………………………………../ciąg dalszy/

skanowanie0007

I znowu nie wiem jak mam zacząć.
Bo czytam właściwie dwie książki o „Niezatapialnych.” Tę, której okładkę możecie zobaczyć w poprzednim moim tekście i tę, którą widzicie obok.  Tę drugą napisała wiele lat lat temu żona konstruktora „Łodzi podwodnej” Krystyna Rodowiczowa. Są to pisane sercem przejmujące wspomnienia. O tym jak mając za męża wybitnego konstruktora – tak właściwie  ciągle o niego drżała, bo ciągle go nie było. Najpierw walczył w Twierdzy Modlin /za co został odznaczony/ potem ciągle się ukrywał i zmieniał miejsca zamieszkania, /działając w konspiracji musiał bowiem zacierać ślady/, potem jako filmowiec szedł z Czołówką Filmową na Berlin … a potem po wojnie spędził wiele lat w więzieniu na Rakowieckiej.
Jak pisze na odwrocie okładki znana autorka biografii wielkich Polaków Barbara Wachowicz – mistrz reportażu polskiego Melchior Wańkowicz miał nazwać kiedyś los każdej polskiej rodziny strumieniem tworzącym wielką rzekę polskiego losu.
Książka „Sztormy i burzany”, którą czyta się ze ściśniętym gardłem i bólem w sercu jest właśnie najlepszym na to dowodem.
A w książce jest m.inn. urywek, w którym Krystyna Rodowiczowa opisuje, że jej mąż będąc w dniu 8 maja 1945 roku w Berlinie podszedł do strefy amerykańskiej i przez sekundę zastanawiał się czy nie pozostać po tamtej stronie… Ale natychmiast wrócił bo przecież jego ręce umiejące wszystko zrobić, /a  ja dodam, że przede wszystkim umysł i serce/ będą z pewnością potrzebne w Ojczyźnie. A po powrocie zostaje aresztowany po raz pierwszy, a potem po raz drugi…
Książkę pt: „Sztormy i burzany” mam od kilku lat. /W niej na pierwszej stronie Joasia wpisała mi wzruszającą dedykację. Ta Joasia, o której pisałam w poprzedniej części tekstu./ Na okładce znajduje się przepiękne zdjęcie głównych bohaterów, a na końcu książki umieszczono wspomnienia ich dzieci i wnuków.

————————————————————————————————

Jak wiadomo łączność jest podstawą Państwa Podziemnego.

Najstarszy z braci Rodowiczów – Stanisław – skonstruował i umieścił w piwnicy domu na ul. Forteczej 4 w W-wie /w pobliżu Cytadeli/ konspiracyjną radiostację ZWZ i AK „Łódź podwodna”. Radiostacja ta utrzymywała łączność z polskimi ośrodkami w Europie – przede wszystkim z Londynem. Była komfortowo urządzona, niezatapialna. Niemcy szukali jej bezskutecznie przez kilka lat. Była perfekcyjnie ukryta i nie można było jej w żaden sposób namierzyć.
Działała od 1940 roku aż do ostatnich dni Powstania Warszawskiego. Poniżej urywek z książki „Niezatapialni”:
„Ruch na Fortecznej skutecznie blokowało stanowisko niemieckiego karabinu maszynowego ulokowane w odległej o kilkaset metrów od domu Rodowiczów Cytadeli… Lufa karabinu była niemal idealnie wycelowana w poletko ziemniaków zasadzonych tuż przy posesji Rodowiczów. … Pod koniec sierpnia przy Fortecznej zaczęło brakować żywności… w willi mieszkało wtedy 9 osób…. Cała rodzina już w pierwszych dniach sierpnia przeniosła się do pomieszczeń radiostacji i przebywała tam razem z załogą. Kartofle … silnie kusiły…. Krystyna … z wiadrem i motyką wyszła na wykopki… powoli przesuwała się pod ścianą domu, później wzdłuż ogrodzenia…. Doszła do poletka ziemniaków…. Zaczęła wykopywać kartofle…od strony Cytadeli co jakiś czas dobiegały ją rozmowy i śmiech Niemców…”

————————————————————————————————

Młodszy brat Stanisława – Kazimierz – po otrzymaniu informacji, że jego żona i maleńki synek zginęli – w 1947 roku wyjechał do Wenezueli i zamieszkał wśród Indian. Jego syn Wojciech znalazł dopiero jego grób.
Najmłodszy – Władysław – pomagał Stanisławowi w pracy konspiracyjnej. Aresztowany, przeszedł obozy na Majdanku i Auschwitz.
Ich ojciec – inż. technolog Stanisław Rodowicz internowany w Kozielsku zginął 12 kwietnia 1940 roku w Katyniu.

Nie będę streszczać „Niezatapialnych”. Nie będę też tej książki recenzować. Nie potrafiłabym.
Więc może jeszcze tylko dwa wspomnienia o jej głównym bohaterze – Stanisławie.

Jego teściowa miała kiedyś powiedzieć w żartach córce Krystynie: „Ty to masz pecha, wszyscy mężczyźni chwycili za broń i walczą a twój mąż siedzi cały czas w piwnicy…”
Gdy kiedyś po wojnie, /gdy Stanisława po raz drugi zwolniono z więzienia/ zapytali go młodzi ludzie co by zrobił gdyby na Polskę znowu napadł wróg miał odpowiedzieć:
„Gdyby to byli Niemcy – poszedłbym strzelać… a gdyby to byli Rosjanie – powiesiłbym się na najbliższym drzewie.”
Pod koniec spotkania w Muzeum Powstania Warszawskiego padła sugestia aby następną książkę autor napisał o kobietach …. Bo „Niezatapialni” to mężczyźni, a wiadomo, że za każdym wspaniałym mężczyzną stoi równie wspaniała kobieta. Często stoi też przed nim…
Książkę „Niezatapialni” z dedykacją autora a także autografami dzieci wszystkich trzech braci Rodowiczów przytulam do serca. Podobnie jak parę lat temu  zrobiłam to z książką „Sztormy i burzany”.

  46 comments for “………………………………../ciąg dalszy/

  1. 1 maja 2017 o 06:11

    Piękne życiorysy, a jakie Rodziny ! Odważnie powiem, chciałbym być jednym z Nich. Pochylam się nisko. Pozdrawiam. :)

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:37

      Dziękuję za komentarz.

  2. ~Marek
    1 maja 2017 o 08:13

    Koniecznie muszę obydwie książki przeczytać.
    Pożyczysz?
    A gdzie najlepiej kupić „Niezatapialnych”?
    :-) :-) :-)

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:38

      Pożyczę. A kupić można w Wydawnictwie Fronda.

  3. 1 maja 2017 o 09:30

    Jestem właśnie w podobny nieco temacie a na pewno w tym samym okresie książkowym, :) I też pozwoliłem sobie na notkę na ten temat.

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:39

      Zajrzę póżniej bo jestem poza domem.

  4. ~gordyjka
    1 maja 2017 o 10:20

    Ja „Rodowiczów” pozostawię bez komentarza, a Tobie przesyłam buziole…;o)

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:39

      Cmok cmok???

  5. ~elaja
    1 maja 2017 o 10:49

    przez takich Ludzi ta lepsza część naszej historii napisana …

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:39

      Pewnie że tak.

  6. 1 maja 2017 o 10:55

    Czytałam u Joasi.. Najsmutniejsze jest to, że historia nas niczego nie nauczyła….

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:40

      Niestety…

  7. maskakropka2
    1 maja 2017 o 11:49

    Nie jestem w stanie czytać takich książek, nie mogę słuchać wspomnień, nie poszłam do Muzeum Powstania Warszawskiego. Co roku po omówieniu z uczniami „Kamieni na szaniec” i obejrzeniu filmu „Rudy, Alek, Zośka” (w czasie którego w klasie zwykle panowała śmiertelna cisza przerywana jedynie pociąganiem nosami) nie mogłam się pozbierać. Nic na to nie poradzę.

    Dobrego dnia, Stokrotko:)))

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:40

      Rozumiem Cię.

  8. ~Jantoni
    1 maja 2017 o 12:00

    Dziękuję za Rodowiczów.

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:40

      Proszę uprzejmie.

  9. 1 maja 2017 o 13:53

    Wiesz, to naprawdę trudno skomentować. Tylko piszę, żebyś wiedziała, że przeczytałam… bo cóż więcej, słowa są tak bezradne…
    Pozdrawiam serdecznie

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:41

      Dziękuję że przeczytałaś.

  10. ~Malgorzata
    1 maja 2017 o 13:54

    Nie dziwie się decyzji powrotu do kraju – podziemie przygotowywalo swoja mlodziez do pracy już w wolnej Polsce. Czy historia tego skrawka ziemi musi być tak bolesna i tragiczna?

    • Stokrotka
      1 maja 2017 o 15:41

      Też sobie zadaję to pytanie.

  11. 1 maja 2017 o 19:48

    Zastanawiam się co o tym sądzą najmłodsi,myślę ,że ich to niewiele interesuje, szkoda

    • ~Stokrotka
      2 maja 2017 o 06:08

      Wszystko zależy od rodziców i nauczycieli.

    • 3 maja 2017 o 15:43

      Przeciwnie, nowe pokolenie, nowa siła. Młodzi dobrze uformowani ludzie, którzy nie muszą stawać wobec tak tragicznych i dramatycznych wyborów jak nasi dziadkowie i rodzice, za to mogą realizować wartości i budować Polskę. Wolność daje też oczywiście możliwość zmarnowania życia, z której spora część młodzieży bezmyślnie korzysta. Jest jednak bardzo dużo dobrej młodzieży. Obserwuję to na co dzień w naszych szkołach: cnoty, pasja i serce.

      • ~Stokrotka
        3 maja 2017 o 16:05

        Witam na moim blogu i serdecznie dziękuję za komentarz.

  12. ~Joanna
    1 maja 2017 o 20:35

    Najmilsza Stokrotko, po prostu Ci dziękuję. Przytulam bo zrobiłaś mi swoimi tekstami wielki prezent. Za kilka dni 8 maja będą imieniny Stanisława. Lubię Im tam, na Powązkach coś ważnego powiedzieć. Tym razem posiedzę dłużej. Dziękuję.

    • ~Stokrotka
      2 maja 2017 o 06:09

      Przytulam Cię Joasiu…

  13. 1 maja 2017 o 23:55

    Te polskie losy… Bardzo wzruszające i bardzo smutne. Młode pokolenie powinno znać takie historie, ale czy by zrozumiało?

    • ~Stokrotka
      2 maja 2017 o 06:11

      Prawda ze to wszystko trudno zrozumiec.

  14. ~Ela
    2 maja 2017 o 06:17

    Stokrotko juz kilka razy czytałam obydwie części i zupełnie nie wiem co mam napisać.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • ~Stokrotka
      2 maja 2017 o 06:53

      Rozumiem Elu.

  15. 2 maja 2017 o 09:23

    No przyznam, że mi się ci bracia Rodowicze troszeczkę pomieszali, ich związki rodzinne i kto był kim, ale mniejsza z tym, najważniejsze, że tacy ludzie tworzą prawdziwą historię. Ot, ludzkie losy. Ciekawe czym dzisiaj kierują się młodzi? Czasami wolę nie wiedzieć.

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 06:14

      A może młodzi też by się tak samo zachowali ….???

  16. 2 maja 2017 o 12:11

    W dzisiejszych czasach mam smutne wrażenie, że nikt naszej historii prawdziwej nie szanuje, ONR ceni się wyżej niż tamtych wspaniałych ludzi!!!!!!! Jestem dzieckiem końca wojny nie mogę słuchać o wojnie nie mogę ogladać filmów, za dużo przeżyłam gdy moi rodzice byli całkiem młodzi i opowiadali dziwne dla mnie opowieści, gdy dziadek zamiast bajek opowiadał straszne rzeczy jakie działy się w czasie Powstania Warszawskiego, gdy ojciec dreptał po Warszawie prowadząc mnie za rączkę wśród zgliszcz tłumacząc jaka ta Warszawa jest piękna, a ja jej piękna w ogóle nie widziałam, nie byłam w Muzeum Powstania Warszawskiego i nie pójdę, wystarczą mi kamienie i napisy, ze tu właśnie był mur Getta!
    pozdrawiam
    j

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 06:15

      Rozumiem Cię Jadwigo.
      I serdecznie Ci dziękuję za komentarz.

  17. 2 maja 2017 o 14:26

    Najbardziej w tym tekście poruszyło mnie fragment: ,,Gdy kiedyś po wojnie, /gdy Stanisława po raz drugi zwolniono z więzienia/ zapytali go młodzi ludzie co by zrobił gdyby na Polskę znowu napadł wróg miał odpowiedzieć:
    „Gdyby to byli Niemcy – poszedłbym strzelać… a gdyby to byli Rosjanie – powiesiłbym się na najbliższym drzewie.” Odebrało mi mowę, dlatego też pozwól, że więcej nie napiszę.
    Pozdrawiam. ;)

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 06:16

      Bardzo Ci dziękuję że czytasz to co piszę.

  18. 2 maja 2017 o 18:57

    Najgorsze jest to, że miłość do naszej Ojczyzny bardzo często jest tożsama ze świadomym wyborem własnej zguby. Czy jest szansa na to, że takie fatum wreszcie przeminie?
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 06:17

      Któż to może wiedzieć Vulpianie?

  19. 2 maja 2017 o 20:32

    Ciągle, Stokrotku, musimy słuchać tego wrednego chichotu historii. Ludzi najwybitniejsi z wybitnych nie chcą pracować na swój pomnik, lecz dla swego kraju i żyjących w nich ludzi.
    A ci bliźni kojarzą się raczej z bliznami niż z biskimi.
    A patriotyzm?! Nie poddaje się żadnym definicjom, najwyżej sugestiom jak ta J. Tuwima:
    „Ziemia ojców, dziadów i pradziadów należy zastąpić argumentem ziemia dzieci, wnuków i prawnuków”.
    Sciskam, całuję i tęsknię

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 06:17

      Dziękuję Ci Klaterku że jesteś.

  20. 3 maja 2017 o 08:23

    Takie opowieści zawsze powodują u mnie refleksje typu: czy żyjąc w podobnych czasach sami stanęlibyśmy na wysokości zadania. Takie czasy i sytuacje weryfikowały chyba ludzi i oddzielały ziarno od plew…

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 09:11

      Też tak myślę Asiu.

  21. 3 maja 2017 o 12:03

    Dziękuję Stokrotko za wpisy o Niezatapialnych. Niewiele wiedziałam o nich. Wspaniała rodzina. A pomysł na tom o kobietach jak najbardziej popieram.

    • ~Stokrotka
      3 maja 2017 o 12:06

      Dziękuję Ci Iwono że jesteś na moim blogu, czytasz uważnie i pięknie komentujesz.
      :-)

  22. ~KrystynaH
    6 maja 2017 o 10:01

    O tych ludziach – bohaterach – musimy pamiętać. Trzeba pisać i czytać o nich książki, wspominać i ich historia musi być obecna w obecnej rzeczywistości.
    Dlatego tak boleśnie zaskakuje, że na pogrzebie Inki w kościele Kijowski i jego KOD wznosili wrogie okrzyki i protestowali przeciwko jej uczczeniu. W czyim imieniu Kod to robi?

    • ~Stokrotka
      6 maja 2017 o 20:35

      Serdecznie Ci dziękuję Krystyno za komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *