Samotnia

skanowanie0001

Tekst ten dedykuję Iwonie Kmicie, która ostatnio wędrowała po Karkonoszach.

Często marzyłam aby zamieszkać na „trochę” w górskim schronisku. I chociaż po Tatrach chodziłam przez wiele lat to nigdy w żadnym tatrzańskim schronisku nie nocowałam. Spędzałam czasami w Murowańcu, na Ornaku, czy w schronisku na Polanie Chochołowskiej długie godziny pijąc kolejną herbatę albo tylko wrzątek i czekając aż deszcz przestanie padać ale nigdy nie zatrzymałam się tam na noc.
Jednakże przez jeden zimowy tydzień mieszkałam w środku gór.
Te góry to Karkonosze.
A to schronisko to „Samotnia”.
——————————————————————
- Gdzie pani idzie z tym dzieckiem….??? – zapytała mnie oburzona pani, która wracała z drugą panią do Karpacza. Obydwie panie miały botki na szpilkach i futra. Miały też ze sobą wieczorowe torebki i chyba rękawiczki z wężowej skórki. Były naprawdę bardzo eleganckie. Spotkałyśmy się niedaleko Świątyni Wang. My, to znaczy ja razem z 10-letnim wówczas Młodszym z niewielkimi plecakami szliśmy w górę. One wracały z gór nieprzytomnie zmęczone i zmarznięte. – Tam już dalej nic nie ma, tylko śnieg po pas. Niech pani tam nie idzie, bo pani zabłądzi, a niedługo będzie ciemno…”
Podziękowałam paniom za zainteresowanie i życzliwość i powiedziałam, że idziemy do schroniska „Samotnia”, bo tam będziemy przez tydzień mieszkać.
Panie nic nie odpowiedziały, biorąc mnie najwyraźniej za osobę niespełna rozumu.
Nie będę ukrywać, że panie te miały dużo racji, bo po drodze kilka razy wpadaliśmy do jakichś dziur w śniegu prawie po szyję i musieliśmy się nawzajem z nich wyciągać.
Gdy doszliśmy do Samotni to faktycznie było już ciemno. Obydwoje mokrzy, zmordowani i zmarznięci. Ale szczęśliwi i roześmiani.
———————————————————————-
Że jest to miejsce magiczne to nie ulega wątpliwości.
Że żyje się tam w zupełnie innym wymiarze to jasne jak słońce.
Że patrząc przez okno na drogę wiodącą dalej do „Strzechy Akademickiej” czy nad kocioł Małego Stawu czuje się w sobie niesamowity spokój a jednocześnie radość to też nic odkrywczego.
Że jak podziwia się pokryte szadzią drzewa to nie chce  się wierzyć, że to natura je tak wyrzeźbiła, bo myśli się, że to jakieś cuda sprawiły.
————————————————————————————-
Codziennie po zjedzeniu skromnego śniadania wychodziliśmy na wycieczki w góry. Na Śnieżkę, na którą w końcu nie weszliśmy bo zatrzymał nas straszliwy wiatr i gwałtowne opady śniegu. Do Śnieżnych Kotłów, które zachwyciły nas niesamowitą urodą, do prawie całkiem zamarzniętego wodospadu Łomniczki, do różnych pięknych form skalnych jak Słonecznik. Na Łabski Szczyt. I na Szrenicę.
Wędrówki w śniegu po pas były niesamowicie męczące, ale zapamiętaliśmy je na całe życie.
Wracaliśmy jak się zmierzchało i wtedy w schronisku czekał na nas pyszny obiad.
A wieczorami siedzieliśmy w jadalni Samotni i słuchaliśmy grających na gitarze i śpiewających młodych ludzi.
Symbolem Samotni jest wieżyczka i odlany w Jeleniej Górze dzwon-sygnaturka z datą … 1861 r. A samo schronisko zwane jest przez niektórych perłą dolnośląskich schronisk. Leży nad Małym Stawem, który wcale nie jest mały, bo ma wymiary 255 m na 185 m i 6,5 m. głębokości. Lustro wody znajduje się na wysokości 1183 m.n.p.m., a Samotnia leży o 12 m. wyżej. Otoczenie Małego Stawu to ścisły rezerwat. Schronisko zwane na początku budą zostało wybudowane ok.1890 roku przez Karola Haeringa. Najstarsza jego część, czyli sala bufetowa ma około 120 lat.
Według obliczeń pracowników Samotni codziennie odwiedza ją od 20 do 100 osób. 10- do 15 turystów pozostaje w schronisku na noc. Pokonanie uazem sześciu kilometrów drogi z Samotni do Karpacza zajmuje zimą 3 godziny.
Samotnia jest prowadzona od czterdziestu lat przez rodzinę Siemaszków. Najpierw prowadził ją Waldemar Siemaszko – znany przewodnik i ratownik GOPR-u. Po jego śmierci Samotnią zajęła się żona i córka. Schronisko jest własnością PTTK. Jest w nim organizowane wiele cyklicznych imprez turystycznych.
Ale najwspanialsza jest podobno w Samotni Wigilia. Przyjeżdżają wtedy nie tylko samotni i zakochani w górach. Przyjeżdżają całe rodziny. I czują się tam jak u siebie w domu.
W 1992 r. Karkonoski Park Narodowy, w którego sercu leży to nastrojowe schronisko został uznany przez UNESCO za Bilateralny Rezerwat Biosfery.
—————————————————————————–
Chociaż z Samotni do Karpacza jest zaledwie sześć kilometrów to są to dwa zupełnie różne światy, których poza górskimi szlakami nic nie łączy…

  64 comments for “Samotnia

  1. 4 września 2017 o 07:55

    W Samotni nocowałem raz jeden – przymuszony, bo późno wieczorem złapała mnie przeogromna burza, a z nieba wylał się potop. Ale w schroniskach górskich nocowałem po wielokroć, w całych Alpach: w Niemczech, Austrii, we Włoszech i w Szwajcarii, w najróżniejszych polskich, czeskich i słowackich, i muszę Ci przyznać rację, że schroniska górskie można podzielić ogólnie na dwie kategorie: wielkie noclegownie z mnóstwem turystów, i schroniska (niekoniecznie małe) rzadziej odwiedzane, pełne tajemnej atmosfery. Dla mnie od zawsze takim schroniskiem jest Roztoka – mówisz o odległości i różnicy pomiędzy Samotnią, a Karpaczem. A jak odległość jest pomiędzy Doliną Roztoki a milionami idącymi do Morskiego Oka?

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 07:59

      Powiem więcej – te miliony które „walą” do Morskiego Oka nawet nie wiedzą, że gdyby przy Wodogrzmotach Mickiewicza zeszły w lewo ścieżką w dół – to dostały by się do Raju.
      Schronisko w Roztoce też uwielbiam – kiedyś o nim pisałam.
      Dziękuję za komentarz.
      Raz jeszcze życzę Ci powodzenia w nowym życiu.
      :-)

      • 4 września 2017 o 08:38

        Wielkie dzięki. A korekta podpowiada, że u góry powinno być: „A jaka odległość…). Pzdr.

        • Stokrotka
          4 września 2017 o 08:39

          Drobiazg.

  2. ~Marek
    4 września 2017 o 08:14

    Będziesz na mnie krzyczeć ale chciałem zapytać kiedy będzie trzecia książka.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 08:16

      Daj spokój – ja nawet krzyczeć nie mam siły!
      :-) :-) :-)

  3. ~notaria
    4 września 2017 o 08:32

    Jak na tygodniowy pobyt coś krótka i skąpa ta notka ;-) Jak ja pojadę na swoją wieś, mam samotnię tylko dla siebie ;-)))

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 08:33

      Nie chciałam przynudzać…
      :-)

  4. 4 września 2017 o 08:44

    Skoro Pana Młodszego, już jako 10-latka, MAMUNIA karmiła takimi doznaniami, to teraz GOŚĆ sobie hasa po całym świecie. Mówią, z mlekiem matki wyssał. I jak fajnie się czyta ten tekst. Pan Marek ma rację, czas na kolejną książkę. Pozdrawiam. :)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 08:45

      Młodszy ostatnio po wulkanach hasał…
      :-)

      • 4 września 2017 o 15:39

        1. O górach wolę się nie wypowiadać, bo chciałbym, żebyś mnie nadal lubiła.
        2. A jak o wulkanach, to byłem dwa dni temu na filmie, w którym wulkan gra ważną rolę. W dodatku dzieło mówi o niezbywalnych wartościach, choć nie wszystkim będzie podobało to, że krytycznie. Rzadko odważam się coś polecać, ale tym razem robię to nieprzymuszony.
        Pozdrawiam

        • ~Stokrotka
          4 września 2017 o 17:21

          ad.1 Na razie nieustająco Cię lubię.
          ad.2. Polecę ten film Młodszemu.
          Pozdrawiam.

  5. 4 września 2017 o 09:12

    No bo Samotnia jest niezwykła…a właściwie to powinnam napisac, że była, bo nie byłam tam od lat i teraz to nie wiem.

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 09:14

      Podobno nadal jest niezwykła…
      :-)

  6. 4 września 2017 o 09:32

    No to się pytam, jak Młodszy miał się wybronić od niebezpiecznego zdobywania korony i zaglądania do wulkanów…..
    Imponujące, pozdrawiam, Jagódko :)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 09:35

      Tylko że ja się teraz o niego ciągle boję…
      Serdeczności Anusiu..
      :-)

  7. 4 września 2017 o 09:45

    Stokrotko, bardzo Ci dziękuję. I cieszę się, że Cię zainspirowałam do tego tekstu – nastrojowego i ciepłego (choć o zimie było). Choć Samotnię odwiedziliśmy z mężem kilka dni temu, czyli latem, nic nie straciła ze swojej urody i czaru. Jest tam bardzo pięknie, ale oczywiście inaczej – zielono na dole, niebiesko w górze. I ludzi było więcej niż zimą, ale i tak to nie Tatry i bez tłumów się obyłio. To niezwykle piękne miejsce. Siadłam, patrząc na Mały Staw i Kocioł i jakoś tak się wyłączyłam nie wiem kiedy. Byłam przez chwilę w swoim świecie, nie słyszałam ludzi, tylko cieszyłam oczy. Ten widok mam pod powiekami i myślę, że jeszcze nie raz, przywołany, przywróci mnie do równowagi.
    PS. niedługo zamieszczę u siebie zdjęciowe wspomnienia z wycieczki:)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 09:48

      Iwono – bardzo się cieszę, że mogłam Ci sprawić przyjemność.
      Wszystkiego dobrego.
      :-)

  8. maskakropka2
    4 września 2017 o 10:08

    Nigdy nie byłam tam zimą. Latem – wiele razy. Ale to było strasznie dawno temu…
    Serdeczności:)))

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 10:09

      Grunt że piękne wspomnienia pozostały.
      :-)

  9. 4 września 2017 o 11:55

    Witaj Stokrotko.Dziękuję za wizytkę u mnie”")Uwielbiam góry,wszelakie szlaki górskie…ale niestety,mogę jedynie na niskich terenach bywać.Mieszkam w Szwecji, na skałach w lesie..I mam ogromną radość ,że to moje wierchy ,mój szczyt☺natomiast morze jest blisko,więc rozkoszuję się w nim ile mogę::))Pozdrawiam cieplutko,życzę miłego dnia-Danka

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 11:57

      Witam Cię serdecznie na moim blogu i zapraszam do pozostania na zawsze.
      Dziękuję i pozdrawiam.
      :-)

  10. 4 września 2017 o 12:19

    Karkonosze darzę wyjątkowym sentymentem, choć akurat Śnieżka ze swoich „schroniskiem” to prawdziwa masakra. Powinni je natychmiast wysadzić w powietrze. Natomiast kościółek Wang to według mnie arcydzieło. W Samotni byłem tylko raz, latem i tylko na herbatce. Większe wrażenie zrobił na mnie zamek Chojnik u podnóża Karkonoszy.
    Pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 13:50

      Schroniska na Śnieżce też nie lubię.
      Natomiast kościółek Wang jest cudem.
      Dziękuję ze zaglądasz do mnie.
      :-)

  11. ~Jantoni
    4 września 2017 o 12:39

    Było pięknie!

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 13:51

      Ale to już dawno było JanToni.
      :-)

  12. 4 września 2017 o 12:46

    Ja na Samotnię, to trochę dużo tam ludzi. Przynajmniej dla mnie:)

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 13:51

      Zimą jest tam cicho i pusto. Ale latem faktycznie duży gwar.
      :-)

  13. ~Malgorzata
    4 września 2017 o 13:30

    Wspomnien czar…już nawet nie pamiętam kiedy wedrowalam tam z moimi harcerzykami, ale Ty potrafisz przedstawić tamte wrazenia i uczucia!

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 13:52

      Dziękuję Małgosiu Najmilsza.
      :-)

  14. ~roksanna
    4 września 2017 o 14:44

    Byłam kilka razy w Karkonoszach a do Samotni nie dotarłam. Do świątyni Wang najdalej. Za to Śnieżkę zdobyłam dwa razy :)

    Pozdrawiam :)

  15. ~Stokrotka
    4 września 2017 o 15:37

    Gratuluję. Dzielna z Ciebie dziewczyna.
    :-)

  16. 4 września 2017 o 16:03

    Dobrze ,że są takie miejsca jak Samotnia

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 17:20

      Bardzo dobrze.
      :-)

  17. 4 września 2017 o 17:24

    W Samotni byłam nie raz, ale w żadnym schronisku górskim nie spałam. A Samotnia jest chyba najpiękniej umiejscowionym schroniskiem, nawet Morskie Oko tak nie zachwyca. Z Samotni po prostu nie chce sie odchodzić…
    Dzięki za przypomnienie :-)

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 17:25

      Najuprzejmiej proszę Asiu :-))

  18. 4 września 2017 o 18:33

    Super przygoda Stokrotko. A jeszcze to piękno, o którym pisze Jotka….

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 18:34

      Wszystko się zgadza Tereso.
      :-)

  19. 4 września 2017 o 19:14

    Oj w Karkoszach zakochałam sie dawnoooooooooooooooooo..ale i dawno tam nie byłam..Super spędziliscie czas
    Serdecznosci ślę znad morza:)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 19:16

      Dziękuję serdecznie.
      :-)

  20. ~anabell
    4 września 2017 o 19:44

    Nigdy nie mieszkaliśmy w schronisku, bo mój gdy już przestał się drapać tam, gdzie go nie swędziało stwierdził, że jednak lepiej jest mieszkać w bardziej cywilizowanych warunkach.
    Poza tym jezdziliśmy w Tatry (bo nie wiem czy wiesz, ale dla niektórych górami są tylko Tatry) więcej zimą niż latem a u nas nie ma koło schronisk terenów do narciarstwa zjazdowego.
    Miłego;)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 19:47

      Kochanie – dla mnie właściwie też górami są tylko Tatry.
      Ale zrobiłam wyjątek i zimą pojechałam w Karkonosze.
      I zamieszkałam w Samotni …
      Buźka:-)

  21. 4 września 2017 o 20:03

    W Waszym przypadku najlepiej widać, że niedaleko pada jabłko od jabłoni ;)

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 20:04

      Masz rację.
      :-)

  22. 4 września 2017 o 20:07

    Sympatycznej Iwonie Kmicie (a także pozostałym Czytelnikom) chciałbym również zadedykować dwa zdjęcia jakie robiłem w latach 1967/1968. To poniżej to „Samotnia”
    https://4.bp.blogspot.com/-mZjENepExrA/VwSfKmb8aiI/AAAAAAAABX0/inV5FxJTJfg-Y_x6BcEsYVrhLEJYmaJyw/s1600/1571%2Ba3.jpg
    a to niżej kościółek Wang (jeszcze przed pożarem)
    http://4.bp.blogspot.com/-D30piIxp7j4/Uv3vcKtveFI/AAAAAAAAAp0/CmaqdfGr5O4/s1600/S6000486+6e.jpg
    Niestety zdjęcia pokolorowałem, aby wyjaśnić na blogu zasady kolorowania zdjęć.
    Potwierdzam też niesamowity klimat i wrażenie jakie wywołuje nawet chwila odpoczynku nad stawem. To przeważnie spokój, spokój, i tylko spokój …

    • Stokrotka
      4 września 2017 o 20:42

      Dziękuję w imieniu wszystkich czytelników i swoim.
      A Iwonę zaraz zawiadomię.
      Pozdrawiam

    • 4 września 2017 o 22:42

      Dziękuję Andrzeju za zdjęcia. A wszystkim za tyle ciekawych wspomnień. Zapraszam na mojego bloga jutro – będzie relacja z odwiedzin w kościółku Wang.

      • ~Stokrotka
        5 września 2017 o 01:00

        Jeśli chodzi o mnie – to z pewnością zajrzę na Twój blog.
        Pozdrawiam.

  23. ~Lena Sadowska
    4 września 2017 o 21:47

    Witaj, Stokrotko.

    Karkonosze mnie urzekły:)
    Nie tylko widokami. Także legendami o Duchu Gór:)
    Istnieje teoria, że inspiracją do stworzenia Gandalfa (Władca Pierścienia, Tolkien) był właśnie wizerunek Karkonosza:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      5 września 2017 o 01:01

      W takim razie Leno – jeden z następnych tekstów będzie dedykowany Tobie.
      Serdecznie Cię zapraszam.
      :-)

      • Lena Sadowska
        5 września 2017 o 14:24

        Bardzo Ci dziękuję:)
        Jak również Sowiduchowi i Gandalfowi, bo to chyba któremuś z nich ją zawdzięczam:)

        Pozdrawiam:)

        • Stokrotka
          5 września 2017 o 14:25

          :-)

  24. 5 września 2017 o 10:19

    zima w górach potrafi być piękna. a noce ze śniegiem przed oczami pokazują, jak malutki jest człowiek. nie tylko w Karkonoszach. a ja w blogu zabłądziłem ponownie i z przyjemnością. proszę wariować nieustająco, choćby we wspomnieniach.

    • Stokrotka
      5 września 2017 o 10:21

      Witam Cię serdecznie.
      Wariuję nadal, chociaż ostatnio już głównie we wspomnieniach.
      Pozdrawiam.

  25. 5 września 2017 o 14:43

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Maluchom życzę fajnych przeżyć w nowym roku szkolnym. Całuję i przytulam.

    • Stokrotka
      5 września 2017 o 14:47

      Dziękuję serdecznie Loteczko.
      :-)

  26. 5 września 2017 o 15:23

    Stokrotko, kocham góry, wiesz o tym, dawno w nich nie byłam, ale marzą mi się, marzą i śnią :)

    • ~Stokrotka
      5 września 2017 o 19:19

      Koniecznie wybierz się wreszcie!!!
      :-)

  27. 5 września 2017 o 17:09

    Jakie cudne wspomnienia, rozmarzyłam się bo kocham góry.
    Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      5 września 2017 o 19:19

      Cieszy mnie to Jolu.
      ;-)

  28. 5 września 2017 o 18:13

    Karol Haering znał się na rzeczy, bo najpierw salę bufetową wybudował!

    • ~Stokrotka
      5 września 2017 o 19:18

      I za to, że uważnie czytasz moje teksty też Cię lubię.
      :-)

  29. ~Ela
    6 września 2017 o 06:37

    Piękna i nastrojowa ta Samotnia Stokrotko.
    Muszę kiedyś się do niej wybrać.
    Słonecznego dnia życzę.

    • Stokrotka
      6 września 2017 o 06:39

      Dziękuję Elu, ale chyba nie ma szans aby ten dzień był słoneczny.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *