Od zwoju do e-booka

20170923_122416_resized

Słowo pisane zajmuje wyjątkowe miejsce w kulturze europejskiej czerpiącej z osiągnięć ludów Bliskiego Wschodu, a dzieje książki stanowią odzwierciedlenie jej rozwoju cywilizacyjnego.

 ZWÓJ czyli ROTULUS był najstarszą formą księgi /jeśli nie liczyć glinianych tabliczek/. Początkowo zwoje sporządzano z papirusu, a rulon rozwijano od strony prawej do lewej. Już w starożytności zaczęto też tworzyć zwoje ze skóry, które w średniowieczu wyparły dawny materiał. Rotulusy pergaminowe sięgające nawet 30 m. długości, były rozwijane z góry w dół.

KODEKS to druga forma książki rękopiśmienniczej. Swoją nazwę /codex lignel/ zawdzięcza wiązkom woskowanych tabliczek z drewna, na wzór których w I w. zaczęto składać arkusze. Kodeksy jako bardziej praktyczne w korzystaniu powoli wypierały zwoje, ale dopiero w średniowieczu powszechniejsze wprowadzenie do użytku pergaminu utrwaliło tę formę rękopisów. Początkowo kodeks tworzyły składki sporządzone z arkuszy łamanych na pół. Składkę nazywano FOLIUM, stąd księgi tak powstałe zyskały miano FOLJAŁÓW.

Po upadku antycznego Cesarstwa Rzymskiego i okresie wędrówki ludów sztuka pisania przetrwała w Polsce dzięki kościołowi. W klasztorach, zwłaszcza benedyktyńskich zakładano SKRYPTORIA, gdzie mnisi – skrybowie przepisywali dzieła, zachowując je dla przyszłych pokoleń.

INKUNABUŁAMI nazywano pierwsze księgi drukowane, wydane od czasu wynalezienia w 1455/1456 roku przez Jana Gutenberga druku, aż do końca wieku XV. Poza tym, że zasadniczo używano doń papieru, w dużym stopniu były wzorowane na kodeksach.

STARODRUKI to księgi, które powstawały aż do końca XVIII wieku. Od inkunabułów różnią się przede wszystkim krojem czcionki oraz szczegółami wydawniczymi właściwymi dla nowoczesnego drukarstwa. Skonstruowanie w 1800 r. w Anglii prasy drukarskiej i matryc z żelaza dało początek epoce zwykłych książek, a chociaż obecnie i one mogą się wydawać przeżytkiem, to warto pamiętać, że najlepszy E-BOOK nie będzie nigdy dziełem sztuki, nie ma swojej /czasem dramatycznej/ historii, brak mu zapachu i śladów ludzkiej pracy– tego co każdej książce nadaje wartość.”

Tablica o takiej treści znajduje się na jednej ze ścian wspaniałego Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie.

I jeśli chodzi o jej treść- to nic dodać – nic ująć.

A jeśli chodzi o mnie to też jestem chyba przeżytkiem bo nie istnieje dla mnie coś takiego jak E-BOOK. /chociaż moje książki są dostępne w tej formie/

Czy znajdzie się wśród Was jeszcze jeden taki przeżytek, czy jestem osamotniona w moim czytaniu zwykłych, papierowych książek…?

  72 comments for “Od zwoju do e-booka

  1. 10 października 2017 o 07:12

    No pewnie, że znajdziesz takie dinozaury i to bez trudu! jeden do Ciebie teraz pisze, ale wśród znajomych też widzę wielu. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która, jadąc do Słowenii zabrała e-book i strasznie się męczyła….stwierdziła, że nie miała wrażenia, jakoby czytała książkę :-)
    Dlatego bronie sie bardzo, gdy chcą ze mnie zrobić cyfrowego bibliotekarza…

    • Stokrotka
      10 października 2017 o 10:21

      Życie mi – jako pierwsza – uratowałaś.
      :-)

  2. 10 października 2017 o 07:28

    Nic nie zastąpi tradycyjnej książki. E-booki są jak portale społecznościowe – zastępują naturalny i bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Nie pachnie, nie szeleści, nie da się cisnąć w kąt ze złości, nie można zagiąć kartki w ważnym miejscu. Pocieszam się, że za mojego życia na pewno nie zniknie z księgarskich półek ;-)

    • Stokrotka
      10 października 2017 o 10:20

      Wyobraziłam sobie jak rzucasz książkami!!!
      :-) :-)

  3. ~Marek
    10 października 2017 o 08:04

    A co to jest ten e-book?
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      10 października 2017 o 10:20

      Dostaniesz nagrodę za ten komentarz!
      :-) :-) :-)

  4. maskakropka2
    10 października 2017 o 09:25

    Jestem dinozaurem! Nie ma to jak papierowa książka. Jeśli własna, to i rogi można w niej zaginać, i podkreślać to i tamto, i uwagi na marginesach wpisywać. Jeśli z biblioteki, to nie zajmuje na stałe miejsca na półce, co dla mnie jest cenną cechą.
    Do e-książki dłuuuuugo nie dawałam się przekonać. Aż w końcu uległam, bo po prostu nie jestem w stanie zabrać ze sobą na miesięczny wyjazd tulu książek, ile bym chciała. Dlatego za granicą korzystam z aplikacji Legimi. To bardzo wygodne, bo wybór jest ogromny, tablet leciutki i można powiększać litery!
    Uściski przesyłam!

    • Stokrotka
      10 października 2017 o 10:19

      Wiem, że w podróżach e-booki są idealne.
      :-)

  5. ~Ela
    10 października 2017 o 09:49

    Stokrotko – moja córka tylko e-booki czyta.
    A ja tylko papierowe książki.
    :-)

    • Stokrotka
      10 października 2017 o 10:19

      Samo życie Elu.
      :-)

  6. 10 października 2017 o 10:28

    Ja trochę przewrotnie pobronię e-booków, choć z nich nie korzystam (jestem za to fanką audiobooków). Książka, jaką znamy, to tak naprawdę stosunkowo nowy wynalazek. W samej Polsce wydaje się miliony książek, z których znaczna część nie znajduje nabywców. A tymczasem książka to papier, papier to las. Ja uważam, że powinno się znacznie ograniczyć druk papierowych książek – dla koneserów i do bibliotek (w tym oczywiście to tych, które archiwizują cały nasz dorobek piśmienniczy), a powoli uczyć ludzi korzystać z e-booków.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 18:57

      Tylko trochę się z Tobą zgadzam, bo przecież papier jest i tak marnowany na straszliwe głupoty…

  7. 10 października 2017 o 10:51

    Kiedyś nawet próbowałem tego e-booka. Bez entuzjazmu choć jestem otwarty na nowinki. Dziś już w ogóle nie próbuję.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 18:57

      No i bardzo dobrze.
      :-)

  8. 10 października 2017 o 11:05

    Czytam, Stokrotko, od piątego roku życia. w klasie przedmaturalnej miałem już za sobą cały kanon światowej beletrystyki – Szołochow, Zola, Remarque, Hemingway, poezje Villona, Nazima Hikmeta, sonety Szekspira, polską poezję Różewicza, dramaty Iredyńskiego, nie mówiąc o dziełach Tuwima, Gałczyńskiego itd, itd.
    W pełni zatem podzielam Twój pogląd na e-booki!
    buziulki

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 18:58

      I pewnie czytałeś książki pod kołdrą i przy latarce!!!
      :-)

  9. 10 października 2017 o 11:59

    Czytam tylko książki papierowe, choć już coraz mniej ze względu na problem ze wzrokiem. Chyba tylko dwa razy wyszukałam treści książek w internecie, bo ich nie miałam na półce.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 18:58

      Rozumiem Anno.
      Dziękuję.

  10. ~Malgorzata
    10 października 2017 o 12:12

    Tylko klasyczne wydania papierowe – to caly rytual, a jak przyjemny, fascynujący. W starości czytam kilka książek jednocześnie – po prostu w roznych miejscach czekaja na mnie rozne książki, ale bez nich nie ma zycia. To samo z prasa – po przeczytaniu wiadomości w internecie ide do kiosku wykupić swoja polke. Przymij słowa podziwu za pasje popularno-naukowego kształcenia społeczeństwa.! Robisz to ,jak kiedyś Kydrynski, z ogromnym wdziękiem.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:00

      Małgosiu – dziękuję za miłe słowa.
      Ale Ty mnie jednak przeceniasz.
      Mój blog nie jest nigdzie polecany, reklamowany i promowany.
      A ja jestem całkiem zwyczajną blogerką.
      :-)

      • ~Malgorzata
        10 października 2017 o 20:20

        Za mało się znam na tych sprawach by Cie promować/nie reklamować, bo to się kojarzy z tandeta/, ale liczne grono czytelnikow i wielbicieli to dowod Twojej atrakcyjności pod każdym względem/ i nie pisze tego by wzbudzić zazdrość osobistego historyka!/

        • ~Stokrotka
          10 października 2017 o 20:48

          Małgosiu Najmilsza! Należysz do ścisłego grona moich największych blogowych przyjaciół.
          Wszystkiego dobrego Ci życzę.
          :-)

  11. ~Jantoni
    10 października 2017 o 12:32

    Takie teraz mam zwyczaje,
    z tabletem się nie rozstaję.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:00

      To Ty jesteś bardzo nowoczesny JanToni!
      :-)

  12. 10 października 2017 o 13:06

    Ja też wolę książki i słowniki papierowe. Prasę zresztą też.
    Jednak np. dla kogoś, kto przebywa za granicą i nie ma dostepu do papierowych wydawnictw z pewnościa internet i e-book będą niezastąpione.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:01

      Masz rację.
      Dziękuję Ci.

  13. 10 października 2017 o 13:36

    Stokrotko, ja też jestem wyłącznie papierowa. E-booków nie strawiłam, audiobooków nawet nie próbowałam, choć mój mąż je pożera w korkach.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:03

      No to jest nas więcej Iwono.
      :-)

  14. ~Joanna
    10 października 2017 o 15:21

    Papier zapisany treścią, sprawiającą nam tyle niespodzianek, wzbudzającą emocje, uczącą nas rzeczy nowych ,czasem nudnych, czasem ciekawych. Książka potrafi wciągnąć i zastąpić wszystko, choć nie powinna aż tak…

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:04

      Joasiu – dobra ksiązka potrafi wszystko zrobić z człowiekiem.!!!
      Dzięki serdeczne że zajrzałaś.
      :-)

  15. ~ikroopka
    10 października 2017 o 16:17

    A ja czytam w tej chwili tylko i wyłącznie ebooki i juz mówię, dlaczego – bo mam problemy ze wzrokiem, a cyfrowy papier daje mi mozliwości wygodnego czytania, czyli regulację czcionki, oświetlenia, formatu kartki. No i nie bez znaczenia jest waga samego urządzenia, czyli czytnika i tabletu, lżejszych od większości książek, też natychmiastowej dostępności tytułu.
    Pólki mam wypełnione książkami kupowanymi od kilkudziesięciu lat, teraz dokładam do nich jedynie przewodniki i albumy, beletrystykę mam już tylko w wydaniu ‚e’ i nie muszę się martwić, gdzie ją upchnę;)
    Szelest papieru mam w uszach i wyobraźni, a co do zapachu, cóż – po czasie mniej go niż kurzu między kartkami.
    A, audiobooki też mam i słucham namietnie, pod warunkiem, że lektor trafiony, a z tym niestety, bywa bardzo różnie.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:05

      Jesteś usprawiedliwiona Ewo.
      No i dzięki , że wpadłaś po długiej nieobecności.
      :-)

  16. 10 października 2017 o 16:19

    Książka musi być tradycyjna, papierowa, może trochę zniszczona od użytkowania. Taka jest prawdziwa i z duszą. Natomiast e-book i owszem przydaje się w podróży (lżejszy, poręczniejszy no i zawiera więcej książek). Audiobooki czasem słucham i one również dobre sprawdzają się w podróżach. Pozdrawiam ;)

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:08

      To wszystko prawda jeśli chodzi o książkę.
      Witam Cię na moim blogu i zapraszam do pozostania na dłużej.
      :-)

  17. 10 października 2017 o 18:30

    Też nie przepadam z e-bookami, i od razu je konwertuję na audiobooki. Ale to i tak wychodzi mi bokiem, bo lubię czytać papierowe książki leżąc na boku. ;) :-D

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:10

      A jak jeszcze napiszesz na którym boku to już wszystko będę o Tobie wiedziała,
      :-)

  18. ~anabell
    10 października 2017 o 18:52

    Żałuję, że nigdy nie posiadłam umiejętności odczytywania tabliczek mezopotamskich. E-booki to nie dla mnie, nie używam chociaż posiadam, bo mnie dziecko tym czymś obdarowało. I podobno mi nawet coś wgrało, ale nie wiem co, bo nawet nie zajrzałam.
    To się nie nadaje do użytku, nie ma szelestu kartek i nie nadaje się do przytulenia jak ukochana książka.
    Miłego;)

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:11

      Się zgadza wszystko Kochaneńka!!!
      :-)

  19. 10 października 2017 o 19:18

    Nie wchodzi w grę żaden e-book. Pomijając zdrowie, to poza tym żadna przyjemność. Bo gdzie włożyć zakładkę ?
    Myślę o czymś innym, o audiobookach. Mam chroniczne zapalenie spojówek na tle alergicznym, nie mogę długo czytac, siedzieć przy komputerze, a bardzo lubię słuchowiska radiowe i już temat rozważam.
    Serdeczności ślę, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:19

      Rozumiem Anusiu bo ja też bardzo muszę uważać i dbać o oczy.
      :-)

  20. 10 października 2017 o 19:51

    Mam ok 5 tys. książek (i niestety ciągle ich przybywa) i długo uważałem, że to jest jedyna forma czytania. I tak rzeczywiście jest, ale … w domu! Moja, pochłaniająca książki, córka, przekonała mnie jednak, że papier waży i lepiej zabrać na wakacje/wypad na zdjęcia/SOR itp., 1000 książek w czytniku (w czytniku, a nie w tablecie!), niż wynajmować samolot transportowy. Pozostaję z szacunkiem:)

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 19:52

      No i tu całkowicie zgadzam się z Twoją córką!!!
      :-)

  21. ~Agnieszka
    10 października 2017 o 20:25

    Nie przepadam za e-bookami. Męczy mnie czytanie przez ekran długich tekstów. Zdecydowanie zawsze wybiorę książkę papierową, nie odmówię sobie nigdy przyjemności trzymania jej w rękach:)

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 20:49

      Tak myślałam Agnieszko.
      :-)

  22. 10 października 2017 o 20:30

    I ja jestem namiętna czytaczką papierowych, tradycyjnych książek. Ale… ale mam czytnik, i czasem zdradzam papier z e-bookiem. Głownym powodem, dla którego robię to bardzo rzadko, sa ceny e-booków. Ja nie piracę, nie ściągam książek z dziwnych miejsc za darmo – a cena e-booka jest niewiele niższa niz papieru. Czasem jednak trafiają sie okazje – ostatnio nabyłam sześc e-booków, w tym jedna nowość gorąca, za jakieś 80 złotych. Tyle to owszem, ale około 25-39 za jedną sztukę to dla mnie za drogo – więc pewnie będę wierna papierowi jeszcze długo…

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 20:50

      Nie zdradzaj papieru Anno!!!
      Nie warto.
      :-)

      • 10 października 2017 o 21:13

        W dodatku e-booki nie wychodzą ładnie na zdjęciach :):):)

        • ~Stokrotka
          10 października 2017 o 21:14

          No właśnie :-)))

  23. ~L.B.
    10 października 2017 o 21:32

    Czytam normalne, czyli papierowe książki i w formie e-booków też. Wolę oczywiście papierowe, bo pachną, bo lepiej je się trzyma w ręku, bo są po prostu lepsze. Też nie jestem jakąś gadżeciarą, ale nie zamykam się na nowości.

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 21:35

      Jesteś bardzo młoda, więc tak powinno być.
      :-)

  24. 10 października 2017 o 23:30

    Mam czytnik e-booków, jednak nie wiem czemu nie wyświetla prawidłowo niektórych plików. Czytanie staje się męczarnią, sprzęt leży odłogiem już któryś rok. Jak mowa o książkach to jednak papierowe wersje rządzą. Co do audiobooków chyba nie umiałbym sobie wszystkiego tak zwizualizować jak w czasie czytania samodzielnie.

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      11 października 2017 o 07:07

      Bardzo Ci dziękuję.
      :-)

  25. ~Lena Sadowska
    11 października 2017 o 04:48

    Witaj, Stokrotko.

    Korzystam z e-booków, ale nie są one w stanie zastąpić mi papierowej wersji:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      11 października 2017 o 07:08

      Poza tym wspaniałą książkę można do siebie przytulić…
      :-)

  26. 11 października 2017 o 07:30

    Przeczytałam kilka elektronicznych książek, ale wolę papierowe, które u mnie zalegają w każdym pokoju, chociaż już przeczytane, czasem kilka razy. Ot taka moja „słabość”. Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~Stokrotka
      11 października 2017 o 07:32

      Witam Cię serdecznie na moim blogu.
      I dziękuję za komentarz.
      Ja też mam mieszkanie pełne książek.
      :-)

  27. 11 października 2017 o 08:58

    Bardzo ciekawie napisane o piśmie pisanym. Ja tam lubię jak mi kartki szeleszczą w książce gdy przewracam strony a nie tam jakieś e-booki…
    Jedynie w internecie czytam „Polonia” gdzie jest sporo starych ksiąg.

    Serdeczności.

    • Stokrotka
      11 października 2017 o 09:02

      Dziękuję Ci serdecznie JaGo.
      :-)

  28. ~gordyjka
    11 października 2017 o 09:59

    Zebrało Ci się niezłe stado „Dinozaurów”…;o)

    • Stokrotka
      11 października 2017 o 10:02

      Znacz się – Ty też!!!
      :-)

  29. ~roksanna
    11 października 2017 o 11:54

    Melduje się kolejny przeżytek, który woli dźwigać opasłe tomiszcza, mieć z tego powodu nadbagaż niż przerzucić się na e-booka ;) I chyba już tak zostanie.

    Pozdrawiam :)

  30. ~Stokrotka
    11 października 2017 o 12:12

    To wpisuje Cię na Listę Dinozaurow.
    :-) :-)

  31. 11 października 2017 o 15:41

    Tylko i wyłącznie papierowe. :) .

    • ~Stokrotka
      11 października 2017 o 16:07

      To wpisuje Cię na listę.
      :-)

  32. ~Colombo
    11 października 2017 o 18:30

    Żyjemy w czasach, gdzie szybko jedno wypiera drugie. Ci co piszą, piszą sporo. Trudno by były dzisiaj w formie KODEKSU. Dojrzałym jestem, tak myślę, tradycjonalista, więc KSIĄŻKA w wydaniu tradycyjnym. Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      11 października 2017 o 18:38

      Dziękuję Ci.
      :-)

  33. ~alik
    11 października 2017 o 18:38

    – lubię zapach farby drukarskiej…
    ;)

    • ~Stokrotka
      11 października 2017 o 18:40

      … w książce w której są Twoje wiersze…
      :-)

      • ~alik
        11 października 2017 o 18:52

        – nie tylko…. starsza Pani, która pracuje u nas w bibliotece pamięta mnie jeszcze jako dziewczynkę z warkoczykami… gdy ją odwiedzam z reguły ma dla mnie coś „pod ladą”… takie jeszcze pachnące farbą…. a w domu mam kilka książek z lat pięćdziesiątych, pożółkły papier też pięknie pachnie…

        • ~Stokrotka
          11 października 2017 o 18:53

          Całkowicie się z Tobą zgadzam.
          :-)

  34. 12 października 2017 o 00:04

    Poza tym przy czytnikach e-booków jak wyczerpie się akumulator trzeba czekać parę godzin (kabelki są zwykle za krótkie na korzystanie w czasie ładowania), a jak oczy się zmęczą wystarczy tak z pół godziny patrzenia w dal i można jeszcze dwie-trzy strony przeczytać. :)

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      12 października 2017 o 04:51

      To prawda.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *