Ta mała dzidzia z poprzedniego zdjęcia…

…. w życiu dorosłym została nauczycielką i żoną, muzą i modelką rzeźbiarza. Już o tym wspominałam, że rysy Jej twarzy odnajduję w kilku wielkich rzeźbach kobiet, Świętych,  a przede wszystkim  Matki Boskiej umieszczonej wysoko na fasadzie Kościoła znajdującego się na ul. Długiej w Warszawie. Tego, który stoi naprzeciwko Pomnika Powstania Warszawskiego.

I jeszcze:

MÓJ DOM RODZINNY TO ZAPACH SZARLOTKI ROBIONEJ PRZEZ MOJĄ MAMĘ W SOBOTNIE POPOŁUDNIA.

Napiszcie proszę w jednym zdaniu z jakim pięknym wspomnieniem kojarzy się Wam dom rodzinny.

  68 comments for “Ta mała dzidzia z poprzedniego zdjęcia…

  1. 12 kwietnia 2017 o 05:35

    - z piosenkami Fogga, które śpiewał mi tato, brał mnie na kolana i śpiewał, nawet razem śpiewaliśmy…………… jedno zdanie, a tyle wzruszeń, coraz bardziej brakuje mi tego domu z tamtych lat.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:21

      Tylko wspomnienia pozostały Aliczko.
      :-)

  2. ~Ela
    12 kwietnia 2017 o 06:26

    Stokrotko a czy ja mogę sobie troszkę popłakać?
    W odpowiedzi na Twoją prośbę to będzie.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:21

      Pewnie, że możesz Elu… ale nie za dużo.
      :-)

  3. 12 kwietnia 2017 o 06:27

    Jak byłem naprawdę mały to dostawałem na śniadanie mleko, a właściwie kakao, chyba z Unry i w tym mleku pływały kawałki chałki. Do dzisiaj pamietam ten smak, a nie potrafię odtworzyć

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:22

      Bo smaków dzieciństwa nie da rady odtworzyć.

  4. 12 kwietnia 2017 o 07:12

    Z zapachami świątecznymi przede wszystkim. Cały jeden stół był zastawiony różnymi ciastami. Podłoga wypastowana, wiedzieliśmy, że święta. A końcem listopada Mama wystawiała cały karton ozdób choinkowych i wiązaliśmy na nich niteczki do zawieszenia. I robiliśmy długaśny łańcuch z papieru kolorowego. A staniolem zawijaliśmy orzechy.
    I milion innych , cudownych wspomnień.
    Serdeczności, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:22

      I to wszystko było cudne Anusiu…
      :-)

  5. 12 kwietnia 2017 o 07:42

    Jeżeli chodzi o jedzenie to mazurek.
    Zawsze robiony na każde święta, pyszny…
    Pamiętam jak stoją w spiżarce, mazurek, indyk pieczony i kaczka pieczona.
    Tak zapachowo smakowo kojarzą mi się święta rodzinne dawno dawno temu ….
    I nie potrafię już tych smaków odtworzyć.
    Inne te indyki i kaczki :-)))
    Mazurki też mają jakiś inny smak.
    Pozdrawiam świątecznie :-)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:23

      Wszystko jest teraz inne Krystyno…
      :-)

  6. 12 kwietnia 2017 o 08:05

    Czy kiedyś nie myślałaś, by po mamusi zostać nauczycielką? Elegancka dama, piękna, zdecydowana. A ja wczoraj odwiedziłem swoje „stare kąty”, w których jeszcze nie tak dawno mieszkałem. Moja reakcja mogła być tylko jedna, nie wstydzę się łez. Wspomnień mam wiele: codzienna postawa rodziców, barszcz wielkanocny mamy, rodzinne śpiewanie, zimowe rozmowy wokół pieca mojego chrzestnego, stryja, sąsiadów- było czego posłuchać … zostawiłem dom prawie w takim stanie w jakim go opuściłem. Dalej na futrynie przy łóżku mamy wisi stary różaniec, na szafce leży pożółkły taty śpiewnik kościelny, przy piecu stoi ten sam stołeczek. Czas nieubłaganie leci, a z nim coraz większa tęsknota. Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:24

      Do zawodu nauczyciela trzeba mieć powołanie Jędrusiu.
      :-)

  7. 12 kwietnia 2017 o 08:07

    Widzę duże podobieństwo :-)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:24

      To chyba na stare lata, bo ja zawsze byłam podobna do taty.
      :-)

  8. ~Marek
    12 kwietnia 2017 o 08:24

    Beatka Cię przytula bo też ma rocznicę.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:24

      Kochani jesteście.
      :-)

  9. ~anabell
    12 kwietnia 2017 o 09:49

    Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza jednym zdaniem. Ale to mnie nie smuci ani nie martwi.
    Żyłam wtedy jakby w dwóch różnych światach- świecie wspomnień moich dziadków i w świecie realnym, bardzo dla nich obcym, w którym nie bardzo umiałam się odnalezć. W tym ich świecie wspomnień też nie za bardzo znajdowałam swe miejsce.
    Więc nic dziwnego, że jestem lekko ześwirowana;)
    Miłego;)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:25

      A to Ty nie wiesz że tacy lekko ześwirowani to są najlepsi i najmądrzejsi???
      :-0

  10. 12 kwietnia 2017 o 10:12

    Piękne kobiece twarze, Stokrotko, to źródła wszelkiej egzegezy i tak zostanie po wieczność!
    ściskam, tulę i niezmiennie zapraszam

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:26

      Klaterku Najmilszy – a co Ty mi tak mądrze piszesz jak ja blondynka jestem!!!
      :-)

  11. 12 kwietnia 2017 o 10:23

    Nie ma to jak dobre geny :)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:26

      Nie tylko geny się liczą.
      :-)

  12. 12 kwietnia 2017 o 10:47

    Z dziadkami, których niema już na tym świecie. Moja ukochana babcia, gotowała mi same dobre rzeczy np. mój ulubiony ryż z jabłkami.
    Pozdrawiam:)*

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:27

      Ryż z jabłkami to ja do dziś lubię.
      :-)

  13. ~roksanna
    12 kwietnia 2017 o 10:51

    Z rozmowami naszej „trójki” przy stole kuchennym.
    I pieczonymi jabłkami przez babcię.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:27

      Pieczone jabłka też lubię.
      :-)

  14. 12 kwietnia 2017 o 11:20

    Tata robił mi na kolacje grysik na gęsto, z masełkiem cukrem i cynamonem…ech…

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:28

      I to było mniam … mniam…
      :-)

  15. 12 kwietnia 2017 o 11:45

    Długo myślałam nad Twoim pytaniem. Mój dom rodzinny był zupełnie inny.
    Mama nie była muzą .chociaż tez była moim zdaniem bardzo piękną kobietą. I pamiętam ,że niezmiernie lubiłam jak śpiewała. Lubiła śpiewać ,w domu były zeszyty z pracowicie spisanymi tekstami piosenek. Różnych – od operetkowych arii po folkowe piosenki. I ciasto drożdzowe,
    Czasem do tych arii włączal się tato. Ze swoimi żołnierskimi piosenkami. To pamiętam ,zachowuję te drobne chwile w pamięci ale jakoś nie tęsknie. Może ja jakaś inna jestem??

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:28

      Wszyscy jesteśmy wartościowi Reno.
      :-)

  16. 12 kwietnia 2017 o 11:52

    Z zapachem ciasta i pasty do podłogi w sobotnie przedpołudnie :-)
    A głowa na zdjęciu jak u Gałczyńskiego – to głowa nie do kapelusza, to posągowa głowa ;-)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:29

      Jednak ten zapach ciasta jest piękny – prawda?
      :-)

  17. 12 kwietnia 2017 o 12:37

    Moja mama była znakomitą gospodynią i kucharką. Pamiętam Jej pierogi z kapustą i grzybami oraz zalewajkę.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:30

      A moja Mama robiła też wspaniałe pierogi z kartoflami i z serem.
      :-)

  18. 12 kwietnia 2017 o 12:38

    Zapach ciasta drożdżowego pieczonego tylko na święta i zapach domowego chleba.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:30

      Też piękne zapachy.
      :-)

  19. ~Kasia
    12 kwietnia 2017 o 13:45

    Ja mieszkam w rodzicami, więc nie mam jeszcze żadnych wspomnień.

    Pani Stokrotko chciałam zawiadomić, że przeczytałam obydwie książki i bardzo mi się podobały.
    Moja mama też przeczytała i bardziej jej się podobała druga książka.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:31

      Bardzo się cieszę, że Ci się spodobały.
      Ale nie zwracaj się do mnie Pani, tylko Stokrotko.
      :-)

  20. ~Jantoni
    12 kwietnia 2017 o 15:13

    Uwielbiam szarlotkę,
    pozdrawiam świątecznie!

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:32

      Szarlotka mojej Mamy rozpływała się w ustach…
      :-)

  21. 12 kwietnia 2017 o 17:59

    Nie da się wspomnień przywołać jednym zdaniem. Ale były takie zimowe dni, kiedy cała rodzina zbierała się w jednym mieszkaniu. Dziadek grzał plecy przy kaflowym piecu, babcia z mamą krzątały się w kuchni, ciotki z wujkami grały w Chińczyka, drugi dziadek grał na pianinie, stryj wspominał legiony, prababcia na zmianę ze swoją siostrą opowiadały, albo czytały nam (t.j. mnie i siostrze) bajki, a za oknem mróz zdobił szyby srebrnymi firankami. Brrr … podobno w poniedziałek ma być „lany śnieg”. ;)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:32

      Piękne masz wspomnienia Andrzeju.
      :-)

  22. ~Malgorzata
    12 kwietnia 2017 o 18:17

    Trudno wybrać jedno – może to: mama gra koledy na pianinie, a potem po kolei dzieci i wszyscy szczęśliwi spiewaja.Czar dzieciństwa!

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:33

      I Kraj lat dziecinnych….
      :-)

  23. 12 kwietnia 2017 o 18:49

    U mnie to chyba cukier waniliowy i piaskownica. ;) Huśtawkę jeszcze dodałabym do tego zestawu. Cukier dlatego, że uwielbiałam go wąchać, gdy mama robiła ciasto i ten zapach waniliowy się roznosił po kuchni. A piaskownica i huśtawka, dlatego, że tata je dla mnie i mojego rodzeństwa robił sam. ;) I lubiłam się bawić w piasku. ;) I jeszcze mój pies, mój kochany pies, którego już od wielu lat nie ma. Przypominał trochę Lessie. ;)

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:33

      Potwierdza się, że Ty dziecko jeszcze jesteś.
      :-)

      • ~L.B.
        12 kwietnia 2017 o 21:44

        Za dziesięć lat pewnie dodam do tej listy las, po którym spacerowałam i liczne zwierzęta, jakie spotkałam. Spokój i cisza, zapach trawy lub siana, które tato zbierał potem i dawaliśmy królikom. Oglądanie burzy i to powietrze po niej, albo podziwianie tęczy razem z siostrą. Na razie nadal tę ciszę i las mam na wyciągnięcie ręki. Z perspektywy czasu inaczej się patrzy na pewne sprawy. ;)

        • ~Stokrotka
          12 kwietnia 2017 o 21:47

          Pięknie to napisałaś…
          :-)

  24. ~cz
    12 kwietnia 2017 o 19:53

    zapach siana latem wieczorem i bochny chleba na cały tydzień:))

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 19:54

      No tak – przecież siano przepięknie pachnie.
      :-)

  25. maskakropka2
    12 kwietnia 2017 o 21:34

    Gdybym to ja wiedziała, który dom był tym rodzinnym…
    Najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa to chwila, kiedy wychodzę z babcią z kościoła po majowym nabożeństwie, a ludzie śpiewają: „Chwalcie łąki umajone…”

    • ~Stokrotka
      12 kwietnia 2017 o 21:36

      Piękne…
      :-)

  26. 12 kwietnia 2017 o 22:23

    Trudno wybrać, tyle tych pięknych wspomnień: smaków, zapachów, dźwięków, widoków…
    Moją mamę portretował mój dziadek – jej tata.:)
    Piękne to zdjęcie. Wygląda jak zdjęcie królowej.:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~Stokrotka
      13 kwietnia 2017 o 05:25

      W rzeczywistości była niezwykle skromną i zakompleksioną osobą.
      :-)

  27. 13 kwietnia 2017 o 07:24

    Dom rodzinny kojarzy mi się mimo wszystko z bezpieczeństwem, ciepłem, podkreślaniem znaczenia nauki [rozumianej raczej jako wykształcenie],ale także z tym, że ciągle mi przypominano, żebym wobec innych był cichy, grzeczny, ustępliwy, szczególnie wobec tych, którzy w życiu stoją wyżej i są ważniejsi ode mnie…
    Przyniosło to skutki… niezupełnie zamierzone

    • Stokrotka
      13 kwietnia 2017 o 07:36

      Tak to często bywa.
      Dziękuję bardzo za komentarz.
      Zapraszam jutro.
      :-)

  28. 13 kwietnia 2017 o 11:22

    W jednym zdaniu…
    W dzień przebywanie, zabawy w moim zaczarowanym ogrodzie, a wieczorami ogień w piecu, zapach drożdżówki albo pączki i różne fajne opowieści:)

    • ~Stokrotka
      13 kwietnia 2017 o 19:24

      Westchnęłam sobie tylko…
      :-)

  29. ~Lena Sadowska
    13 kwietnia 2017 o 12:16

    Witaj, Stokrotko.

    U mnie tak w jednym zdaniu to się nie da, ale mój Dom najpierw pełen był zapachów, kolorów i dźwięków, a potem nastała cisza:)

    Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      13 kwietnia 2017 o 19:25

      Tak też niestety bywa Leno.
      :-)

  30. 13 kwietnia 2017 o 17:16

    Skaldowie śpiewali o tym, że wspomnienia są zawsze bez wad …
    … i niech tak zostanie.
    Miłych Świąt życzę :))

    • ~Stokrotka
      13 kwietnia 2017 o 19:25

      Jasne, że tak.
      :-)

  31. ~B.
    14 kwietnia 2017 o 00:00

    Pomyślałam o stole w kuchni. Stał prawie na środku, wokół było sporo przestrzeni, był blisko okna do którego wiosną zaglądał fioletowy bez. Siedzieliśmy prawie zawsze na swoim miejscu, ojciec tyłem do okna, mama naprzeciwko, a my czworo dzieci, po dwoje z każdej strony stołu. Ten stół to dla mnie symbol .
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt!

    • ~Stokrotka
      14 kwietnia 2017 o 04:22

      Przepiękny symbol.
      :-)

  32. 14 kwietnia 2017 o 04:43

    Zapach pomidorów w ogrodzie i faszerowany kurczak z własnej hodowli :))

    • Stokrotka
      14 kwietnia 2017 o 04:44

      Mniam, mniam…
      :-)

  33. 16 kwietnia 2017 o 22:12

    Bardzo banalnie to zabrzmi, ale dom rodzinny to niedzielny obiad z rosołem i kluseczkami, które mama zawsze sama gniotła i kroiła.

    • ~Stokrotka
      17 kwietnia 2017 o 04:56

      Wcale nie banalnie tylko prawdziwie Iwono.
      Bardzo Ci dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *