Amfiteatr Flawiusza

skanowanie0013

/Tekst ten od 1 lipca 2013 roku znajduje się na portalu pisarze.pl/
Działalność Koloseum otwierało uroczyste widowisko, w którym wzięło udział pięć  tysięcy dzikich zwierząt.
Według świadectwa Diona Kasjusza podczas stu dni poświęconych dla uczczenia inauguracji Koloseum zabito około dziewięćset dzikich zwierząt.
Amfiteatr był  wynalazkiem rzymskim. Arena w kształcie elipsy otoczona kilkoma kondygnacjami miejsc dla widzów, pozwalała tłumom bezpiecznie spoglądać w dół i zachwycać się walkami i rzeziami. Tutaj walczyli gladiatorzy, tutaj pokazywano egzotyczne zwierzęta, a potem urządzano ich pogrom.
Koloseum, bo taka jest powszechna nazwa Amfiteatru Flawiusza, w XIII wieku stało się własnością kościoła. W 1744 r. poświęcono go pamięci chrześcijan, którzy ginęli za wiarę na oczach rzymskiej gawiedzi. Wprawdzie w ostatnich latach ogłoszono, że dowody na istnienie związku męczeństwa chrześcijan na tym miejscu są nieliczne, to jednak do dziś na arenie stoi krzyż.
Przed słynnym Koloseum istniały w Rzymie inne amfiteatry, lecz po wielkim pożarze w 64 r.n.e. potrzebny był nowy. I panujący wtedy cesarz Wespazjan rozkazał taki amfiteatr zbudować. Miał on nosić imię jego rodu Flawiuszy i być większy i wspanialszy niż jakikolwiek poprzedni.
Zbudowano go na miejscu jeziora, które znajdowało się w pobliżu wspaniałego Pałacu Nerona. I to prawdopodobnie od stojącego opodal kolosalnego pomnika Nerona – Amfiteatr Flawiusz wziął swą nazwę Koloseum.
Koloseum ma pół kilometra w obwodzie i ponad 55 metrów wysokości, 187 m w najdłuższym diametrze i 155 m w najkrótszym. Zbudowano go rękami więźniów żydowskich – z trawertynu, tufu wapiennego i cegły. Tytus, następca Wespazjana dokonał jego otwarcia w 80 r.n.e.
Na zewnątrz znajdowały się trzy rzędy łuków złożonych, każdy z osobna, z kolumn doryckich, jońskich i korynckich i czwarty rząd ozdobiony pilastrami korynckimi. Elipsa, składająca się z 80 łuków, stanowiła wewnętrzny obwód. Cztery łuki odpowiadające czterem promieniom prowadziły ku wielkiemu korytarzowi otaczającemu całość budowli. Pośrodku jednego ze skrzydeł podium, zwanego suggestum – znajdował się tron imperatora, resztę podium zajmowali senatorzy i rodzina imperatorska. Potem były miejsca dla rycerzy, trybunów cywilnych i wojskowych. Żonaci posiadali własne miejsca, specjalne miejsca należały dla opiekunów młodych, dla rodzin ze służbą, dla plebsu.
Do loży cesarskiej wiodło wejście od północy. Ozdobione było niewielkim dwukolumnowym portykiem przez który wchodziło się do korytarza pokrytego stiukami.
Podczas walk z dzikimi zwierzętami widzów chroniła metalowa krata. Pod podłogą areny znajdowało się wszystko co było potrzebne do spektakli: klatki dla zwierząt, elementy scenografii, magazyny broni dla gladiatorów, maszyneria. W 30 niszach w zewnętrznej ścianie budowli znajdowały się windy do przewożenia gladiatorów i zwierząt na arenę.
Koloseum nie miało dachu, ale w czasie deszczu i burzy było przykrywane olbrzymim płótnem przez marynarzy floty morskiej z Rawenny i Capo Miseno. Obydwie te załogi brały udział w bitwie morskiej, która często odbywała się w Amfiteatrze. Jedną z najsławniejszych bitew przeprowadzonych w Koloseum była rekonstrukcja bitwy morskiej między Koryntem a Korkyrą, w której brało udział 3000 ludzi. Było to za panowania Tytusa.
Budowla była dość skomplikowana, ale sposób budowania zadziwiająco nowoczesny. Przypomina on metodę zastosowaną w XX-wiecznych wysokościowcach ze stali i betonu.
Amfiteatr mieścił 50 tysięcy osób, jednak system schodów i korytarzy pozwalał wszystkim na swobodne przemieszczanie się. Architekci wykazali także ogromne umiejętności projektując sieć przejść i wind, którymi dostarczano dzikie, rozszalałe zwierzęta z klatek pod sceną prosto na arenę.
Każda karta w historii Rzymu związana jest mniej lub bardziej z Koloseum. Stało się ono bowiem symbolem tego miasta i jego życia. Anglosaski mnich i benedyktyn Święty Beda Czcigodny w VIII wieku głosił: „ Dopóki stoi Koloseum, stać będzie także Rzym, kiedy Koloseum przestanie istnieć, nastąpi także koniec Rzymu, a z końcem Rzymu nastąpi koniec świata”.
Po napaści Normanów – z klasycznego i antycznego Rzymu pozostały ruiny. Także Koloseum zostało zburzone i przez szereg lat było kopalnią materiału do budowy prawie całego miasta.
Papież Benedykt XIV /1675-1758/, aby uratować to co jeszcze zostało, postanowił uświęcić stary amfiteatr, odprawiając w nim Drogę Krzyżową i umieszczając w centrum Koloseum Krzyż. Został on usunięty, ale w 1926 r. umieszczono go na nowo w miejscu historycznie związanym z imieniem tysięcy męczenników. Oddali oni życie w imię wiary chrześcijańskiej na oczach tysięcy żądnych krwi widzów.
Najbardziej atrakcyjne widowiska Rzymian zwane ludi circenses powstały prawdopodobnie w ostatnich czasach Republiki. Miały na celu wznieceni ducha walki, pozwalającego Rzymianom czuć się panami świata. Prawdopodobnie one stanowią początek zawodu gladiatorów, którzy byli specjalnie szkoleni do walki zabijając się między sobą na arenie. Walki te z reguły odbywały się w towarzystwie dzikich zwierząt.
Ze zwierzętami też walczono, często nie posiadając żadnej broni.
W igrzyskach dla uczczenia triumfu Trajana nad Dakami brało udział dziesięć tysięcy gladiatorów i jedenaście tysięcy dzikich zwierząt. Podobnie krwawe igrzyska miały miejsce za panowania Probusa.
Wielki Imperator Konstantyn i jego następcy pragnęli położyć kres walkom gladiatorów lecz Rzymianie bardzo się do nich przywiązali. Na początku V wieku przybyły ze wschodu mnich Telemach wszedł na teren Koloseum i wmieszał się niepostrzeżenie w tłum gladiatorów. Zwrócił się do ludu błagając aby zaniechał tych okrutnych walk. Wtedy z tłumu podniosły się protesty i mnich został ukamienowany.
Jednak od tego wydarzenia i na mocy edyktu wydanego w 397 r.n.e. przez Honoriusza igrzyska zakończyły się całkowicie.
W 217 r. n.e. piorun spowodował pożar Koloseum, po którym odbudował go Aleksander Sewer.  Póżniej Koloseum restaurowali  Giordan III i Decjusz /po pożarze od kolejnego pioruna w 250 r.n.e./. Uszkodziły budowlę także trzęsienia ziemi w 429 i 443 r.n.e. Ostatnią próbę odbudowy podjął Teodoryk, potem amfiteatr całkiem zaniedbano.
Ponad 2000 lat po otwarciu Koloseum nadal pozostaje wspaniałym pomnikiem rzymskich osiągnięć, chociaż  jest jednocześnie pomnikiem szczególnego upodobania do okrutnych, krwawych widowisk.
I jeszcze urywki z „Qvo vadis”:
„Za czasów Nerona weszły w zwyczaj rzadkie dawniej i wyjątkowo tylko dawane przedstawienia wieczorne, tak w cyrku, jak i w amfiteatrach. Augustianie lubili je, często bowiem po nich następowały uczty i pijatyki trwające aż do rana. Jakkolwiek lud przesycony był już przelewem krwi, jednakże gdy rozeszła się wieść, że nadchodzi koniec igrzysk i że ostatni chrześcijanie mają umrzeć na wieczornym widowisku; nieprzeliczone tłumy ściągnęły do amfiteatru. Augustianie stawili się jak jeden człowiek, domyślali się bowiem, że nie będzie to zwykłe przedstawienie i że cezar postanowił wyprawić sobie tragedię z boleści Winicjusza.”
„Jakoż nie czekano już długo. Nagle ozwał się przeraźliwy głos mosiężnych trąb, a na ów znak otworzyła się krata naprzeciw cesarskiego podium i na arenę wypadł wśród wrzasków bestiariów potworny tur germański, niosący na głowie nagie ciało kobiece.”
„Lig trzymał dzikie zwierzę za rogi. Stopy jego zaryły się wyżej kostek w piasek, grzbiet wygiął mu się jak łuk napięty, głowa schowała się między barki, na ramionach muskuły wystąpiły tak, iż skóra niemal pękała pod ich parciem, lecz osadził byka na miejscu. I człowiek, i zwierz trwali w takiej nieruchomości, iż patrzącym zdawało się, że widzą jakiś obraz przedstawiający czyny Herkulesa lub Tezeusza lub grupę wykutą z kamienia. Ale w tym pozornym spokoju znać było straszliwe natężenie dwóch zmagających się ze sobą sił. Tur zarył się również, jak człowiek, nogami w piasek, a ciemne, kosmate jego ciało skurczyło się tak, iż wydawał się do olbrzymiej kuli podobny. Kto pierwej się wyczerpie, kto pierwszy padnie, oto było pytanie, które dla tych rozmiłowanych w walkach widzów miało w tej chwili więcej znaczenia niż ich los własny, niż cały Rzym i jego panowanie nad światem.”
„Wtem głuchy, podobny do jęku ryk ozwał się z areny, po którym ze wszystkich piersi wyrwał się okrzyk i znów zapadła cisza. Ludzie mniemali, że śnią, oto potworna głowa byka poczęła się przekręcać w żelaznych rękach barbarzyńcy.”…
Z Amfiteatrem Flawiuszy mam związane bardzo przykre i bolesne wspomnienie. Rozglądając się dookoła w czasie jego zwiedzania –  stanęłam nieuważnie i skręciłam nogę w kostce.
Na szczęście był to ostatni zwiedzany w Rzymie zabytek i wkrótce wyruszyliśmy w około 40-godzinną drogę powrotną do Polski.
I wtedy pomyślałam sobie, że może to moje skręcenie nogi w miejscu, które jest związane z cierpieniem ludzi i zwierząt nie było przypadkowe…?

A słomkowy kapelusz ten sam, który był na Akropolu Ateńskim i który podarowałam ostatnio strachowi na wróble…

  48 comments for “Amfiteatr Flawiusza

  1. 11 lipca 2017 o 08:13

    Ktoś o takiej dobroci, nie mógł trawić tego co widział i słyszał, skręcił więc nóżkę. Nóżka ozdrowiała, a o Koloseum … tylko piórem. No, pewnie ptaszki omijają ten zacny kapelusik, bo on taki naznaczony? Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 10:50

      Jędrusiu – ptaszki to kapelusza chyba wcale nie zauważają.
      :-)

      • 11 lipca 2017 o 12:08

        Po prostu mają szacunek, do kapelusza, do jego właścicielki. Ofiarowała go w zacnym celu, trzeba mieć to na względzie. Ona tak dba o działkę, czyli naszą siedzibę, że wypada … tak zapewne myślą sobie ptaszyny.O koloseum nic nie dodam, amfiteatry owszem jako dzieła, ale raczej nie w takim celu. A ten dżentelmen, kędzierzawy blondynek, jeśli mogę, to kto zaś? Pozdrawiam. :) :)

        • ~Stokrotka
          11 lipca 2017 o 12:16

          Osobisty historyk 15 lat temu.
          :-)

          • 11 lipca 2017 o 14:18

            Pięknie, no to się wreszcie doczekałem, byłem ciekaw. Zawsze do historyków odnosiłem się z należnym szacunkiem. Tak się w moim życiu zdarzyło, że mój Pan, notabene lektor ówczesnego KW, On ugruntował moją życiową postawę, nie lewicową. Po prostu był rzetelnym, poczciwym człowiekiem, szanowanym przez wszystkich. W tamtych czasach, jednak było można. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. :) :)

            • ~Stokrotka
              11 lipca 2017 o 16:19

              :-)

  2. 11 lipca 2017 o 08:17

    Bardzo ciekawy post. Aż trudno pojąć historię i datę jego budowy. Jak widać, ludzka natura jest straszna, potrzebuje zwiększonej adrenaliny, której dostarczają drastyczne sceny walk zwierząt i ludzi. Walki ciągle są, środki tylko się zmieniają….
    Serdeczności ślę, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 13:35

      To prawda Anusiu…
      Serdecznosci Kochanie…

  3. ~Marek
    11 lipca 2017 o 08:19

    To duża przyjemność czytać takie teksty.
    Dobrze że je przypominasz.
    :- :- ;-)

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 13:37

      Ostatnio mało piszę tylko dużo czytam.
      :-)

  4. 11 lipca 2017 o 10:24

    Ten amfiteatr był areną walk gladiatorów, umierali na nim także chrześcijanie.
    Wspaniały tekst.
    Pozdrawiam:)*

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 13:38

      I o tym też piszę Moniko.
      :-)

  5. 11 lipca 2017 o 10:53

    Jakie piękne zdjęcie. Nic się nie zmieniłaś Stokrotko:)

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 13:40

      Dziękuję Iwono.
      Chcialabym w to uwierzyć
      :-)

  6. ~Jantoni
    11 lipca 2017 o 11:31

    Tylko dziękować!

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 13:49

      Proszę bardzo.

  7. 11 lipca 2017 o 11:52

    1. Zdumiewająca recepta na koniec świata.
    2. Zawsze znajdzie się taki, co to chciałby zabawę popsuć. A dobrze mu tak, że go ukamienowali.
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 13:53

      Ad.1- :-)
      Ad.2- :-) :-)

  8. ~Malgorzata
    11 lipca 2017 o 12:10

    Podziwiam Twoja erudycje, ale zwiedzając koloseum miałam w pamięci opis Sienkiewicza. Ogromne wrazenie robi potega umiejetnosci – wszystko już było?

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 14:46

      Małgosiu mam w domu dużo ciekawych książek. …. i niezłą pamięć.
      :-)

  9. ~jotka
    11 lipca 2017 o 20:18

    Nasze budowle nie przetrwają chyba tak długo, nie są zresztą takie piękne…
    kapelusz globtroter, można powiedzieć ;-)

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 20:30

      Bardzo go lubilam.
      :-)

  10. ~Joanna
    11 lipca 2017 o 20:48

    Tam w murach Koloseum człowiek czuje się okruszyną przygniecioną średniowieczną, potężną budowlą, wyszczerbioną już czasem. Jej potęga, wielkość, mury robią wielkie wrażenie i we mnie przerażenie.

    • ~Stokrotka
      11 lipca 2017 o 21:07

      Masz rację Joasiu.
      :-)

    • ~Siostra Eutanazja od Gender i In Vitro
      13 lipca 2017 o 08:09

      Antyczną budowlą… Disce puella…

      • ~Stokrotka
        13 lipca 2017 o 09:29

        Joanna jest absolwentką Warszawskiej ASP więc z pewnością wie, że to budowla antyczna. Po prostu pomyliła się.

  11. 11 lipca 2017 o 22:05

    To ciekawe, gdyż przedwczoraj rozmawiałem o Koloseum z gŁosiem, której mama od lat mieszka pod Rzymem. Zastanawialiśmy się dlaczego nikt nie próbował odtworzyć tej budowli, tak żeby wyglądała i działała, jak w latach najlepszej świetności (może za wyjątkiem rzezi ku uciesze gawiedzi). Tak na marginesie, to niewiarygodne, że kiedyś tam istniała Kultura zdolna tworzyć coś takiego, a po jej upadku nagle cofnęliśmy się cywilizacyjnie o kilkaset lat. Chyba zacznę wierzyć, że jesteśmy tylko grą komputerową :))))

    • ~Stokrotka
      12 lipca 2017 o 05:08

      Chyba jesteśmy jednak jakąś :-)) kulturą. ..

  12. 11 lipca 2017 o 22:43

    W Rzymie zawsze fascynowała mnie ta obecność starożytności, wplecionej w zwykłą codzienność XXI wieku. Tutaj gwar, ruch, hałas samochodów – obok nagle szokująca cisza otaczająca ruiny sprzed wieków… Bo one zawsze są ciche, choć są świadkami tylu wydarzeń…
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~Stokrotka
      12 lipca 2017 o 05:11

      Grazynko wlasnie ten Rzym Starozytny uwielbiam.
      :-)

  13. 12 lipca 2017 o 03:12

    Rzym jest jedynym dużym miastem, w którym czuję się dobrze. Chociaż okolice Koloseum akurat nie są moimi ulubionymi.

    • ~Stokrotka
      12 lipca 2017 o 05:20

      A ja jestem zachwycona calym starożytnym Rzymem.
      Pozdrawiam

  14. ~Ela
    12 lipca 2017 o 06:39

    Bardzo ciekawy tekst.
    Dziękuję Stokrotko.
    :-)

    • ~Stokrotka
      12 lipca 2017 o 06:54

      To ja Ci dziękuję Elu.
      :-)

  15. 12 lipca 2017 o 11:16

    Koloseum stało się nie tylko symbolem starożytnego Rzymu, ale i wspaniałym wzorem do budowy amfiteatrów w Europie i na całym świecie.
    U nas najwspanialszy, mym skromnym zdaniem, jest amfiteatr zbudowany przez Niemców na Górze św. Anny, kultowym miejscu dla wszystkich Ślązaków (Opolszczyzna).
    Nazwa „Koloseum” często nadawqana była kinom. Kina poznikały z kulturalnego krajobrazu, a Koloseum trwa…
    ściskam, całuję i niezmiennie zapraszam

    • ~Stokrotka
      12 lipca 2017 o 14:32

      Dzięki serdeczne Klaterku.
      :-)

  16. 12 lipca 2017 o 11:50

    O wiele ciekawszym koloseum, o wiele lepiej zachowanym niż rzymskie, jest Amfiteatr w Al-Dżamm w Tunezji. Robi olbrzymie wrażenie.

  17. ~Stokrotka
    12 lipca 2017 o 14:35

    Niestety nie bylam nigdy w Tunezji.

    • ~Torlin
      13 lipca 2017 o 08:46

      Zapraszam Cię w takim razie do Dżemu, jak to nazywają Polacy. Może mój FILM nie jest arcydziełem, ale w jakiś tam sposób oddaje piękno amfiteatru. Serdeczne pozdrowienia

      • ~Stokrotka
        13 lipca 2017 o 09:31

        Dziękuję zaraz obejrzę.
        :-)

  18. ~Lena Sadowska
    12 lipca 2017 o 17:16

    Witaj, Stokrotko.

    „Dni moje przeszły, jak cień – i nic w górze -
    widząc zmierzch bogów – serce mam w marmurze,
    a me tęsknoty zwarły się w kolumny
    krwawych bazaltów… Nie dbam o bożyszcza -
    z Walhalli mojej dymią mrok i zgliszcza.”

    Ten fragment „Umarłego świata” T. Micińskiego snuł się ze mną, gdy byłam w Koloseum:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      12 lipca 2017 o 19:37

      Prawdziwa z Ciebie poetessa Leno.
      :-)

  19. Krzysztof
    13 lipca 2017 o 01:03

    Ale koncertów disco polo tam nie było, więc według oceny niektórych licha zabawa

    • ~Stokrotka
      13 lipca 2017 o 05:43

      Do niczego po prostu
      :-)

  20. 13 lipca 2017 o 10:01

    W poprzednim wcieleniu chyba występowałem w tym amfiteatrze! Czasami śni mi się, że lew odgryza mi głowę…

    • Stokrotka
      13 lipca 2017 o 10:02

      No to koszmar Ci się śni…
      :-)

  21. ~L.B.
    14 lipca 2017 o 11:23

    Nie mogę patrzeć na krzywdę zwierząt, ani o nich czytać, bo płakać mi się chce… Tym bardziej, gdy ktoś traktuje to jako rozrywkę i czerpie z tego radość. Chorą radość. ,,Quo vadis” – nadal nie wiem, jak przez to przebrnęłam w szkole. Zadziwiam samą siebie czasem xD. A nogę też miałam skręconą, do dzisiaj jak o tym pomyślę to czuję ból…

    • ~Stokrotka
      14 lipca 2017 o 12:25

      Wrażliwa z Ciebie istota.
      To dobrze, chociaż pewnie nie jest Ci łatwo żyć z tą wrażliwością.
      :-)

Odpowiedz na „~WojtekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *