Cygnus czyli łabędź

Jak wiadomo Zeus był wielkim rozpustnikiem. I tak …aby posiąść Ledę zamienił się w łabędzia. Uciekając przed orłem skrył się u kolan Ledy, a ona ogarnięta litością przytuliła go do siebie. A on postąpił perfidnie… A przecież był ptakiem poświęconym jej jako bogini- nimfie. Przecież nimfa to inaczej wcielenie kobiecości, a łabędzie ze względu na białe pióra i charakterystyczny kształty klucza w locie /litera V/ stanowiły właśnie symbol kobiecości.

Kyknos, który był synem Apollina i Hyrii poprzysiągł uległość swojemu przyjacielowi Fyliosowi. Postawił mu jednak następujące warunki: Fylios miał gołymi rękami pokonać lwa, schwytać żywcem wiele ogromnych ptaków pożerających ludzi i złapać groźnego byka…. I przyprowadzić je do ołtarza Zeusa. Ale nienasycony Kyknos zażądał jeszcze wołu, ale Fylios nie chciał się na to życzenie zgodzić. Więc urażony Kyknos pogniewał się i utopił w jeziorze, a razem z nim jego matka. Wtedy Apollo przemienił obydwoje w łabędzie.

W mitologii łabędż odgrywał dużą rolę.

Hinduski mityczny ptak Hamsa powstał natomiast z połączenia łabędzia i gęsi. Z jaja zniesionego prze Hamsę począł się bóg Brahma, który często dosiadał tego ptaka.

Echo wierzeń hinduskich pobrzmiewa w baśniach europejskich. Najbardziej znane są chyba „Dzikie łabędzie” Christiana Andersena. To przecież historia wielkiej siostrzanej miłości do braci-książąt zamienionych w łabędzie. A pamiętacie „Brzydkie kaczątko”? Ta baśń Andersena towarzyszy mi przez całe życie.

Czarodziejska przemianę młodego mężczyzny w łabędzia niektórzy interpretują jako symbol wędrówki dusz. Prawdopodobnie niektórzy książęta z baśni byli następcami Polideukesa, syna Ledy i Zeusa – pierwszego króla-łabędzia odlatującego jesienią na północ. A powracający łabędź miał symbolizować ponowne objęcie władzy.

Godfryd de Bouillon, wódz pierwszej wyprawy krzyżowej, wzór rycerskości i cnoty wywodził swój ród od rycerza zaklętego w łabędzia.

Pod postacią łabędzia odbywali swe wędrówki w zaświaty także szamani syberyjscy.

A u syberyjskich Ewenów powszechna jest wiara, że łabędź był przewodnikiem duchowym pierwszego szamana.

No i zostało jeszcze przepiękne „Jezioro łabędzie” Piotra Czajkowskiego.

Ja nie sięgam tak daleko. Gdy widzę łabędzia, to gdzie by to nie było … zawsze kojarzę go z Parkiem Łazienkowskim. W dzieciństwie i młodości mieszkałam naprzeciwko Łazienek Królewskich, więc bywałam w nich prawie codziennie. Był nawet czas gdy uważałam, że jest to mój własny park… :-) Łabędzie w Łazienkach karmiłam zawsze. Raz nawet łabędź mnie zaatakował i musiałam uciekać…Nie mógł się doczekać kiedy wyciągnę z torby jedzenie dla niego…

W Łazienkach Królewskich były zawsze łabędzie nieme. Odzywały się niezwykle rzadko. Wyglądały przepięknie i dostojnie płynąc cichutko po łazienkowskich stawach koło Pałacu i Teatru na Wodzie lub pod Belwederem unosząc przy tym skrzydła trochę do góry. Czasami tylko zrywały się do niskiego lotu i przelatywały trochę nad stawem aby wylądować po drugiej jego stronie. Na wyspie na stawie oddalonym trochę od Pałacu na Wodzie przez wiele lat było gniazdo łabędzie. To był piękny widok, często fotografowano łabędzicę wysiadującą jajka. Mam bardzo dużo zdjęć łazienkowskich łabędzi…

Gdy ostatnio byłam w Łazienkach /oczywiście ze Szczerbatym i Pytalskim/ to zapytałam pracującego tam ogrodnika co stało się z łabędziami, bo już od kilku lat ich tam nie ma. Odpowiedział /przysiadając na chwilę na ławce kolo mnie/ że kilka lat temu zapomniano przyciąć łabędziom lotki i po prostu któregoś dnia wszystkie odleciały. Został tylko jeden stary i chory w zamkniętym pomieszczeniu. Tam się nim opiekowano i karmiono go. Ale jego już też nie ma.

- A tak naprawdę to wszystkie łabędzie odleciały za profesorem Markiem Kwiatkowskim – powiedział ze smutkiem ogrodnik. – My wszyscy starzy pracownicy tak uważamy i nie możemy się z tym pogodzić.

Ja też nie mogę się z tym pogodzić. Z obydwoma faktami.

————————————————————————————————–

Ten tekst opublikowałam kilka lat temu na poprzednim blogu. Znajduje się też w drugiej książce.

Zapraszam na całkiem nowy ciąg dalszy …tzn. na fotorelację ze spływu pychówką po rzece Krutyń… /A łabędź sfotografowany został na tej właśnie rzece…/

  58 comments for “Cygnus czyli łabędź

  1. 21 lipca 2017 o 07:37

    Łabędzie się piękne, mają grację i wdzięk. Smutno, że już nie chciały pozostać w Łazienkach,
    Podstępny ten Zeus, chociaż znam też takich, którzy za pawia, orła, indora, ech…..

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:50

      A ja ciągle szukam w Łazienkach łabędzi…
      -)

  2. 21 lipca 2017 o 09:37

    U nas w parku też kiedyś były łabędzie, jako dziecko je karmiłam, teraz nie ma…
    Kiedyś wiosną na jeziorze Ślesińskim spotkaliśmy całe stado łabędzi, piękny to był widok.
    W tym roku widziałam wiele bocianów, łabędzia ani jednego…

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:51

      Asiu – zapraszam na ciąg dalszy…
      :-)

  3. 21 lipca 2017 o 10:11

    Fylios, owładnięty homoseksualną miłością, był jednak pomysłowy – sposób, w jaki wykonywał, niemożliwe do spełnienia, zachcianki obiektu westchnień robią wrażenie.
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:52

      Przeczytam w wolnej chwili. Bo teraz mam tylko internet w komórce.
      Dziękuję.
      :-)

  4. 21 lipca 2017 o 10:35

    Czytałem z zaciekawieniem. Piękny ptak, dla wybranych. A dla mnie Barana? Wyczytałem, że ze zwierzątek dany mi jest dzik. O łabędziu nawet nie śniłem. Wierzę w to o czym piszesz. Za łabędziem, aż na Pojezierze Mazurskie ! Po Krutyni pewnie jeszcze kajakiem ! Podziwiam, uniżenie się kłaniam, pozdrawiam miłośników łabędzi, tym młodych i starszych. :) :) :)

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:53

      Będzie i o Krutyni Jędrusiu.
      :-)

  5. ~Jantoni
    21 lipca 2017 o 11:38

    A taki skromny.

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:53

      Wie że ma klasę…
      :-)

  6. 21 lipca 2017 o 12:14

    Interesująca anegdota o łabędziach z Łazienek skojarzyła mi się z naszymi „jelitami” politycznymi, którym też przycinano lotki, aby nie mogły się wznieść wysoko. No i mamy to co mamy. ;)

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:54

      Przypominam najuprzejmiej, że mój blog jest apolityczny.
      :-)

  7. 21 lipca 2017 o 12:30

    A jak to właściwie jest z „łabędzim śpiewem”? Dlaczego akurat łabędzi?

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:54

      To długa historia. Kiedyś może o tym napiszę.
      :-)

  8. ~anabell
    21 lipca 2017 o 13:22

    Też nie mogę im darować tych łabędzi, choć z drugiej strony były tu jednak trzymane wbrew swej woli. A pamiętasz czarne łabędzie? Były dość krótko, ale były i tylko raz widziałam je w okolicy wyspy, na której stoi teatr.
    Miałam niedawno ciekawą rozmowę ze znajomym wetem. I chyba o tym napiszę, choć jak wiem znów komuś podpadnę.
    Buziam;)

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:55

      Pamiętam jedną parę czarnych łabędzi…
      :-)

      • ~anabell
        21 lipca 2017 o 20:34

        Tak, była tylko jedna para i one były bardziej płochliwe, pływały często w tej części Łazienek bliżej koszar. Jeszcze trochę i wyjdzie na to, że więcej czasu spędzałam w Łazienkach niż w Żmichowskiej;)

        • ~Stokrotka
          22 lipca 2017 o 10:51

          A Ty myślisz, że ja do Łazienek na wagary nie chodziłam???
          :-)

  9. ~notaria
    21 lipca 2017 o 14:57

    Jeszcze „Lohengrin” i brat Elsy zaklęty w łabędzia – najsmutniejszy łabędź w świecie opery. Partia Łabędzia – Gotfryda całkowicie niema, zgodnie chyba z nazwą – jako łabędź niemy (Cygnus olor).

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:56

      No tak – jak Notaria – to opera musi być
      :-) :-)

  10. 21 lipca 2017 o 16:39

    Nie daleko mnie pływają łabędzie. To dostojne ptaki.

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:56

      I bardzo dumne.

  11. 21 lipca 2017 o 16:40

    Nie daleko mojego domu pływają te ptaki. Są przepiękne.

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:57

      Sam szyk i elegancja.
      :-)

  12. ~Marek
    21 lipca 2017 o 16:46

    My ten tekst już znamy, więc tylko pozdrawiamy z dalekiego świata!!!
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      21 lipca 2017 o 16:57

      Bawcie się i podróżujcie!!!
      :-) :-) :-)

  13. 21 lipca 2017 o 19:56

    W czasach bardzo dawniejszych (PRL) do pewnego PGR-u przyjechała kontrola z bardzo wysokiego szczebla. Dyrektor PGR mieszkał w starym dworku nad stawem. Zaś po stawie pływały łabędzie, które gniazdo nieopodal. W czasie kontroli łabędzica akuratnie wysiadywała jajka. Nawalony kontroller z wyższeego szczebla postanowił to bliżej obejrzeć ale po drodze natknąl się na łabędzia. łabędż był z lekka rozjuszony( widać nie lubił nawalonych kontrolerów) i zaatakował. I złamał faceiowi nogę.
    Łabędzie sa śliczne na wodzie. Idąc jednak tracą na urodzie. Tak jakoś – lubię patrzć na pływająće ląbędzie. Idące gdzieś po trawie jednak mnie niepokoją troszkę…

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 11:14

      I bardzo dobrze ten łabędź zrobił Reno.
      :-)

  14. ~Malgorzata
    21 lipca 2017 o 20:38

    Popatrz, Stokrotko, swiat jest taki piękny nie tylko w gorach, a Ty go tak pięknie przedstawiasz, ze człowiek zapomina o przykrej codzienności. Toz to misja, a nie wspomnienia i wrazenia. Jednak przyznaje, ze przycinanie lotek to wyraz zarozumialosci człowieka. Poprosze o więcej zdjęć z labedziami, Szczerbatymi i zaraz swiat będzie usmiechniety.

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 11:13

      Małgosiu – w niedzielę będzie więcej łabędzi.
      :-)

  15. 21 lipca 2017 o 23:07

    Zawsze mój podziw wzbudzały pływające łabędzie, są takie dumne, wyniosłe i piękne. Jakby stworzone do Parku Łazienkowskiego. Wielka szkoda, że ich tam nie ma.

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 11:12

      Dlatego tak mi przykro Iwono.
      :-)

  16. 22 lipca 2017 o 05:26

    Nie doceniamy niemych, podobnie, jak bocianów białych. Uważamy, że są pospolite, bo można je spotkać na każdym skrawku wody. Trzeba jedna pamiętać, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu był rzadki, a w przyrodzie pewne zjawiska lubią się powtarzać.

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 11:04

      Ja piszesz to wiesz!!!
      Pozdrawiam serdecznie.
      :-)

  17. ~gordyjka
    22 lipca 2017 o 08:17

    Wszyscy lubią piękno, a piękna łabędziom odmówić nie można…;o)

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 11:03

      Się zgadza Gordyjeczko!
      Witam Cię serdecznie.
      :-

  18. ~Siostra Eutanazja od Beznadziejnych Przypadków
    22 lipca 2017 o 10:32

    1.Leda to kobieta.
    2. „Łabędź” wszedł Ledzie między kolana i….
    3. Łabędź to ptak.

    Tyle fakty.

    WNIOSEK: Kobiety lubią mieć ptaka między… O ie nie jest to eunuszy kaczorek matołek

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 11:01

      I to Siostra takie rzeczy pisze???

      • ~Siostra Eutanazja od Beznadziejnych Przypadków
        22 lipca 2017 o 12:36

        A co, sądzisz, że jakiś braciszek się na coś takiego zdobędzie?

        • 22 lipca 2017 o 16:25

          Zanim siostra została „siostrą\’, to wcześniej siostra już była kobietą

          • ~Stokrotka
            22 lipca 2017 o 19:13

            Niewątpliwie.

        • ~Stokrotka
          22 lipca 2017 o 19:12

          Nic nie sądzę, bo ja bardzo wolno myślę.

  19. 22 lipca 2017 o 12:54

    … a mnie łabędzie kojarzą się z pewnym baletem :-), oraz wspominam w związku z nimi zimę stulecie, kiedy to jedynym miejscem, w którym mogły przeżyć (dokarmiane przez piszącego), był cukrowniczy staw, do którego odprowadzano ciepłą wodę poprodukcyjną… i pomimo tego, że zapaszek tego „ścieku” nie był za ciekawy, łabędzie zostały i przezyły… serdecznie pozdrawiam z trasy

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 19:16

      Witam Cię serdecznie.
      Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę jak dajesz znak życia.
      :-)

  20. 22 lipca 2017 o 15:57

    Łabędzie… Wszyscy lubimy i podziwiamy te piękne, dumne ptaki i dlatego nie powinniśmy zabierać im tego, co dla nich najcenniejsze – wolności.
    Blisko miejsca w którym mieszkam jest zamek Leeds, przy którym jest jeziorko i staw z czarnymi łabędziami. Nigdzie nie odlatują, bo nie mogą z przyciętymi lotkami. Mówią, że czarne łabędzie są własnością królowej… Myślę, że są tam po to, żeby przyciągać turystów z kasą

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 19:17

      Witam Cię Mario serdecznie.
      W Anglii łabędzie są wyjątkowo dumne.
      :-)

  21. 22 lipca 2017 o 18:04

    W pobliżu mojej szkoły podstawowej był w parku niewielki staw z łabędziami. Też lubiłam siadać na ławce i przyglądać się majestatycznie płynącym łabędziom.
    Uważam, że łabędź jest piękny tylko wtedy, gdy płynie, na lądzie wygląda nieciekawie, gdyż człapie na swoich za krótkich nogach.
    Akurat mitów, które przytoczyłaś, nie znałam, z wyjątkiem Ledy.
    Na balecie „Jezioro łabędzie” byłam w operze we Wrocławiu.
    Życzę miłego weekendu.

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 19:19

      Dziękuję Anno za sympatyczny komentarz.
      :-)

  22. 22 lipca 2017 o 18:47

    Łabędzie to jedne z najpiękniejszych i najwdzięczniejszych ptaków. Dobrze je podziwiać z daleka, ale karmić ptaka nigdy bym się nie odważył – trauma z dzieciństwa, choć z perspektywy czasu śmieszna :)

    W Anglii mają coroczną tradycję zwaną „Swan Upping” – każdego lata w lipcu królowa osobiście liczy łabędzie na Tamizie. A liczyć może, bo łabędzie z dawien dawna są osobistą własnością monarchy.

    Pamiętam z dzieciństwa pewne anime oparte na greckiej mitologii: „Rycerze Zodiaku”. Jednym z bohaterów był mieszkający na dalekiej Północy Hyoga – Rycerz Łabędzia.

    Ściskam mocno!

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 19:20

      Ale fajnie że się odezwałeś Celcie.
      :-) :-)

      • 27 lipca 2017 o 14:34

        Miło kiedy ktoś na Ciebie czeka :)

        Dziękuję, Stokrotko :)

  23. Lena Sadowska
    22 lipca 2017 o 19:10

    Witaj, Stokrotko.

    Łabędzie są piękne i… wredne:)
    I bardzo dobrze – dzięki temu wciąż możemy podziwiać je w naturze:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      22 lipca 2017 o 19:21

      O tym, że są wredne to nie słyszałam.
      Serdeczności Leno.
      :-)

  24. ~Joanna
    22 lipca 2017 o 20:51

    Cudne są! Wiadomo, jak ktoś ma urodę to wybacza mu się wiele…

    • ~Stokrotka
      23 lipca 2017 o 18:33

      Za urodę wewnętrzną też się powinno wiele wybaczać.
      :-)

  25. ~L.B.
    24 lipca 2017 o 10:01

    Bardzo fajny tekst. Uwielbiam łabędzie. Nie na darmo są nazywane królewskimi ptakami. Mają w sobie sporo dostojności. Mitologię też lubię, a akurat tych opowieści, które przytoczyłaś nie znałam. Łabędzi śpiew musi być bardzo przejmujący…

    • Stokrotka
      24 lipca 2017 o 10:36

      Dziękuję Ci za wizytę.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *