Gość wieczorową porą…

20171007_103337_resized

W czasie ostatniego jesiennego pobytu na działce odwiedził mnie niespodziewany gość.

Przyszedł wieczorową porą. I okropnie mnie wystraszył.
Ale po kolei.
Po obejrzeniu swojego ulubionego serialu /nie powiem który to/ i wypiciu ziółek na dobry sen pogasiłam wszystko co się dało i dałam nura pod kołderkę.
Dookoła było ciemno tylko przez okno pokoiku widać było światełka lampek solarnych. Zdążyły się jeszcze naładować w czasie krótkich słonecznych godzin w ciągu dnia więc jeszcze trochę świeciły.
Już zasypiałam, gdy nagle usłyszałam jakieś uderzenie w drzwi.
Usiadłam przerażona, bo wydawało mi się to uderzenie bardzo głośne. Za chwilę nastąpiło drugie i trzecie a potem cała kanonada. Zupełnie tak jakby ktoś rzucał czymś w drzwi.
Byłam przekonana, że to znajome małżeństwo sąsiadów chce mnie nastraszyć, więc krzyknęłam: „Nie straszcie mnie , bo ja się okropnie  boję”!!!
Przez chwilę była cisza, ale po pewnym czasie usłyszałam, że ktoś hałasuje na werandzie. Uchyliłam więc odrobinę zasłonkę i wyjrzałam przez szybę.
Na werandzie panowała ciemność.
Oświetliłam więc werandę /przycisk znajduje się w domeczku/ i …. zobaczyłam, że na werandzie jest tylko plastikowy fotel i moje kalosze.
Zgasiłam światło i już, już wracałam do łóżeczka …. jak znowu ktoś z zewnątrz uderzył mocno w drzwi.
Zaczęłam się bać. I pomyślałam, że to pewnie ten dzik, który przyglądał mi się z krzaków gdy szłam przez łąkę na działkę. No ale dzik nie mógłby chyba sforsować metalowego ogrodzenia, którym ogrodzone są wszystkie działki…. No i jak trafiłby akurat na moją działkę? Nie mówiąc o tym, że musiałby się podkopać pod siatką którą i moja działka jest odgrodzona od innych.
Zaczęłam się rozglądać po domku za jakąś łopatą czy grabiami. Ale była tylko miotła do podłogi i to z pękniętym trzonkiem. Wszystko inne czym mogłabym się bronić znajdowało się w komórce.
I wtedy usłyszałam przeraźliwe miauknięcie.
Pod drzwiami miałam bezpańskiego kota.
Nie mogłam kota wpuścić do domeczku bo nie byłoby to rozsądne, a poza tym mam nadwrażliwość węchową. I gdyby kot załatwił mi się gdzieś w kącie, to dostałabym potem migreny i….. lepiej nie mówić.
Otworzyłam więc powolutku drzwi na werandę i położyłam kotu stary koc na podłodze.
Zanim poszłam spać spojrzałam jeszcze na werandę oświetlając sobie jej podłogę światełkiem z telefonu komórkowego.
Na kocu zwinięty w kłębuszek spał mój bezpański kot.
Rano kotka już nie było. Pewnie poszedł na dalszą włóczęgę.

————————————————————————————————————
Niektórzy z Was wiedzą, że kiedyś w mojej kosodrzewinie tuż przy werandzie kotka urodziła trójkę kociąt. Może to było któreś z jej dzieci? Albo ona sama?

——————————————————————————————————–

Zdjęcie nie ma najmniejszego związku z treścią. Po prostu Pytalski prosił abym sfotografowała jego malutkie zabaweczki zwane Gumiaczkami i umieściła na blogu. A ja nie mogłam mu odmówić. :-D

  78 comments for “Gość wieczorową porą…

  1. ~alik
    28 października 2017 o 05:52

    – miły ten gość, a już pomyślałam, że brunet wieczorową porą Cię odwiedził… ;) …. powiadają, że koty chodzą swoimi ścieżkami, więc…. odpoczął i poszedł…

    • Stokrotka
      28 października 2017 o 05:52

      Bruneta też bym nie wpuściła…
      :-)

  2. 28 października 2017 o 07:22

    Pamietam ten dramatyczny poród. Mozliwe, że maleństwa rosły na działkach i przemieszczają się, nie znając innych terenów. Ale żeby tak od razu tłuc się ?
    Pozdrawiam Jagódko :)

    • Stokrotka
      28 października 2017 o 07:24

      A może mnie się tylko wydawało że to taki hałas, bo się bałam..,,
      :-)

  3. ~Marek
    28 października 2017 o 08:41

    A nie lepiej było kota wpuścić i użyć jako skórkę na rozgrzanie czegoś bolącego ?
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      28 października 2017 o 08:45

      To ja zamawiam skórkę z tego Waszego sierściucha!!!
      :-) :-) :-)

  4. 28 października 2017 o 10:15

    To answer jednego znaleźnego granata nie zostawiłaś sobie do obrony?
    Zabawki bardzo fotogeniczne.

    • 28 października 2017 o 10:16

      *nawet jednego.
      Mój telefon myli języki.

      • ~Stokrotka
        28 października 2017 o 16:18

        Granacik był tylko jeden. Za to trzy butelki z koktajlem Mołotowa i mnóstwo naboi i łusek.
        I wszystko zabrali saperzy.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:17

      Jestem wzruszona że pamiętasz o wykopaliskach sprzed 76 lat na mojej działce.

  5. 28 października 2017 o 10:38

    Jeśli byłaś tam sama, to jesteś odważna, jak słowo daję, ja nie zasnęłabym za nic!
    Dobrze, ze to tylko był kot, szukał wygodnego posłania ;-)

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:19

      Ja bardzo często tam sama nocuję. I wcale się nie boję.
      :-)

  6. 28 października 2017 o 10:58

    Wieczorową porą tylko „brunety” (mam takie skojarzenia jak Alik ;) ) mogą przychodzić, więc jeżeli ten kot nie był czarny, to dobrze zrobiłaś nie wpuszczając go do domu. Swoją drogą, samotna kobieta na działce, nawet bez jakiejś skromnej „bazooki”, to chyba zbyt niebezpieczne.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:20

      Kot był biały w czarne łaty.
      A ja jestem wściekła baba, więc to inni się mnie boją.
      :-))

  7. 28 października 2017 o 11:03

    Lepszy kotek na działce niż myszka na trzecim piętrze ;-)

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:21

      No pewnie że tak Dagmaro.
      :-)

  8. 28 października 2017 o 12:26

    Milem podobną przygodę w kuchni, ale to wpadła mała sójka i rozbijała się po kuchni skrzecząc.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:21

      I takiej małej sójki się bałeś???
      :-)

      • 29 października 2017 o 19:08

        Ja się balem dwutorowo, że narobi mi szkód, i że sama sobie coś zrobi. Bo wpadła w panikę. A Ty Stokrotko nie lekceważ ptaków, nawet wróbel potrafi być koszmarem, jak wpadnie do pokoju i nie umie znaleźć sobie wyjścia.

        • Stokrotka
          29 października 2017 o 19:15

          Wiem, wiem. Żartowałam. Kiedyś mi wpadł do mieszkania gołąb. Tak okropnie narozrabiał i tyle rzeczy postrącał i mało się nie zabił o framugę bo nie mógł z powrotem wylecieć.

  9. 28 października 2017 o 12:26

    A ja już myślałam, że to będzie dzik albo niedźwiedź ?! Dobrze, że to tylko kot – one raczej groźne nie są. Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:23

      Moja działka jest pod Warszawą., a na Mazowszu niedżwiedzi nie ma
      :-)

  10. ~maskakropka2
    28 października 2017 o 12:30

    Biedulek szukał ciepłego kąta na noc i pewnie kocim instynktem wyczuł, że w domku nocuje Dobra Dusza. Nie pomylił się!
    Gumiaczki świetne! Ich autko również. Pozdrowienia dla Pytalskiego!

    Odkąd ze dwadzieścia lat temu głośnym się stało, że prof. Maria Janion pasjami ogląda „Dynastię” (ponoć tylko w czasie emisji kolejnego odcinka była niedostępna dla studentów), uważam, że spokojnie możemy się przyznawać do oglądania wszystkich „Klanów” świata. ;)
    Buziaczki!

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:30

      Halinko -” mój Klan” nazywa się”Barwy szczęścia”.
      A Pytalski bardzo się ucieszył jak zobaczył w komputerze swoje Gumiaczki.
      :-)

  11. 28 października 2017 o 12:38

    Stokrotko, wcale Ci się nie dziwię, bo też bym się bala.
    Poza tym na pewno nie spałabym sama w altanie.
    Dobrze, że był to tylko kot, a nie coś lub ktoś gorszy.
    Pozdrawiam w paskudny dzień.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:31

      Ja bardzo często nocuje na działce sama. Bo wszyscy pracują albo chodzą do szkoły, a tylko ja się lenię i obijam.
      :-)

  12. 28 października 2017 o 13:35

    Oj, to miałaś przeżycie! Dawno temu, gdy w lecie pomieszkiwaliśmy na na daczy rodziców, też miałam nieco podobną przygodę. Późnym wieczorem nagle na werandzie wyłożonej kafelkami coś zaczęło dziwnie hałasować, jakby ktoś, coś kulał czy przerzucał szklane butelki. Niepokojące. Żadne zwierzę nie wydaje takich odgłosów. Ki czort? Też bałam się otworzyć drzwi, a podglądu na werandę nie miałam. Po pewnym czasie hałasy ustały. Rano zastaliśmy butelkę po śmietanie (pamiętasz te małe szklane) wylizaną do czysta na głębokość szyjki. Domyśliliśmy się, że to głodny i łakomy jeż chciał się dostać głębiej do resztek śmietany w butelce i obijał ją nie mogąc sięgnąć językiem dalej. Biedaczek. Tam często wieczorem widzieliśmy jeże.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:38

      Haniu – a czy Ty wiesz, że parę lat temu na dachu naszego domeczku miały randkę kuny? I to nie jedna para, ale ze dwie. A może to był trójkąt? Ty wiesz jak one się tłukły na tym dachu? Ja myślałam, że tam wszedł jakiś wielki gruby chłop i skacze żeby mnie nastraszyć albo wykurzyć z domeczku.
      Wtedy to naprawdę myślałam, że umrę ze strachu.
      :-)

      • 30 października 2017 o 11:45

        Kuny- małe urwisy, a hałasu za dziesięciu chłopa ;) Ponoć szopy pracze już się w Polsce zadomowiły, te też ponoć bardzo rozrabiają na strychach (a takie miłe mordki mają – jak opryszki w maskach ).;)

        • ~Stokrotka
          30 października 2017 o 16:19

          Szop pracz jeszcze mnie nie odwiedził. W każdym razie nikogo takie na działce nie zauważyłam.
          :-)

  13. ~Ela
    28 października 2017 o 15:32

    Stokrotko ja sobie jeszcze raz przeczytałam „To nie był sen”z drugiej książki i jestem pewna że to kocia mama przyszła Ci podziękować.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:27

      Kochana jesteś Elu.
      Wzruszyłam się.
      :-)

  14. ~Dośka
    28 października 2017 o 15:56

    kapeczkę i ja bym się wystraszyła nocnego szemrania drzwiowego . kotowaty najwyraźniej posiadał owy dom tez na wlasność
    Dośka z Podlasia

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:26

      Domu jako takiego to nie posiadał, najwyżej werandę podczas naszej nieobecności.
      :-)

  15. ~Malgorzata
    28 października 2017 o 16:26

    Kotek wyczul cieplo Twojego ciala i chciał tez się przytulic. a w nocy nawet drapanie może przestraszyć. Najpewniej przespałby się w kaciku, ale lepiej być ostrożnym – i tak docenil wygode kocyka. Jestem pelna podziwu dla Twojej odwagi , a Pytalskiemu przesylam caluski M.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:35

      Małgosiu – trochę się jednak bałam, dopóki nie stwierdziłam, że to tylko kot.
      Serdeczności.
      :-)

  16. ~Lena Sadowska
    28 października 2017 o 16:51

    Witaj, Stokrotko.

    Miałaś zatem noc mocnych wrażeń. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło:)

    Też kiedyś najadłam się w nocy strachu, gdy usłyszałam nad głową dzikie harce:) Miałam siedem lat i byłam sama w letnim domu, bo rodzice musieli dokądś wyjechać, a brat (dorosły) ze znajomkami siedzieli na zewnątrz przy ognisku.
    Nie narobiłam wrzasku. Po cichutku wyszłam i powiedziałam, że ktoś jest w naszym domu. Nigdy nie zapomnę tych uzbrojonych w instrumenty bohaterów, pnących się po schodach na strych:) Dwóch szło z gitarami, jeden z fletem i jeden z… trójkątem:)
    Kotek był mały, zabiedzony i trochę zdziczały. Pokochał jedną z koleżanek brata, więc u niej zamieszkał:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 16:59

      Wyobrażam sobie tego maleńkiego koteczka wciśniętego w jakiś kącik i patrzącego z przerażeniem na tę hałasującą bandę…
      :-) :-)

  17. ~Jantoni
    28 października 2017 o 17:03

    Oj, zawsze wieczorem
    wątpliwości spore.

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 17:06

      Nie wiadomo czy się bać czy nie…
      :-)

  18. 28 października 2017 o 19:06

    Wyobrażam sobie jakiego strachu musiałaś się najeść.Sama, w pustym domu, ciemno na dworze. Mnie by tam zaraz wszelkiego rodzaju horrory przed oczami stanęły. Jak ostatnio, gdy byłam sama w domu, przechodziłam koło (pustego i ciemnego) pokoju córki. I jakieś ślepia żółte w ciemności z tapczanu mi mignęły. A to był tylko mój pies, którego notabene nikt na tapczan nie zapraszał ;) Dobrze, że na mój okrzyk przestrachu zeskoczyła i przybiegła merdając ogonem. I tak bliska byłam zawału.
    Kotek dostał ciepłe posłanko na zimną noc. Może znów Cie odwiedzi?

    • Stokrotka
      28 października 2017 o 19:14

      Jeśli mnie kotek odwiedzi to dopiero wiosną, bo już zamknęliśmy domek na zimę, wyłączyliśmy hydrofor i korki. Bo to jest domek działkowy – taki wiatrem podszyty.
      :-)

  19. ~ozon
    28 października 2017 o 20:08

    Nie odważyłabym się na nocleg na działce.
    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 21:15

      A dlaczego?
      Tam ludzie śpią przez pół roku.

  20. 28 października 2017 o 20:13

    Faktycznie, pierwsze skojarzenie: brunet. Następny domysł: pewnie przystojny. Kolejne zapytanie: w jakim celu? A tu, proszę… kocisko!!! Maści stworzenia nie podałaś, ale wiedząc cokolwiek o kotach, mniemam, że przystojny. Jeśli przypadkiem obok tego koca twój gość odnajdzie jakiś koci smakołyk, to podejrzewam, że pobudki będziesz miała częstsze… no cóż… idą chłody… pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      28 października 2017 o 21:16

      Niewykluczone, że na mojej werandzie zamieszka.
      Ale ja się o tym dowiem dopiero na wiosnę, bo już zamknęliśmy sezon działkowy.
      :-)

  21. 28 października 2017 o 21:37

    Rzeczywiście niesamowita historia… :-)
    Chciaż przez chwilę bezdomniaczek mial ciepło i spokojnie…
    Ale co się nastarszyłaś to twoje..
    Nie lubię jak mnie się straszy …
    Pozdrawiam :-)

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 05:28

      Ja też nie przepadam, ale generalnie to odważna baba jestem.
      :-)

  22. 28 października 2017 o 23:07

    Kot, kotem (a czym on w te drzwi tak walił, że zapytam z ciekawości?), ale powód umieszczenia zdjęcia – najważniejszy z najważniejszych!

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 05:24

      Najwyrażniej miał jakąś maczugę albo łom w którejś łapce.
      :-)

  23. 29 października 2017 o 03:07

    Umarłabym ze strachu!
    Dobrze, że to tylko kotek był.
    A Gumiaczki słodkie :)

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 05:24

      I to chyba znajomy kotek.
      :-)

  24. 29 października 2017 o 05:10

    Zaczęło się jak film pełen grozy. Na szczęście dobrze się skończyło, bo to był tylko koteczek.
    Serdeczności.

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 05:25

      Koteczek był jednak trochę „awanturujący się”.
      :-)

  25. 29 października 2017 o 06:42

    coś mi się wydaje, że będzie częstym gościem.
    raz się udało, to powtórka niemal pewna – oswoi Cię jak nic
    jeszcze o tym nie wiesz, ale masz kota…

    • Stokrotka
      29 października 2017 o 06:44

      Wiem, wiem….
      Także to, że często po mojej działce spaceruje, bo mało pachnące ślady pozostawia.
      :-)

  26. 29 października 2017 o 10:07

    Oj,tez bym się wystraszyła,dobrze że to tylko kotek…

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 13:38

      Witam Cię serdecznie Basiu.
      Dawno Cię u mnie nie było.
      :-)

  27. ~Joanna
    29 października 2017 o 13:26

    Kotki nie tylko te czworonożne są zdolne do różnych żartów, zwłaszcza że teraz pora na „cukierek albo psikus!”. Malutki wiedział, że zbliża się „Hallowin”, i nie wiedział, że nie obchodzisz.
    Gumiaczki cudne, jak większość pomysłowych zabawek dla dzieci.
    Wszystkich pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 13:38

      Pewnie Twój Stasio też ma takie Gumiaczki?
      Serdeczności Joasiu.
      :-)

  28. 29 października 2017 o 13:27

    Kotek widocznie szukał przytulnego kąta.
    Ależ potrafisz stopniowo budować napięcie;)

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 13:39

      Mario – opisałam swój strach…
      :-)

  29. 29 października 2017 o 15:06

    Kotki na działkach ciągle mieszkają bezpańskie a nawet działkowiczów,czasami potrzebują pokarmu..Dlatego jak wyczują ,że ktoś jest w pobliżu ,to podchodzą…Ale faktycznie można się wystraszyć ,bo tez bezdomni czasami włamują się do domków.I złodzieje…Ja chyba bym sama nie spała na działce ,no chyba że obok mnie śpią sąsiedzi ,i inni działkowicze.☺Moja córcia kiedy zaczynała bawić się drobnymi zabaweczkami to mówiła na wszystko”jeden jeden”Dlaczego tak?? nie mam pojęcia☺Pozdrawiam.

    • Stokrotka
      29 października 2017 o 15:28

      Obok spali zaprzyjaźnieni sąsiedzi i inni działkowicze.
      Ale jednak trochę się bałam.
      A zabaweczki są mojego młodszego wnuka zwanego Pytalskim.
      Pozdrawiam serdecznie.

  30. roksanna
    29 października 2017 o 15:33

    Często jestem sama w nocy w domu, a ten cichy wcale nie jest. Nie raz się zastanawiałam czy ktoś nie buszuje po nim…dopiero po chwili uzmysławiałam sobie, że piesa by szczekała.
    Ale takie walenie w drzwi na działce, to faktycznie może wystraszyć.

    • Stokrotka
      29 października 2017 o 15:36

      Jakbym miała jeszcze piesa, to by nie ścierpiał żeby mu się jakiś bezpański kot po jego działce przechadzał i do domeczku dobijał.
      :-)

  31. 29 października 2017 o 17:53

    Nie trzeba wyjeżdżać na działkę, żeby się bać. Ja kiedyś umierałam ze strachu słuchając wyraźnych odgłosów włamywania się do mieszkania obok, w bloku. Komórek nie było, miałam z 10 lat. Potem się okazało że to sąsiad wymieniał zamki w drzwiach,
    A do znajomych przychodzi bażant. Jak mu nie podsypią karmy, to o świcie tłucze dziobem w szybę. Przyzwyczaili się …:)

    • ~Stokrotka
      29 października 2017 o 18:09

      No właśnie.
      A mnie kiedyś drzwi siekierą jakiś pijak rąbał na 10 piętrze. Pomylił klatki i myślał że mu żona nie chce otworzyć, a akurat siekierę miał ze sobą. A nas akurat nie było. Jak wróciliśmy i zobaczyliśmy te drzwi na dodatek zakrwawione….. to myślałam że zawału dostanę.
      Muszę to kiedyś dokładne opisać.
      :-)

  32. 29 października 2017 o 18:49

    Kot zapewne z balu wracał i dlatego hałasu narobił… Podałaś mu coś do picia?

    • Stokrotka
      29 października 2017 o 18:51

      No nie, bo on już jakiś przynapity był … i tylko chciał się spać położyć!
      :-)

  33. ~gordyjka
    29 października 2017 o 20:35

    1. Ogromnie mi się podoba zdjęcie tytułowe bloga !! Cudności jesteś Kobitka…;o)
    2. Gumiaczki Pytalskiego są wspaniałe !! Podziękuj Mu, że nam je pokazał…;o)
    3. To był Kot w butach !! Nogi go rozbolały i postanowił odpocząć na ganku u Dobrych Ludzi !! Koty w butach wiedzą gdzie nocować…;o)

    • ~Stokrotka
      30 października 2017 o 04:49

      ad. 1 – zdjęcie było robione 100 lat temu… a dokładnie to 18.
      ad. 2 – Pytalski jest bardzo dumny z Gumiaczków.
      ad. 3 – Myślisz, że ja dobry ludź jestem???
      :-)

  34. ~L.B.
    31 października 2017 o 20:18

    A to ci kot! Napędził stracha. A Gumiaczki urocze. ;)

    • Stokrotka
      31 października 2017 o 20:22

      Pewnie, że urocze…
      :-)

  35. 1 listopada 2017 o 19:48

    Ja takiego kociaczka niedawno przygarnęłam. Wybrał sobie nasz domek. Siedział na wycieraczce i czekał.
    Serdeczności

    • ~Stokrotka
      1 listopada 2017 o 21:06

      Pełno jest takich kociaczków.
      :-)

  36. ~Alis
    2 listopada 2017 o 21:44

    bardzo wesoła gromadka przyjaciół… zdjęcie na blog takiej wesołej paczki to dobry pomysł. witam się i pedze poczytać posty :)

    • ~Stokrotka
      2 listopada 2017 o 21:48

      Witam Cię serdecznie na moim blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *