Place, schody i fontanny Rzymu

skanowanie0008

Rzym powstał w czasach, gdy grupy pasterzy i rolników osiedliły się na wzgórzu znanym teraz jako Palatyn. Było to w 800-750 r. p.n.e. To na Palatynie, które stanowi kolebką cywilizacji rzymskiej zachowały się pozostałości osadnictwa i nekropolii Latynów i Sabinów. To tutaj w grocie zwanej Lupercal wilczyca karmiła synów Marsa – Romulusa i Remusa. A potem bliźnięta zostały wychowane przez rolników i pasterzy tam mieszkających.
Wiecznego Miasta nie da się zapomnieć z wielu powodów. Nie będę ich tu wymieniać. Czy ktoś w Rzymie był czy nie, na pewno się ze mną zgodzi, że jest to miasto przez nadzwyczajnie bogatą historię, tradycję, kulturę i sztukę ustawione na samym szczycie.
A słynne powiedzenie „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” zostało potwierdzone przez cezara Oktawiana Augusta, który na Forum Romanum polecił postawić kamień milowy w formie kolumny pokrytej pozłacaną blachą. Stoi on w miejscu gdzie krzyżowały się kiedyś główne drogi łączące Rzym ze wszystkimi prowincjami Imperium Rzymskiego.
„Na Kapitolu etruski brąz przedstawia wilczycę, karmiącą bliźnięta – Romulusa i Remusa ….., a tuz obok wśród drzew i krzewów stoi klatka z żywą wilczycą, Rzymianie ją otaczają czułością, na Forum zasadzono drzewo figowe na pamiątkę tego, pod którym wilczyca znalazła koszyk z bliźniętami.”
Jest Rzym starożytny i średniowieczny, Rzym renesansowy i barokowy, Rzym cezarów i papieży, Rzym wspaniałych świątyń, muzeów, galerii i pomników.
Jest też Rzym pięknych schodów, fontann i placów. I o tej ostatniej z wymienionych twarzy Rzymu – chciałabym napisać parę zdań. A właściwie tylko o kilku fontannach i kilku placach i schodach, tych, które zapadły mi szczególnie w pamięć.
Najbardziej znana rzymska barokowa Fontanna Di Trevi zużywa 80 tysięcy m3 wody na dobę, a więc więcej niż dostarczał Rzymowi jego pierwszy wodociąg – Aqua Appia / w 312 r. p.n.e./. Jest ona wzorowana na Arco di Constantino / czyli znajdującym się w pobliżu Coloseum Łuku Konstantyna/ i została zbudowana w XVIII wieku na polecenie papieża Klemensa XII. Jest umieszczona wzdłuż całej tylniej ściany Palazzo Poli i zajmuje większą część placyku u zbiegu trzech ulic. Zaskakuje swoją wielkością i urodą każdego turystę wychodzącego wprost „na nią” z wąskich uliczek Rzymu. Fontanna ma charakter symboliczny z podtekstem intelektualnym. Dominuje nad nią wysoki Łuk Triumfu /Pałac Neptuna/. W wielkiej niszy osadzona jest postać Neptuna, który kieruje rydwanem zaprzężonym w konie morskie. Konie są prowadzone przez wynurzające się z wody trytony, będące symbolami Kastora i Polluksa. Jeden z koni jest spokojny, co symbolizuje ciszę na morzu, drugi narowisty, co symbolizuje sztorm. W niszach po lewej i prawej stronie Neptuna są umieszczone posągi symbolizujące Zdrowie i Obfitość. Nad fontanną na balustradzie Palazzo Poli znajdują się 4 statuy przestawiające pory roku.
To do tej fontanny wszyscy turyści, którzy chcą do Rzymu wrócić /a chyba nie ma takich, którzy nie chcieliby/ wrzucają monety. Odwracają się tyłem do fontanny i wrzucają je prawą ręką przez lewe ramię /chociaż niektórzy przewodnicy po mieście twierdzą, że powinno się to zrobić na odwrót/. Niektórzy wrzucają trzy monety – drugą po to, aby przeżyć w tym mieście wielką miłość, a trzecią żeby zapewnić sobie ślub. Pisząca te słowa wrzuciła tylko jedną monetę, więc jest szansa, że do Rzymu wróci. Chociaż – przeżyć w Rzymie wielką miłość – na wzór bohaterek wspaniałych filmów – byłoby na pewno wydarzeniem wspaniałym i niezapomnianym.

skanowanie0009
Piazza Navona to słynny plac rzymskiego baroku. Miejsce to jest związane z cesarzem Domicjanem z dynastii Flawiuszy. Cesarz ten otrzymał staranne wykształcenie, zadbano także o jego rozwój fizyczny. To za jego czasów na dzisiejszym Piazza Navona znajdował się stadion w pobliżu którego odbywały się słynne regaty Augusta; ich uczestnicy nosili kolory nobilów i kapłanów. Pozostałością stadionu jest owalny kształt placu, niemal idealnie pokrywający się z powierzchnią torów wyścigowych dla rydwanów konnych. Na stadionie tym rozgrywano też konkurencje atletyczne. Obecnie na Piazza Navona odbywa się co roku 6 stycznia tradycyjna i słynna włoska „Befana” – /jest to odpowiednik naszego św. Mikołaja /- połączona z jarmarkiem. Najpiękniejszą budowlą na placu jest Fontanna dei Quatro Fiumi / Fontanna Czterech Rzek/. Jest to spiętrzona barokowa kompozycja umieszczona w niskim basenie. Wokół skały z trawertynu znajdują się figury personifikujące najważniejsze rzeki czterech kontynentów: Nil, Ganges, Rio de la Plata i Dunaj. Obelisk znajdujący się w centrum fontanny i noszący nazwę „Pamphilius” został przeniesiony z ruin Cyrku Maksencjusza.

skanowanie0010
Fontanna La Barcaccia znajduje się na Placu Hiszpańskim, tuż u stóp słynnych i pięknych Schodów Hiszpańskich. Pomysł fontanny powstał podobno w czasie powodzi w 1624 r, kiedy jeden ze statków wojennych został zniesiony aż tutaj i leżał zagrzebany w mule. Fontanna ta przedstawia leżącą w niewielkim, niskim basenie – wykutą w trawertynie tonącą łódź. Cztery wykute otwory, po dwa na dziobie i na rufie łodzi wyobrażają armaty. Z otworów tych tryska woda. Jedynym ornamentem na fontannie są insygnia papieskie. W porównaniu do dwóch poprzednich fontann jest ona bardzo skromna, ale właśnie w tym tkwi jej subtelne piękno.
Piazza di Spagna czyli Plac Hiszpański ma kształt 2 trójkątów o łącznej długości 270m. Otaczają go bardzo eleganckie i znane pałace. Ale najbardziej przyciągają wszystkich turystów słynne Schody Hiszpańskie czyli Scalinata di dei Monti Trinita. Mają 138 stopni i są drugimi co do wielkości w Europie /pierwszymi są słynne schody Potiomkinowskie w Odessie/. Są niesamowite, choćby z tego powodu, że składają się z 12 biegów o różnej szerokości, tworzących tarasy aż do znajdującego się na górze Piazza Trinita dei Monti. Powyżej znajduje się kościół św. Trójcy. Schody Hiszpańskie są miejscem bardzo popularnym i zawsze obleganym przez turystów i mieszkańców miasta. Odbywają się tu kilka razy w roku słynne pokazy mody, wiosną zdobi je przepiękna kwiatowa dekoracja z pachnących azalii. W okresie Bożego Narodzenia na najwyższym tarasie Schodów ustawiana jest szopka. Kręcono na nich wiele znanych filmów i reklam. Do dzisiaj wiele turystek prosi aby je sfotografować gdy schodzą, wzorem znanych aktorek czy modelek po Schodach Hiszpańskich.

skanowanie0011
Okolica Placu i Schodów Hiszpańskich zawsze cieszyła się wielką sławą. W hotelach, pracowniach i kawiarniach znajdujących się w pobliżu bywały kiedyś takie sławy jak Lord Byron, Franz Liszt, Stendhal, Goethe, Ibsen, John Keats czy Wagner. Naprzeciwko Schodów Hiszpańskich znajduje się Via Condotti, a na niej jedna z najsłynniejszych historycznych rzymskich kawiarni – słynna Cafe Greco, w której bywały wymienione wybitne osoby. Bywali tam także Wielcy Polacy: Mickiewicz, Norwid, Krasiński. Nie mogliśmy niestety nawet zajrzeć do Cafe Greco bo była w remoncie.
Jednak najważniejsze 2 pary schodów prowadzą na wzgórze Campidoglio czyli rzymski Kapitol. Te po lewej stronie mają 124 stopni i wiodą do kościoła Santa Maria in Aracoeli. Zostały wybudowane w 1348 roku na cześć matki Boskiej za ocalenie miasta przed dżumą. Te drugie, po prawej stronie zwane Kordonatą zostały wykonane na podstawie szkiców Michała Anioła dla uczczenia triumfalnego wjazdu Karola V w 1356 roku. Na szczycie tych wytwornych schodów znajdują się posągi Dioskurów. Na placu przed Kapitolem stoi kopia przepięknego pomnika Marka Aureliusza na koniu. To na tym pomniku wzorował się słynny duński rzeźbiarz Bertel Thorvaldsen, projektując konny pomnik księcia Józefa Poniatowskiego. Zdobiący plac piękny wzór rozetkowy ułożony z kamieni projektował Michał Anioł. Natomiast muzeum kapitolińskie kryje w swoich wnętrzach oryginalną rzymską wilczycę karmiącą Romulusa i Remusa. Z Campidoglio związana też jest legenda o gęsiach kapitolińskich. Gęsi swoim gęganiem obudziły zmęczonych obrońców Kapitolu, na który najechali Galowie z doliny Padu. Dzięki gęsiom żołnierze obronili wzgórze i wyparli Galów z Rzymu w roku 390 p.n.e. Ptaki te były poświęcone bogini Junonie.
Wspomnę jeszcze o Scala Santa, czyli Schodach Świętych. Te marmurowe schody mają 28 stopni i zgodnie z legendą pochodzą z pałacu Poncjusza Piłata. Po schodach tych Jezus Chrystus miał być prowadzony na sąd. Zostały przywiezione z Jerozolimy do Rzymu przez św. Helenę. Znajdują się w budynku usytuowanym naprzeciwko Bazyliki św. Jana na Lateranie. Niektóre przewodniki podają jednak, że informacja na temat oryginalności schodów nie jest prawdziwa. Niezależnie od tego po schodach, które zostały pokryte drewnianą okładziną wchodzi się na klęczkach. W przedsionku pod schodami znajduje się rzeźba z białego marmuru „Chrystus zdjęty z krzyża” autorstwa polskiego rzeźbiarza Oskara Sosnowskiego.

—————————————————————————————————————
Przy pisaniu tego tekstu korzystałam z informacji zawartych w następujących książkach: „Rzym w kolorach” wyd. Editrice Lozzi, „Złota Księga Rzymu” wydana w 1991 r. przez Casa Editrice Bonechi, przewodnik National Geographic „Włochy”, „Rzym po polsku” autor Adam Broż, a także „Rzym” wyd. Sport i Turystyka r. 1968. Z tej ostatniej książki pochodzi też zacytowany pochyłym drukiem tekst, którego autorem jest Jan Parandowski.
Jak zwykle przy pisaniu tego rodzaju tekstów przywołałam też własne wspomnienia.
Zdjęcia były robione w sierpniu 2005 roku.

Tekst ten znajduje się też od kilku lat na portalu pisarze.pl

  72 comments for “Place, schody i fontanny Rzymu

  1. ~alik
    24 września 2017 o 06:50

    – lubię Twoje podróże, zwłaszcza te publikowane w niedzielny poranek, gdzie czas wolniej płynie, gdzie można zatrzymać się na dłużej…
    - :)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 06:52

      Pamiętam Aliczko, że lubisz….
      I dlatego w niedzielny poranek zabieram Cię ze sobą…
      :-)

  2. 24 września 2017 o 07:57

    To ja z Wami …..
    Pamiętam ten tekst, głównie z Hiszpańskich Schodów. Miło przenieść się w trakcie śniadania w tak atrakcyjne miejsca. Pozdrawiam serdecznie, Jagódko :)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 07:59

      Ależ Ty masz pamięć Anusiu…
      :-)

  3. ~Marek
    24 września 2017 o 09:08

    Poleciało by się do Rzymu szczególnie że w Warszawie znowu deszczowa niedziela.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 09:17

      Pada niestety i słońce za grubymi chmurami.
      :-) :-) :-)

  4. ~gordyjka
    24 września 2017 o 09:45

    Z tymi monetami to zwykła ściema jest !! Wracają tylko ci, co im potem kasiory brakuje, żeby odebrać te nominały !! ;o)
    Ale Modelka z Ciebie, że ho ho…;o)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 09:51

      Mówisz o tej babie w różowej sukience? To mój osobisty mąż poderwał taką w kapeluszu i kazał się z nią fotografować :-))
      A ta forsa z fontanny to /jak podają przewodnicy/ jest co pewien czas wyławiana i przeznaczana dla tamtejszej biedoty.
      Buźka!

      • 24 września 2017 o 16:06

        To można wrzucać. :) .

        • Stokrotka
          24 września 2017 o 16:07

          Pewnie, że można…
          :-)

  5. 24 września 2017 o 10:38

    Trochę wcześniej niż Ty byłam w Rzymie. Ogólnie Rzym mi się nie spodobał, bo jest brudny i..śmierdzący spalinami oraz topiącym się w upale asfaltem.
    Widziałam wszystko, o czym napisałaś, wchodziłam na Schody Hiszpańskie, wrzuciłam monetę do Fontanny di Trevi, szłam po bardzo niewygodnych schodach zaprojektowanych przez Michała Anioła, ale nie weszłam na klęczkach na schody znajdujące się obok.
    Nabierałam wodę do butelki z La Barcaccia, bo nie udało się to zrobić dwu starszym Niemkom, a że wtedy byłam dużo od nich młodsza, wzięłam od nich plastikową butelkę i udało mi się nabrać wody.
    Wg powiedzenia:”Byłam w Rzymie i papieża widziałam”, oczywiście w Watykanie. Był to Jan Paweł II. Zwiedziłam tez Muzeum Watykańskie oraz Kaplicę Sykstyńską.
    Z .włoskich miast najbardziej podobała mi się Florencja
    Warto zwiedzić Włochy, choćby tylko ze względu na zabytki.
    Pozdrawiam w chłodną i mglistą niedzielę.

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 10:40

      Masz rację jeśli chodzi o tę mniej atrakcyjną twarz Rzymu.
      Ale ja mam niesamowitą zdolność całkowitego wyłączenia się i widzenia tylko tego co warto zobaczyć i ….przeżyć.
      Pozdrawiam i dziękuję.

      • 24 września 2017 o 19:41

        Gdy wybieram się tak daleko na wycieczkę, też staram się widzieć tylko pozytywy. Jednak gdy byłam w Rzymie, w słońcu było chyba 60 stopni Celsjusza, więc z każdej możliwej fontanny, studni czy innego zbiornika, nabierałam wody do butelki i się nią polewałam.
        Jednak natychmiast wysychałam.
        Pamiętam, że naprzeciwko Wilczycy Kapitolińskiej był kran z wodą.
        Gorzej było w Asyżu, bo tam nie można było nigdzie nabrać wody, a upał był taki sam.
        Serdeczności.

        • ~Stokrotka
          24 września 2017 o 21:04

          No tak – taki upał to mógł Cię wykończyć.
          Ja taki upał przeżywałam w Grecji.
          Pozdrawiam serdecznie.

  6. ~Ela
    24 września 2017 o 10:46

    Już nie mogę powiedzieć że nie byłam w Rzymie.
    Byłam tam z Tobą przed chwilą i nadal jestem.
    Dziękuję Ci bardzo Stokrotko.
    ;-)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 10:50

      Bardzo mi miło Elu.:-)
      Wszystkiego dobrego no i słoneczka pięknego życzę.
      /U mnie nadal deszcz/

  7. 24 września 2017 o 11:01

    Piękna wycieczka :)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 11:05

      Przepiękna Jolu…
      :-)

  8. 24 września 2017 o 11:11

    Nigdy nie byłam w Rzymie, ani w ogóle we Włoszech. A teraz z powodu odległości już się pewnie nie wybiorę :(
    Ale dzisiaj dzięki Twojej wspaniałej opowieści poczułam się jakbym sama chodziła po tych rzymskich placach i schodach. No i przypomniały mi się „Rzymskie wakacje” z Audrey Hepburn i Gregory Peckiem.

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 11:12

      Pocieszyłaś mnie.
      Bo myślałam, że tylko ja pamiętam „Rzymskie wakacje”.
      Dziękuję Ci.

  9. 24 września 2017 o 11:13

    Pięknie Ci w tej kreacji na rzymskich schodach,to chyba nawet te same, na których prezentowali sie polscy projektanci mody :-)

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 11:15

      Już wtedy od roku byłam babcią …
      :-)

  10. 24 września 2017 o 11:16

    W Rzymie nie byłem, chociaż mogłem. Po prostu zmogła mnie choroba morska, więc zabawiałem się rzyganiem przez reling. Wiele razy obiecywałem sobie, że tam pojadę, ale jakoś tak …

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 11:18

      Wprawdzie Rzym jest wieczny… ale koniecznie jedź… bo nigdy nie wiadomo…
      :-)

  11. 24 września 2017 o 11:50

    Nigdy nie byłem w Rzymie, nawet w karczmie „Rzym” nie byłem… Ale za to majonez rzymski jadam regularnie!

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 11:51

      Czyli jednak jakiś związek z Rzymem masz!!!
      :-)

  12. ~Jantoni
    24 września 2017 o 12:18

    Mogę sobie pooglądać.

    • ~Stokrotka
      24 września 2017 o 13:56

      Bardzo proszę.
      :-)

  13. ~Malgorzata
    24 września 2017 o 14:13

    Przwolalas wspomnienia, ale najpierw dziekuje za ciekawy wykład. Bylam w Rzymie na początku lat 80tych i wyjątkowym znakiem pielgrzymki było to, ze tylko 1 uczestnik został na miejscu. Dyzurny ubek stal sztywno w kościele i nawet nie chciało mu się podziwiać otaczajace go cudowności. Jednak dla mnie była najwazniejsza atmosfera wiecznego miasta, czułam się w nim swobodnie, popołudniami samodzielnie wloczylismy się po miescie podziwiając wszystko – nie tylko zabytki. Monety wrzuciłam, ale nie mam szans na powrot, dlatego tak milo było przeczytać Twój tekst.

    • ~Stokrotka
      24 września 2017 o 14:17

      Małgosiu – ja też nie wróciłam do Rzymu. I nie wydaje mi się aby to się stało.
      Serdeczności.

  14. 24 września 2017 o 14:52

    Od zawsze marzyłam sobie by zobaczyć Rzym… [i umrzeć? jak po zobaczeniu Neapolu?... ;-)]. Nie udało mi się i pewno nie uda już. Ale mogę „oglądać” go Twoimi oczami, przeżywać Twoim przezywaniem. I jest OK….

    • ~Stokrotka
      24 września 2017 o 14:58

      To fajnie Dagmaro, że jest OK.
      :-) :-)

  15. ~elaja
    24 września 2017 o 15:11

    cześć Stokrotko, ciekawa opowieść :) z Tobą ponownie odwiedziłam poznane w 2009 roku miejsca, muszę odszukać swoje zdjęcia! a wiesz co jeszcze z Rzymu pamiętam? pewien transparent na straganach przy którymś z kościołów ;) trudno uwierzyć, ale wołał zapewnieniem, że tam towar „Taniej niż w Biedronce” ;))

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 15:14

      Witam Cię bardzo serdecznie Elaju!!!
      Dawno Cię u mnie nie było.
      Cieszę się, że mój tekst przywołał Twoje wspomnienia.
      Najpiękniej Cię pozdrawiam.
      :-)

  16. 24 września 2017 o 15:32

    Troszkę za duży dla mnie ten Rzym, za monumentalny… Ma urok, owszem, ale trzeb się oddalić od największych zabytków. Wolałam malutkie miasteczka włoskie, gdzie i tak co chwila wpadasz na jakiś XII-wieczny kościółek czy bruk pamiętający cesarzy.
    Ale Rzym piękny jest, bez dwóch zdań:))

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 15:34

      Jeśli mówisz o małych włoskich miasteczkach to nigdy nie zapomnę takiej perełki, która zwie się Orvieto. Tam właśnie było wszystko to, o czym piszesz.
      A Rzym – to Rzym.
      I już.
      :-)

  17. 24 września 2017 o 16:07

    Piękna wycieczka. :) .

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 16:08

      Nigdy jej nie zapomnę Tereso…
      :-)

  18. ~krzysztof
    24 września 2017 o 17:52

    Byłem w Rzymie wielokrotnie i bardzo to miasto lubię, miło było o nim poczytać. Dzieki

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 17:53

      Witam Cię Krzysiu serdecznie.
      Pewnie nie uwierzysz ale o Tobie przed chwilą myślałam.
      Jak się czujesz???

  19. 24 września 2017 o 17:52

    Sprawiłaś mi dużą radość tym tekstem :) Taki słoneczny wpis w taki szary i mokry dzień przeniósł mnie do Rzymu, w którym byłam 2 razy i jeszcze, zawsze bym pojechała. Masz rację, chyba każdy chce tam wrócić. Czytając miałam w oczach tamto słońce i te opisywane obiekty. Nie wiem, czy wrócę ;) Ostatnio, w 2008 roku fontanna Di Trewi była w remoncie, zasłonięte płaskorzeźby i suchy basen, nie było gdzie wrzucić pieniążka ;) Ściskam Cię serdecznie.

    • Stokrotka
      24 września 2017 o 17:55

      Bardzo się cieszę Haniu, że spodobał Ci się ten tekst o Rzymie.
      Serdeczności.
      :-)

  20. 24 września 2017 o 19:27

    Zanotowałam – zwiedzić Rzym (jeszcze tam nie byłam).
    Czy nie za dużo tych wszystkich wspaniałych miejsc? ;)

    Zgadzam się z przedmówcami – piękna z Ciebie modelka i fantastycznie dobrałaś sukienkę do okoliczności ;) :)

    Pozdrowienia ślę :)

    • ~Stokrotka
      24 września 2017 o 21:06

      Nic nie dobierałam Ariadno.
      Wyciągnęłam po prostu z torby to co było na wierzchu.
      Serdeczności.
      :-)

  21. 24 września 2017 o 20:34

    „Czytasz wspak Roma – Amor ci odpowie”. Pierwszy raz w Rzymie byłem z narzeczoną, więc ów Amor wiele miał do powiedzenia. U nas jeszcze panował komunizm, no i każdy taki wypad na „tamtą stronę” był przeżyciem. Włochy, w ogóle, to był kraj łatwy do zaakceptowania – wszechobecny bałagan, brud i nieporządek. Niby kapitalizm, a patrzajcie, jaki syfilityczny. No i Włosi – niesłowni, łatwo wpadający w emocje, gestykulujący, ale przecież, w większości sympatyczni. Z braku pieniędzy jeździliśmy stopem. Dało się.
    A Rzym za duży. Nie lubię wielkich miast.
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      24 września 2017 o 21:07

      Oj tam oj tam – pewnie że to duże miasto. Trudno, żeby było małe.
      No i wspomnienia z czasów narzeczeńskich z pewnością są wspaniałe.
      Pozdrawiam

  22. ~Colombo
    24 września 2017 o 23:27

    Zbieram monety, gdy pojadę wrzucał będę lewą przez prawe, prawą przez lewe. Może coś z tego wyjdzie. Teraz poczytam sobie, musi mi wystarczyć. Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      25 września 2017 o 06:20

      Witam Cię na moim blogu i życzę realizacji rzymskich planów.
      :-)

  23. 25 września 2017 o 00:12

    W Rzymie byłem raz z klasą jak chodziłem do gimnazjum. Najbardziej zapamiętałem chyba Forum Romanum i fontannę di Trevi. A o wiele większe wrażenie zrobił na mnie Watykan, choć nie mogłem się wtedy nazwać (teraz podobnie jest) bardzo wierzącą osobą, całość placu św. Piotra oszałamia.

    Co do Chin wydaje mi się, że jeszcze wszystkiego nie pokazali z tego na co ich stać. A wydaje mi się, że są takie dziedziny życia, gdzie właśnie ten gospodarczy Smok może wiele.

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      25 września 2017 o 06:23

      1. Myślę, że sprawa wiary nie jest tu najważniejsza. Ateiści też zachwycają się Watykanem – bo to nie tylko religia ale wspaniałe dzieła sztuki w Muzeach Watykańskich i w Bazylice Św.Piotra.
      2. Chińczycy od dawna są w Afryce i eksploatują tam bogactwa naturalne.
      Pozdrawiam

  24. ~Stan
    25 września 2017 o 06:58

    Przyrzekam Stokrotko, że od dziś jak tylko znajdę się w mojej łazience pod natryskiem, będę się czuł jak pod rzymskimi fontannami a czami wyobraźni podziwiał starożytną Romę, tak jak Ty to zrobiłaś w super ciekawym reportażu. Przykro pomyśleć: żyć kilkadziesiąt lat, a Rzymu nie widzieć. Płonę ze wstydu…

    • ~Stokrotka
      25 września 2017 o 07:01

      Nie płoń ze wstydu, tylko leć do Rzymu na parę dni. Są takie wycieczki lotnicze i wtedy nie trzeba się za bardzo forsować.
      Napisałam do Ciebie przed chwilą maila z mojego adresu, Poprzednio wysyłałeś materiały na nie mój adres.
      Pozdrawiam serdecznie.

  25. 25 września 2017 o 08:25

    Ten Rzym opisany przez Ciebie można zwiedza, a jest jeszcze jeden Rzym: literacki: w wierszach Sępa Szarzyńskiego, Słowackiego, Krasińskiego, Miłosza.. a zacząć chyba trzeba od Wergiliusza ;-) No i całe morze literatury beletrystycznej, a mnie się podobały wieczorne spacery po Rzymie Brodskiego i jego rozmowa z Markiem Aureliuszem :-)

    • Stokrotka
      25 września 2017 o 08:35

      Genialna jesteś Notario!!!!
      I taki właśnie Rzym literacki może zwiedzić każdy zainteresowany w jesienną szarugę i nie ruszając się z własnego domu. I zaglądając na strony odpowiednich utworów literackich.
      Kochana jesteś że nam to uświadomiłaś!!!!
      No ale kto miał to zrobić – jak nie TY???
      :-)

  26. 25 września 2017 o 09:46

    Och, Rzym… zatęskniło mi się. Chociaż najbardziej lubię te schody i fontanny, które turystom są nieznane. Do tego stopnia, że zawsze miałam problemy, żeby trafić do fontanny Di Trevi. Niezależnie od map i drogowskazów.

    • Stokrotka
      25 września 2017 o 09:48

      Do fontanny Di Trevi dochodzi się przez …. zaskoczenie…
      :-)

  27. 25 września 2017 o 09:49

    Byłam w Rzymie dwa razy i za każdym czułam wzruszenie. Świadomość, że znajduję się w mieście o tak bogatej historii i wielu twarzach, działa na mnie nostalgicznie. Podziwiam i kocham to miasto. Dziękuje za wycieczkę Stokrotko.

    • Stokrotka
      25 września 2017 o 09:51

      Ja byłam tylko raz, ale nigdy Rzymu nie zapomnę.
      Nawzajem Ci dziękuję.

  28. 25 września 2017 o 14:33

    Przeczytałem, przeczytałem… a może powiesz mi, Stokrotko, jaki jest teraz sens zwiedzania Rzymu, skoro wie się już o nim tak wiele? :-)

    • ~Stokrotka
      25 września 2017 o 14:35

      Wprawdzie od jeziora Garda masz jeszcze kawałek, ale może się uda odrobinę na południe tego buta???
      :-)

      • 25 września 2017 o 14:39

        ale to onegdaj było, teraz jestem pod Angers we Francji, skąd pozdrawiam

        • ~Stokrotka
          25 września 2017 o 14:40

          Ależ Ty się szybko przemieszczasz….
          :-)

  29. ~Lena Sadowska
    25 września 2017 o 16:01

    Witaj, Stokrotko.

    Najbardziej podobał mi się Rzym nocą. Może dlatego, że zwiedzany w odpowiednim towarzystwie:)
    Na tle fontann wyglądasz niczym małżonka potężnego Neptuna – Venilia:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      25 września 2017 o 18:54

      No niestety Leno – ale za męża mam zupełnie kogoś innego.
      :-)

  30. ~Wilma
    25 września 2017 o 17:38

    Do Rzymu kiedyś pojadę, ale puki co muszę włoski nieco podszlifować. Ciekawy wpis Stokrotko. :)
    Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      25 września 2017 o 18:55

      Witaj Wilmo.
      Miło mi, że Ci się mój tekst spodobał.
      :-)

  31. 25 września 2017 o 22:44

    Znowu obudziłaś moje wspomnienia. Bardzo miłe zresztą.:)))
    Mmmm… Ale przystojniak…:))) I nie chodzi mi tu o rzeźby.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~Stokrotka
      26 września 2017 o 04:15

      Grażynko – czyżby Ci się spodobał ten pan który się do mnie przysiadł przy fontannie Di Trevi???
      :-)

  32. 25 września 2017 o 23:28

    Piękny tekst,piękne rzeźby i Ty Stokrotko piękna w tym mieście:)

    • ~Stokrotka
      26 września 2017 o 04:15

      Szkoda Mario że to było 12 lat temu…
      :-)

  33. 26 września 2017 o 00:19

    Plac św. Piotra według mnie jest czymś ponadczasowym, czymś co zachwyci nawet wybrednego co do otoczenia człowieka. A wizytę w Watykanie i Rzymie zawdzięczam bardzo oddanemu swojej pracy nauczycielowi geografii z gimnazjum. Byłem z rówieśnikami jeszcze dzięki jego staraniom w Anglii i Francji. Każda wycieczka odliczając przejazd z Polski i z powrotem trwała 5-6 dni, jak powiedział nam nauczyciel to tylko wstęp do zwiedzania kiedyś we własnym zakresie.

    Tego akurat nie wiedziałem o Chińczykach. W sumie w jakimś stopniu Europa mogłaby brać z nich przykład.

    Pozdrawiam!

    • ~Stokrotka
      26 września 2017 o 04:18

      Bardzo mądrego miałeś nauczyciela od geografii.
      Mój młodszy syn też jest nauczycielem geografii i też wędruje ze swoją młodzieżą albo sam po świecie. Czasami piszę o jego wycieczkach. Zobacz tekst o 3 wulkanach w Indonezji./niżej/
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *