednego z nich stało dwóch meneli naćpanych po uszy alkoholem i jak to często po tym narkotyku bywa, głośno i bełkotliwie wymieniali poglądy… w pewnym momencie ze sklepu wyszły dwie osoby, zaś jeden z meneli na ich widok zabłysnął tekstem: „tych wszystkich ćpunów to powinno się wystrzelać!”… ciekaw jestem, czy gdyby miał on broń, to zacząłby od siebie, czy od swojego kompana?…
    pozdrawiać jzns :)…

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 14:38

      Mam rozumieć że żałujesz że nie mieli broni???
      :-)

  19. 9 listopada 2017 o 16:26

    Bardzo dobre przykłady z życia .Chyba najwięcej można zaobserwować ludzi i ich różne nawyki własnie na ulicy nie w domu.Starsi ludzie ,czasami narzekają na młodzież ,a sami pokazują inne oblicze .Być dobrym człowiekiem ,to nic nie boli ..Wystarczy chcieć.Ja z wielkim niezadowoleniem ,kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce ,przyglądałam się ludziom którzy chodzą z psami na spacer. Od kiedy mieliśmy psa ,zawsze noszę i nosiłam torebkę na kupki.I wielokrotnie ci sami ludzie to widzieli ,idąc ze swoim psem,ale oczywiście kiedy walnął kupę ,poszedł dalej .Zero reakcji..Byłam w październiku w Polsce , kiedy szłam chodnikiem napotykałam odchody psie na trawie..Nic się nie zmienia..A powinno być to karane..W Szwecji każdy sprząta po psie,nawet jak jest w lesie,tak są ludzie nauczeni.I do tego nie wolno psa spuszczać ze smyczy..Są specjalne wybiegi i wszyscy ,kto chce to jedzie z pieskiem by się wybiegał.I to mi się podoba..A tak na koniec ,ludzie swoich błędów nie zauważają::))))dziwne to prawda?☺

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 05:43

      Zajrzyj proszę do komentarza Leny Sadowskiej.
      A Tobie dziękuję za tak wyczerpujący komentarz.
      :-)

  20. ~Malgorzata
    9 listopada 2017 o 17:55

    Wszystko co zle -to inni nie ja – po prostu brak kindersztuby, a najłatwiej o wpojenie zasadw dzieciństwie. Ja tez mam scenke: ide z 3letnim synkiem chodnikiem , a pan przed nami rzuca papier na ziemie i slysze glosik dziecka „mamo czy temu panu jego mama nie powiedziała, ze papierki rzuca się do kosza”- efekt był-facet wrocil i wrzucil papier do kosza. Czy tak byłoby teraz? raczej stek przekleństw. I druga radosna nowina: u nas plac zabaw jest otwarty, ale piaskownica ogrodzona i WSZYSCY zamykają drzwi – ja to mam szczęście ,co?

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 05:41

      Pewnie że masz szczęście Małgosiu.
      Najpiękniej Cię pozdrawiam.

  21. 9 listopada 2017 o 21:10

    A to Polska właśnie.

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 05:41

      W obrzydliwym wydaniu.

      • 10 listopada 2017 o 18:13

        Raczej w typowym.

        • ~Stokrotka
          10 listopada 2017 o 18:44

          I pomyslec ze to cytat z najpiękniejszej sceny z „Wesela”

  22. ~Joanna
    10 listopada 2017 o 00:31

    Chyba dopadło mnie coś, bo przestałam się dziwić chamstwu i tak mnie ono teraz złości! Wiem, wiem, sama też się zapominam, może dlatego się złoszczę.

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 05:40

      A ja raz się złoszczę, raz się poddaję i jest mi wszystko jedno.

  23. ~alik
    10 listopada 2017 o 05:17

    – no i cóż ja mam Ci napisać… to tylko życie, które ciągle nas uczy,odkrywając nowe karty… może i trochę beznadziejne, ale…. dobrze, że jest to życie, a my jesteśmy po to, by wyciągać odpowiednie wnioski…
    ;)…. o kurde, ale mi się mądrze to napisało..

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 05:39

      Bardzo mądrze!!!
      :-)

  24. 10 listopada 2017 o 09:33

    Co za czasy! Podróż komunikacją publiczną – sceny, piesza wędrówka – sceny. Jakże przemieszczać się bez narażania na sceny?

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 09:37

      Bo trzeba w domu siedzieć i już.
      :-)

  25. 10 listopada 2017 o 10:32

    Kiedy przyjechałam do Azji widziałam brud i wszystko co najgorsze. A potem odwiedziłam Polskę. I się zdziwiłam. Bo u nas też, a nawet gorzej.

    • Stokrotka
      10 listopada 2017 o 10:32

      Smutne to.

  26. 10 listopada 2017 o 12:47

    Jest cały portal z takimi historiami, nazywa się Piekielni.pl. Miał antagonistyczną stronę o nazwie Wspaniali.pl, jednak tam już od dawna nic się nie pojawia nowego. Często wpadam czytać historie tego typu i cały czas się dziwię czemu jeszcze ta planeta istnieje.

    Pozdrawiam!

  27. ~Stokrotka
    10 listopada 2017 o 15:23

    Taka proza naszego zycia.
    :-)

  28. 10 listopada 2017 o 16:42

    No i cóż tu powiedzieć ? Hipokryci… wokół nas sami hipokryci.

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 18:45

      Niestety.

  29. ~cz
    10 listopada 2017 o 18:39

    miałaś pecha:)) za dożo się włóczysz po świecie i nie dajesz ludziom pożyć jak chcą:)))

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 18:47

      Toż wiadomo że to moja wina.
      :-)

  30. ~Morgana
    10 listopada 2017 o 18:44

    Kochana!
    Samo życie i wiecznie narzekający krajanie!
    Pozdrawiam milutko:)

  31. ~Stokrotka
    10 listopada 2017 o 18:48

    Ano prawda.

  32. 11 listopada 2017 o 17:10

    Rzekł był Mateusz (7:3-5)
    ” A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.”
    Nic dodać, a ująć nie wypada.
    Ja od zarania dziejów, swoich, ma się rozumieć, wydałem walkę obłudzie i… „krucjatuję”, rzecz jasna nie szablą a prochem wojuję, bom pacyfistycznego myślenia, ale gdzie mogę, tam potępiam, a bywa że i wyszydzam, choć to ze wszystkich terminów językowych w słowniku słowo nie najprzystojniejsze.
    Ech, gdybyż tak się stało, co będzie trudne, lecz niemożliwe, aby te cztery opowiedziane przez Ciebie Stokrotko, dykteryjki, mogli odczytać ich nie całkiem słynni ze swej szlachetności bohaterowie… może by i co wtedy do ich rozumnych inaczej głów powpadało… pozdrawiam z wszechdeszczowej Francji

    • Stokrotka
      11 listopada 2017 o 19:57

      I na taki komentarz to i poczekać przyjemność wielka.
      :-)

  33. ~Ozon
    11 listopada 2017 o 22:53

    Sądzę, że raczej zobojętniałam i nie mam już siły na zwracanie uwagi na tak powszechne obecnie…chamstwo. Jest tego zbyt wiele, za wiele. A spróbuj zwrócić komuś uwagę….
    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      12 listopada 2017 o 04:31

      Ja też już od dawna się poddałam.
      I jedyne co mogę zrobić to o tym napisać.

  34. 12 listopada 2017 o 18:27

    Przyszło mi na myśl takie powiedzenie: Cudze widzicie, swego nie znacie. Najlepiej czepiać się innych, ale nie patrzeć na siebie. Ładne te kapustki. ;)

    • ~Stokrotka
      12 listopada 2017 o 20:04

      Kapustki na pocieszenie.
      :-)

  35. 13 listopada 2017 o 08:32

    W psychologii to się bodaj nazywa projekcja.

    • Stokrotka
      13 listopada 2017 o 08:34

      Bardzo możliwe.

  36. 13 listopada 2017 o 13:49

    Cóż mogę napisać: życie, polskie życie:(

    • Stokrotka
      13 listopada 2017 o 13:50

      Niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *