Trzy wulkany w Indonezji

Byliście kiedyś w jakimś wulkanie? Albo tylko w jego pobliżu?

Ja byłam kiedyś pod Wezuwiuszem. To znaczy oglądałam go z daleka zwiedzając słynne Pompeje. No i chodziłam jeszcze kiedyś po Górze Artura w Edynburgu. Bo górujące nad tym miastem wzniesienie jest wygasłym wulkanem.
Tego lata przez cztery tygodnie mój Młodszy podróżował po Indonezji. Jak wiadomo Indonezja leży na wyspach. I na tych wyspach znajdują się wulkany. Prawie wszystkie są aktywne, więc przebywanie w ich pobliżu, wchodzenie do nich i rozbijanie namiotu na nocleg nie jest rzeczą rozsądną.
Ale kto zabroni tak robić dorosłemu człowiekowi, który jest na dodatek pedagogiem, geografem i globtroterem ?
No więc najpierw BROMO.

21325843_10213181868088525_240951413_n

20479955_1224871054324798_7268263833067887114_n

21443257_10213194356640731_1618542716_n

Jest to znajdujący się na Jawie czynny wulkan o wysokości 2329 m.n.p.m. Położony wewnątrz wielkiej kaldery o średnicy 16 km, której wiek szacowany jest na 820 tys. lat jest najmłodszym z pięciu leżących w jej wnętrzu wulkanów. Ostatnia silna erupcja Bromo miała miejsce 8 czerwca 2004 roku. Na jednym ze zdjęć widoczna jest opuszczona, zasypana pyłem wulkanicznym wioska pod wulkanem. W drugiej połowie maja organizowane są przez mieszkańców Indonezji procesje pielgrzymkowe na krawędź krateru. Wrzuca się wtedy do niego dary w postaci owoców, kwiatów oraz małych, a niekiedy i dużych zwierząt gospodarskich. Wszystko w celu przebłagania niesamowitych jego sił…Stawia się też figury różnych bóstw.

W wiosce u stóp wulkanu można kupić czapkę z napisem BR0MO./na głowie Młodszego/

Następny to KELIMUTU.

 

21363136_10213181716004723_630881631_n

21397598_10213194354200670_1489916858_n

Ten tarczowy, spokojny wulkan znajduje się na wyspie Flores i ma zaledwie 1640 m.n.p.m. Słynny jest głównie ze swoich trzech kraterów na szczycie. W każdym z kraterów jest jezioro o różnym kolorze. Wynika to z obecności minerałów w wodzie jezior i zmienia się w miarę upływu czasu. W tej chwili największe z jezior ma kolor turkusowy, drugie co do wielkości kolor rdzawo-bordowy, a trzecie kolor czarny. To czarne jezioro w przeszłości było białe. Nie udało się sfotografować 3 jezior jednocześnie, więc na jednym zdjęciu są dwa, a na drugim trzecie jezioro.

Trzeci to SIBAYAK.

21441979_10213181826647489_56546867_n

20375971_1219346891543881_3970574150395830293_n

Ten wulkan znajduje się na Sumatrze. Ma wysokość 2.219 m.n.p.m. a średnicę krateru 900 m. Ten wulkan w którym niektórzy nocują /nie przypominam sobie na szczęście żeby mój Młodszy miał namiot w kolorze żółtym/ bez przerwy zieje siarką. Widać to na wewnętrznych ścianach krateru.
Wystarczy.
Młodszy z koleżanką /też nauczycielką/ wrócili już dawno z Indonezji. Teraz będą pokazywać swoim uczniom zdjęcia i filmy jakie zrobili. I to nie tylko na wulkanach, ale także w innych miejscach tego niesamowicie interesującego kraju.

/Wszystkie zdjęcia można powiększyć./

—————————————————————————————

A jeśli chodzi o Młodszego, to biegnie dziś w Maratonie w Wilnie. Razem z kolegą – też belfrem…

  63 comments for “Trzy wulkany w Indonezji

  1. 10 września 2017 o 07:08

    – ale nam podróż zafundowałaś w ten spokojny, wczesnojesienny poranek… no bo ja, to tylko tak wirtualnie, przy porannej kawusi… miłego dnia :)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 08:36

      Dziękuję Aliczko i nawzajem.
      :-)

  2. 10 września 2017 o 08:03

    Jak to do wszystkiego można się przyzwyczaić. Tubylcy zupełnie nie dostrzegają niebezpieczeństwa. Tuż obok Bromo jest wulkan siarkowy. Praca w nim wre. Na plecach robotników jest ta siarka wynoszona.
    Mój młodszy od piątku biega w Krynicy. Dziś półmaraton.

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 08:38

      Jak to dobrze otrzymać wiadomosc z pierwszej ręki.
      Witam.Cię serdecznie Ewo z Indonezji.
      :-)

  3. 10 września 2017 o 08:30

    Podróży zazdroszczę, za wulkanami nie tęsknię, bałabym się, że w mojej obecności wybuchnie ;-)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 08:40

      Dlatego ja weszlam tylko na wygasła Górę Artura.
      :-)

  4. 10 września 2017 o 08:43

    Na Bromo już byłam, teraz z indonezyjskich w kolejce czeka Kelimutu. A w ogóle lubię wulkany i chętnie na nie wchodzę :)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 08:50

      Pamietam że to Ty kiedyś odgadlas ze to wulkan Bromo.
      :-)

  5. 10 września 2017 o 10:26

    Jak już się jest w okolicach Neapolu, to można poświęcić z godzinkę na obejrzenie łatwo dostępnej resztki wulkanu (śmierdzi siarką i parzy w stopy przez zbyt cienkie podeszwy). A od miasta o rzut beretem i nie trzeba się wspinać, co wydaje mi się szczegółem wyjątkowo wartościowym.
    Pozdrawiam

  6. ~Stokrotka
    10 września 2017 o 10:32

    Zaraz obejrze i przeczytam ale najpierw bardzo Ci dziękuję za znak życia.
    :-)

  7. 10 września 2017 o 11:07

    Piękna podróż.
    Ja bym się bała zbliżyć do wulkanu.

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 11:57

      Podobno do odważnych świat należy Tereso.
      :-)

  8. 10 września 2017 o 12:17

    Baaardzo ciekawa „wulkanowa relacja”. No i podziwiam ludzi z pasją.
    Pozdrawiam niedzielnie :-)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 12:32

      Bo sama masz takiego syneczka z pasją.
      :-)

  9. 10 września 2017 o 12:36

    Też mam niedaleko do wygasłego już dawno wulkanu, nawet zamek na nim zbudowano. A co do wulkanów, to bardzo je lubię oglądać z daleka , ale nie wiem czy na niego bym weszła. Podziwiam twojego młodszego syna.
    Pozdrawiam:)*

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 12:45

      Fajny jest ten mój Mlodszy ale ciągle się o niego martwię.
      :-)

  10. ~Jantoni
    10 września 2017 o 13:04

    Dzięki!!!

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 13:10

      :-)

  11. 10 września 2017 o 13:19

    Witaj Stokrotko.
    Pod wulkanami nie byłem, ale szlakiem wygasłych wulkanów w Sudetach kiedyś wędrowałem.
    Co do wulkanów, to czytałem kiedyś „Pod wulkanem” Malcolma Lovry. Szkoda, ze go wóda wykończyła.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 20:57

      No tak – bo u nas też są wygasłe wulkany.
      :-)

  12. ~Malgorzata
    10 września 2017 o 13:34

    Dopóki dopisuje kondycja należy poznawać bliższy i dalszy swiat. Czy Wilno jest atrakcyjniejsze niż Wroclaw – u nas biegnie 5 tys. osob, pozdrawiam M.

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 20:58

      Małgosiu – z pewnością Wrocław jest piękny. Ale w Wilnie umówił się Młodszy z innymi maratończykami z zagranicy.
      Serdeczności

  13. 10 września 2017 o 14:14

    Pewnie inni zazdroszczą Profesora ! Ponieważ jest taka możliwość, to ja sobie zajrzałem na Facebooka tam gdzie trzeba. Co ja tam widziałem ! Podziw, podziw ! A jakie zdrowie ! Ja taki mały kamyczek, to co ja mogę? Nasycić się pięknem tego świata, które tam pokazano ! Szanowna Stokrotko, już nie dogonisz ! Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 21:00

      Jędrusiu – nawet nie usiłuję go dogonić…
      :-)

  14. 10 września 2017 o 15:01

    Nigdy nie byłem na prawdziwym wulkanie. Kiedyś chciałem być wulkanem namiętności, też nie wyszło…

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 21:00

      Ojtamojtam… nie bądż taki skromny
      :-))

  15. 10 września 2017 o 19:47

    No popatrz, jakie miłe te wulkany i jak pięknie się stroją: ten z trzema oczkami jeziorkami cudny jest. I każde oczko w innym kolorze, zgrywus jaki! Mnie się ten posążek bóstwa nad brzegiem Bromo podoba, wygląda na specjalistę, tylko chyba drzemie, oby nie przespał erupcji ;-)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 21:01

      To bóstwo to ma trąbę – to jakiś słoń chyba jest!!!
      :-)

      • 12 września 2017 o 07:09

        To Ganesha. Był niesfornym dzieciakiem. Któregoś razu przeszkadzał tacie i ten w złości obciął mu głowę. Ale mama bardzo rozpaczała, więc ojciec się zlitował. Oryginalna głowa gdzieś zniknęła, pod ręką była tylko słoniowa. I tak zostało

        • Stokrotka
          12 września 2017 o 07:11

          Dziękuję Ci serdecznie Ewo. Pewnie już wszystko wiesz co jest związane z Indonezją.
          :-)

          • ~Ewa (Ind)
            12 września 2017 o 08:07

            Nie wszystko. Nie wiem co się z tą prawdziwą głową stało ;)

            • Stokrotka
              12 września 2017 o 08:08

              :-)

  16. 10 września 2017 o 21:58

    Nie byłem, ale już jestem. Dzięki za podróż. Zjawiskowe widoki. Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      10 września 2017 o 22:02

      Dziękuję serdecznie za wizytę i pozdrawiam.
      :-)

  17. ~anabell
    10 września 2017 o 23:21

    Ach ta młodość!!! Jednym słowem Młody wyprodukował własne pomoce naukowe. Że też ja nie miałam takiego belfra od geografii! I tak niezle, że nie został wulkanologiem! I nie biega po ziejącym ogniem lawinisku!
    Bużka;)

    • ~Stokrotka
      11 września 2017 o 03:10

      To tylko szurnięty geograf ….
      :-)

  18. 10 września 2017 o 23:51

    Jaki ciekawy jest ten świat :) O Bromo czytałam relację dwóch Polek, które wspięły się do schroniska blisko szczytu akurat w czasie, kiedy wulkan był aktywny i sypał popiołem i dymił. Opis był bardzo dramatyczny, a panie po jednej nocy uciekły w bezpieczniejsze rejony. Ja widziałam na Bali ich święty wulkan Agung, widziałam go z daleka, z okna mojego pokoju w Ubud. Widziałam też z daleka tzw. megawulkan Tambora na wyspie Sumbawa. Ponoć, jak ten wulkan by wybuchł, to zniszczy nie tylko Sumbawę, ale spowoduje spustoszenie na całej Ziemi (pył wulkaniczny może spowodować zasnucie słońca na długie miesiące). I pomyśleć, że moja szwagierka wybrała to miejsce na swój dom!

    • ~Stokrotka
      11 września 2017 o 03:12

      To mnie nastraszyłaś Haniu.
      Dobrze że młodszy już wrócił i zdążył się nawet z nami w Tatry w sierpniu wybrać.
      :-)

  19. 11 września 2017 o 07:29

    Dla mnie to całkiem daleki kosmos, chociaz i przeczytałam i obejrzałam z ciekawością. Podziwiam Młodszego za ekstremalne upodobania :)
    Pozdrawiam serdecznie, Jagódko :)

  20. ~Stokrotka
    11 września 2017 o 07:31

    Przed 3-ma godzinami wrócił z maratonu w Wilnie i właśnie jedzie do szkoły/pracy na 8-mą.
    :-)

  21. ~Marek
    11 września 2017 o 14:52

    Kasia prosiła żeby zapytać jak wygladaja takie wyprawy od strony finansowej. Czy taki wyjazd i zwiedzanie indywidualne dużo kosztują.
    :-) :-) :-)
    Jesteśmy pełni uznania dla takich podróży……i takich podróżnikow.

    • ~quendzior
      11 września 2017 o 19:18

      Wszystko zależy jak się podróżuje:) Różnice mogą być ogromne. Na miejscu, w Indonezji, dość tanio, noclegi około 30zł, jedzenie w restauracjach to około 70% cen w Polsce.
      Na bilety warto wcześnie polować i szukać promocji bo ceny też mogą się bardzo różnić:)

      • ~Stokrotka
        11 września 2017 o 19:21

        Pamiętam jak mówiłeś, że bilety są dużo tańsze bo kupiłeś na parę miesięcy przed podróżą. A jeśli chodzi o jedzenie… to przecież wszędzie trzeba coś jeść.
        :-)

        • ~quendzior
          11 września 2017 o 19:35

          Tylko piwo jest droższe;)

          • ~Stokrotka
            11 września 2017 o 19:38

            To przestałeś się upijać!!!:-)

      • 12 września 2017 o 07:13

        Zależy o jakim standardzie mówimy. Nocleg za 30 zł to raczej bez klimatyzacji. Restauracje, takie w naszym rozumieniu, tanie nie są. Tanio jest w warungu i na ulicy. Tylko dość ryzykownie.

        • Stokrotka
          12 września 2017 o 07:15

          To pewnie nie był wysoki standard. Ale Młodszy /quendzior/ przeszedł już pół Afryki i pół Azji…

  22. 11 września 2017 o 20:11

    Fajne masz Stokrotko dziecaki! PS. Przekaż – proszę – Autorowi zdjęć wyrazy uznania.

    • Stokrotka
      11 września 2017 o 20:12

      Autor /quendzior/ czyta komentarze…
      :-)

  23. 11 września 2017 o 21:08

    Piękne zdjęcia i pożyteczna notatka. Przejeżdżałem obok (no, powiedzmy, że obok :-) ) Wezuwiusza, ale częściej zdarzało mi się podróżować po Owernii we Francji, a tam wygasłych wulkanów sporo. Ciekawostką jest to, że Francja, która charakteryzuje się w znacznym stopniu (od Paryża na południe) zabudową kamienną, to akurat w Owernii ten budulec jest znacznie ciemniejszy niż gdzie indziej, gdyż pochodzi właśnie z kamieniołomów powulkanicznych… pozdrawiam z Dover (znów leje :-) )

    • Stokrotka
      11 września 2017 o 21:10

      Dzięki serdeczne.
      A u mnie za oknem też leje :-))

  24. ~Lena Sadowska
    11 września 2017 o 21:57

    Witaj, Stokrotko.

    Moje wspomnienie o wulkanach to nie tylko niesamowite widoki i specyficzny zapach, ale także wiele fascynujących legend:)
    Choćby przepiękna opowieść o dwóch krewkich synach Sahale, toczących walkę o rękę przepięknej dziewicy Loovit, którzy wraz z wybranką zostali zamienieni w wulkany:)
    Albo legenda o bałamutnicy Pele, która dziś jeszcze pod postacią staruszki zatrzymuje kierowców i prosi o podwiezienie:)
    Cudna jest też opowieść o, chronionym przez Ayta, ogniowym pod-wulkanicznym labiryncie, który miałby być miejscem prowadzącym do różnych światów:)
    Albo ta o bogu Chaifi, który w jednym z wygasłych wulkanów tworzył dusze, obdarowywał nimi zmarłych, czyniąc z nich niewolników:)

    Twój Syn też na pewno nasłuchał się mrożących krew w żyłach historii o Władcach i Poskromicielach Wulkanów:)

    Pozdrawiam:)

    • Stokrotka
      11 września 2017 o 22:01

      O masz!!!
      Nie spodziewałam się Leno, że znasz legendy o zamienionych w wulkany….
      Jesteś niesamowitą skarbnicą wiedzy!!!!
      Szacuneczek największy dla Ciebie!!!
      :-)

      • ~Lena Sadowska
        11 września 2017 o 22:09

        Czyżbym znowu niechcący?
        Przepraszam. Ja chyba po prostu zacznę pisać komentarze nie na temat, bo przyjemności komentowania u Ciebie w ogóle – nie potrafię sobie odmówić.

        Pozdrawiam:)

        • Stokrotka
          11 września 2017 o 22:10

          Te Twoje komentarze to creme de la creme /czy jakoś tak/
          :-)))

          • ~Lena Sadowska
            11 września 2017 o 22:17

            Czyli – nie gniewasz się? Ufff:)

            • ~Stokrotka
              12 września 2017 o 05:02

              :-)

  25. ~Ela
    12 września 2017 o 06:48

    Stokrotko – gdzież mi tam do wulkanów w Indonezji.
    Ale zdjęcia i tekst jak zwykle super!
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.S. U nas nadal deszcz!!!!!!!!!!!!

    • Stokrotka
      12 września 2017 o 06:51

      Elu – u mnie też pada!!!!
      :-)

  26. 12 września 2017 o 09:27

    Ależ nosi Młodszego, Stokrotko. Pewnie często się niepokoisz, gdy wyrusza. Co do wulkanów, to byłam na Górze Artura – widać ją z okien mieszkania mojego brata w Edyngurgu:)

    • Stokrotka
      12 września 2017 o 09:29

      A ja byłam na Górze Artura w lutym 2011 roku gdy odwiedzałam w Edynburgu Młodszego. Bo mieszkał tam i pracował przez pół roku.
      :-)

  27. 12 września 2017 o 10:44

    Piękne zdjęcia. To bóstwo mi też się podoba.:))) Chciałabym zobaczyć taki wulkan z bliska, czy też (jeśli to możliwe) wejść na niego. Zwłaszcza na taki, który dymi…:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Stokrotka
      12 września 2017 o 10:46

      Grażynko – taki który dymi czyli ten pierwszy o nazwie Bromo jest czynny, więcej na niego lepiej nie wchodzić.
      Dziękuję za odwiedziny.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *