Tam gdzie Bug był Niemnem

20170923_101942_resized

Obejrzyjcie proszę ten urywek filmu „Nad Niemnem”.


Staliśmy na Górze Zamkowej i patrzyliśmy na płynący w dole Niemen. To znaczy na Bug, który w ekranizacji powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” grał rzekę Niemen.

Było trochę wietrznie i groźnie. Bo słońce dopiero zaczęło przebijać się przez chmury. W Warszawie padał deszcz, wszędzie indziej podobno też… a w Drohiczynie nad Bugiem robiło się  ciepło i słonecznie.

Płynący w Drohiczynie Bug był też wykorzystywany w innych filmach i grał rolę różnych rzek w dawnych czasach. Bo jest to ostatnia w Polsce tak duża i nieuregulowana na całej długości rzeka.

Góra Zamkowa w Drohiczynie to prawdopodobnie wczesnośredniowieczne grodzisko gdzie może być pochowany wódz Jaćwingów – Kumat. Poległ on tu w walce z wojskami Bolesława Wstydliwego w 1264 r.

Z Górą tą o wysokości 35 m jest związana legenda o rycerzu, który kiedyś wyszedł z zamku /bo ta góra wzięła nazwę od stojącego tam dawno zamku/ i nie zdążył wrócić przed zamknięciem bram. I podobno do dzisiaj błąka się nad Bugiem. A że zamku już dawno nie ma więc szukając wejścia…. dobija się do bram stojących w pobliżu domów.

A sam Drohiczyn w wiekach VI-VIII był osadą handlową przy szlaku wiodącym wzdłuż Bugu z Rusi na Jaćwież. Potwierdzeniem tego są znaleziska monet arabskich i liczne ołowiane plomby stosowane w komorach celnych. W 1182 roku należał do Kazimierza Sprawiedliwego. W wieku XIII i XIV przechodził z rąk do rąk we władanie książąt ruskich, litewskich i mazowieckich na przemian. W 1391 r. ziemia drohiczyńska została dołączona do Królestwa Polskiego, nadana jako lenno Księciu Mazowieckiemu Januszowi I, który w roku 1408 nadał miastu miejskie prawo magdeburskie. Następnie Drohiczyn znowu był przyłączony do Wielkiego Księstwa Litewskiego i należał do województwa trockiego. Nadano mu nowe przywileje miejskie.

W 1513 roku król Zygmunt Stary wydzielił Podlasie a Drohiczyn jako miasto sądowe i port rzeczny został stolicą województwa podlaskiego, wcieloną do Korony. Stolicą Podlasia był do roku 1795. I to były najlepsze lata Drohiczyna. Liczył wtedy ponad 3 tysiące ludzi. Obecnie liczy 2 tysiące, bo ponad połowa mieszkańców wyjechała do Belgii.

Ważną datą w historii miasta był dzień 10 czerwca 1999 roku. Odwiedził wtedy miasto nad Bugiem papież Jan Paweł II. Oprócz usypanego na pamiątkę rękami mieszkańców kopca w miejscu liturgicznej celebry na polach Drohiczyna powstała też przepiękna historia związana z …. leniwymi psami.

Bo to było tak, że po spotkaniu na polu – papież miał modlić się w drohiczyńskiej katedrze.

Przedtem specjalne służby musiały oczywiście wszystko dokładnie sprawdzić. No i do katedry razem z policjantami weszły psy. Były odpowiednio wyszkolone pod kątem wykrywania ładunków wybuchowych. Ale że dzień był okropnie upalny… to psy po wejściu od razu położyły się na zimnej kamiennej posadzce katedry. Wywaliły języki i …. nie było siły aby wstały i zaczęły węszyć.

Nie można było psów zmusić do „pracy”. Więc powstała taka współczesna legenda, że drohiczyńska katedra jest miejscem bardzo bezpiecznym. No bo skoro wyszkolonym psom nie chciało się jej sprawdzać przed przyjazdem samego papieża…

A sama katedra czyli kościół parafialny pw. Świętej Trójcy został ufundowany przez Władysława Jagiełłę w roku 1392. Historia jego też jest bardzo ciekawa, ale nie będę Was za bardzo nudzić.

Napiszę tylko że w czasie II wojny światowej świątynia podzieliła los wielu innych. Drohiczyn w ramach układu Ribbenntrop-Mołotow został przydzielony Związkowi Radzieckiemu. A Rosjanie jak weszli do miasta to kazali opuścić go mieszkańcom w ciągu 2 godzin, a następnie zaczęli niszczyć wszystkie świątynie. Z katedry udało się uratować księżom jedynie 8 obrazów z 38 dzieł sztuki i 2 rzeżby spośród 153. Wszystkie ołtarze i ławki zostały przez wojsko radziecki porąbane. Kościół zamieniono na stajnię.

Jeszcze tylko wspomnę o Muzeum Diecezjalnym w Drohiczynie. Nigdy bym nie przypuszczała, że Muzeum to może kryć w swoich murach prawdziwe skarby jakich nie ma nawet Watykan.

Wspomnę tylko o dwóch:

Pierwszy to księga z homiliami Jana Chryzostoma z XVI w. To wyjątkowa księga, która zachowała się jako jedyna z istniejącej niegdyś z Drohiczynie biblioteki jezuickiej. Tabliczka umieszczona na ścianie nad gablotą informuje, że jest to jedyna z 1000 zachowanych ksiąg tego Świętego. Księga jest częściowo uszkodzona, brak w niej 19 stron. Zostały one wyrwane przez radzieckiego żołnierza , któremu potrzebny był papier do zrobienia skrętów Gdy już zapakował machorkę w kawałek papieru z tej księgi i spróbował to zakrztusił się straszliwie. Papier bowiem zawierał różne chemikalia, poza tym był zrobiony z różnych odpadów czy szmat. Wściekły żołnierz rzucił księgę z góry wprost do Bugu. Nie wpadła jednak do wody, tylko zatrzymała się w krzakach. W ten sposób ocalała.

20170923_114817_resized (2)

Drugi skarb to monstrancja obozowa.

Została zrobiona przez osadzonych w obozie koło Lubeki jeńców Powstania Warszawskiego. Zrobili ją ze szczątków samolotu angielskiego, który spadł i rozbił się w pobliżu obozu.

20170923_120336_resized (1)

Wiecie co?

Ten Drohiczyn nie dość, że jest miastem pełnym historii i pięknie położonym nad Bugiem… to jeszcze zawiera w murach swoich budowli wiele tajemnic i skarbów.

Mają tam też pyszne jedzonko przygotowywane na bazie kartofli – np: ZAGUBY. … które z apetytem jadłam w jednej z tamtejszych restauracji. Ale nie zdążyłam ich sfotografować przed zjedzeniem, więc sami się dowiedzcie jak wyglądają… :-)

W Drohiczynie byłam kilka godzin w dn. 24 września 2017 roku.

Nawigacja po wpisie

  54 comments for “Tam gdzie Bug był Niemnem

  1. ~alik
    8 października 2017 o 07:51

    – no niemożliwe, czyżbyś znała moje maleńkie marzenia…. zabrałaś mnie w miejsce, w którym się zakochałam czytając po raz pierwszy powieść Elizy Orzeszkowej, a było to …. oj, bardzo dawno temu… przyznam, że w głębi wierzę, że kiedyś uda mi się to wszystko tak poukładać, że i maleńkie marzenia będę spełniać… dziękuję, że pokazałaś ten uroczy skrawek ziemi …

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 07:58

      A pamiętasz jak Ci napisałam, że jadę nad Bug?

      • ~alik
        8 października 2017 o 08:11

        – oczywiście, że pamiętam i pamiętam, jak po powrocie napisałaś, że nawet słoneczka trochę miałaś, gdzie u nas cały dzień deszczowo…. oj podobnie jak dziś… nic tylko wtulić się w ciepły kocyk z dobrą książką i odpłynąć w inny świat…
        ;)

        • Stokrotka
          8 października 2017 o 08:12

          Już odpływam z herbatką malinową…
          :-)

  2. 8 października 2017 o 08:11

    To najpiękniejsza scena z filmu, urzekająca. Kawał ciekawej historii znowu nam przekazałaś, dziękuję i pozdrawiam Jagódko :)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 08:13

      Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się Anusiu – że zawsze tu JESTEŚ
      :-)

  3. 8 października 2017 o 08:11

    Piękna okolica i miasto też. Kiedyś może się i ja tam wybiorę :))

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 08:15

      Wybierz się koniecznie, bo nie tylko morze jest piękne.
      :-)

  4. ~gordyjka
    8 października 2017 o 09:46

    To teraz ja Ci pozazdraszczam…;o) I dziękuję pięknie za wycieczkę, bo mnie tam pewnie dobre Bogi nie zaprowadzą…;o)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 09:47

      Nigdy nie mów nigdy Gordyjeczko!!!
      :-)

  5. ~Stan
    8 października 2017 o 10:21

    Przeczytałem, obejrzałem i wysłuchałem z największym wzruszeniem, zwłaszcza że są to tak świeże refleksje. To ciekawe, że wybrał to miejsce w swej pielgrzymce po Polsce papież Jan Paweł II i że Drohiczyn ma takie skarby w swym muzeum. Potrafisz zachęcić do odwiedzenia miejsc na wschodnich rubieżach dawnej Rzeczpospolitej. Może mi się to jeszcze kiedyś uda.
    A dzięki Tobie mogę przynajmniej pocieszyć się wyobraźnią. Serdecznie pozdrawiam !

    • ~Stokrotka
      8 października 2017 o 15:10

      Bardzo Ci dziękuję za serdeczny komentarz.
      Pozdrawiam z uśmiechem.

  6. 8 października 2017 o 11:13

    Moja Mama topiła się w Bugu na moich 10-cio letnich oczach i od tamtej pory nie mam żadnej sympatii do tej rzeki. To oczywiście dziecięca trauma, bo Bug to dzika, nieprzewidywalna i piękna rzeka.
    Niemen też jest rzeką dziką i Bug mógł robić za Niemen.
    Ja widziałam Niemen tylko na Litwie gdzie grzecznie płynie w wyznaczonym korycie.
    Powieść Orzeszkowej jest piękna.
    Pozdrawiam :)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:12

      A wiesz, że ja Niemen też widziałam „grzecznie płynący..”.
      :-).

  7. 8 października 2017 o 11:26

    To chyba najpiękniejsza scena tego filmu.
    Nie tak dawno wracałam do książki i wrócę pewnie jeszcze nie raz.

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:15

      Ta scena na Niemnie? To znaczy na Bugu???
      Też tak uważam.
      :-)

  8. ~Jantoni
    8 października 2017 o 11:39

    Dziękuję za ten „kawałek” historii/

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:15

      Mały drobiażdżek JanToni.
      :-)

  9. ~Ela
    8 października 2017 o 11:46

    Pięknie i wzruszająco Stokrotko.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    :-)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:16

      Powiedzmy sobie… że może być:-))

  10. 8 października 2017 o 12:40

    Jakiś spokój… piękno… jestem urzeczona :)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:17

      Też byłam urzeczona, gdy patrzyłam z góry na Bug…/Niemen/
      :-)

  11. ~Malgorzata
    8 października 2017 o 12:43

    Lodka, pochodnie i Niemen/Bug – to czarowny nastroj. Dzis u nas nie pada, ale i tak Twoje madrosci poprawily mi humor i sklonily do marzen. Kosciol ze swoja 2tysieczna historia ma wielkie skarby, warto odwiedzać jego muzea.Podziwianie pięknych dziel i otaczajacej przyrody to swietne lekarstwo na jesienne szarugi, ale mnie musza wystarczyc plomiennozolte kwiatki.

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:18

      Małgosiu – to nie moje mądrości, tylko naszej przewodniczki … no i wyczytane w przewodniku…
      :-)

  12. ~Marek
    8 października 2017 o 15:11

    To wielka przyjemność czytać Twoje teksty.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:18

      A mnie się za bardzo nie podobają!
      :-):-) :-)

  13. 8 października 2017 o 15:30

    Stokrotko, tak starannie przygotowujesz się do swoich postów, jesteś dla mnie niedoścignionym wzorem! I ciągle się czegoś nowego dowiaduję! Np nie wiedziałam, że Bug „grał” w „Nad Niemnem” :) Pozwoliłam sobie puścić dalej w świat tego posta na Facebooku i Twitterze :) Pozdrawiam!

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:32

      Puszczaj – tylko napisz gdzie dokładnie.
      :-)

  14. ~RademenesII
    8 października 2017 o 15:33

    Ciekawe eksponaty. Ja też zawsze lubię dotrzeć do historii, które się za nią kryją.

    • ~RademenesII
      8 października 2017 o 15:33

      * za nimi kryją. :)

      • Stokrotka
        8 października 2017 o 15:35

        Jasne :-)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 15:33

      No to coś nas łączy.
      :-)

  15. 8 października 2017 o 16:16

    Też nie wiedziałam, że filmie ” Nad Niemnem „, to Bug, grał tą rzekę. Może kiedyś zawitam do Drohiczyna. Dzięki tobie wiem, że to piękne miasto.
    Pozdrawiam:)*

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 18:56

      Jedż tam, jedż. Warto.
      Jeszcze będę pisać trochę o Bugu.
      :-)

  16. 8 października 2017 o 16:22

    Tego filmowego Bugu/Niemna bardzo im zazdrościłam, zresztą ten film, ile razy leci w Tv oglądamy z mężem jak zwariowani, ma w sobie coś takiego…jestem chyba staroświecka ;-)
    Jesteś bardzo mobilną turystką kochana, świetny pomysł takie wycieczki :-)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 18:55

      Zważywszy, że mój starszy wnuk ma 13 lat – to rzeczywiście jestem mobilną turystką…
      :-)

  17. 8 października 2017 o 17:13

    To jedna z najpiękniejszych scen tego filmu, po obejrzeniu którego jeszcze raz przeczytałem „Nad Niemnem” i chociaż w odróżnieniu od moich licealnych rówieśników, lubiłem tę książkę, to jej ekranizacja, pejzaże, gra aktorska (z pewnym przymrużeniem oka – św. pamięci Zakrzeński) skłoniło mnie do kolejnej lektury. Mnie ta scena mile kojarzy się z przepięknym fragmentem „Czasu Cyganów” Kusturicy [ https://www.youtube.com/watch?v=EZf00ad3G6o ]
    W Drohiczynie niestety nie byłem. Bug widziałem nieopodal Małkini i gdzieś w Lubelskiem… nie pamiętam gdzie… tak czy owak, dziękuję za te notkę…
    pozdrawiam

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 18:54

      A ja dziękuję za ten link z „Czasu Cyganów”.
      :-)

  18. 8 października 2017 o 18:46

    No wiesz co? Bug grał Niemen? Jak on śmiał?
    A kto o tym sypnął? ;)

    • Stokrotka
      8 października 2017 o 18:48

      Nikt go nie pytał, tylko dali mu taką rolę.
      A mówiła o tym przewodniczka z Drohiczyna.
      :-)

  19. ~Lena Sadowska
    8 października 2017 o 20:45

    Witaj, Stokrotko.

    Miałam przyjemność uczestniczyć w takim korowodzie łodzi połączonym ze śpiewami i grą ech (od rzecz. „echo”, nie – wykrzyknik):)
    Uważam, że żadne gondole, wyprawy do podmorskich grot, itp. nie umywają się do kordonu oświetlonych pochodniami łodzi, głosów, które niesie woda, i gwiazd odbijających się w tafli:)
    A Drohiczyn też zrobił na mnie wrażenie. Przepięknie położony i tchnący historią z każdego niemal zaułka:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      9 października 2017 o 06:35

      To dopiero miałaś przeżycie jak tak sobie płynęłaś…i płynęłaś…
      Serdeczności Leno.
      :-)

  20. ~anabell
    8 października 2017 o 21:15

    Nie byłam w Drohiczynie i zapewne nie będę, ale mam z Bugiem osobiste porachunki.
    Utknęłam kiedyś w piachu, który naniósł wylewając na wiosnę. Z tego miejsca do Bugu to było ze 3 km. Przyjaciele, którzy mają działkę kilometr z hakiem od Bugu postawili dom na głęboko zabetonowanych słupach, półtora metra nad poziomem gruntu.
    Mam wrażenie, że we wszystkich zamkach straszy-nie słyszałam jeszcze o jakimś zamku, w którym by nie straszyło.
    Niech się za bardzo i za głośno nie chwalą tymi homiliami, bo im Watykan je zaharapczy.
    Wydaje mi się, że powinni te homilie zdigitalizować , tak na wsiakij słuczaj.
    Stokrotko, podejrzewam, że ten wojak nie był prawdziwym rosyjskim żołnierzem- toż oni nawet paliwo lotnicze żłopią!
    Miłego;)

    • ~Stokrotka
      9 października 2017 o 06:37

      No może to był taki sołdat delikacik…

      :-)

  21. ~Colombo
    8 października 2017 o 23:00

    „Za Niemen, hen precz”, znam tą piosenkę z dzieciństwa. Śpiewali ją moi bliscy, stryj Franciszek bił się nad Niemnem w 1939 roku. Bardzo wtedy łaknąłem takich piosenek, opowiadań. Drugi moment z tego klipu to postać Sp. Janusza Zakrzeńskiego, poznałem Jego w w okresie mojej szkoły średniej. Takie posty to dla mnie istny miód. Dziękuję i pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      9 października 2017 o 06:38

      To się cieszę, że mi się miód udał, chociaż pasieki nie mam.
      :-)

  22. 9 października 2017 o 07:14

    Czytając Twoje posty uświadamiam sobie, jak mało wiem o Polsce :(
    Dzisiaj znowu trochę nadrobiłam :)
    Książka bardzo mi się podobała, ale filmu nie widziałam. Muszę koniecznie obejrzeć.

    • Stokrotka
      9 października 2017 o 07:20

      Jesteś u mnie od niedawna, więc prawdopodobnie nie wiesz, że „jakieś 100 lat temu” zrobiłam kurs na pilota wycieczek po Polsce. Wprawdzie potem nie oprowadzałam żądnych wycieczek, ale zostało mi w pamięci wiele ciekawych informacji, które ciągle wykorzystuję. Ponadto udaje mi się co pewien czas gdzieś pojechać, coś wysłuchać i obejrzeć.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

      • 9 października 2017 o 12:13

        Nie wiedziałam.
        Wstyd się przyznać, ale ja też zrobiłam kurs na pilota wycieczek kilkanaście lat temu. Niestety, nie jeździłam z wycieczkami po Polsce, prywatnie zresztą też bardzo mało, i wiedza jakoś się ulotniła. W związku z tym z przyjemnością odwiedzam Twojego bloga i uzupełniam wiedzę :)

        • ~Stokrotka
          9 października 2017 o 12:20

          Zawsze jesteś u mnie mile widziana.
          :-)

  23. 9 października 2017 o 21:30

    Nie byłam w Drohiczynie dlatego tym bardziej ci dziękuję za ten wpis. Podziwiam twoją wiedzę i podróżniczą pasję, Stokrotko.

    • Stokrotka
      9 października 2017 o 21:31

      Lubię czasami gdzieś wyskoczyć.
      Chociaż jestem domatorką.
      :-)

  24. 9 października 2017 o 22:50

    Bardzo zajmujące fakty. W filmach to już tak bywa, że jedno miejsce może ,,występować” w kilku filmach jako zupełnie różne lokacje. :)

    Już wszystko jasne, Polacy jadą na Mundial, w grudniu losowanie grup będzie.

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      10 października 2017 o 05:44

      Też się cieszę, że się załapaliśmy na Mistrzostwa.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *