Komedia w czterech aktach

Jak już kiedyś pisałam moje mieszkanie sąsiaduje ze zsypem. Zsyp jest ciągle otwarty, mimo że pod domem ustawiono kontenery na odpowiednie rodzaje śmieci. Zsyp zaczyna się na 10 /moim/piętrze i sąsiaduje z moją kuchnią. Inaczej mówiąc po drugiej stronie ściany lecą mi śmiecie.
Najgorsze jest to, że od dłuższego już czasu ktoś ok. 5-6 rano wyrzuca do zsypu butelki. Hałas jest wtedy niesamowity. I chociaż budzę się i tak bardzo wcześnie to przecież nie po to, żeby nadsłuchiwać kiedy te butelki ktoś wrzuci.
Nigdy nie udało mi się namierzyć tego typa od butelek, chociaż kilka razy się na niego zasadzałam.
Akt I.
Mniej więcej 10 dni temu słysząc, że ktoś otwiera drzwi od zsypu … wyskoczyłam z łózka i popędziłam do drzwi wejściowych swojego mieszkania. Niestety, byłam jeszcze przed pierwszą kawą,więc na zakręcie „nie wyrobiłam” i przywaliłam głową w futrynę. Zanim oprzytomniałam i otworzyłam drzwi na korytarzu już nikogo nie było. Więc tylko krzyknęłam, że….. „ i tak cię złapię chamie jeden” czy coś w tym rodzaju.
Akt II.
Kilka dni temu wracałam z działki do domu.
Pod drzwiami swojego mieszkania zastałam rozlaną wodę, kanister i ścierę.
Nie zastałam tam natomiast swojej wycieraczki. A wycieraczka nie była może śliczna i specjalnie cenna, bo kosztowała tylko niecałe 7 zł. Była natomiast oryginalna, bo miała kształt piłki nożnej z fajnymi malunkami. Jak się domyślacie kupiłam ją głównie dla Szczerbatych, żeby mogli opowiadać jaką to oryginalną wycieraczkę ma babcia z dziadkiem.
Wycieraczka zginęła dzień przed meczem Polski z Rumunią. Więc wszystko jasne, nawet to, że ktoś przyniósł pod drzwi ten kanister z wodą. Chciał pewnie ją wyprać. I pewnie ktoś inny go wystraszył. Ale zdążył ją ukraść zostawiając nam w prezencie ten kanister z wodą, kałużę i wspomnianą już ścierę.
Akt III.
Następnego dnia osobisty mąż wracając z pracy zatelefonował do mnie pytając czy może być wycieraczka z trzema ślicznymi żabkami bo takiej z piłką już nie ma. Był akurat w markecie OBI.
Odpowiedziałam, że może być, bo przecież nie ma najmniejszego znaczenia co nam i tak za parę dni ukradną.
Wycieraczkę przylepiliśmy taśmą do podłogi i podpisaliśmy od spodu.
Więc jak ktoś będzie chciał Wam sprzedać wycieraczkę z trzema zielonymi żabkami pod parasolem…. to będziecie wiedzieli czyja ona jest.
Akt IV.
Gdy osobisty mąż jechał po zakup tej wycieraczki autobusem to siedział koło starszej, bardzo nobliwie wyglądającej pani. Pani była bardzo rozmowna i wypytywała go gdzie i po co on jedzie. Więc powiedział zgodnie z prawdą, że do OBI po nową wycieraczkę bo poprzednią nam ukradli.
A gdy wsiadała na następnym przystanku druga, też nobliwie wyglądająca starsza pani to ustąpił jej miejsca.
I po chwili usłyszał tę pierwszą panią jak mówi wskazując na mojego męża:
-”Wie pani – temu panu to wycieraczkę zajebali” /Przepraszam za to słowo ale ja tylko cytowałam/.

Koniec.
Kurtyna.

  82 comments for “Komedia w czterech aktach

  1. 19 czerwca 2017 o 07:44

    Niedawno w telewizji słyszałem, że już i w Dani, w Szwecji też kradną. To co, Warszawa ma odstawać? Draństwo i już. Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:21

      Już się z tego śmieję Jędrusiu, bo co mogę zrobić?
      :-)

  2. ~Marek
    19 czerwca 2017 o 08:14

    :-) :-) :-)
    Akt czwarty najlepszy.

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:20

      Takie podsumowanie.
      :-)

  3. 19 czerwca 2017 o 09:19

    Jak to pozory mylą. Kiedyś wilk się przebierał za nobliwą staruszkę, a teraz dresiarze.

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:21

      No właśnie :-)

  4. 19 czerwca 2017 o 09:21

    Samo życie

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:15

      Niestety.

  5. ~anabell
    19 czerwca 2017 o 09:34

    Cudne- samo życie. Podejrzewam, że wycieraczkę „zajebał” Ci ktoś z Twojego piętra, bo nie podejrzewam, że ktoś z ulicy wjeżdżałby na 10 piętro z kontenerkiem wody. Wywieś na drzwiach zsypu ogłoszenie, że zniknęła Ci wycieraczka i znalazcę prosisz o zwrot. U mnie nawet z parteru nie giną wycieraczki, co najwyżej raz na jakiś czas są na niej kudły psa z IV piętra, gdy na niej przysiądzie, bo nie chce jeszcze iść do domu.
    O ile się nie mylę, to nie wolno wrzucać do zsypu butelek. Jedyny sposób- rozpuścić plotkę, że w pomieszczeniu zsypu będzie zamontowana kamera przemysłowa, żeby śledzić kto te butelki wrzuca.
    Miłego;)

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:23

      Tę kamerkę wezmę pod uwagę.
      :-)

      • ~anabell
        20 czerwca 2017 o 09:19

        Nic nie jest tak skuteczne jak plotka. Naród bardziej wierzy w plotkę niż w to co widzi;)

        • Stokrotka
          20 czerwca 2017 o 09:20

          Niestety…
          :-)

  6. 19 czerwca 2017 o 09:34

    Nie wiadomo czasami czy śmiać się czy płakać.
    Ludzie mają pomysły nie tej ziemi…
    A babcia to szok ?? :-))

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:24

      Babcia nowoczesna.
      :-)

  7. 19 czerwca 2017 o 10:05

    Mnie też akt IV podoba się najbardziej :-))), no i pomysł z wiadomością o kamerce.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:24

      Fajnie będzie…
      :-)

  8. ~Ela
    19 czerwca 2017 o 10:33

    Stokrotko a może to ta sama osoba co wrzuca butelkii ukradła wycieraczke.?
    Pozdrawiam serdecznie.
    :-)

    • 19 czerwca 2017 o 10:38

      Zawinęła w nią butelki wrzucając do zsypu. Żeby nie hałasowały

      • ~Stokrotka
        19 czerwca 2017 o 22:25

        Pełna kultura!!!
        :-)

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:25

      Też tak myślę Elu.
      :-)

  9. 19 czerwca 2017 o 11:43

    A to Polska właśnie!

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:26

      Ano właśnie…

  10. ~roksanna
    19 czerwca 2017 o 11:52

    Jak jestem w mieszkaniu w DM w bloku 11. piętrowym, to wsyp słyszę nawet bez ściany przylegającej do niego. Słyszę też ryczący telewizor p. Basi z piętra wyżej, oczywiście nocą, i wirowanie pralki sąsiada obok, który namiętnie nastawia ją nocami. A wcześniej jeszcze, kiedy były stare windy to trzaskanie drzwiami bladym świtem było normą. Takie uroki życia w bloku.

    Życzę szybkiego upolowania winowajcy!

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:26

      Muszę się lepiej zaczaić…
      :-)

  11. 19 czerwca 2017 o 12:28

    W połowie lat 90′ ub.w. robotnicy remontujący mieszkanie po mojej mamie zamiast zwozić gruz budowlany windą, zrzucali go (za zgodą gospodarza bloku) do zsypu. Niestety na balkonie znaleźli taki okrągły kamień ważący ok. 20 kg., który mama używała do kiszenia kapusty w beczce. Niewiele myśląc wrzucili go do zsypu. To było prawie trzęsienie ziemi, większość lokatorów w popłochu uciekała z mieszkań. Kamień w kilku miejscach wybił blachy boczne zsypu, a trafiając na dole w śmietnik znokautował go tak, że wszystkie kółka rozeszły się na boki.

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:27

      Toż to Armagedon był czy jak to się tam nazywa:-)

  12. 19 czerwca 2017 o 13:21

    Też mieszkałam przy ssypie, to pokój syna no niego przylegał (i do windy). A że to było VI piętro, to słyszeliśmy butelki obijające sie o ściany ssypu, lecące z wyższych pięter. Wyłożyliśmy tę ścianę styropianem. Trochę pomogło. Wycieraczki nam nie ukradli, ale ktoś „życzliwy” zostawił na niej psią kupę. Kamery nie było (i nie ma). I co poradzisz? takie uroki współżycia społecznego w bloku ;( A swoją drogą, jak to pozory mogą mylić – to do aktu IV ;) Zawsze powtarzam synom- mniej ważne, jak cię widzą, ważniejsze, jak cię słyszą. Nasza polszczyzna świadczy o nas najdobitniej :)

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:28

      Widzę że znasz problem doskonale…
      :-)

  13. 19 czerwca 2017 o 15:56

    Czytając o Twoich perypetiach odniosłem wrażenie, że winnaś nieco „przeinaczyć” pierwsze zdanie, by otrzymało ono brzmienie – …”moje mieszkanie sąsiaduje z syfem”… Niestety…
    Nade mną mieszka małżeństwo z dwoma kilkulatkami – grzecznymi i układnymi, Naprzeciwko mnie małżeństwo z dwiema nastolatkami [11 i 16], o których mogę pisać tylko dobrze.Pode mną mieszka 86-letnia pani, z którą żona i ja od 40 lat żyjemy w komitywie…
    - Idylla, prawda?
    Naprzeciwko owej pani mieszka samotny pan – ścierwo, kanalia i dewiant. Średnio raz w miesiącu załatwia się na klatce schodowej, średnio raz z w tygodniu w środku nocy daje nam koncert muzyki typu disko-idiotico [ale za to "na full"!]. Gdy wraca pobity, posoką swoją zdobi domofon, schody, poręcze, drzwii co tam wpadnie w kontakt z nim… Jego język wykwintnością dorónuje niektórym posłom obecnej kadencji a decybelażem p. poseł Żarocznej Kryśce.
    Policja niewiele może mu zrobić, bo „czyny jego nie noszą znamion przestępstwa”.Prezes spółdzielni może mu „naskoczyć” [w arsenale środków ma tylko „rozmowę wyjaśniającą”, która nie pozwala mu na „naruszenie godności człowieka”; bo to bydlę to CZŁOWIEK i ten cham ma GODNOŚĆ].

    A poza tym – ŻYCIE JEST PIĘKNE…Szlag by to trafił.
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:17

      Ale jazda tam u Ciebie…
      :-)

      • 20 czerwca 2017 o 08:16

        „Jazda”? Cóż…można i tak…

        • Stokrotka
          20 czerwca 2017 o 08:21

          No może nie najlepsze określenie. Ja mieszkam w najgorszej dzielnicy W-wy bo na Pradze Północ, więc nic nie jest w stanie mnie zdziwić.
          Przepraszam jeśli Cię uraziłam.

  14. 19 czerwca 2017 o 17:55

    No i teraz jestem w kropce, bo nie będę mogła zacytować Jadwigi… :))))))))))

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:28

      Jeśli — to wiernie…
      :-)

  15. 19 czerwca 2017 o 18:56

    Chcąc być trendy, trzeba być mega, zaje,,,,,stym, cool. I metryka nie ma znaczenia :(

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:16

      Się wie…
      :-)

  16. 19 czerwca 2017 o 19:19

    Kochana, mi kiedyś stare wiadro na śmieci ukradli. Zostawiłam je przed wejściem do piwnicy, bo jeszcze psa chciałam wyprowadzić, a po powrocie wiadra już nie było…
    Może kupcie teraz wycieraczkę z jakimś strasznym obrazkiem? Widziałam kiedyś wycieraczkę przymocowaną do ściany za pomocą blokady do roweru…

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:15

      A co będziemy Szczerbate straszyć…?

  17. 19 czerwca 2017 o 19:37

    Rany boskie – o czym Wy tu mówicie. U nas tylko nikną rowery,,,

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:12

      No to luzik…
      :-)

  18. 19 czerwca 2017 o 20:51

    Nobliwość, jak widać, bywa zwodnicza :))) PS. Ale żeby wycieraczkę za 7 PLN ukra …, przepraszam zajebali? Chociaż czekaj, nam w sumie też :)))

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:12

      Czyli – „nic nowego pod słońcem”.
      :-)

  19. 19 czerwca 2017 o 22:39

    O matko, ale się uśmiałam na koniec. A to babcia nowoczesna rzec można. A co do zsypu myślałam, że w blokach, tak jak w moim, mieszkańcy zrezygnowali z korzystania z tych urządzeń. My od początku zdecydowaliśmy, że ze zsypów nie korzystamy, śmieci wynosimy a w pomieszczeniach zsypowych są schowki. Może spróbuj się namówić z sąsiadami.

    • ~Stokrotka
      19 czerwca 2017 o 22:41

      Dlatego dałam tytuł „Komedia…. ”
      :-)

  20. ~quendzior
    20 czerwca 2017 o 00:57

    A są też tacy co do tego zsypu nie tylko same śmieci ale i całe kosze na śmieci też wyrzucają. Mimo że są dobre;)

    • ~Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 04:27

      A wiesz że ja znam tego typa?

  21. ~RademenesII
    20 czerwca 2017 o 08:53

    Ale starsza pani chociaż wykazała się emapatią i przejęła tą wycieraczką na tyle, żeby grozą tego faktu podzielić się ze znajomą. To przywraca wiarę w ludzi…

    • Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 08:54

      I to jest bardzo słuszne spostrzeżenie.
      :-)

  22. 20 czerwca 2017 o 09:14

    A co, że jak ktoś starszy, to już nie nadąża za trendami? Nieprawda. My, starsi, potrafimy się znaleźć dokładnie tak samo, jak młodzież, tylko że nie każdy z nas chce tym od razu, kurwa, epatować.
    Pozdrawiam

    • Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 09:18

      TAJEST!!!!! Panie Generale!!!
      :-)

  23. 20 czerwca 2017 o 09:24

    „Świat jest komedią, aktorami ludzie…” – tak to jakoś leciało ;-) A… nie… to było inaczej: Świat jest sceną, aktorami ludzie… – a czy to komedia będzie, czy tragedia, to się okaże ;-)

    • Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 09:26

      No nie…. czy Ty zawsze tak mądrze musisz do mnie mówić???
      :-)

  24. ~A.
    20 czerwca 2017 o 10:31

    Nie wiem jaki trzeba mieć charakter, aby cokolwiek ukraść:) Ja bym chyba nie potrafiła;)

    • Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 10:32

      Ja też sobie tego nie wyobrażam.
      Wszystkiego dobrego, wracaj szybko do zdrowia.
      :-)

  25. 20 czerwca 2017 o 12:09

    A może w tym kanisterku nie woda jest? Kosztowałaś?

    • ~Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 12:47

      Myślisz?
      Ale ona była rozlana pod drzwiami…

  26. 20 czerwca 2017 o 14:14

    A to w ciekawych czasach żyjemy …
    Jak wiadomo, w Kielcach odbywają się MŚ w piłce nożnej młodzieżowej.
    Zaroiło się w sercu Gór Świętokrzyskich od szwedzkiej młodzieży, szczególnie męskiej. Cieszą się właściciele ogródków piwnych, bo Szwedzka młodzież raczej nie oranżadę popija.
    O dalszych wydarzeniach donoszą już tylko lokalne gazety.
    Szwedzka młodzież pijąca złote napoje bynajmniej nie ma ochoty na płacenie za nie. Właściciele ogródków, którzy cieszyli się na lepsze zarobki, przestraszyli się nie na żarty i o pomoc poprosili policję. A policja na to: wniosek, podanie, szczegóły zajść itp… a pieniędzy jak nie było, tak nie ma …
    Jakieś te nasze komedie mało wesołe są …

    • ~Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 20:17

      Niestety Jolu.
      Ale co zrobić???
      :-)

  27. 20 czerwca 2017 o 17:18

    … wniosek: należy mieć na podorędziu strasznie zniszczoną i brudną wycieraczkę, którą należy wystawić za drzwi na noc… pozdrawiam jeszcze z zagranicy

    • ~Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 20:18

      To rozumiem, że niedługo wracasz…
      :-)

      • 20 czerwca 2017 o 23:04

        aha… znaczy się chciałbym :-)

        • ~Stokrotka
          21 czerwca 2017 o 04:36

          Wracaj, żebyś nie odzwyczaił się…

  28. ~L.B.
    20 czerwca 2017 o 18:09

    Ubawiłam się, przezabawne sytuacje. ;D Może poza tym uderzeniem o futrynę, bo to jednak przyjemne na pewno nie było. Jeszcze złapiesz tego chama, chyba na bezsenność cierpi, albo może nie ma kiedy zrobić porządków, chociaż ja to i tak wieczorem wolałbym je zrobić. Starsza pani nr 1 i tak wygrała, najlepsze na końcu. ;)

    • ~Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 20:18

      Dzięki że mnie odwiedzasz.
      :-)

  29. ~cz
    20 czerwca 2017 o 19:34

    ojej, wszyscy mówią o anonimowości w wielkim mieście, to znaczy w bloku. Ktoś w sposób oryginalny próbuje się komunikować z sąsiadami i już. Zaraz wielkie halo:)) U mnie na wsi działają inne prawa i hałasy: kogut o piątej, sąsiad z krajzegą o 7 dzwon kościoła, szczekanie psa, itd
    Każdy dźwięk, czynność jest jakimś kodem, który trzeba rozpoznać z życzliwością i przyjąć takoż:)) Życzę ostrożności, cierpliwości, wyrozumiałości i tematu na komedie:))

    • ~Stokrotka
      20 czerwca 2017 o 20:19

      Wszystko to prawda Czesiu, tylko że ten co wyrzuca butelki i ten co ukradł wycieraczkę to nadal jest albo są anonimowi.
      :-)

      • ~cz
        20 czerwca 2017 o 21:08

        ale przekazali Tobie komunikat i wiesz, że rzuca butelki, a nie sprzedaje, ze pije ze szkła, a nie plastiku, że płyny potrzebne mu do życia, ze rano wstaje, bo jak dużo pije, to wiesz, … itd. :)) No i Ty jesteś na dobrej drodze do poznania sąsiada. Już nie jest anonimowy:)) Sporo o nim wiesz i on zapewne też.

        • ~Stokrotka
          20 czerwca 2017 o 21:12

          Może masz rację, ale ja wcale nie jestem ciekawa kto to jest…
          :-)

  30. 20 czerwca 2017 o 21:38

    Eeeeeech… Życie w Polsce…
    Ale akt IV niezły.:)))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~Stokrotka
      21 czerwca 2017 o 04:37

      Pozdrawiam – rozumiem, że sztuka Ci się spodobała.
      :-)

  31. 20 czerwca 2017 o 22:32

    Niezła Sztuka Ci wyszła Stokrotko;) Odsłona ostatnia jest the best!
    Ale porannych chałasów nie zazdroszczę.

    • ~Stokrotka
      21 czerwca 2017 o 04:39

      Życie nie jest bajką Mario.
      Witam Cię po przerwie.
      :-)

  32. 21 czerwca 2017 o 01:28

    Uroki mieszkania w bloku, niestety :/ Mnie wycieraczki nikt jeszcze nie ukradł, może dlatego, że nie była taka ładna, ale za to znalazłam kiedyś na niej twarde dowody dobrego psiego odżywiania z załączoną karteczką – „proszę posprzątać po swoim psie”. Po psie zawsze sprzątam, zatem ten tajemniczy kuponosz wyładował na mojej wycieraczce frustrację na tych, co nie sprzątają. Ot blok z różnymi dziwnymi mieszkańcami.
    Ten co to wywala szkło porannym brzaskiem, to zdrowie musi mieć nieliche, bo skąd inaczej brałby tyle szklanych opakowań w dobie plastikowych butelek. No, chyba, że para się hurtową konsumpcją konfitur, a może, bardziej tu pasuje – grzybków w occie ;)

    • ~Stokrotka
      21 czerwca 2017 o 04:40

      Dzięki za fajny komentarz.
      :-)

  33. ~Lena Sadowska
    21 czerwca 2017 o 01:52

    Witaj, Stokrotko.

    Problem kradzieży jest nam zupełnie obcy. Powiedziałabym – wręcz przeciwnie – bywamy obdarowywani. Butelkami, puszkami, petami.
    Nie posiadamy zsypu, więc wszystko spada na trawkę… bezszelestnie.
    Również tzw. „dary toaletowe”. Znajomy, po serii bezskutecznych perswazji, wpadł na pewien pomysł – nagrał strzały i, stosując odpowiednią dawkę decybeli, zaprezentował nagranie siusiającemu mu pod oknami. Wspominam, gdyby wybieg z kamerką się nie powiódł, choć sami mamy opory i na razie wciąż czekamy, że zadziała ogrodzenie.

    A starsza pani skorzystała po prostu z przywileju dorosłości;)

    Pozdrawiam:)

    • ~Stokrotka
      21 czerwca 2017 o 04:41

      Ja jestem naprawdę bardzo wyrozumiała Leno.
      Serdeczności
      :-)

  34. maskakropka2
    21 czerwca 2017 o 20:37

    Chora jestem, głowa mi pęka, a teraz – przez tę panią z autobusu – chyba umrę ze śmiechu. Ale chyba lepiej ze śmiechu niż z gorączki.

    • ~Stokrotka
      21 czerwca 2017 o 22:10

      Poza tym śmiech to zdrowie.
      :-)

  35. ~KrystynaH
    21 czerwca 2017 o 22:28

    Cud, że w kanistrze była woda, nie benzyna. A co do kradzieży, to mam przykre wspomnienia z akademika, potem okradanej z 5 razy piwnicy, rowerów, kół i felg samochodowych, wreszcie samochodu z garażu. Ale najbardziej mnie zaskoczyła kradzież kosza z polnymi (sztuczne) kwiatami z grobu mojego Taty w Stalowej Woli jakieś 10 lat temu w lipcu.
    Na kleptomanię jest jakieś społeczne przyzwolenie. I tacy oburzają się, że to tylko eufemizm złodziejstwa.

    • ~Stokrotka
      22 czerwca 2017 o 04:39

      To przykra prawda Krystyno.
      Dziękuję i pozdrawiam.

  36. 24 czerwca 2017 o 22:53

    Ależ, przeżywałem to samo, tylko butelki leciały o północy i też straciłem wycieraczkę. Moja kosztowała 2,50 :) Ustało po zamontowaniu przez sąsiadów atrapy kamery za 12 zł. Może warto rozważyć tę opcję. Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      25 czerwca 2017 o 05:29

      Dziękuję za sugestię.
      :-)

Odpowiedz na „~Andrzej Rawicz (Anzai)Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *