Duch Gór Olbrzymich

800px-Socha_Krakonoše,_Hořice

Tekst ten dedykuję Lenie Sadowskiej.

Duch, o którym chcę napisać  to Liczyrzepa albo Rzepiór. A po czesku Karkonos.
Te Góry to Karkonosze. Tę nazwę noszą dopiero od 71 lat, przedtem nazywano je Górami Olbrzymimi.
Pierwszy raz byłam w Karkonoszach z wycieczką szkolną. To wtedy zrobiłam sobie zdjęcie z koleżankami na tle Wodospadu Kamieńczyk.
I właśnie wtedy nasłuchałam się niesamowitych historii o Liczyrzepie. Niektóre z nich były tak ciekawe i mrożące krew w żyłach, że zapamiętałam je do dzisiaj. Na przykład tę o wędrowcu z długą brodą i kosturem, który zawsze pomagał tym, którzy zabłądzili w Górach Olbrzymich. Ale pomagał im tylko wtedy, gdy wcześniej dobrze go potraktowali, nie śmiali się z jego wyglądu i starości. Innych, złych przeważnie karał. Liczyrzepa przybierał na przykład postać myszy, która nagle znikała w szparze w podłodze schroniska. Albo mknął w przestworza na rumaku, którym był wiatr. A potem zmieniał się w wielki głaz i zagradzał drogę turystom.
Liczyrzepa był uosobieniem sił natury. Siadywał często na kamieniu w otoczeniu ptaków i leśnych zwierząt i palił dobrotliwie swoją fajkę na długim cybuchu. Był symbolem władzy, był właścicielem Gór Olbrzymich.
Wizerunek Liczyrzepy powstał w baśniach i legendach na terenie zagmatwanym, wielowarstwowym kulturowo.
Wszyscy, którzy odwiedzali Góry Olbrzymie, zdawali sobie sprawę z tego, że są w nich przybyszami z zupełnie innych krain, dużo uboższych kulturowo i przyrodniczo. Karkonosze słynęły przecież z dobrodziejstwa i różnorodności ziół. A także z bogactw naturalnych.
Do dzisiaj Karkonosze kryją w sobie niezliczone ilości minerałów. Podobno poszukiwacze nadal wypłukują z potoków drobinki złota.
Legenda głosi, że przez wiele wieków opowiadano w Karkonoszach o wielkim złotym drzewie, rosnącym gdzieś wysoko w górach. Poszukiwało go wielu śmiałków, nikt go jednak nie znalazł. Pewnego razu w drzewo to uderzył piorun i roztrzaskał je w drobny pył, który osiadł w karkonoskich potokach. W skałach natomiast został złoty pień tego drzewa. A jego korzenie rozchodziły się w różnych kierunkach. Od tego czasu tamtejsi mieszkańcy i przybysze zaczęli w Karkonoszach szukać złota. Czynili to tak intensywnie, że znaleźli wszystko. I nie zostało zupełnie nic.
Ale pewien biedny chłop nie wierzył, że złota już nie ma i kopał dalej. I w Kotle Jagniątkowskim odkopał jeden ze złotych korzeni – tak gruby jak wał koła młyńskiego. Radość chłopa była wielka, ale krótka, bo zgodnie z prawem wszystko co było pod ziemią należało do właściciela ziemi. A właścicielem był hrabia Schaffgotsch z Sobieszowa. I radość chłopa się skończyła, bo gdy hrabia dowiedział się o znalezisku, kazał chłopa wychłostać a jego słudzy zajęli się wydobywaniem złota.
I wtedy wkroczył do akcji Liczyrzepa. Gdy następnego dnia hrabia z sługami udali się na miejsce złotego korzenia nie znaleźli zupełnie nic. Korzeń schował się w ziemię.
Podobno do dziś czeka na to aż go znowu ktoś znajdzie.
Pierwsze wsie powstały w Karkonoszach w XIII wieku, a szczytowy okres zasiedlenia przypada na przełom wieku XVII z XVIII. Podobno wiele karkonoskich wsi miało wtedy czterokrotnie więcej mieszkańców niż obecnie.
A potem rozwinęła się turystyka i zaczęły powstawać w Karkonoszach schroniska.
Podobno w niektórych z nich Duch Gór – Liczyrzepa tańczy z najpiękniejszymi i najlepszymi turystkami.
Z pewnością tak jest w schronisku Samotnia o którym pisałam parę dni temu.

  46 comments for “Duch Gór Olbrzymich

  1. 8 września 2017 o 07:00

    Taki Liczyrzepa Sprawiedliwy przydałby się na cały nasz kraj. Byłoby uczciwie, baliby się kraść, ale kraj bez aferzystów? I ci wszyscy „kopacze złota”, byliby jak „trusie pod miedzą”, ale kraj bez komisji śledczych? Liczyrzepo, wyślij tych swoich pomagierów tu i ówdzie, niech czuwają. No, to jeszcze jeden dowód na to, że Karkonosze są WIELKIE, OLBRZYMIE!
    Pozdrawiam. :) :)

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 07:05

      Pewnie, że tak Jędrusiu.
      :-)

  2. 8 września 2017 o 07:03

    O, a mnie pokazywano kamienne krzesło, na którym siadywał w Kamiennym Mieście w Górach Adrszpaskich, pewnie przewodnik oszukiwał trochę ;-)

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 07:05

      Nie oszukiwał – bo Liczyrzepa działał na bardzo dużym obszarze…:-)

  3. 8 września 2017 o 07:29

    Nie byłam nigdy w Karkonoszach, szkoda.
    Miał pecha chłop od złotego korzenia. Nie ma co szukać, bo i teraz znajdzie się właściciel, albo tak podatków dowalą, że skórka za wyprawkę nie opłaci się, ech….
    Buziaki ślę, Jagódko :)

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 07:59

      Toteż nie szukam tego korzenia Anusiu!!!
      :-)))

  4. 8 września 2017 o 08:34

    złoto niepotrzebnie sen spędza i ciśnienie podnosi. przereklamowane trochę.
    co innego minerały, potrafią zachwycić i w góry wygnać nawet w niepogodę.
    mam troszkę własną ręką znalezionych i wiem jak cieszą do dzisiaj.

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 08:45

      Wiem, że wiele osób chodziło i nadal chodzi w Karkonosze po minerały…
      :-)

  5. ~Marek
    8 września 2017 o 08:41

    Piękne opowiadanie no i Słoneczko wstało dziś nad Warszawą.
    Czegóż chcieć więcej???
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 08:46

      Ale takie zamglone to Słoneczko.
      :-) :-) :-)

  6. 8 września 2017 o 09:29

    Tak troszkę się czuję, jakby i dla mnie ten post był – z przyjemnością przeczytałam o Liczyrzepie. To taki trochę nietatrzański Janosik, tyle że baśniowy.:) Przydałby się nam teraz taki ktoś!

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 09:31

      Jak odezwie się Lena to będziesz wiedziała dlaczego Jej zadedykowałam ten tekst…
      A Ty pewnie o Liczyrzepie też dużo słyszałaś w czasie wędrówek po Karkonoszach.
      :-)

    • ~Lena Sadowska
      8 września 2017 o 20:30

      Witajcie, Iwono i Stokrotko.

      To wszystko przez Gandalfa:)

      A tak naprawdę, to niechcący wspomniałam (to znaczy – wspomniałam – chcący, niechcący – jak się domyślam – zgrało się to tematycznie z kolejnym tekstem Stokrotki) w dedykowanym Tobie poście o legendach o Karkonoszu.
      Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że naprawdę nie panuję nad swoimi skojarzeniami:)

      Pozdrawiam:)

      • ~Stokrotka
        8 września 2017 o 20:37

        Dzięki temu moglam Ci zadedykować ten tekst Leno.
        Dziękuję serdecznie.
        :-)

  7. 8 września 2017 o 11:01

    O Liczyrzepie oczywiście słyszałam, za to Rzepiór czy Karkonos to dla mnie jego nowe imiona. A złota niezbyt lubię, a to i tak postęp – kiedyś odrzucałam zupełnie. To może to ja powinnam go szukać… i tak bym go nie chciała.

    • Stokrotka
      8 września 2017 o 11:03

      Ja też złota nie lubię.
      I biżuterii nie noszę.
      Dzięki serdeczne Anno za wizytę.

  8. ~Jantoni
    8 września 2017 o 11:17

    Bywało się kiedyś.

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 12:26

      Dawno, dawno temu…
      :-)

  9. 8 września 2017 o 13:51

    Czyli, jak zawsze, chłopu wiatr w oczy:)) PS. Czy ten Liczyrzepa, to przypadkiem nie jakiś lewak?

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 13:54

      Może nie lewak, tylko taki co „serce ma po lewej stronie”.
      :-)

  10. ~ulach
    8 września 2017 o 13:59

    … a potem rozwinęła się turystyka i w Karpaczu powstał olbrzymi hotel… :-(

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 14:00

      Naprawdę taki duży?
      Bo ja dawno w Karpaczu nie byłam.
      :-)

      • ~ulach
        8 września 2017 o 20:28

        Oj, tak. Ma 880 (słownie osiemset osiemdziesiąt) pokoi. Z miłości do przyrody nie zareklamuję jego nazwy.

        • ~Stokrotka
          8 września 2017 o 20:33

          Rozumiem.

  11. 8 września 2017 o 16:46

    Ileż tęsknoty za Liczyrzepą a on jest i wciąż ten sam tyle że my nawet jak się o niego potkniemy nie wierzymy. Po cóż więc wzdychać. Uwierzmy ,że można a potem….

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 18:47

      Piękne są takie legendy prawda?

  12. 8 września 2017 o 17:19

    A wiesz, że w Karkonoszach tez byłam po raz pierwszy w liceum z wycieczką klasową, bo matury trwały…wspominam pięknie, a Tobie dziękuję za te opowieści :-)

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 18:49

      Takie szkolne wycieczki często się potem wspomina.
      :-)

  13. 8 września 2017 o 17:33

    „….
    Powróćmy jak za dawnych lat
    w zaczarowany bajek świat.
    I w życiu może zdarzyć się
    cudowna baśń. ”

    Tak mi się słowa piosenki przypomniały…. ;-) Pozdrawiam cieplutko.

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 19:09

      Bo to naprawde piękna baśń Dagmaro.
      :-)

  14. ~Malgorzata
    8 września 2017 o 19:26

    A ja czuje się znow druhna, która w soboty /po pracy/ i w niedziele wyruszala na wycieczki , a w czasie wakacji podziwiala piękny zakątek naszego kraju, który cudownie opisujesz.Gratulacje!

    • ~Stokrotka
      8 września 2017 o 19:32

      Dziękuję za ten piękny doping.Małgosiu.
      :-)

  15. ~Lena Sadowska
    8 września 2017 o 20:52

    Witaj, Stokrotko.

    Jeszcze raz bardzo dziękuję za Dedykację.

    Przepraszam, że tak późno się odzywam, ale tu bardzo dziś „burzyło” i dopiero teraz mam internet.

    Duch Gór – bo ja wolę tę nazwę:) – to fascynująca postać. Ponoć czczono go już w czasach pogańskich, jako srogiego ale sprawiedliwego władcę, chociaż wtedy wyglądał zupełnie inaczej:) Ponieważ panował nad siłami przyrody (specyficznymi górskimi żywiołami), wzbudzał powszechny lęk, a gdy się rozgniewał, można go było przebłagać jedynie ofiarą z czarnych kogutów:)

    Ja też usłyszałam o nim po raz pierwszy podczas rodzinnej wycieczki po Karkonoszach. Może dlatego darzę go takim sentymentem:)
    Szum wiatru w kominie, długie cienie, kładące się na ścianach drewnianej izby, przejmujący głos Gospodarza – to wszystko bardzo działało na wyobraźnię dziewczynki, którą wtedy byłam:)

    Pozdrawiam:)

  16. ~Stokrotka
    8 września 2017 o 21:09

    Wiedziałam że i ten Twój komentarz będzie wspaniały Leno.
    :-)

  17. ~gordyjka
    8 września 2017 o 22:38

    A ja w Karkonoszach pierwszy raz w życiu się zakochałam…;o) Miałam prawie osiem lat !! Może to też przez Liczyrzepę…;o)

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 07:37

      To Ty wczesnie Gordyjeczko zaczynalas…
      :-) :-)

  18. ~L.B.
    8 września 2017 o 23:05

    Nie byłam w Karkonoszach. Liczyrzepa też liczy rzepy w ogródkach? ;D Śmieszna nazwa. Ach, złota by chcieli, a tu NIE MA! I się chłopcy przeliczyli.
    Pozdrawiam. ;)

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 07:39

      Karkonosze są piękne więc warto w nie pojechać.
      :-)

  19. 9 września 2017 o 06:32

    Bardzo to ciekawe. Kiedyś słyszałam o Liczyrzepie. Fajnie było sobie przypomnieć.
    Jestem pewna Stokrotko, że z Tobą zatańczył. ;) . :D .

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 07:41

      Chyba tylko we śnie.
      :-)

  20. ~alik
    9 września 2017 o 07:02

    – ani ze mnie najpiękniejsza, ani najlepsza, a tak bym sobie potańczyła, choćby z Liczyrzepą…
    - słoneczku budzi się, zatem miłego dnia :)

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 07:46

      Też bym sobie potanczyla Aliczko…
      :-) :-)

  21. 9 września 2017 o 17:51

    Lubię wszelkiego rodzaju,legendy,podania,historii owianych tajemnicą

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 18:17

      Bo legendy mają w sobie dużo uroku.
      :-)

  22. 9 września 2017 o 18:05

    Gdy kilka lat temu byłam z mężem i córką przy Kamieńczyku (lub innym wodospadzie, możliwe, że Szklarce- już nie pamiętam), największą atrakcją był chłopak w stroju Karkonosza z pięknym bernardynem. Wszyscy się z nim fotografowali, a córka, która uwielbia psy, kazała sobie zrobić zdjęcie z bernardynem.
    Pochodzę z województwa dolnośląskiego, kiedyś wrocławskiego, więc tamte tereny znam bardzo dobrze. Legendy o Liczyrzepie czytałam jako małe dziecko.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 18:20

      A więc to dla Ciebie nic nowego Anno.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *