„Azyl”

 

20170401_144428_resized20170401_144039_resized_1

Naprawdę nie wiem jak o tym napisać….

Ciągle mam przed oczami takie sceny z filmu:
1. Żona dyrektora ogrodu zoologicznego wybiega z przyjęcia bo słyszy przeraźliwy ryk słonicy. W wieczorowej sukience i eleganckich pantoflach wchodzi na wybieg do słoni i uspokajając agresywnego słonia i zrozpaczoną słonicę usiłuje uratować przed chwilą urodzoną, leżącą nieruchomo małą słoniczkę. Robi jej coś w rodzaju sztucznego oddychania ….Słoniczka zaczyna oddychać, po jakimś czasie powoli wstaje, przytula się do matki…. A matka-słonica obejmuje ją trąbą a potem podnosi trąbę i ryczy obwieszczając światu, że jej dziecko żyje. Ta słoniczka uratowana przez żonę dyrektora ZOO – Antoninę Żabińską została nazwana Tuzinką. Przeszła potem do historii jako jedyny słoń urodzony w polskim ZOO. Do dzisiaj nie udało się w żadnym polskim ogrodzie zoologicznym powtórzyć takiego sukcesu.
2. W piwnicy willi dyrektora na terenie ZOO – w jednej z otwartych klatek siedzi na słomie młoda Żydówka. To właściwie jeszcze kilkunastoletnie dziecko, które udało się uratować. Siedzi cała zakrwawiona i opuchnięta nic nie mówiąc bo jakiś czas przedtem niemieccy żołdacy katowali ją i gwałcili na terenie getta. Siedząca przed otwartą klatką Antonina Żabińska mówi do niej – „Boję się nawet pomyśleć co przeszłaś”. I opowiada temu przerażonemu dziecku co przeszła sama w Petersburgu gdy do władzy doszli bolszewicy i o tym, że od tamtego czasu wierzy tylko zwierzętom.
3. Kilkuletni syn Państwa Żabińskich patrząc przez okno mówi: „Zobaczcie pada śnieg”. Wszyscy patrzą zdziwieni bo przecież jest już maj. Antonina wychodzi z domu i stara się złapać płatki śniegu. Ale to nie są płatki – to jest biały popiół z palącego się po drugiej stronie Wisły żydowskiego getta. Popiół pokrywa drzewa i całą okolicę…

4. Po likwidacji getta Jan Żabiński pomaga Januszowi Korczakowi w transporcie do obozu. Podaje mu małe żydowskie dzieci, stawia je na podłodze bydlęcego wagonu, uśmiecha się do nich, macha im ręką…
5. Gdy niemiecki nadzorca warszawskiego ZOO odkrywa, że Antonina z mężem ukrywali w piwnicach swojej willi Żydów …. dostaje szału, zamyka Antoninę w klatce i zabiera ich syna. Słychać strzał. Antonina krzyczy histerycznie, bo jest przekonana, że Niemiec zabił jej dziecko.
6. W Powstaniu Warszawskim walczy Jan Żabiński. Jest ranny, potem dostaje się do oflagu. Antonina gotowa na wszystko idzie do nadzorcy ZOO aby dowiedzieć się o los swojego męża.
7. Po wojnie warszawskie ZOO bardzo powoli wraca do życia. Któregoś dnia w bramę ogrodu wchodzi znajomy mężczyzna. Wraca do domu, a wita go żona z synem i małą córeczką, która urodziła się w czasie wojny.
Tu zwiastun filmu:

Ta historia skończyła się dobrze. Państwo Żabińscy ukrywali w piwnicach swojej willi na terenie warszawskiego ZOO około 300 Żydów. Wywozili ich z getta w pojemnikach z odpadkami albo wyprowadzali oficjalnie głównym wyjściem jako robotników potrzebnych do pracy przy hodowli świń.
Po wojnie Państwo Żabińscy zostali odznaczeni przez izraelski Instytut Jad Waszem medalem „Sprawiedliwi wśród Narodów Świata”.
Nie będę recenzować filmu, który tak naprawdę został poświęcony żonie dyrektora ZOO. Oryginalny tytuł to „The zookeeper’s wife” Nie potrafię, bo tak jak na filmie, tak i teraz płaczę. Bardzo żałuję, że zrobili go Amerykanie i nakręcili w ZOO w Pradze. Zrobili to wspaniale i z amerykańskim rozmachem. A ja wolałabym żeby to zrobili Polacy ….. z polskim sercem i na terenie warszawskiego ZOO.
Stoi tam do dzisiaj willa Państwa Żabińskich./na zdjęciu/. W czasie II wojny światowej została nazwana „Willą pod zwariowaną gwiazdą”. Można ją zwiedzać, także jej piwnice. Na ścianach piwnic zachowały się rysunki żydowskich dzieci i namalowane gwiazdy Dawida. Na drugim zdjęciu jest zasłonięte szklaną płytą wyjście z kanału koło willi. To tędy wchodzili i wychodzili przechowywani w piwnicach Żydzi. Te dwa zdjęcia zrobiłam komórką w ubiegłą sobotę. Poszłam wtedy z Pytalskim do warszawskiego ZOO. Oglądaliśmy zwierzęta i jeszcze tę historyczną willę. Niestety, nie miałam odwagi zwiedzić jej piwnic.

———————————————————————————————————-

Po obejrzeniu filmu zapytałam samą siebie czy gdybym była na miejscu Państwa Żabińskich postąpiłabym tak samo.
Nie wiem. Ale chyba nie.
Bałabym się o swoją rodzinę. O siebie.

Ale ja jestem tchórzem.

Czy ktoś z Was też przyzna się do takiego tchórzostwa?

  72 comments for “„Azyl”

  1. 8 kwietnia 2017 o 06:57

    Cóż, jestem wstrząśnięta. Wspaniali ludzie, święci ludzie…..

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:15

      Też tak uważam Anusiu!

  2. 8 kwietnia 2017 o 07:01

    W obliczu zagrożenia człowiek potrafi wiele. Może nie wszystko skończyłoby się szczęśliwie, ale pewnie każdy by próbował, Ty także. Straszne ludzkie koleje, trudno sobie nawet wyobrazić, i to cały ciąg zdarzeń. Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:16

      Nie wiem czy znalazłabym w sobie taką odwagę.

  3. 8 kwietnia 2017 o 07:39

    Nie oglądam takich filmów, zbyt trudne sprawy poruszają, bardzo trudne…
    Nie oglądam też TV , zbyt tam dużo agresji, morderstw, bicia się.
    To nie dla mnie..
    Wojna taka prawdziwa to straszna rzecz.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:17

      Rozumiem.

  4. 8 kwietnia 2017 o 07:48

    Podobno tylko głupcy się nie boją, strach to naturalny odruch. Nigdy nie wiemy, jak byśmy postąpili, póki życie nas nie sprawdzi. Ja też nie wiem i wolałabym sie nie dowiedzieć…
    Film na pewno obejrzę!

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:17

      Koniecznie idź Asiu.

  5. ~Marek
    8 kwietnia 2017 o 08:15

    Przeczytaj uważnie Stokrotko.
    Za to że poszłaś na film na który pewnie nikt nie chodzi /co z tego że amerykański?/
    Za to że potem poszłaś w ZOO pod willę Żabińskich aby zrobić zdjęcia i zobaczyć wszystko na własne oczy …
    Za to że nam o tym w tak wzruszający sposób napisałaś
    należą Ci się wyrazy najwyższego szacunku.
    I to jest zdanie nie tylko moje, ale też Beatki i Kasi.

    Pięknego dnia.
    /Już pewnie jesteś na działce/
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:15

      To już we trójkę mi się podlizujecie????
      :-) :-) :-)

  6. ~anabell
    8 kwietnia 2017 o 08:34

    Nie jesteś tchórzem, tylko zwyczajnie, jak większość z nas, nie wiesz na co Cię stać w ekstremalnej sytuacji. Tak naprawdę dowiadujemy się więcej o sobie właśnie w takich chwilach. I ci, którzy nie mieli okazji takiej przeżyć nie mogą mieć pewności co do tego jak się zachowają. Bo myśleć, że się komuś pomoże ocalić życie to nie to samo co rzeczywiście to zrobić.
    Do dziś mam w domowych zbiorach jedną z książek napisaną przez p. Żabińskiego o
    warszawskim ZOO.
    Po jej przeczytaniu marzyłam o posiadaniu w domu małej małpki.A przecież mogłam spojrzeć w lustro i marzenie byłoby spełnione;)
    Miłego;)
    P.S.
    Zwierzaki kochają nas miłością bezwarunkową i tym się od nas różnią.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:18

      I znowu masz rację…

  7. ~Ela
    8 kwietnia 2017 o 08:42

    Podpisuję się pod tym co napisał Marek.
    Dodam że też bym się bała.

    A jeśli rzeczywiście jesteś na działce to uważaj na siebie Stokrotko.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:19

      Na działce wbiłam sobie trzy drzazgi w jeden palec!!!
      :-)

  8. 8 kwietnia 2017 o 08:59

    Pan Żabiński najpierw, w dzieciństwie, przybliżył mi świat zwierząt drogą radiową, potem przyszły jego książki… Jeśli interesuję mnie fauna, jeśli gromadzę filmy o zwierzęcej tematyce, to Jego w dużej mierze zasługa.
    Film… Nie wierzę współczesnej hollywoodzkiej partaninie robionej pod kasę i publiczność. Ich „dzieła” to na ogół – strzelanina i seks, mordobicia i seks, biznes i seks, trupy zamieniane na dolary … Nie relacjonują Amerykanie przeszłości lecz usiłują ją z żałosnym skutkiem „tworzyć”. Nie oni jedni… Poza tym… Jankesi rozumieją nasze wojenne doświadczenia w tym samym stopniu, w jakim ja pojmuję problemy życia uczuciowego Marsjan.
    Nie oznaczają moje uwagi w żadnej mierze dezawuowania czynów Państwa Żabińskich.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:19

      Państwo Żabińscy byli naprawdę wyjątkowo szlachetnymi ludźmi.

  9. roksanna
    8 kwietnia 2017 o 10:21

    Trudno odpowiedzieć co by się zrobiło na miejscu kogoś, kiedy czas i miejsce zupełnie inne. Ekstremalne okoliczności wywołują u nas różne zachowania. Dopóki los nas nie sprawdzi nie wiemy. A czas wojny, kiedy każdy dzień może przynieść śmierć to specyficzny czas, oby nigdy nas nie dotyczył.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:21

      To prawda że tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono…

  10. ~Malgorzata
    8 kwietnia 2017 o 10:53

    Maja racje moi przedmówcy – nie można przewidzieć swego zachowania w obliczu takiej proby. .Podobno często osoby delikatne, wrażliwe okazywaly ogromna odwage i oddanie innym, – człowiek nie zna swoich możliwości i oby ich nie musial sprawdzać. Pozdrawiam M.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:21

      Masz rację Małgosiu Najmilsza…

  11. 8 kwietnia 2017 o 11:10

    Ciekawy, bardzo ciekawy film. A rodzina godna uwagi. A jej poświęcenie godne szacunku. Naprawdę, to nie wiem jak bym postąpiła w danej sytuacji.

    Serdeczności.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:22

      Pewnie bałybyśmy się JaGo…

  12. ~Jantoni
    8 kwietnia 2017 o 11:52

    Szkoda, juz nie chodzę do kina.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:23

      Z pewnością ten film będzie w telewizji.

  13. 8 kwietnia 2017 o 17:18

    Lata, lata temu czytałem „Ludzie i zwierzęta” Antoniny Żabińskiej, jej wspomnienia

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:23

      Przyznam że nic nie czytałam…

      • ~Torlin
        8 kwietnia 2017 o 22:19

        Książka była wydana w 1968 roku, a reedycja była w 2010 roku.
        http://www.instytutksiazki.pl/ksiazki-detal,literatura-polska,3113,ludzie-i-zwierzeta.html
        W 2017 roku w marcu to samo Wydawnictwo Literackie upubliczniło po raz kolejny jej pamiętniki w formie papierowej, jak i w formacie EPUB (e-book), i MOBI z blokadą watermark.

        • ~Torlin
          8 kwietnia 2017 o 22:22

          Przyznam się, że nie mogę się nadziwić nad brakiem Twojego wpisu przy mojej ostatniej notce. Moim zdaniem wspaniale wpisuje się w Twoje zainteresowania. Zapraszam bardzo serdecznie.

          • ~Stokrotka
            8 kwietnia 2017 o 22:25

            Wpadnę jutro. Dzisiaj cały dzień pracowałam na działce i jestem okropnie zmęczona.

        • ~Stokrotka
          8 kwietnia 2017 o 22:24

          Dziękuję.

  14. maskakropka2
    8 kwietnia 2017 o 18:09

    Nie wiesz, jak byś się zachowała w podobnej sytuacji, ale myślę, że nie sprawiłabyś nikomu zawodu.

    Nie oglądam takich filmów. Nie jestem w stanie.

    Miłej niedzieli:)))

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:24

      Starałabym się Halinko…

  15. ~ikroopka
    8 kwietnia 2017 o 18:28

    Stokrotko, nie przyznam się, ale do odwagi też nie, bo przecież nie wiem i mam nadzieję, że nie dowiem się, jakbym się w takiej czy podobnej sytuacji zachowała.
    Potrafiłam się nieraz zachować odważnie, potrafiłam też odpuścić, ale też nigdy nie były to sytuacje w rodzaju moje życie versus Twoje.
    Na pewno nie wybiorę się na ten film do kina, ale może oglądnę go w swoim czasie spokojnie, w domu, gdzie będe się mogła wzruszać do woli. W kinie ostatnio niechętnie.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:25

      Obyśmy nigdy nie były w takiej sytuacji Ewo.

  16. 8 kwietnia 2017 o 19:24

    1. Też bym się bała.
    2. Jestem pod wrażeniem….

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:26

      ad.2 Film był wybitny, wspaniały, wzruszający…
      A całą historia po prostu przepiękna.

  17. 8 kwietnia 2017 o 20:03

    Nie oglądam takich filmów. Boję się tego, co po nich zostaje w duszy…
    Nie wiem jak bym się zachowała w takiej sytuacji. Na pewno inaczej gdybym była sama, inaczej gdybym miała dzieci… Ale nigdy nie chciałabym tego sprawdzać…
    Tego chyba nikt z nas do końca nie jest pewien. Tak ekstremalne sytuacje budzą w nas coś, czego nie znamy na co dzień… Nie wiem…
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:27

      Po prostu nie wiemy co byśmy zrobiły…

  18. 8 kwietnia 2017 o 21:13

    Wspaniały, wstrząsający i wzruszający post Stokrotko. Dziękuję Ci za niego, wstyd sie przyznać ale nie znałam tej historii.Muszę zobaczyć ten film i zwiedzić wille w warszawskim ZOO. Co do tchórzostwa… nie wiem, ale mam nadzieję, że zachowałabym się godnie.

    • ~Stokrotka
      8 kwietnia 2017 o 21:28

      Już dawno słyszałam o tej historii tylko nie wiedziałam że miała tak wielki wymiar.

  19. 9 kwietnia 2017 o 05:58

    Szlachetni ludzie.

    • ~Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 06:01

      Oczywiście że tak.

  20. 9 kwietnia 2017 o 09:48

    Odkąd obejrzałam „Wybór Zofii”, nic gorszego nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Tego filmu nie oglądałam i raczej się nie wybiorę. Faktem jest, że mamy w swojej historii wiele niezwykłych losów i opowieści, polscy filmowcy mogliby uważniej i dokładniej przyglądać się takim historiom, żeby robić dobre filmy,nie oddając pola Amerykanom.

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 09:50

      To prawda.
      Myślę, że Polacy nakręciliby tę historię dużo lepiej.

  21. 9 kwietnia 2017 o 10:08

    Sądzę, że większość ludzi by się w takiej sytuacji przestraszyła (gdyby było inaczej, to bohaterstwo byłoby stanem powszechnym, a nie szczególnym). Sam uważam, że nie mam w sobie nic z bohatera i zapewne nie byłbym wcale lepszy. Całe gromady obcych ludzi, którym wypadałoby pomóc nie ważą we własnym sumieniu tyle, ile własne dzieci.
    Pozdrawiam

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 10:10

      Bardzo dziękuję za szczerość.
      Pozdrawiam najserdeczniej.

  22. 9 kwietnia 2017 o 10:28

    Ostatnio obejrzałam „Wołyń” Smarzowskiego. Wcześniej, jak każdy z nas, obejrzałam wiele innych filmów i przeczytałam wiele książek o tematyce wojennej. Człowiek, to najbardziej destrukcyjny i niebezpieczny gatunek. Jesteśmy okrutni. A jak bym się zachowała w takiej sytuacji? Nie wiem.

    • ~Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 13:07

      Przede wszystkim dziękuję serdecznie za wizytę i zapraszam na stałe.
      :-)

  23. 9 kwietnia 2017 o 10:58

    Zawsze mówię, że dopóki mnie zycie nie sprawdzi, to nie wiem, jak postąpię – nie wiem, na ile dobrze, a na ile …hm… asekurancko czy zwyczajnie źle. Wojna nie jest zwykłym czasem, więc i ludzkie decyzje nie były zwykłe. Czy zdołałabym być tak heroiczna? Nie chcę się nigdy tego dowiedzieć. Nigdy.

    • ~Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 13:08

      A więc najważniejsze aby nie było wojny.
      Pozdrawiam.

  24. 9 kwietnia 2017 o 13:17

    Witaj Stokrotko.
    Słyszałem o tym filmie, ale go nie oglądałem.
    Wielu ludzi wobec zagrożenia potrafią być heroiczni. Są i tacy, którzy tego nie potrafią, część pewnie ze strachu. Strach jest naturalnym uczuciem i przypisany do ludzi, zwierząt też…
    Za heroizm często się płaci najwyższą cenę. Za wybory również.
    Ja swoją cenę za słuszny wybór zapłaciłem więzieniem. Ale dzięki temu, pokochałem Bieszczady.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    • ~Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 13:19

      Pięknie Ci dziękuję za ten komentarz Michale.
      Pozdrawiam

  25. 9 kwietnia 2017 o 14:44

    Czytałem kiedyś „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall i wszystko co mi w ręce wpada, a dotyczy martyrologii ludzi wojny. Zawsze wtedy mam ogromnego doła i stawiam sobie pytanie jak ja bym się zachował w takich sytuacjach. Mój ojciec (rocznik 1906) pod koniec życia snuł różne opowieści o przedwojennym życiu naszej małej miejscowości, w tym również żydów, których odsetek sięgał niemal połowu populacji. W tych opowieściach była i taka:
    Po decyzji o „ostatecznym uregulowaniu kwestii żydowskiej”, kiedy już wypędzano żydów z ich domostw i pędzono w zwartych kolumnach do powiatowego getta wielu z nich próbowało znaleźć miejsce schronienia, ów azyl właśnie dla swoich dzieci. Jego też błagał o to niemal jego rówieśnik zapewniając, że jego dziewczynki znają pacierz po polsku i nie mają wyraźnych semickich rysów twarzy. Nie ubłagał, bo dość liczna rodzina mieszkała w skrajnie trudnych warunkach i w nędzy, a on sam miał na utrzymaniu swoją rodzinę.
    Opisałem to kiedyś na swoim blogu. Wciąż mnie nurtuje ta sama myśl: Co ja bym zrobił?????
    Po filmie Pianista R. Polańskiego myślę też o naszych szmalcownikach.
    Nasza noblistka miała rację: Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono…
    Pozdrawiam

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 14:46

      Bardzo Ci dziękuję za ten wspaniały komentarz.
      Pozdrawiam serdecznie.

  26. 9 kwietnia 2017 o 15:21

    Słyszałam zapowiedzi tego filmu. Chyba też wolałabym, żeby zrobili go Polacy, bo Polakom akurat filmy o 2 wojnie światowej bardzo dobrze wychodzą i aż chce się je oglądać. Niemniej nie umniejszam, bo nie widziałam jeszcze ,,Azylu”. Przytoczone przez Ciebie sceny już jak się je czyta robią na człowieku wrażenie, a zobaczenie zapewne potęguje emocje. Nie wiem, czy można mówić o tym, jak postąpiłoby się w takiej sytuacji. Niewątpliwie wymagałoby to niesamowitej odwagi, bo ryzykowało się życie nie tylko swoje, ale też swoich bliskich. Czasem się zastanawiałam, czy my, dzisiaj, potrafilibyśmy sprostać takim warunkom i czy walczylibyśmy tak jak ludzie wtedy o własny kraj. Zdarzyło mi się nawet poruszyć ten temat podczas zaliczenie przedmiotu na studiach. Mamy trochę inne czasy niż wtedy, ludzie się zmienili, wyznają trochę inne wartości. Niektórzy nie szanują Polski, choć z niej pochodzą, w niej żyją, co mnie osobiście zasmuca.

    • ~Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 15:55

      Wiesz…? Jesteś mądrą dziewczyną. I bardzo się cieszę, że zostawiasz u mnie komentarze.
      :-)

  27. 9 kwietnia 2017 o 17:20

    Pewne rzeczy, nawet te ważne dla naszego życia, często wykonujemy odruchowo, nie bacząc na konsekwencje. Mój dziadek pomógł uciec z łapanki jednemu żydowskiemu dziecku. Potem do końca życia nie mógł sobie darować tego, że ryzykował życiem całej swojej rodziny. Myślę, że w czasach okupacji nie było wielkiej różnicy pomiędzy ukryciem jednej osoby, czy kilkuset, bo kara była taka sama – rozstrzelanie.
    Myślę, że mam coś z charakteru dziadka i pewnie bym postąpił tak samo.

    • ~Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 17:21

      Bardzo Ci dziękuję za komentarz.

  28. 9 kwietnia 2017 o 18:51

    Ja mam nadzieje, ze potrafiłabym pomóc.
    Co do ukrywania Żydów, to chciałam tylko przypomnieć, że nie Niemcy byli zagrożeniem. Na ukrywających Żydów donosili Polacy i to Polaków najbardziej bali się ukrywający.

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 18:55

      Myślę, że różnie bywało.
      Dziękuję za komentarz.

  29. ~cz
    9 kwietnia 2017 o 19:32

    Stokrotko,byłam. Też nie wiem, co myśleć. Temat ważny, bo tyle różnych filmów o postawach Polaków powstało, że wniosek płynie jeden, nie można myśleć stereotypami, chociaż to najłatwiejsze. Dla mnie sposób przedstawienia tej historii jest zbyt „hollywoodzki „. W zasadzie sama nie wiem, co do filmu wnosi jakiś nieadekwatny klimat.
    Wciąż mam problem, by do Ciebie dotrzeć:(

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 19:34

      Najważniejsze, że jesteś Czesiu.
      :-) :-)
      A problemu nie będzie jak będziesz częściej do mnie docierać.
      Serdeczności.
      :-)

  30. 9 kwietnia 2017 o 19:33

    Cholernie trudne pytanie, na które nie da się odpowiedzieć w czasie pokoju. Nikt z nas nie wie (podobnie, jak zapewne nie wiedzieli Państwo Żabińscy), jak zachowalibyśmy się w tak ekstremalnej sytuacji. PS. Obejrzę ten film i niekoniecznie chciałbym, żeby nakręcili go Polacy.

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 19:35

      To prawda, że to trudne pytanie.
      A film koniecznie obejrzyj.
      Pozdrawiam

  31. ~cz
    9 kwietnia 2017 o 19:43

    Wiesz, muszę o to zapytać. Dlaczego nie chcemy pomóc uciekającym Syryjczykom? Chcemy czy nie, wiek XXI będzie należał do migrantów.Wyczytałam to,taka mądra nie jestem, ale zgadzam się z tym.

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 19:44

      Czesiu – ja myślę, że sama wiesz najlepiej…

  32. ~KrystynaH
    9 kwietnia 2017 o 19:54

    Od dzieciństwa lubiłam gawędy o zwierzętach pana Żabińskiego w radio. Nawet przedwczoraj porządkując dziecięce książeczki moich synów wpadła mi w ręce jedna jego autorstwa – oczywiście o zwierzętach. O innej działalności podczas wojny dowiedziałam się dopiero niedawno. Jego rodzina miała więcej szczęścia niż rodzina Ulmów podczas wojny, którą Niemcy wymordowali za ukrywanie Żydów. Najpierw Niemcy zabili Żydów, potem Ulmów (kobieta była w ciąży), a wszystko na oczach ich sześciorga małych dzieci i wreszcie wszystkie te dzieci. Zginął też ten, co na nich doniósł.
    Nic innego nie potrafię na ten temat powiedzieć.

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 19:56

      No właśnie. Wszyscy Polacy, którzy ukrywali Żydów niesamowicie ryzykowali.

      Dziękuję Ci Krystyno serdecznie za ten komentarz.
      Najserdeczniej Cię pozdrawiam.

  33. 9 kwietnia 2017 o 21:21

    Nie wiem, czy jestem tchórzem, choć faktycznie dla swojej rodziny jestem w stanie zrobić bardzo dużo. Pewnie unikałabym potencjalnego zagrożenia jej członków.
    Wiem jedno – nie oglądam filmów, w których główną rolę grają emocje. Emocje z filmu przekładają się dziesięciokrotnie mocniej na moje odczucia. Serce mnie wtedy boli…Kardiologia się chyba kłania ;)
    Dlatego unikam drastycznych scen i grania na emocjach. Zwłaszcza, jeśli mam wybór – oglądać, czy nie.

    Serdeczności Stokrotko :)

    • Stokrotka
      9 kwietnia 2017 o 21:23

      Dziękuję Ariadno.
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *