„Moja” kolorowa Starówka

Tekst ten dedykuję maradag czyli Dagmarze Soleckiej, która w komentarzu pod poprzednim tekstem najpiękniej podpisała  prawie wszystkie moje zdjęcia z Łazienek Królewskich.

———————————————————————————————————-

Warszawskie Stare i Nowe Miasto jako zespół było ozdabiane polichromią i techniką sgraffita dwukrotnie. Po raz pierwszy w 1928 roku, po raz drugi w roku 1953. W 1928 roku dla uczczenia 10 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości postanowiono przywrócić świetność zaniedbanej przez lata rozbiorów tej najstarszej części Warszawy. Zespół artystów na czele z Zofią Stryjeńską podjął się udekorowania fasad na Starym Rynku.

I tak się złożyło, że ze zniszczeń wojennych ocalały tylko dwa malowidła przedstawiające dziewczęta z dzbanami autorstwa Zofii Stryjeńskiej – pieczołowicie odnowione znajdują się na kamieniczce narożnej z ul. Świętojańską.
Oto jedno z nich:

skanowanie0008Po zakończeniu wojny, kiedy zapadła decyzja o przywróceniu Warszawie zrujnowanej Starówki znowu odrodziła się sprawa dekoracji staromiejskich elewacji. Na pięknie odbudowanych kamieniczkach obok elementów płaskorzeżbionych zdecydowano się na malarstwo dwu i wielokolorowe i na technikę sgraffito. Wczesną wiosną 1953 roku zostały powołane dwa zespoły artystów malarzy, którzy mieli zaprojektować i wykonać dekoracje na Rynku Starego Miasta i na otaczających go uliczkach. Termin realizacji wyznaczono na 22 lipca tego samego roku – dzień w którym Starówka miała oficjalnie zostać oddana mieszkańcom Warszawy.
Czasu było bardzo mało. Ale był zapał i dobre chęci.
Dekoracje Nowego Miasta były kontynuowane w okresie późniejszym – aż do lat 60-tych ubiegłego wieku.
Lista artystów – profesorów, niedawnych absolwentów i jeszcze wówczas studentów Akademii Sztuk Pięknych była niezwykle długa. Naprawdę wszyscy starali się wówczas dodać piękna odbudowywanej Starówce.
Tematem różnego rodzaju przedstawień na murach Rynku Starego Miasta i jego okolic jest afirmacja życia. I to ta przedstawiona w scenach z normalnego życia jak i z legend warszawskich.
Jak wiadomo lata wojny były czarne i szare. A światło i kolor były wtedy zakazane.

Po odbudowaniu Starówki zdecydowano, że kamieniczki staromiejskie będą kolorowe, pełne wdzięku, uroku, liryzmu a nawet humoru.

skanowanie0017

skanowanie0010

skanowanie0011

skanowanie0013

skanowanie0014

skanowanie0015

skanowanie0016

skanowanie0018

skanowanie0019

skanowanie0020

skanowanie0021

skanowanie0022

A były to czasy, kiedy sztuka miała być socjalistyczna w treści i narodowa w formie. Nie było więc łatwo ówczesnym artystom. Ale poradzili sobie po mistrzowsku z tym zadaniem, w niczym nie uchybiając etosowi trudu i pracy.
Są więc na kamieniczkach portrety wybitnych zasłużonych dla kraju i Warszawy Polaków: Hugo Kołłątaja, Piotra Skargi, Juliusza Słowackiego, Bolesława Prusa.
A na ulicy Piwnej znakomity architekt Antonio Corazzi przedstawia model Teatru Wielkiego Stanisławowi Staszicowi. A tuż obok rozprawiają warszawscy szewcy, a trochę dalej Wojciech Bogusławski z ludźmi teatru.
Na ulicy Wąski Dunaj patrzy na przechodniów dziewczyna niosąca wodę w dzbanie, a na Piwnej opowiedziane są historie związane z piwem.
Wiele też jest tematów muzycznych i tanecznych: przy Mostowej chłopiec śpiewa dziewczynie serenadę, przy Kościelnej muzykantom towarzyszą ptaki, przy Szerokim Dunaju aktorzy słuchają grających na skrzypcach i flecie. A na Mostowej mozaika przedstawia sportowców i tancerzy, dziecko na huśtawce i wspólną lekturę książki.
Wielokrotnie powtarzanym tematem jest warszawska syrenka. Występuje jako herb stolicy na wielu elewacjach i jako panna wodna schwytana w sieci rybaków.
Jest też dużo martwej natury. A także śmieszne malowidła jak to przedstawiające chłopca w kolarskiej czapeczce, który sprzedaje baloniki egipskiej elegantce.
Z pewnością malowali i ozdabiali Warszawską Starówkę artyści z sercem i wielkim talentem.
Specjalnie dla Was zeskanowałam z informatora  kilka różnych malowideł i ozdób z kamieniczek Warszawskiej Kolorowej Starówki. Jest ich oczywiście na Starym i Nowym Mieście dużo więcej. A zauważyliście wśród nich Syrenkę w sieci?

——————————————————————————————————–

Tekst powstał na bazie informatora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.

——————————————————————————————————–

Jak się może domyślacie Warszawska Starówka to drugie po Łazienkach Królewskich miejsce w stolicy które darzę wielkich uczuciem.

  66 comments for “„Moja” kolorowa Starówka

  1. 7 listopada 2017 o 07:10

    Trzeba mieć dobre oczy, żeby nieraz wysoko umieszczone malunki dokładnie obejrzeć. Powinny być przystawione drabinki? ;-)

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 07:14

      A pamiętasz jak Ci kiedyś pokazywałam malowidła Stryjeńskiej?

  2. 7 listopada 2017 o 07:20

    Bardzo ładnie nam opowiedziałaś o warszawskiej starówce. Przeczytałam od dechy do dechy, Ja bardzo lubię takie stare mijsca, stare przedmioty – mam do nich jakiś sentyment.
    Tymczasem zapraszam Cię do siebie na zupę gołąbkową.

    Serdeczności.

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 07:22

      Dziękuję JaGo.
      Przyjdę w porze obiadowej.
      :-)

  3. ~Morgana
    7 listopada 2017 o 07:52

    Kochana!
    Piękna ta Twoja Starówka:)
    Uwielbiam takie malowidła.
    Pozdrawiam mile:)

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 07:54

      Miło mi.
      :-)

  4. 7 listopada 2017 o 08:08

    Dojrzałam, a jakże, Syrenkę :) Jeszcze przeszłam sie pod wskazane adresy i „za żywo” obejrzałam parę budynków. Pozdrawiam i dziekuję za artystyczne doznania z rana :)

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 08:16

      Najuprzejmiej proszę Anusiu.
      :-)

  5. ~Marek
    7 listopada 2017 o 08:18

    To musimy pójść i dokładnie przyjrzeć się tym malowidłom.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 08:20

      Wykonać!!!
      :-) :-) :-)

      • ~Marek
        9 listopada 2017 o 08:06

        Wykonałem wczoraj!
        I masz pojęcie, że znalazłem wszystkie te malowidła które zapodałaś???

        • ~Stokrotka
          9 listopada 2017 o 08:10

          Dzielny chłopiec!!!!
          :-)

  6. 7 listopada 2017 o 08:54

    Przypomniałaś mi, że już za długo nie byłam na starówce. Czas na kolejny spacer!

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 08:59

      Idż koniecznie – póki jeszcze wiatr nie hula po staromiejskich uliczkach.
      :-)

  7. 7 listopada 2017 o 09:10

    Ci sportowcy na ostatnim zdjęciu… Bardzo realistyczni, od razu widać, że na sterydach są!

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 09:16

      Coś podobnego !!!
      :-)

  8. 7 listopada 2017 o 09:17

    Muszę koniecznie przyjechać na Starówkę, aby zobaczyć to wszystko, co mi umknęło!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    • Stokrotka
      7 listopada 2017 o 09:23

      Z bliska czy z daleka – ale przyjeżdżaj!!!
      :-)

  9. ~ulach
    7 listopada 2017 o 10:49

    … a na jednym z budynków na Piwnej, znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca orła w koronie i rok 1718. I mało kto wie, że żeby zobaczyć oryginał tej płaskorzeźby, trzeba wejść w podwórko pomiędzy kamieniczkami Piwnej i Świętojańskiej.Moja kamienica jest gładka, czekoladowa w kolorze, jak (na szczęście) wszystkie z naszej wspólnoty. Twoje zaproszenie potraktowałam jako zachętę do komentarza „w temacie”. Pozdrawiam i zapraszam na spacer szlakiem płaskorzeźb staromiejskich! :-)

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:49

      Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz.
      Będę i o płaskorzeźbach pisać ale najpierw muszę się więcej o nich dowiedzieć.
      :-)

  10. 7 listopada 2017 o 11:22

    U mnie za oknem mgła i siwo dzisiaj. Jak miło przy takiej scenerii przejść się po „kolorowej” starówce.
    Dziękuję za ten tekst :-)

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:50

      U nas też dzisiaj za pięknie nie było.
      Pozdrawiam serdecznie.

  11. 7 listopada 2017 o 12:01

    Warszawską Starówkę zawsze lubiłam, jak i rynek w Poznaniu, tez kolorowy i kamienice pięknie zdobione. Chwała artystom, że z szarych niepozornych budynków uczynili galerię sztuki :-)

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:51

      Asiu – kamieniczki staromiejskie bez malowideł też są ładne. Ale z malowidłami oczywiście dużo ładniejsze.
      :-)

  12. ~Malgorzata
    7 listopada 2017 o 12:31

    Kocham wrocławskie Stare Miasto i dlatego nie chce przenosić się do Warszawy, ale tak pięknie nie potrafie o nim napisac. Urokliwy tekst. Pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:52

      Małgosiu – ja wiem że we Wrocławiu jest przepiękne Stare Miasto.
      :-)

  13. ~Jantoni
    7 listopada 2017 o 12:39

    Napiszę tylko… piękne.

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:48

      Pewnie, że piękne.
      :-)

  14. roksanna
    7 listopada 2017 o 13:11

    Nie byłam wiele razy w Warszawie, może z trzy razy na Starówce. Swoim tekstem sprawiłaś, że mam ochotę przespacerować się i przyjrzeć się uważniej.
    Serdeczności :)

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:47

      Zapraszam. Jak przyjedziesz to Ci pokażę dokładnie gdzie one są.
      :-)

  15. ~Lidia
    7 listopada 2017 o 19:09

    Bardzo się mi podobają te malowidła. I podziwiam artystów, którzy potrafili w socjalistyczno-siermiężnej rzeczywistości stworzyć coś ładnego.

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:46

      Wielu z nich potrafiło.
      :-)

  16. ~L.B.
    7 listopada 2017 o 19:34

    Piękne są te malowidła. Ludzie z talentem, miasto z bogatą historią.
    Pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 20:45

      Dziękuję Ci.
      :-)

  17. 7 listopada 2017 o 21:16

    Francuzi ogłosili Paryż „miastem otwartym”, Czesi nie walczyli o Pragę, a my .. ?

    • ~Stokrotka
      7 listopada 2017 o 21:17

      A my mamy Miasto Nieujarzmione!!!

      • 8 listopada 2017 o 15:12

        Jak to Polacy …

        • ~Stokrotka
          8 listopada 2017 o 21:50

          Ale też nikomu tak nie zrujnowano stolicy jak nam…

  18. ~Lena Sadowska
    7 listopada 2017 o 23:40

    Witaj, Stokrotko.

    Moje pierwsze spotkanie ze Starówką nie było zbyt fortunne – fiknęłam przy wysiadaniu z samochodu i wylądowałam na pogotowiu z podejrzeniem złamanej nogi i ręki:)
    Na szczęście na strachu się skończyło i odbiłam sobie przy następnej wizycie w stolicy.
    Twój post to prawdziwy rarytas:) A ozdoby tym cenniejsze, że sercem malowane. Chyba żadna inna stolica nie może szczycić się takimi odruchami serca jak Warszawa:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      8 listopada 2017 o 05:41

      To rzeczywiście miałaś pecha przy pierwszym podejściu.

      A jeśli chodzi o te odruchy serca – to masz rację.
      Dziękuję Ci serdecznie.
      :-)

  19. 8 listopada 2017 o 05:22

    Tyle razy byłam na Starówce, ale chyba za slabo zadzierałam głowę do góry, bo nie wszystkie te zdobienia pamiętam.
    Dziękuję :)

    • ~Stokrotka
      8 listopada 2017 o 05:39

      Myślę, że tylko mieszkańcy Warszawy je pamiętają.
      :-)

      • 8 listopada 2017 o 10:53

        To pewnie nie powinnam się przyznawać, że ja z Warszawy i -dziesiąt lat w niej mieszkałam, a dopiero do roku jestem „wyjechana” ;)

        • ~Stokrotka
          8 listopada 2017 o 13:09

          To musiał być jakiś bardzo ważny powód tego wyjechania z Warszawy.
          :-)

  20. 8 listopada 2017 o 07:20

    Z racji warszawskiej rodziny dosyć często w Warszawie bywam. Jest kilka ślicznych miejsc i aż serce się kraje, że miasto tak ucierpiało… Ale cała powojenna reszta woła o pomstę do nieba! Za wyjątkiem Centrum Kopernik :D Pozdrawiam z mojej cudnej, zielonej Wielkopolski!

    • ~Stokrotka
      8 listopada 2017 o 07:21

      Rzeczywiście jest w Warszawie wiele miejsc brzydkich.
      Pozdrawiam i dziękuję.
      :-)

  21. ewa
    8 listopada 2017 o 08:28

    Jak zwykle ciekawie. Przyznaję nigdy się nad tymi malowidłami nie zastanawiałam. I tylko od czasu do czasu je zauważałam spacerując po Starówce. Choć, dawno temu, kiedy pierwsze swoje kroki na warszawskim bruku stawiałam, głowę częściej, o dziwo zadzierałam, i podziwiałam. Teraz czeka mnie retrospekcyjny spacer z uniesioną głową.

    • Stokrotka
      8 listopada 2017 o 08:31

      Najlepiej pospacerować sobie po Starówce w zwykły ale słoneczny dzień. Wtedy z pewnością zauważy się wszystkie malowidła.
      :-)

  22. 8 listopada 2017 o 10:59

    Dziękuję Stokrotko, że znowu zabrałaś mnie do stolicy (której osobiście pewnie nigdy nie odwiedzę), śladem historii i pięknej sztuki. Niektóre z tych malowideł przywodzą na myśl to, co można zobaczyć na greckich amforach. Taki sam styl :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    • ~Stokrotka
      8 listopada 2017 o 13:11

      Dziękuję Ci serdecznie za odwiedziny Celcie.
      Ale przecież wiesz, że nigdy nie powinno się mówić NIGDY…
      :-)

  23. ~cz
    8 listopada 2017 o 18:46

    jak sadzisz, jak się mają do ściennych malowideł na fasadach warszawskich kamieniczek dzisiejsze murale?

    • ~Stokrotka
      8 listopada 2017 o 21:51

      To zależy Czesiu od tego jakie i czyje to są murale.

  24. 9 listopada 2017 o 00:05

    Byłem w październiku w okolicy, jednak było już ciemno i nic bym nie zobaczył, nawet jakbym się starał. :) Muszę chyba wybrać się w ciągu dnia, by te wszystkie elementy o których piszesz zobaczyć.

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      9 listopada 2017 o 05:32

      Tych elementów jest bardzo dużo… :-)

  25. ~alik
    9 listopada 2017 o 04:45

    – spacer po Starówce przed rokiem.. odrobinka szczegółów dziś … hm… wiesz, ciągle czuję jakiś niedosyt…
    - pozdrawiam jesiennie :)

    • ~Stokrotka
      9 listopada 2017 o 05:33

      To przyjedź koniecznie znowu. Pokażę Ci dużo więcej.
      :-)

  26. ~Ela
    9 listopada 2017 o 05:59

    Uświadomiłam sobie Stokrotko, że kolejny rok mija a ja nadal nie wybrałam się do Warszawy.
    Może w przyszłym roku?
    Tak bardzo chciałabym się z Tobą spotkać.
    :-)

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 06:05

      Zmobilizuj się Elu!!!
      Może na wiosnę przyszłego roku?
      :-)

  27. ~Stan
    9 listopada 2017 o 10:18

    Powinni teraz artyści warszawscy utrwalić na którejś ze ścian Starówki portrecik Stokrotki, oczywiście technika sgraffita, z wdzięczności za tak interesujący post. Pozdrawiam !

    • Stokrotka
      9 listopada 2017 o 12:09

      Ale tam już nie mam miejsca na żadne malunki.
      :-)

  28. ~Joanna
    10 listopada 2017 o 00:44

    Pięknie opisany kawał bardzo dobrej „roboty”.
    Kapitalne malowidła zdobiące budynki mające swój jedyny charakter.
    To właśnie ta ich „podwójna” sztuka. Pozdr!!!

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 05:35

      Właśnie taki twój komentarz był mi potrzebny Joasiu.
      :-)

  29. 10 listopada 2017 o 14:38

    Piękne są te wszystkie malowidła i ozdoby na budynkach.
    W czasie swoich wojaży też fotografuję takie perełki.

    Stokrotko, pozwoliłam sobie podać Ozonce adres Twojego bloga.
    Mam nadzieję, że mi to wybaczysz.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      10 listopada 2017 o 15:20

      Dziękuję Łucjo. Ale Ozonka zagląda czasem na mój blog.
      :-)

  30. 14 listopada 2017 o 19:37

    Stokrotko, kłaniam ci się nisko – tyle razy byłam na Starówce a większości malowideł nie widziałam. To znaczy widziałam, ale nie wiedziałam, że są tym, czym są. Wiosną ruszę na Starówkę śladami malunków na elewacjach. Dziękuję:)

    • Stokrotka
      14 listopada 2017 o 19:38

      To życzę udanego spaceru i poszukiwań.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *