Torebka

Niektórzy z Was pamiętają może moje rozmowy w windzie z nieznanym mi bliżej sąsiadem. Gdy dowiedział się, że wydałam pierwszą książkę – koniecznie chciał wiedzieć ile na „tym interesie” zarobiłam. Był tak napastliwy i męczący w swoich pytaniach, że któregoś razu zapytałam go kiedy ostatnio kupił jakąś książkę. Tak się wtedy zdenerwował, że mało mi głowy nie rozbił drzwiami od windy.

Sprawa na szczęście przycichła.
Jednak ostatnio kilka osób zapytało mnie wprost czy warto jest pisać książki.
Czy ma się z tego jakąś korzyść i satysfakcję.
Zacznę od tego, że gdy ileś lat temu znajomy poeta powiedział mi, że na każdym tomiku poezji zarabia 2 złote – to mu po prostu nie uwierzyłam.
Potem znajomy leśnik „spod samiuśkich Tater” po napisaniu piątej, przepięknej książki o faunie tatrzańskiej /wydanej przez TPN/ zapytał czy nie znam kogoś kto chciałby ją kupić za 5 zł /po kolejnej przecenie/. Bo zostało mu kilka egzemplarzy.
A parę dni temu przeczytałam w miesięczniku „Podróże” artykuł podróżniczki Moniki Witkowskiej. W tekście pt: „To nie tak jak myślicie” autorka wielu publikacji i kilku książek tłumaczy się następująco:
„Przy cenie 45 zł za książkę ok. 15 zł stanowi zarobek księgarni, 13 zł to koszt druku i przygotowania redakcyjno-graficznego, 6 zł to zysk wydawcy. Zarobek hurtowni to 5,85 zł, a 2,14 zł od egzemplarza wynosi podatek VAT. Reszta to zysk autora, który wynosi 3 zł.
A jak to jest z moimi książkami?
Osoby, które je ode mnie kupiły wiedzą, że pierwsza kosztowała 22 zł, a druga 30 zł.
Obydwie książki wydałam z własnych funduszy. Zgodnie z moją prośbą nigdzie nie były reklamowane. Jeśli chodzi o pierwszą, to zwróciło mi się 2/3 poniesionych kosztów. Jeśli chodzi o drugą, to wynegocjowałam korzystniejszą cenę za całość i mam zysk / kwota ze sprzedaży minus koszty wydania książki/ w wysokości ….. 46 zł. Kupiłam sobie za tę kwotę torebkę /jest na zdjęciu/.
Ale ja nie jestem pisarką. Pisarką to jest Olga Tokarczuk albo Manuela Gretkowska.
Ja tylko zrealizowałam swoje marzenie aby przestać pisać do szuflady czy tylko w internecie. Napisać książkę o tym co widziałam, przeżyłam i przemyślałam.
Tak jak napisałam na początku pierwszej książki: „Nie dla sławy i nie dla pieniędzy… dla swoich najbliższych którym wszystko zadedykowałam, dla starych przyjaciół. A także dla tych nowych……zdecydowałam się zebrać i wydać…”
Jaki wiecie zwariowałam dwa razy.
I wcale tego nie żałuję.
I powiem Wam – że warto było.
Bo odniosłam wielką satysfakcję i poczułam radość.
I bardzo Wam za to wszystko dziękuję. Szczególnie tym, którzy mnie dopingowali do napisania książek, potem je przeczytali i jeszcze zrecenzowali. Jesteście WIELCY!

Nawigacja po wpisie

  76 comments for “Torebka

  1. 29 lipca 2017 o 05:20

    Dla torebki jak najbardziej warto.
    A ja już niedługo będę w Polsce i liczę na dedykację!

  2. 29 lipca 2017 o 05:56

    I tu mamy potwierdzenie hierarchii naszych wartości: „najpierw być, potem dopiero mieć”, i to mieć niekoniecznie. Należę do tych, którzy myślą podobnie. Choć żadnych sukcesów na tych polach nie osiągnąłem, to w sumie jestem z siebie zadowolony. Posiadam obydwie książki, da Bóg, że trzeciej i następnych doczekam. Dziękuję i pozdrawiam. :)

  3. 29 lipca 2017 o 06:19

    Ja kiedyś czytałam o tych kokosach z wydania książki.Tym bardziej cenne, że nie bacząc na to, piszesz kolejną, tyle masz wiedzy do przekazania. Dwie pierwsze już dwukrotnie przeczytane stoją na regale grzecznie. Czekają na młodszą siostrę. Zważ, że nie piszę „najmłodszą”…..
    Zaraz wyruszamy na dwa dni do Krynicy, kończę śniadanie i…..
    Buziaki ślę, jagódko :)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 06:21

      Dziękuję Anusiu. I życzę udanego wyjazdu.
      :-)

  4. ~Ela
    29 lipca 2017 o 06:26

    Stokrotko czy masz jeszcze obydwie książki, bo jeszcze jednej koleżanki nie obdarowałam.
    Napisz proszę.
    :-)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 06:30

      :-)
      Zajrzyj na pocztę.

  5. 29 lipca 2017 o 07:55

    Tak napisałam ( co było bardzo trudne) książkę, wydało ją Edipresse książki, jestem zobligowania do zachowania tajemnicy handlowej zawartej umowy ale powiem tak:
    1. cena okładkowa 44,90 ( uważam że jest za wysoka , ale nie ja ustalałam cenę)
    od tej kwoty 70 % to są marże księgarni internetowych
    5 % wynosi VAT , pozostaje nam cena netto i ja dostaję od ceny netto 8 % minus podatek od wynagrodzenia, w sumie jak policzyłam okjo9ło jednej złotówki za sprzedana książkę, w ciągu pięciu lat.
    Reasumując nowicjusze maja marne dochody 2 lub 3 złote maja pisarze z renomowanymi nazwiskami. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę, że już rozdałam około 100 książek za darmo, które musiałam kupić w wydawnictwie ( co prawda dostałam marże 50 % ceny), a i tak kilkanaście osób się obraziło, że nie zostali obdarowani. Do wydanej książki dołożyłam jak na razie tylko kilka tysięcy złotych!
    Wydsaje mi się, że bilans wyjdzie mniej więcej ze stratą około 2000 zł. ( Policzcie dwa razy w roku będę rozliczana ze sprzedanych książek w ciągu 5 lat) czyli ile to wyniesie jednorazowo? Pisanie książek jest w naszych warunkach absolutnym hobby ( dla autorów no name) tylko wielcy znani i popularni zarabiają nieźle wiem to od osoby która odniosła sukces z Cukiernia pod Amorem sprzedała 300.000 egzemplarzy i to jest już poważna kwota. Dla nas jest to zabawa i chęć pozostawienia po sobie czegoś namacalnego najbliższym a jeżeli jeszcze komuś zrobimy przyjemność to wtedy nazwę to sukcesem.
    Jadwiga Ślawska Szalewicz
    Moje podróże z lotką

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 07:57

      Dziękuję Jadwigo
      :-)

  6. 29 lipca 2017 o 08:13

    Życzliwość ludzka nie zna granic ;-)
    Kiedyś pisałam artykuły na blogu za symboliczną kwotę, ale „życzliwe” osoby podejrzewały w tym nie wiadomo jaki zysk. Gdy później pisałam społecznie, bo redakcji zabrakło funduszy, a mi było żal rozpoczętej misji, to niektórzy pukali sie w czoło. A ja miałam z tego tyle satysfakcji, że żadne pieniądze tego nie rekompensują…
    Bez fałszywego schlebiania – dla mnie jesteś pisarką i myślę, że nie tylko dla mnie :-)

  7. 29 lipca 2017 o 09:08

    Ho, ho! 46zł! Niewąski zarobek. Ile to wychodzi na godzinę?

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 09:14

      Jak się jeszcze weźmie pod uwagę te straty przy pierwszej książce to BARDZO DUŻO
      :-)

  8. ~Marek
    29 lipca 2017 o 09:12

    Lepiej się przyznaj skąd masz ten nowy samochód:-)))

    A złośliwcami to się nie przejmuj.
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 09:20

      Ukradłam. Podobnie jak ten stary!!!I ten trzeci!!!
      :-) :-) :-)

  9. 29 lipca 2017 o 09:18

    Jestem dumna z tego, żem w posiadaniu Twoich obydwu „wariactw”. Jesteś pisarką. I czekam na następną pozycję.
    I wiem o czym mówisz, jeśli chodzi o koszty….
    Kiedyś przyjaciółka stwierdziła: wiesz, masz zabawne teksty, wierszyki, rysunki i malujesz… Jakby to wszystko zebrać, porządnie zredagować i wydać książkę? Odpowiedziałam: nie stać mnie na to…

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 09:20

      Dziękuję Ci.
      :-)

  10. 29 lipca 2017 o 09:44

    Jakby nie było, dla mnie też zawsze najważniejsza jest satysfakcja i to, że coś w życiu zrobiłam…
    A jak jeszcze oprócz satysfakcji coś mam z tego, to jest już super!
    Serdeczności.

  11. ~anabell
    29 lipca 2017 o 10:52

    Ale torebka jest bardzo fajna i w naturze wygląda na droższą niż jest w rzeczywistości, o czym zaświadczam, bo na żywo ją widziałam.
    Zawsze, w każdej dziedzinie bardziej opłaca się być pośrednikiem niż twórcą. Dotyczy to
    każdego miejsca na Ziemi i każdej dziedziny.
    Wszyscy twórcy, o ile nie mają wybitnej siły przebicia i piekielnego szczęścia są zawsze „do tyłu” finansowo.
    Na palcach można policzyć tych, którzy mogli wyżyć dość dobrze z uprawiania sztuki. I, w moim prywatnym odczuciu, wcale nie byli to ci najwięksi. Najczęściej uznanie ci naprawdę wielcy zyskiwali już po pożegnaniu się z życiem.
    A wiele osób się dziwi, że nie „ogłaszam drukiem” swej grafomanii i nie sprzedaję swej
    biżuterii, tylko ją rozdaję.
    A ja mam wtedy dwie radości – primo, że robię to co lubię, secundo- widzę uśmiech na twarzy osoby obdarowanej.
    Najmilszego;)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 10:55

      A wiesz, że ja też lubię swoje książki komuś podarować???
      A torebka jest ze zwykłej ceraty, ale faktycznie nieźle wygląda.
      :-)

  12. 29 lipca 2017 o 11:18

    Stokrotko, ja uważam, że spełnienie marzenia to jedno z większych radości, jaka nas w życiu spotyka. W tym roku spełniłam jedno – Barcelona na własne oczy. Zysk? Zakochałam się w tym mieście, zobaczyłam cudeńka Gaudiego i wiele o nim poczytałam. Opłacało się. Mam jeszcze na ten rok marzenie, ale zdradzę, jeśli się spełni.
    Rozumiem, co znaczy dla Ciebie zobaczenie swoich książek w druku, na własnym stole. To się liczy. Dla mnie Twoje obie książki są tym cenniejsze, że z Twoją dedykacją. Pozdrawiam serdecznie.

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 11:27

      Dziękuję Iwono.
      :-)

  13. ~Jantoni
    29 lipca 2017 o 12:02

    Ale to nie stały dochód

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 12:04

      To tylko mój kaprys!!!
      :-)

  14. roksanna
    29 lipca 2017 o 12:12

    Warto spełniać swoje marzenia a przy okazji dawać radość wielu czytelnikom. To dzięki „Zwariowałam”, której recenzję przeczytałam na blogu Maski, trafiłam do Ciebie :))) I teraz obie książki są blisko mnie, nie odłożone na półkę, tylko wciąż przy łóżku, w którym czytam najczęściej :)
    I dobrze, że za zysk, kupiłaś coś dla siebie :)))
    Uściski :)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 12:17

      Wzruszyłam się…
      :-)

  15. ~Malgorzata
    29 lipca 2017 o 15:56

    Dla najbliższych i mam nadzieje tez bliskich internetowych napisalas /jak na razie/ urocze dwie książeczki . Sprawily radość nie tylko Tobie, ale i czytelnikom. A zysk: jest niewymierny – zawsze pisarze byli jeszcze dziennikarzami/Prus/, gospodarzami , urzędnikami, radcami prawnymi/Brzechwa/ itd.itd. Mysle, ze dopiero tłumaczenia daja dochody przy naszym przeliczniku.. Czekam,-nato, az zupełnie „zwariujesz” i znajdziesz czas na napisanie kolejnych książek !

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 15:58

      Dziękuję Małgosiu.
      :-)

  16. 29 lipca 2017 o 16:09

    Niedawno dowiedziałem się, że istnieje realna możliwość wydania mej dziewiczej książki ( z trzech planowanych) p.t. „Drobiazgi satyryczne” jeszcze w tym roku.
    Redakcja drugiej jest już na ukończeniu (wiersze liryczne).
    Oczywiście, nie liczę na żaden dochód – dobrze, jeśli blilans wyjdzie na zero, no, bo przecież non omnis moriar.
    Chyba, Stokrotko, przesłałem Ci kompletny materiał do tej książki i mam nadzieję, że lektura tekstów choć trochę Cię zajęła.
    ściskam i niezmiennie zapraszam

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 16:11

      Przesłałeś mi część.
      Ale i tak jest co czytać.
      :-)

      • 30 lipca 2017 o 10:30

        Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to prześlę Ci całość.

        • ~Stokrotka
          30 lipca 2017 o 10:48

          To będzie dla mnie wielki zaszczyt. Z góry dziękuję.
          Ale od razu uprzedzam że trochę potrwa zanim przeczytam całość, bo okrrrrropnie jestem zajęta ostatnio.
          Serdeczności
          :-)

  17. ~joanna
    29 lipca 2017 o 18:32

    Na wstępie powiem abym nie zapomniała, że właśnie dziesięć minut temu miałam telefon z podziękowaniami za Twoje książki, które są czytane już po raz trzeci przez obdarowanych przeze mnie, bo zawierają tak ważne i ciekawe dane historyczne. Powtarzam więc z wielką radością i dumą podziękowania dla autorki!!!
    Torba to rzecz bardzo przydatna i zarobek nie poszedł na marne :).
    Czekam z ogromną niecierpliwością na następne książki bo nie inwestując i nie zarabiając mamony, zarabiam ludzką wdzięczność za Twoje pisanie. Ot co!

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 18:34

      No właśnie…
      Ty jesteś osobą, która kupiła u mnie cały wór moich książek…
      Serdecznie Ci za to dziękuję Joasiu…
      :-)

  18. 29 lipca 2017 o 18:39

    Doskonale wiem, o czym mówisz. Ja swoją książkę napisałam, żeby zrehabilitowac pewnego człowieka. Kupowali ją ludzie zainteresowani, niektórym wysyłałam tylko po kosztach przesyłki. Mam jeszcze kilka egzemplarzy, które odłożyłam dla tych, co w przyszłości będą chcieli ją przeczytać. To była inwestycja w prawdę. I z tego czerpię radość.

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 18:40

      Jak wiesz mam Twoją książkę.
      Cieszę się, że jesteśmy bratnimi duszami.
      :-)

  19. ~gordyjka
    29 lipca 2017 o 20:04

    Piękna torebusia !! Kawałek ucha mój…;o) Nie licz !! Pękaj z dumy !! ;o)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 20:05

      Kochana jesteś.
      :-)

  20. 29 lipca 2017 o 21:16

    1. Sądzę, że wiele osób zgodzi się, że dobrze mieć dochody gwarantujące godne życie. I że dobrze jest umieć je powiększać. Stąd zaraz pytanie o to, czy takie powiększanie musi być uczciwe. I drugie: czy jakiekolwiek uczciwe działania mogą prowadzić do znacznych dochodów? (Co wcale nie oznacza automatycznie, że znaczne dochody muszą pochodzić z nieuczciwych praktyk.)
    Istotnym wydaje się wszelako jeszcze inne zagadnienie. Czy z wszystkiego trzeba zaraz czerpać korzyści? Czy małżeństwo z miłości jest niegodne szacunku tylko dlatego, że strony nie wolały związać się z kimś innym, kto, choć obojętny, potrafiłby zapewnić niebagatelny dostatek?
    Zatem w kolejce dopycha się już kolejne pytanie, które tu wydaje się najwłaściwsze. Czy zajęcie, które sprawia nam przyjemność musi od razu być dochodowe? No i niechże to pytanie pozostanie retorycznym.
    2. Ładna ta torba, chociaż wydaje się nieporęczna, bo nie wyobrażam sobie, aby można ją było zarzucić sobie na ramię.
    Pozdrawiam

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 21:22

      ad,1 – niech zostanie :-)
      ad.2 – lubię ją.
      Dziękuję i pozdrawiam.

  21. 29 lipca 2017 o 21:27

    Są tacy, co wszystko przeliczają na pieniądze, liczą zyski, i mają resztę świata za frajerów. Są tacy, którzy robią swoje, i mają coś z tego, albo i nie. I sa pasjonaci, dla których żaden zysk nie ma znaczenia, chociaż jeśli jest, to go nie wyrzucą. I jest Stokrotka:). Na szczęście jest:).

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 21:32

      Dziękuję Anno.
      :-)

  22. 29 lipca 2017 o 21:28

    Zysk z napisanej książki to radość podczas jej pisania. I satysfakcja trzymania własnej książki w ręku. To spełnione marzenie. Pięknie piszesz Stokrotko, a torebka całkiem ładna, dla Ciebie pewnie ma wartość większą;)

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 21:31

      Dziękuję Mario.
      :-)

  23. maskakropka2
    29 lipca 2017 o 22:42

    Twoje książki może nie przynoszą wymiernego zysku, ale są cenne że względu na treść. Ja spokojnie czekam na trzecią:)
    Dziś zarabia się może na tzw. literaturze kobiecej. Nie chcę tu wchodzić w analizy i szczegóły tego terminu, ale widząc nakłady i popularność tego typu książek, domyślam się, że jest to opłacalne.
    Mój mąż jest autorem kilku książek dla dość wąskiego grona odbiorców, skład robi mu znajomy za niewielkie pieniądze, wydaje w swoim wydawnictwie, a sprzedaje przeważnie w necie. Zarobku z tego nie ma,ale zabawa jest przednia:)
    A Torba jest śliczna!
    Buziaki:)))

    • Stokrotka
      30 lipca 2017 o 05:57

      Dziękuję Halinko.
      :-)

  24. ~Stan
    30 lipca 2017 o 06:46

    Dobrze Stokrotko, że nie tylko masz dużą i kunsztowną torebkę, ale że możesz z niej wyłożyć zaoszczędzone pieniądze na swoje książki. Mnie się to udało bez poniesionych kosztów, ale też bez jakiegokolwiek zysku. Cieszę się tak samo jak Ty, że mogę oglądać na półce moje „dzieła”, od czasu do czasu poczytać od nowa i że mogę coś po sobie zostawić.
    Nie robimy interesu na swoim blogu, ale nie po to go prowadzimy. To miłe, że możemy się podzielić swoimi refleksjami z Czytelnikami, a zarazem sensownie wykorzystać wolne chwile. W ten sposób właśnie mogłem poznać, jak się okazuje bliską mojemu sercu Stokrotkę, którą serdecznie pozdrawiam !
    Gdzie mógłbym kupić Twoją książkę?

    • Stokrotka
      30 lipca 2017 o 06:54

      Dziękuję za miłe słowa.
      Jeśli adres, który mi podałeś przy wpisywaniu komentarza jest prawidłowy to zajrzyj proszę na pocztę.

  25. 30 lipca 2017 o 11:02

    No to świetny interes zrobiłaś, a torebka prześliczna.
    Pozdrawiam:)*

    • Stokrotka
      30 lipca 2017 o 11:04

      Pewnie że prześliczna.
      :-)

  26. ~L.B.
    30 lipca 2017 o 12:13

    Pouczające. Zyski są różne, nie tylko pieniężne. Pokazuje to również, że nie wszystko robi się dla pieniędzy. A torebka na pewno się przyda i dobrze, że chociaż na nią wystarczyło. Marzenie zrealizowane i to się liczy.

    • Stokrotka
      30 lipca 2017 o 12:14

      Jasne, że tak.
      :-)

  27. 30 lipca 2017 o 17:12

    Torebka fajna. :) .
    Pozdrawiam Stokrotko. :) .

  28. 30 lipca 2017 o 17:44

    Torebka ładna, ale życzę większych zysków:)))

  29. ~czesia
    30 lipca 2017 o 19:23

    Stokrotko, wcale mnie nie przestraszyłaś:)) co tam forsa, ileż ciekawych rzeczy można dowiedzieć się o sobie i innych, pisząc książkę. Ponadto stwierdzam, że to rodzaj samokontroli, autopoznania, i czegotamjeszcze, bo zamknąć w zdaniu to, co jest potokiem składniowym, to wielka sztuka, szczególnie dla nieprofesjonalisty:)

    • ~Stokrotka
      30 lipca 2017 o 20:20

      Wszystko się zgadza Czesiu.
      :-)

  30. 30 lipca 2017 o 21:00

    – jak na razie nie przyszło mi do głowy wydać książkę, choć jak wiesz jestem współautorem dwóch antologii .. hm; pierwsza na minus oczywiście, ze względu na to, że sporo podarowałam przyjaciołom i rodzinie, co do drugiej, okaże się po ( wydana na zupełnie innych zasadach )… no może na gorzką czekoladę wystarczy ;), gdyż osobiście nie poniosłam żadnych kosztów …
    - pozdrawiam…. dzisiejsza wyprawa rodzinna była super, bo ja kocham słoneczko i przestrzeń… a torebunia pikno …. przyda się na Twoje wypady w Polskę, :)

    • ~Stokrotka
      31 lipca 2017 o 07:29

      Jasne że się przyda.
      :-)

  31. ~Lena Sadowska
    30 lipca 2017 o 21:26

    Witaj, Stokrotko.

    Torebka wygląda na bardzo stylową:)

    Jeśli chodzi o zarobek na pasji, to inni napisali już wszystko na ten temat.
    Historia pokazuje, że malarze, pisarze, muzycy przeważnie marnie wychodzili na swojej twórczości:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      31 lipca 2017 o 07:48

      Ale ja nie jestem pisarką.
      :-)

  32. ~B.
    31 lipca 2017 o 00:01

    Gratuluję! To sukces napisać, wydać książkę! Gratuluję talentu, pracowitości, uporu twórczego!
    Jestem pewna, że warto było!
    A torebka- śliczna, niech cieszy Cię jak najdłużej!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    • ~Stokrotka
      31 lipca 2017 o 07:54

      Bardzo dziękuję.
      :-)

  33. 31 lipca 2017 o 20:42

    Nie czytałem komentarzy, więc nie wiem, czy się nie powtarzam. Stokrotko! Gretkowska, Tokarczuk, Nurowska są pisarkami i Ty też jesteś. Czytałem i wiem, co przeczytałem. PS. To nie jest klaka, bo nie klaczę. Nigdy!

    • ~Stokrotka
      31 lipca 2017 o 21:17

      Dziękuję Ci.
      :-)

  34. 31 lipca 2017 o 23:56

    I warto, nawet dla samej satysfakcji. A torebka rozumiem ze skóry krokodyla :) Pozdrawiam miło.

    • ~Stokrotka
      1 sierpnia 2017 o 00:24

      No pewnie ze to krokodyl.
      :-)

  35. 1 sierpnia 2017 o 00:27

    Najważniejsze, to spełnianie marzeń. Ta forma niedokonana :) Bo gdy się spełni jedno marzenie, to chce się zaraz spełniać następne. Podziwiam Twoją wytrwałość i upór w realizacji marzeń. Wspaniale, że je spełniasz :) dając radość innym, przy okazji sprawiania i sobie radości :)
    Przekonujesz swoim przykładem, że nigdy nie należy rezygnować z realizacji swych marzeń.
    Bardzo fajna torebka i pewnie pojemna. Lubię takie torby :)

    • ~Stokrotka
      1 sierpnia 2017 o 05:07

      Dziękuję Haniu.
      :-)

  36. ~Lena Sadowska
    1 sierpnia 2017 o 20:48

    Witaj, Stokrotko.

    Ech… Nawet nie wiesz, jak dobrze Cię rozumiem…
    A może właśnie wiesz…
    Też mam kilka takich numerów…
    Przytulam, bo tylko tak mogę Cię wspomóc.

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      2 sierpnia 2017 o 05:59

      Domyslam się Leno że ten komentarz ma być do następnego tekstu.
      :-)

  37. 1 sierpnia 2017 o 21:31

    Ciekawe… autor jest na samiutkim końcu, pozostaje satysfakcxja

    • ~Stokrotka
      2 sierpnia 2017 o 06:01

      Satysfakcja to też dużo.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *