Misterium

W okolicy Kielc wzięłam przykład z wnuków i synowej i usnęłam. Ale nie na długo, bo poczułam, że samochód zwalnia. I usłyszałam:
– Mamo, nie śpij, popatrz, tam na łące pod lasem, po prawej stronie….
Otworzyłam oczy…. I szybko oprzytomniałam.
Było ich chyba dziesięć. Dwie rodziny z dziećmi. Stały w pewnym oddaleniu od siebie, ale sprawiały wrażenie jakby się ze sobą umówiły. Podchodziły do siebie ostrożnie i znowu się oddalały. Dzieci kroczyły za nimi i razem z nimi wracały. Po pewnym czasie dołączyła do nich trzecia rodzina, a potem jeszcze czwarta. Tamte, które były wcześniej zbliżyły się do nich, aby się przywitać.
Wyglądało na to, że każda rodzina składała się z matki, ojca i z trójki lub czwórki dzieci. Poruszały się we mgle, powoli i z wielkim dostojeństwem, podnosząc do góry długie, czerwone nogi.
Czerwonodziobe, długoszyje, cienkonogie.
Takie nasze, polskie.
Tak, na pewno się tu umówiły. Z pewnością chciały ze sobą porozmawiać, pochwalić się dziećmi, opowiedzieć jak i gdzie budowały swoje gniazda, jakie tej wiosny i lata spotkały ich straszliwe burze i nawałnice, czy miały blisko do stawów i mokradeł, czy gospodarze przyjęli je z radością.
Niektóre pewnie opowiadały, że przechadzały się po podwórkach a dzieci ich gospodarzy pokazywały je swoim kolegom.
No i chciały pewnie ustalić dzień odlotu i przypomnieć sobie trasę podróży.
Rozmawiając ze sobą wydawały z pewnością znane nam doskonale dźwięki. Mogliśmy się ich jednak tylko domyślać, bo okna samochodu były zamknięte, a one nie były blisko.
Po pewnym czasie, gdy się już ze sobą zapoznały – kazały dzieciom ustawić się w szeregu. I tak jakby im coś tłumaczyły. Oglądały je ze wszystkich stron, coś im wyjaśniały podnosząc głowy do góry i opuszczając je. Wykonywały ruchy, które dzieci naśladowały. Najwyraźniej był to jakiś wykład czy też nauka czegoś.
Skręciliśmy w lewo.
Na zakręcie zobaczyłam w lusterku, że kilkoro z tych dzieci unosi się do góry. Po chwili wróciły do rodziców. Widać zdały egzamin i zostały zakwalifikowane, bo po chwili inne uniosły się do góry.
—————————————————————————
Wjechaliśmy w las, zostawiając łąkę za sobą.
A na niej jeden z pierwszych sejmików Wojtków albo Kajtków.
Bo takie przecież imiona ludzkie nadajemy im w naszym kraju.
Zamknęłam oczy i zatrzymałam pod powiekami to misterium.
Podobno parę dni temu odleciały już wszystkie.

—————————————————————————–
/Tekst ten znajduje się w mojej drugiej książce/

Nawigacja po wpisie

  54 comments for “Misterium

  1. ~Stokrotka
    31 sierpnia 2017 o 07:33

    Przepraszam Was że powtarzam swoje teksty ale od paru dni głównie śpię.
    :-)

    • 31 sierpnia 2017 o 08:41

      To nic, sen zdrowie przywraca, czego Ci życzę. Niestety, już po sejmikach, odleciały. Czekać musimy aż do marca, powrócą, znów usłyszymy ich klekot. Może więcej dobrych wieści przyniosą? Jest 500+, może więc?
      Pozdrawiam. :)

      • ~Stokrotka
        31 sierpnia 2017 o 12:25

        Okropnie mi smutno że już odleciały Jędrusiu….

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 12:24

      Sama do siebie piszę:
      „Weź się babo do jakiejś roboty zamiast spać do południa:-)))”

      • 8 września 2017 o 20:10

        Czasami tak trzeba. Nie poganiaj swojego ciała. Słuchaj go.
        A bociany są też u nas. Kiedy wyprowadziłam się z miasta i zamieszkałam w podkarpackiej wiosce, ktoś mi powiedział,że w górach bocianów nie ma. Nieprawda, są ! I nawet maja restaurację na łące za naszym domem.
        Pozdrawiam serdecznie:)

        • ~Stokrotka
          8 września 2017 o 20:42

          Witam Cię serdecznie na moim blogu i zapraszam na stałe.
          :-)

  2. 31 sierpnia 2017 o 09:27

    Przypomniało mi to, jak nad nasza rzeka rankiem spotkałam bażanty, chyba własnie rodzinę. :) .

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 12:26

      To są piękne widoki Tereso.
      :-)

  3. ~A.
    31 sierpnia 2017 o 09:28

    Dużo zdrówka życzę:)) i posyłam dawki pozytywnej energii:))

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 12:27

      Dziękuję Miła moja!!!
      :-)

  4. ~Marek
    31 sierpnia 2017 o 09:58

    Opublikuj jeszcze”Zdradzoną”.
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 12:28

      Zobaczę…
      :-) :-) :-)

  5. 31 sierpnia 2017 o 10:41

    Przykro kiedy bociany odlatują… Ale człowiek cieszy się, bo na wiosnę znowu przylecą!
    Opisz, Stokrotko, jakiś fajny sen…

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 12:28

      A spróbowałyby nie wrócić!!!!!!
      :-)

  6. 31 sierpnia 2017 o 11:50

    Ach, nostalgia….
    Szybkiego powrotu do zdrowia życzę!

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 12:29

      Smutno mi Dagmaro, bo już czuć jesień, chociaż jeszcze lato.
      :-)

  7. 31 sierpnia 2017 o 13:40

    Bociany zupełnie nie pasują do naszych nowoczesnych, zautomatyzowanych, zmotoryzowanych, skomputeryzowanych czasów. Pasują, aby pozować Chełmońskiemu, tudzież zdobić Elementarz pana Falskiego.
    A jako dzieci wrzeszczeliśmy : kle, kle boćku, kle, kle, twoja matka w piekle.
    Kretyństwo. O bocianach tak ?
    Serdeczności zostawiam, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 14:52

      Anusiu – ale nadal widok bociana jest wzruszający.
      Serdeczności :-)

  8. ~Lena Sadowska
    31 sierpnia 2017 o 13:56

    Witaj, Stokrotko.

    „Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
    Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
    Bo wszystkim służą…
    Tęskno mi, Panie…”

    Taką Norwidową refleksją przeczytanie Twojego tekstu daleko od domu mi zaowocowało:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 14:52

      Bo Norwid przepięknie pisał Leno…
      :-)

  9. 31 sierpnia 2017 o 14:34

    Nie oszukujmy się – bocian to ptak murzyński, bo więcej czasu spędza w Afryce, niż w Europie. No i doprawdy zdumiewająca jest ta miłość Polaków do imigranckiego ptaszyska, które przylatuje tu na, nie zawahajmy się tego powiedzieć otwarcie, sextournee.
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 14:53

      Widzę, że zafundowałeś mi terapię śmiechem!!!
      Super:-)
      Dziękuję.

  10. ~Malgorzata
    31 sierpnia 2017 o 16:04

    Piekny, wzruszający i taki ludzki opis – tak zachowują się szczęśliwe rodziny. My tez próbujemy uczyc nasze dzieci latac i mamy nadzieje, ze im się uda w zyciu. Baska, Wojtek a nie Isaura czy Brian – to tez dowod naszej sympatii. A swoja droga nie mogę się doczekać Twojego powrotu do pelnej formy, może nasza sympatia pomoze?

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 17:58

      Pewnie, że pomoże Małgosiu.
      Serdeczności
      :-)

  11. 31 sierpnia 2017 o 18:32

    Misterium… Tak, to prawda. Na pewno było coś magicznego w obrazie,który opisałaś. Zresztą, magicznie opisałaś. Dużo zdrowia Stokrotko:) teraz już będzie coraz lepiej:)

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 18:34

      Dziękuję Iwono.
      Mam nadzieję, że tak będzie.
      :-)

  12. 31 sierpnia 2017 o 19:56

    Chciałabym na własne oczy zobaczyć takie misterium…

    • ~Stokrotka
      31 sierpnia 2017 o 20:01

      Piękne to było Asiu.
      :-)

  13. 31 sierpnia 2017 o 22:36

    Jakoś nam żal kiedy bociany odlatują. Robi się smutno i pusto, nadchodzi jesień.
    Nie widzę ptaszków małych, które radośnie świergoliły. Przyroda szykuje się do zimy …
    Pozdrawiam prawie jesiennie :)

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 06:18

      Może jeszcze nie do zimy Jolu, ale z pewnością do jesieni.
      :-)

  14. ~Joanna Rodowicz
    31 sierpnia 2017 o 22:52

    Powiem otwarcie, że kocham Twoje opisy zwierząt, ptactwa i przyrody: rykowiska, niedźwiedzi, żurawi i ten cudny o bocianach. Wszystko wtedy nabiera innego wymiaru. Tak właśnie powinno być, ustawiasz człowieka we właściwym miejscu.
    Śpij ile się da, bo przez sen nie wyrywasz się na wspinaczki :-). Dzięki ciepełku łóżka będziesz mogła pomalutku znowu w nich uczestniczyć!!!!!!!!
    Oddzwonię koło 10-tej, ale jak będziesz spała to ciepnij telefon i nie odbieraj, bo najważniejsze to: ZDROWIE.

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 06:19

      Postaram się odebrać telefon Joasiu :-))

  15. ~anabell
    31 sierpnia 2017 o 23:49

    Kiedyś jadą do Wilgi na grzyby, widziałam takie „zgromadzenie” bocianów. Było ich ze trzydzieści, krążyły powoli po łące, co jakiś czas coś wydziobywały, ale próbnych lotów nie było. W następny weekend też tamtędy jechaliśmy, ale nie było ani ćwierć bociana.
    Miłego;)

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 06:20

      No ale wtedy się umówiły i sprawę odlotu obgadały.
      :-))

  16. 31 sierpnia 2017 o 23:49

    Masz rację, smutno, jak bociany odlecą. I pola też takie puste. A jeszcze z tydzień temu ucieszyłam się na widok bociana, pojedynczego. A teraz – byle do wiosny :) Jeśli sen Ci pomaga, to śpij, dla zdrowia! Dużo Ci go życzę i ściskam serdecznie :)

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 06:21

      Teraz tylko puste gniazda na słupach telegraficznych zostały.
      :-)

  17. ~Ela
    1 września 2017 o 06:27

    Stokrotko uwielbiam jak piszesz o ptakach.
    Wracaj do sił szybko i pisz dalej.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 06:29

      Dziękuję Elu.
      :-)

  18. 1 września 2017 o 11:30

    Niedługo wrócą, a przynajmniej te, które nie skończą w garnku lub nie zorientują się, że zimowisko może stać się również wiosenniskiem i letniskiem:))

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 11:38

      Pewnie będzie tak jak napisales.
      :-)

  19. 1 września 2017 o 12:55

    Witaj Stokrotko.
    Lubię ptaki, nawet wrony i szpaki…
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 13:20

      Dziękuję Michale.
      :-)

  20. ~L.B.
    1 września 2017 o 13:45

    Bociany?! ;D Jej, ,,Kajtkowe przygody” mi się przypomniały.
    Pozdrawiam. ;)

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 14:13

      Fajne były lektury dziecinstwa.
      :-)

  21. 1 września 2017 o 17:04

    Mgła,mokradła,misterium -wszystko się zgadza

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 17:08

      Witam Cię serdecznie na moim blogu i zapraszam do pozostania na dłużej.
      :-)

  22. 1 września 2017 o 18:26

    Fajnie tak podsłuchiwać i podglądać naturę?

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 19:17

      To wszystko z nudów Wysoki Sądzie…

  23. 1 września 2017 o 20:02

    Bardzo tęsknię za widokiem bocianów. Do Anglii nie przylatują:(

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 20:09

      To Ty musisz do Polski do nich przylatywac.

      • 1 września 2017 o 22:54

        Czasem przylatuję i cieszę się wtedy jak dziecko na ich widok;)

        • ~Stokrotka
          2 września 2017 o 04:55

          Bo one są polskie…

  24. 1 września 2017 o 22:03

    Zostały puste gniazda. Pustostany. Ale amatorów brak.

    • ~Stokrotka
      1 września 2017 o 22:18

      Witaj Ewo – dawno Cię u mnie nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *