Łąka

skanowanie0010

Najpiękniejsza jest w górach. Tam nazywa się halą. I jak się nią idzie w trawie po kolana, to żal jest deptać kolorowe chwasty, które kwitną piękniej niż hodowane w ogródkach kwiaty.
Czasami nie jest łąką, bo ma kształt długich pasów nie najładniejszej trawy. Ciągną się te pasy wzdłuż torów kolejowych. A cały ich urok tkwi w tym, że więcej wśród tej trawy czerwonych maków niż samej trawy.
Jest też taka wypielęgnowana. Z wyrastającymi z równiutko wystrzyżonej trawy białymi, różowymi lub czerwonymi stokrotkami.
Albo taka zwykła, przy drodze. Taka bardziej żółta niż zielona, bo tak dużo rośnie w niej mleczy.
Kiedyś na zboczu góry Żar szłam łąką niekoszoną, taką na której trawa sięgała mi do kolan. A wśród tej trawy rosły dzikie storczyki. Prawie wszystkie były żółte, tylko niektóre fioletowe. To było bardzo dawno. Niosłam wtedy na rękach malutkiego, pierwszego synka. I nie wiedziałam jak mam stawiać stopy aby nie podeptać tych storczyków.
Lubię łąkę z kwitnącą trawą. Wtedy prawie każde jej źdźbło jest inne. Niektóre są wysokie i grube. Inne małe i cieniutkie. Jedne są sztywne, inne kładą się na ziemi. W dzieciństwie lubiłam wyrywać w tzw. kolanku źdźbło takiej wysokiej trawy, wkładać je sobie do ust i gryźć. Pamiętam, że robiłyśmy z koleżankami zawody na najdłuższe zerwane źdźbło trawy.
Łąką jest cudem natury. Jest też źródłem przepięknych dźwięków. Przecież w tej trawie, chwastach i dziko rosnących kwiatach mieszkają różne żyjątka. Pszczoły, różnego rodzaju muszki, ważki, bąki. A także małe myszki i krety. Na łąkach niektóre ptaki zakładają gniazdka i wysiadują w nich jajka.
Kiedyś, gdy jeszcze nie mówiło się o kleszczach - zanurzyłam twarz w łące. Położyłam się na brzuchu i zanurzyłam ją w tych wszystkich muzycznych zielonościach. W tych ruszających się pod wpływem wiatru i obecności małych żyjątek różnorodnych źdźbłach. I poczułam  zapach ziemi po deszczu. A także zapach świeżej majowej zieleni. Bo to było w maju.
I nie było ważne to, że potem musiałam wyjmować z włosów mrówki. Ani to, że ubrudziłam sobie nos ziemią. Bo zobaczyłam wtedy z bliska malutkie kropelki porannej rosy zawieszone na pajęczych niciach.
Poczułam wtedy łąkę wszystkimi zmysłami.

/jeśli komuś z Was się wydaje, że zna ten tekst…. to dobrze mu się wydaje.   :-) Pierwszy raz opublikowałam go na poprzednim blogu w maju 2013 roku./

  60 comments for “Łąka

  1. 27 czerwca 2017 o 07:40

    Pamiętam, ale z równie wielką przyjemnością przeczytałam. Bo to jak poezja…
    Buziaki ślę, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:38

      A tak mi się jakoś napisało Anusiu.
      :-)

      • 28 czerwca 2017 o 04:49

        I pięknie się napisało. :) .

        • ~Stokrotka
          28 czerwca 2017 o 05:55

          Dziękuję Tereso.
          :-)

  2. 27 czerwca 2017 o 07:41

    – tekstu nie znałam wcześniej, bo moja blogowa przygoda zaczęła się troszeńkę później, ale za to odkryłam w Tobie wrażliwą marzycielkę …cudnie to wszystko opisałaś, bo wiesz, dla większości łąka, to łąka i tyle.
    - :)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:39

      A tymczasem łąka to cudo przecież…
      :-)

  3. ~Ela
    27 czerwca 2017 o 07:57

    A wiesz Stokrotko że po drugiej stronie rzeki nie ma takich pięknych łąk?
    :-)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:41

      Bo za tą rzeką to już nie Polska, a tylko w Polsce są takie łąki.
      :-)

  4. ~Marek
    27 czerwca 2017 o 08:09

    Sama poezja.
    :-) :-) :-)
    I pomyśleć że urodziłaś się i mieszkasz w dużym mieście.

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:42

      To moje urodzenie i mieszkanie tutaj nie ma przecież najmniejszego znaczenia.
      :-) :-) :-)

      • ~Marek
        28 czerwca 2017 o 08:21

        Miałem na myśl to, że nie urodziłaś się w Zaosiu koło Nowogródka ani w Krzemieńcu nad Ikwą :-)))

        • ~Stokrotka
          28 czerwca 2017 o 08:26

          Ani w Suwałkach ani w Kórniku koło Poznania :-)))

  5. ~RademenesII
    27 czerwca 2017 o 08:19

    Kiedyś zrobiłem to samo w lesie. Położyłem się na ziemi. Albo położyłem dłoń na mrowisku, żeby „pachniała lasem”. Mrówek oczywiście nie zabierałem tylko strząsnąłem z powrotem. Podobno taki zabieg ma działanie antyseptyczne, choć nie zalecam stosować zamiast mycia rąk. :D
    Zresztą bardzo dużo zdjęć robiłem z pozycji leżącej, zbliżenia grzybów, kwiatów… Może niedługo zamieszczę jakiś wpis z takimi zdjęciami.

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:43

      Zamieść koniecznie takie zdjęcia. Z pewnością są wspaniałe.
      :-)

  6. 27 czerwca 2017 o 09:10

    Łąki bywają piękne, kiedyś zrywałam kwiaty na bukiety, ale większość z nich szybko umierała, jakby tylko na tej łące mogły żyć…
    Czasem obserwuję, jak każdy kawałek niekoszonej zieleni zamienia sie w piękną łąkę, natura robi swoje :-)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:44

      To prawda, że bukiety łąkowe szybko więdną.
      :-)

  7. 27 czerwca 2017 o 10:44

    Nie czytałam wcześniej tego postu dlatego pewnie zachwycił mnie tak bardzo – w Tobie Stokrotko drzemie dusza poety, nie tylko pisarki. Tak pięknie opisałaś różne łąki, że po prostu poczułam ten zapach, i też sobie przypomniałam jak gryzłam źdźbła trawy i jak szłam zboczem góry Żar w wielkim upale (och, ta nasza bratnia górska dusza chodziła tymi samymi ścieżkami). A ostatnio zachwyciłam się łączką na zboczu mostu Północnego bo w trawie pojawiły się główki maków – tak rzadko je ostatnio widać, nie to co kiedyś, gdy makowe pola były niemal wszędzie. Dziękuję za miły początek dnia i pozdrawiam ciepło

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:45

      Tak mi się jakoś romantycznie napisało Iwono.
      :-)

  8. ~Malgorzata
    27 czerwca 2017 o 10:53

    Radosc zycia bije z opisu laki. Ale nawet w miescie morze „moikow”/slaska nazwa mleczy/ cieszy nadchodzaca wiosna. U nas we Wroclawiu wzdłuż jednej z glownych ulic zasadzono przepiękne rozowe krzewy przeplatane zielonymi – tak ciesza, ze idąc do domu zwalniam i tak powolny krok.Wprawdzie to nie laka , ale nibylaki czyli trawniki sa obok czyściutkie i zadbane. To taki wyraz radości typowego mieszczucha, który kiedyś ze zdziwieniem stwierdził, ze miasto jest tuz za wsiami, a nie przechodzi jedno w drugie. Szkoda, ze nie ma więcej zdjęć, pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:46

      Małgosiu – przecież w miastach też się zdarzają piękne łąki.
      :-)

  9. ~quendzior
    27 czerwca 2017 o 13:20

    A na łące najlepiej rozbić namiot;)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:47

      A do namiotu wchodzi krowa, koń albo świnie.
      :-)))

  10. 27 czerwca 2017 o 13:38

    A jak cudownie się śpi na takiej łące. Wrażliwi, a do takich należy nasza szanowna autorka tak widzą, czują i piszą. Na naszych nizinnych, świętokrzyskich też jest fajnie. Idziesz sobie, a tu szaraczek spod miedzy, a tu ptasie gniazdko z kwilącymi małymi, a ile kolorowych motyli ! O barwach, zapachu nie wspomnę. Stąd wywodzi się pierwowzór naszej drogiej ~Stokrotki. Nawet mnie chłopa tą łąka ujęłaś. Dziękuję i pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:49

      Cieszę się, że Ci się spodobało Jędrusiu,
      :-)

  11. 27 czerwca 2017 o 13:39

    I to właśnie jest wielka przewaga klimatu umiarkowanego, gdzie w trawie nie czai się ani skorpion, ani jadowity pająk, ani skolopendra, ani żadne inne zabójcze paskudztwo. Sok z niczego niskopiennego nie wypali oczu, ani nie uszkodzi skóry.
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:50

      Słusznie prawicie Vulpianie…
      :-)

  12. 27 czerwca 2017 o 14:36

    Pieknie opisałaś. Twoje łąki..
    Mam swoje łąki w pamięci , niektóre tutaj.
    W miejscu gdzie teraz jest nowe osiedle domków jednorodzinnych , niegdyś była łaką, która wiiosna rozkwitała makami ,kąkolami ,bzykała i śiwergotała. I pachniala. Już jej nie ma ale dalej jest w mojej pamięci…

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:51

      Dobrze, że pamięć masz pojemną Reno.
      :-)

  13. ~anabell
    27 czerwca 2017 o 15:10

    A kiedyś na górze Żar był aeroklub i stamtąd startowały szybowce. A ja siedziałam naprzeciwko tej góry , za szosą, w Międzybrodziu i zazdrościłam im tego latania.
    Miałam wtedy ze 12 lat i marzyło mi się latanie szybowcem.W tym czasie nawet chodziłam do modelarni i robiłam modele szybowców.
    Łąki na tym zboczu, na którym siedziałam nie były ukwiecone, ale miały piekielnie śliską trawę – po deszczu można było po zboczu zjeżdżać jak na nartach. Dobrze, że raz na jakiś czas rosły małe świerczki i udawało się wyhamować.
    Wiesz, brakuje mi maków i kąkoli i chabrów gdy mijam zbożowe łany.
    A na hali, którą dochodziliśmy do Kominów Tylkowych były takie maciupkie gożdziki i krzewinki brusznic. I było tak fajnie, że wcale mi się nie chciało włazić na te Kominy Tylkowe. Ale jednak je przelazłam;)
    A gdy kilkanaście lat pózniej byłam ostatni raz na „Hadze” to rosły na niej jakieś paskudne badyle i latały upiorne ilości much i gzów i nawet na minutę nie można było przystanąć, bo to groziło śmiercią lub kalectwem. Wtedy chyba pobiłam rekord w dotarciu do Stawu, gdzie te latające potwory nie docierały.

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:52

      To z Żaru mamy inne wspomnienia.
      Ale z Kominów Tylkowych czyli z Kominiarskiego Wierchu prawie identyczne.
      :-)

  14. 27 czerwca 2017 o 16:14

    Górskie łąki są bez wątpienia ładne, ale dolinowe … ech!

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:53

      ładniejsze???

      • 28 czerwca 2017 o 15:56

        Oczywiście ! :))

        • ~Stokrotka
          28 czerwca 2017 o 16:01

          Polemizowałabym…
          :-)

  15. ~L.B.
    27 czerwca 2017 o 17:36

    Twój opis łąki bardzo przyjemnie się czytało. ;)
    Obcowanie z naturą wszystkimi zmysłami. ;)

    • ~Stokrotka
      27 czerwca 2017 o 19:54

      Miło mi , że Ci się spodobało,,,
      :-)

  16. ~Lena Sadowska
    27 czerwca 2017 o 22:49

    Witaj, Stokrotko.

    Łąki są piękne. Pamiętam czasy, gdy łąkowe trawy były wyższe ode mnie:)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 05:57

      Bo przecież całkiem niedawno byłaś dzieckiem.
      :-)

  17. ~roksanna
    27 czerwca 2017 o 22:51

    Zakochałam się w bieszczadzkiej łące pod Tarnicą.

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 05:56

      Pewnie jest najpiękniejsza na świecie…
      :-)

  18. 28 czerwca 2017 o 08:17

    Łąka to wspaniały kontakt z przyrodą :-)

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 08:20

      To prawda.
      :-)

  19. maskakropka2
    28 czerwca 2017 o 08:34

    Widać w tym tekście mieszczucha; Mnie łąka kojarzy się z latem i naszą krową Lalką, którą pasałam w dzieciństwie, że strachem, żeby się krowa z łańcucha nie zerwała, z wiankami, które plotłam z nudów. Dziś na miejscu tej łąki stoją domy…

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 08:36

      Też prawda…. z tym mieszczuchem…
      :-)

      • maskakropka2
        28 czerwca 2017 o 22:40

        Z krową Lalką też prawda;)

        • ~Stokrotka
          29 czerwca 2017 o 04:12

          I placki krowie też były prawdziwe…
          :-)

  20. 28 czerwca 2017 o 09:01

    Ja lubiłem położyć się w trawie i przyglądać jak wiatr i żyjątka ruszaja tymi wszystkimi kolorami. Bardzo też lubię chodzić po łące boso

    • Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 09:03

      Ja też to lubię…
      :-)

  21. 28 czerwca 2017 o 14:49

    Witaj Stokrotko.
    Moja ulubione łąki, to Połoniny w Bieszczadach.
    Na halach nie bywałem… Nie jestem baranem.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 16:02

      Rozumiem!!!
      :-) :-)

  22. 28 czerwca 2017 o 15:15

    Też znam takie łąki z dzieciństwa, znajdowały się w Borach Dolnośląskich. Pamiętam wszystkie kwiaty, które na nich rosły. Uwielbiałam ze starszą siostrą i koleżanką (córką leśniczego) zrywać stokrotki i pleść z nich wianki.
    Na działce mamy pięć łączek i pozwalamy tylko na to, aby kwitły stokrotki, bo mlecze niszczymy w zarodku.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 16:03

      Ale mlecze też są ładne.
      :-)

  23. 28 czerwca 2017 o 16:58

    Przez taką piękną łąkę, kiedyś prawie zawału dostałem! Szedłem sobie zauroczony, a tu znienacka wyskoczyła mi spod nóg kuropatwa czy też inny bażant…

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 16:59

      No to miałeś szczęście że to nie był diabeł tasmański…
      :-)

  24. 28 czerwca 2017 o 17:57

    Piękniejsza niż łąka w Givemy Claude Moneta. Idealne miejsce na plener malarski, fotograficzny skoro pobudziło tak Twoje zmysły :)

    • Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 18:00

      Witam Cię serdecznie Tereso.
      Na takiej łące to chciałabym usiąść i tylko …. pisać.
      :-)

  25. 28 czerwca 2017 o 19:35

    Stokrotko, bardzo Ci dziękuję, że opublikowałaś to ponownie, bo wcześniej jeszcze mnie tu nie było, a Twój opis łąki jest cudowny tak jak ta łąka! Uwielbiam łąki, ale nie miałam okazji być na takiej górskiej, a chętnie bym tam poleżała, żeby poczuć matkę ziemię w całej doskonałości łąki;)

    • ~Stokrotka
      28 czerwca 2017 o 19:47

      Cieszę się Mario, że sprawiłam Ci tym tekstem przyjemność.
      :-)

  26. 1 lipca 2017 o 07:03

    Znam ten zapach ziemi i łąk, obserwowałem też wszystkie małe żyjątka mieszkające na łące. Ale znam też to o czym tutaj się nie pisze, ani w notce, ani w komentarzach. A łąka przecież żyje, i tak samo jak my po zachodzie słońca idzie spać, większość kwiatów leśnych zwija swoje płatki, żyjątka uciekają do swoich nor. Łąka też, podobnie jak my, budzi się ze wschodem słońca, i to jest najpiękniejszy widok, gdy kwiaty, nieraz w ciągu kilku minut otwierają swoje podwoje. Rosa, czasem szron to zjawiska krókotrwałe, ale także piękne.

  27. ~Stokrotka
    1 lipca 2017 o 07:11

    Przepiekny komentarz.
    Bardzo Ci za niego dziękuję.
    :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *