Zdradzona

Zostałam zdradzona. I to nie przez jednego, ale przez wszystkie. Wprawdzie parę dni przed tym przykrym wydarzeniem niektóre z nich pięknie się ze mną pożegnały /patrz mój poprzedni tekst/…… ale jednak mnie opuściły.
Więc postanowiłam je śledzić.
I to nie w akcie zemsty, tylko dlatego, że ciągle darzę je wielkim uczuciem.
Po prostu chcę wiedzieć co robią i czy są bezpieczne.
Odleciały ode mnie w najlepszym okresie swojego życia. Po 5-ciu miesiącach spędzonych na budowaniu gniazd, zakładaniu rodzin i pielęgnowaniu i wychowywaniu dzieci. Gdy już stwierdziły że czas, że trzeba.
I że dzieci są na tyle silne, że mogą lecieć z nimi.
Odleciały w zgodzie i harmonii.
Odlatywały z kraju, w którym /jak pisał jeden z Wieszczy/ „winą jest dużą popsować gniazdo na gruszy bocianie”. Piękne, dostojne, eleganckie. Unoszone na wielkich szerokich, rozpostartych na dwa metry skrzydłach. Jakby odlatywały na sztywnej biało-czarnej paralotni. Duże, prawie 4-kilogramowe istoty, a jednocześnie tak subtelne i delikatne w ruchach.
Na całym świecie jest  około 160 tysięcy par bociana białego. Z tego ponad 50 tysięcy okres lęgowy spędza w Polsce/są to dane z 2004 r./ A więc mamy prawo twierdzić, że są naszymi Rodakami.
Pisklęta wylatują z gniazd po około 2 miesiącach – i to dotyczy bociana białego i czarnego, bo tylko te 2 gatunki z 19 występujących na całym świecie zakładają gniazda w naszym kraju. I gdy już nauczą się dobrze latać…. to odlatują pierwsze. Po pewnym czasie dołączają do nich dorosłe ptaki.
Najpierw lecą niewielkimi stadkami nad Cieśninę Bosfor i tam przekraczają granicę z Azją. Tam będą się żywić głównie na wysypiskach śmieci.  Potem łączą się w wielotysięczne stada z  innymi, lecącymi znad Litwy, Białorusi, Ukrainy, Słowacji i Czech. Przelatują nad Turcją, a nawet nad Tureckim Kurdystanem, gdzie ciągle wybuchają zamieszki.
Na początku października kierują się w stronę Egiptu i tam lecąc wzdłuż Nilu – docierają do Sudanu. Niektóre z nich zimę spędzą właśnie w tym kraju, żywiąc się głównie szarańczą. Będą to robić ku wielkiej radości mieszkańców tego kraju – w którym jeszcze parę lat temu wyrzynały się nawzajem plemiona Tutsi i Hutu, w którym susza i brak wody powodowały i powodują ciągłe migracje ludności. Wiele z nich tam zginie.
Inni wędrowcy w drugiej połowie listopada przekroczą równik i zatrzymają się na zimę w Południowej Afryce.
Właściwie, to cały czas podróżują, tylko przez dwa miesiące – grudzień i styczeń odpoczywają w jednym z krajów afrykańskich. Bo w lutym już zaczynają wracać.
Tak podróżują bociany, które przybywają z ziem na wschód o Łaby. Te z Zachodniej Europy przelatują na Cieśniną Gibraltar i lecą do Afryki Zachodniej.
Lecą codziennie przez 8 do 10 godzin. W tym czasie przemierzają od 200 do 400 km. ze średnią prędkością ponad 30 km./godz. Podróż zaczynają późnym rankiem, gdy rozgrzane powietrze zaczyna unosić się ku górze , tworząc tzw. kominy termalne. Wskakują wtedy w taki komin rozkładając szeroko skrzydła i kołując – dają się unieść wysoko ku górze. Osiągnąwszy pułap /czasami nawet do wysokości 4 kilometrów/ – zaczynają lot szybowcowy w wybranym kierunku. Gdy stracą wysokość, znowu odnajdują powietrzny komin, wznoszą się i ponownie opadają.
Wszystko to tak dokładnie wiadomo, bo od polowy lat 90-tych wszystkie polskie bociany otrzymują nadajniki satelitarne z baterią słoneczną. Paczuszki wielkości pudełka papierosów z antenką są im wszczepiane w dolną  część szyi.
Wrócą do mnie pod koniec marca przyszłego roku.
I zaczną przynosić dzieci. Przecież bocian to ptak bogini Hery, patronki łatwych porodów i matek karmiących. To on zawsze pochylał się nad rodzącą ….. i stąd to powiedzenie, że przynosił dziecko.
Wrócą do mnie na pewno.
Przecież to już niedługo.
P.S. Przy pisaniu  tekstu korzystałam z informacji zawartych w artykule w National Geographic – październik 2007 r – autor Marzenna Nowakowska, a także z wielu innych publikacji.

/Ten tekst także znajduje się w mojej drugiej książce./

Nawigacja po wpisie

  60 comments for “Zdradzona

  1. 2 września 2017 o 06:35

    – a ja właśnie słucham… posłuchaj i Ty…

    https://youtu.be/jj6rZgvhE3I

    -a za oknem deszcz…
    – buziaczki

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:28

      U mnie też deszcz Aliczko.
      :-)

  2. 2 września 2017 o 06:57

    Nie, nie zdradzona. Za parę miesięcy jeszcze bardziej zachwycą. Zaczną wić gniazda, będą stały na jednej nodze na łąkach w poszukiwaniu żaby. Będą radośnie klekotać, robić harmider, nawołując się . Wrócą.
    Serdeczności ślę, Jagódko :)

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:29

      Pewnie że wrócą Anusiu… ani się obejrzymy a już wrócą z powrotem…
      :-)

  3. 2 września 2017 o 07:15

    Z wiosną one powrócą, spokojnie. Miejmy nadzieję, że doczekamy. W ich główkach, „niesamowita elektronika, nawigacja na najwyższym poziomie”. To są dopiero GPS-y ! Bociuniunie, my za wami tęsknimy, pamiętajcie o tym. Autorkę, serdecznie pozdrawiam. :)
    Dzieci też lubią bociany, zobaczcie !
    https://youtu.be/PMUUm7Xx-Fw

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:34

      Super bajeczka Jędrusiu!!!
      :-)

  4. 2 września 2017 o 08:00

    Kiedyś czytałam, że w niektórych krajach polują na bociany, jak u nas na kaczki…
    Fenomenem natury są te migracje przez tysiące kilometrów bez GPS-a.
    Co by było, gdyby nie wróciły, strach pomyśleć :-(

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:30

      Polują też na skowronki … i na inne ptaszynki…
      :-)

  5. ~Marek
    2 września 2017 o 08:15

    Każdy Twój tekst jest tekstem literackim.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:28

      Podlizywaczom mówimy stanowcze NIE!!!
      :-) :-) :-)

  6. 2 września 2017 o 09:13

    Odleciały,żeby potem powrócić.Trwają w corocznym kołowrocie pojawiania się i znikania

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:28

      Masz rację.
      :-)

  7. ~anabell
    2 września 2017 o 09:48

    Zawsze zazdrościłam ptakom, że mogą na zimę odlecieć tam, gdzie ciepło. Wszystkie ptaki wędrowne pokonują ogromne odległości. I pewien gatunek motyli (monarcha) też pokonuje odległość 3 tysięcy km, z Kanady do Meksyku.
    A małe ptaki śpiewające, których niestety wiele ginie w trakcie wędrówki, lecą głównie nocą. I ich wędrówki zakłóca niestety cywilizacja, a tak dokładnie oświetlone nocą miasta. A w miastach – cud techniki budowlanej, czyli super wieżowce z lustrzanymi oknami. Ostatnio ornitolodzy wymogli np. na władzach miasta NY, by wygaszano światła oświetlające wieżowce wtedy, gdy do NY zbliżają się mali śpiewacy. Podziwiam tych ornitologów, którzy zarywają noce po to, by ochronić życie tych małych ptaszków.
    Bo jeśli wyginą te śpiewające maleństwa, z naszych pól znikną jadalne rośliny, zżarte
    przez różne szkodniki żerujące na roślinach.
    Miłego;)

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:32

      Jestem pełna uznania dla ornitologów Aniu.
      Do zobaczyska lada dzień.
      :-)

  8. roksanna
    2 września 2017 o 11:21

    Powrócą. I dopiero będzie radość :)

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:32

      No pewnie że tak…
      :-)

  9. ~Jantoni
    2 września 2017 o 12:02

    O bocianach wszystko
    i tak poetycko.

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:33

      A tak se ta, tak se ta…./to słowa Panny Młodej z” Wesela” Wyspiańskiego/
      :-)

  10. 2 września 2017 o 12:58

    To kim właściwie bociany są? Polakami czy Afrykańczykami?

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:35

      Nie mam wątpliwości że Polakami.
      Ale Ty złap kiedyś jakiegoś i zapytaj się go…
      :-)

      • 2 września 2017 o 17:38

        Spróbuję któregoś wylegitymować…

        • ~Stokrotka
          2 września 2017 o 17:39

          Tylko tak delikatnie, żeby mu dzioba nie uszkodzić :-))

  11. 2 września 2017 o 13:14

    To nie zdrada, to tylko takie przekomarzanie się. ;) .

    • Stokrotka
      2 września 2017 o 14:36

      Masz rację Tereso.
      Pięknie to napisałaś.
      :-)

  12. 2 września 2017 o 15:36

    Bociana czarnego spotkałam raz, jako nastolatka, tylko wtedy o tym nie wiedziałam i mnie przestraszył. Niesamowity obraz, który mam w pamięci do dziś. Oj, tak zepsuć bocianie gniazdo to złe, zdecydowanie nie wypada. My biało-czerwoni musimy trzymać się razem. Wrócą, wrócą na pewno. ;)

    • ~Stokrotka
      2 września 2017 o 17:15

      Już pod koniec marca przyszłego roku…
      :-)

  13. 2 września 2017 o 16:32

    Wrócą, bo przecież do domu zawsze się wraca.

    • ~Stokrotka
      2 września 2017 o 17:14

      Pięknie…
      :-)

  14. ~Malgorzata
    2 września 2017 o 16:33

    Ile optymizmu i sympatii w tej opowieści! Wroca bys nie stracila nadzei.

    • ~Stokrotka
      2 września 2017 o 17:14

      Nie mają wyjścia Małgosiu!!!
      :-) :-)

  15. 2 września 2017 o 17:11

    Nie dość, że zdradziły, to jeszcze powrócą z czyimiś dziećmi;) Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      2 września 2017 o 17:13

      Miejmy nadzieję że tylko ze swoimi, bo okres lęgowy mają w Polsce.
      :-) :-)

  16. 2 września 2017 o 19:30

    Takie jest życie
    Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      2 września 2017 o 20:02

      No właśnie.
      :-)

  17. 2 września 2017 o 20:21

    Piękne ptaki. Mam mam nadzieję, że szczęśliwie powrócą za rok.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      2 września 2017 o 21:22

      Muszą wrócić Łucjo.
      :-)

  18. ~gordyjka
    3 września 2017 o 08:09

    Wiele „ekspedycji” jest już gotowych do drogi…Niedługo zrobi się strasznie cicho…

    • ~Stokrotka
      3 września 2017 o 08:10

      Tylko wrony i gawrony będą dzioby darły…
      :-)

  19. 3 września 2017 o 12:06

    Natury nie oszukasz, Stokrotko, tak to jest z niektórymi latającymi stworzeniami. Na zimę zostanie Ci sikorka, syberyjska wrona czy wróbelek w garści… :-)
    A ja tam, oprócz wszystkiego innego, stokrotki lubię… dlaczego? otóż nie dość, że zakwitają przepięknie, to i nie jeden raz w roku… byle podmuch ciepełka, byle jeden promyczek słońca więcej, a one już słoneczne główki ku niebu unoszą… ech, chciałoby się, aby jakaś bociania para wpadła na mięsny poczęstunek na nadchodzące powolutku bożonarodzeniowe święta… bo to u nas ostatnio grudniowe pogody łaskawsze od wielkanocnych… i tak, tęskniący podobnie za bocianami, które może obaczę podczas wojaży, pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      3 września 2017 o 21:17

      Ale Ty mi piękne komentarze wpisujesz Smoothoperatorze….
      :-)

  20. 3 września 2017 o 14:40

    Wrócą, bo gdzież im będzie lepiej niż w Polsce. W każdej wsi mają swoje gniazda.
    Miłej niedzieli.

    • ~Stokrotka
      3 września 2017 o 21:18

      I w każdej wsi na nie czekają…
      :-)

  21. 3 września 2017 o 17:36

    Też bym poleciał do Afryki z tym ,że skrzydełka mam za małe. Nawet gdybym musiał wsuwać szaraańczę

    • ~Stokrotka
      3 września 2017 o 21:18

      Oj, coś widzę Krzysiu, że smuteczek Cię dopadł…
      Nie martw się, wszystko będzie dobrze.

  22. ~Lena Sadowska
    3 września 2017 o 20:18

    Witaj, Stokrotko.

    Nie czuj się zdradzona przez bociany. One po prostu odleciały po nowe dusze do Wyraju. Przybędą na wiosnę i uszczęśliwią wiele kobiet:)

    Nie czuj się też zdradzona przeze mnie – nie zapomniałam o Tobie, tylko pan internet ma na tym moim końcu świata kaprysy – jak to facet:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      3 września 2017 o 21:19

      Kochana jesteś Leno…
      :-)

  23. 3 września 2017 o 21:18

    Nie byłabym taka pewna, że to niedługo ;)
    Dla mnie wieki całe! Ja też bym odleciała do ciepłych krajów ;)

    • ~Stokrotka
      3 września 2017 o 21:20

      Ale czas tak szybko leci, że niedługo znowu będzie wiosna…
      :-)

  24. 3 września 2017 o 23:34

    Żeby ludzie tylko tak „zdradzali”…

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 06:21

      …. to życie byłoby piękniejsze…

  25. ~Ela
    4 września 2017 o 06:20

    Tak pięknie piszesz Stokrotko.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 06:22

      Dziękuję Elu.
      Jesteś bardzo serdeczną osobą.
      :-)

  26. 4 września 2017 o 12:43

    Jak co roku liczyłem na sejmik i jak co roku obszedłem się smakiem! Nic to! Jeszcze je dopadnę:)))

    • ~Stokrotka
      4 września 2017 o 13:47

      Musisz się zaczaić w przyszłym roku :-))

  27. 6 września 2017 o 09:05

    Dziękuję za szczegółowy opis ich drogi..całe życie się czegoś wciąż dowiadujemy i tojest cudne!!!

    • Stokrotka
      6 września 2017 o 09:07

      Bo uczymy się całe życie.
      :-)

  28. 8 września 2017 o 22:05

    A w moim lesie za domem już cisza… Żaden skrzydlaty przyjaciel nie śpiewa.

    • ~Stokrotka
      9 września 2017 o 07:08

      I to jest wlasnie takie smutne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *