JEDYNA TAKA KOBIETA – ciąg dalszy

Maria wyjechała na studia do Paryża w roku 1891. Miała wtedy 24 lata. Stało się to wkrótce po zakończeniu nieszczęśliwej miłości do Kazimierza Żórawskiego – przyszłego matematyka i rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego … który nie potrafił przeciwstawić się woli rodziców by poślubić ukochaną.

Maria zdała egzamin wstępny na wydział fizyki i chemii Sorbony i jako pierwsza kobieta uzyskała stopień doktora fizyki.
Pracowała z Pierre’em Curie, którego poślubiła. Po 11 latach owdowiała. Profesor Curie zginął potrącony przez wóz konny na ulicy Dauphine w Paryżu. Maria po śmierci męża – znowu jako pierwsza kobieta uzyskała tytuł profesora Sorbony. Sama wychowywała dwie córki.

„Piątego listopada 1906 roku Maria jako pierwsza kobieta wygłosiła wykład na Sorbonie. Było to wydarzenie o znaczeniu historycznym, które stało się okazją do spotkania wielkiego świata. Wykład miał się zacząć o pierwszej trzydzieści, ale już przed dwunastą przed żelazną bramą Sorbony zebrało się kilkaset osób. Kiedy otwarto drzwi, tłum ruszył naprzód, wypełniając wszystkie ławy w auli fizyki i wszystkie miejsca stojące, aż w końcu straż musiała zamknąć drzwi”.
Ponad 40 lat spędziła w Paryżu, gdzie zrobiła niesłychaną karierę. W ankiecie francuskiego pisma L’Histoire czytelnicy obdarzyli ją największą sympatią pośród postaci historycznych, tworzących świadomość narodową Francji – wyprzedziła nawet Joannę d’Arc. Stała się symbolem kobiety nowoczesnej – wyemancypowanej przez pracę. Z czasem otrzymała przydomek „Edith Piaf promieniotwórczości”. W Ameryce nazwano ją „Radium woman”. Była kobietą ambitną i atrakcyjną. Zawsze pierwszą i jedyną. Wywierała duże wrażenie na mężczyznach jako kobieta dyskretnie kokieteryjna o zgrabnej drobnej figurze. Z reguły ubrana w czerń pasującą do jej jasnej karnacji i jasnych włosów. Stąd inny jej przydomek – „czarna dama fizyki”.
Albert Einstein napisał do Niej taki liścik:
„Proszę wybaczyć, że pozwalam sobie narzucać się Pani, ale pragnąłbym zaprosić Panią , oczywiście po skończonym semestrze, na małą wycieczkę w góry…”
Maria spotykała się z Einsteinem w Szwajcarii. Przechadzali się nad Jeziorem Genewskim, rozmawiali o nauce i przyszłości świata. On – początkujący geniusz o niesamowitym wzroku i Ona -smutno uśmiechnięta noblistka.
Po wielu latach Einstein miał powiedzieć, że Maria była jedyną znaną mu wybitną osobą, której sława nie uderzyła do głowy.
Maria utrzymywała liczne kontakty nie tylko naukowe ale również artystyczne. Przez Loie Fuellera, który był sławą kabaretu Folies Berger poznała na przykład słynnego rzeźbiarza Auguste Rodina.
Ale była nie tylko wybitną uczoną, ale też kobietą z krwi i kości.
Była bohaterką głośnego skandalu obyczajowego, tzw. „sprawy Langevina”, o której informowały nagłówki ówczesnej prasy. Paul Langevin – wybitny uczony, który niezależnie od Einsteina odkrył zaleźność między masą a energią był uczniem Marii i Pierre’a. Po śmierci Pierre’a odkryto jego romans z Marią. Fizyk miał żonę i czwórkę dzieci. Wyprowadził się z domu i wniósł do sądu pozew o separację.
Wówczas prasa zarzuciła Marii, że rozbija francuskie małżeństwo, że zabiera ojca dzieciom. Zażądano od Marii ustąpienia z Sorbony i opuszczenia Francji.
Kochankowie przeszli ostry kryzys nerwowy. Paul Langevin posunął się nawet do sprowokowania pojedynku z jednym z dziennikarzy…. Ale pistolety nie wypaliły.
O „Sprawie Langevina” pisał nawet New York Times. Nie zaszkodziło to jednak Marii, która w USA stała się prawdziwą gwiazdą.
Pierwsza dama promieniotwórczości prowadziła badania do końca życia. Zmarła 4 lipca 1934 roku na białaczkę spowodowaną długotrwałym kontaktem z substancjami promieniotwórczymi i promieniami Roentgena. Miała 66 lat. Po śmierci została pochowana obok męża w Sceux pod Paryżem. W 1995 r. szczątki obojga przeniesiono uroczyście do paryskiego Panteonu. W Panteonie czekał już na nią Paul Langevin. Dzieli ich kilka krypt.
Miłość Marii i Paula nie skończyła się happy-endem… ale połączyła ich wnuki. To znaczy wnuk Paula poślubił wnuczkę Marii. Obydwoje byli fizykami.
Córki Marii i Pierre’a też były bardzo zdolne. Starsza Irena – tak jak matka została w 1935 r. laureatką Nagrody Nobla z chemii, a młodsza Ewa – dziennikarka i korespondentka wojenna miała okazję odbierać tę nagrodę jako żona dyrektora UNICEFU. Organizacji tej przyznano w 1965 r. Pokojową Nagrodę Nobla.
W Paryżu ostatnie 22 lata Maria mieszkała przy quai de Bethune 36 na Wyspie Św. Ludwika. Była to wtedy „polska dzielnica” z której Maria miała blisko do Sorbony gdzie była profesorem i do Instytutu Radowego, który właśnie budowano. Na frontowej ścianie budynku nr 36 widnieje skromna tablica, informująca, że w latach 1912-1934 na czwartej kondygnacji mieszkała Maria Curie ….

We Francji i w ogóle za granicą była Marią Curie. Jej francuskie nazwisko zrobiło karierę naukową: „curie” to jednostka aktywności źródła promieniotwórczego, a nazwa „kiur” oznacza promieniotwórczy pierwiastek- 96 w tablicy Mendelejewa. Odkrył go i tak nazwał na cześć wielkiej uczonej amerykański fizyk – noblista Glenn Seaborg.

——————————————————————————————————————

JEDYNA TAKA KOBIETA…
Polka, która każde swoje przemówienie zaczynała od słów: „Urodziłam się w Warszawie…”

A wiecie o tym,?…. że:

1. W wieku 4 lat umiała czytać i pisać,

2. Władała biegle 5-ma językami.

3. W życiu dorosłym odeszła od religii.

4. W czasie I wojny światowej organizowała pierwsze mobilne stacje radiologiczne, umożliwiające prześwietlenia obrażeń żołnierzy.

5. Uwielbiała pływać kraulem.

6. Kochała róże, które uprawiała w swoim ogrodzie.

7. Była jedną z pierwszych ekolożek i zapaloną cyklistką. W podróż poślubną razem z Pierrem wybrali się na rowerach.

8. Gdyby nie Ona Albert Einstein nie rozwinąłby swojej kariery. To ona właśnie napisała dla niego rekomendację, gdy zabiegał o stanowisko profesora na Politechnice w Zuerichu.

9. Gdy przedstawiciel Komitetu Sztokholmskiego zasugerował Jej, aby nie przyjeżdżała po odbiór Nagrody Nobla… bo nie jest osobą kryształową, bo spowodowała skandal obyczajowy…to wtedy bardzo spokojnie odpowiedziała: „Mówi mi to pan, bo jestem kobietą i nie ocenia pan moich osiągnięć. Gdyby takie same kryteria obyczajowe stosowano wobec mężczyzn … żaden z nich nie zasługiwałby na tę Nagrodę”

10.O tym, że była feministką nie muszę chyba pisać.

———————————————————————————————————

Film pt: „Maria Skłodowska-Curie” obejrzałam z wielkim wzruszeniem.
I proszę Was wszystkich – szczególnie KOBIETY – idźcie na ten film.
Wydaje mi się, że jego obejrzenie jest obowiązkiem każdej polskiej kobiety.

/Informacje do części drugiej tekstu zebrałam z wielu źródeł, m.inn. z książki „Maria Skłodowska-Curie” autorstwa Laurenta Lemire’a i „Paryż po polsku” Barbary Stettner-Stefańskiej./

  52 comments for “JEDYNA TAKA KOBIETA – ciąg dalszy

  1. Lena Sadowska
    10 marca 2017 o 01:44

    Witaj, Stokrotko.

    Przeczytałam obie części – świetnie napisane.
    A co do pani Marii… Uważam, że jest jedną z tych Osób, o których myśli się: „Człowiek.” używając wielkiej litery.

    Pozdrawiam :)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:22

      Leno, dziękuję za uznanie.
      :-)

  2. 10 marca 2017 o 02:18

    Świetny tekst Stokrotko, przeczytałam z wielka przyjemnością. Na film oczywiście jak najbardziej się wybieram. :)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:22

      Dziękuję za miłe słowa.
      :-)

  3. 10 marca 2017 o 03:44

    Nie śledziłem osobistych przeżyć MCS dlatego drugą część – pięknie napisaną – przeczytałem z zapartym tchem. Nie wiem czy wybiorę się na film, bo czasu mało na takie atrakcje, ale widziałem już kilka linków w sieci więc pewnie ściągnę i etapami go zaliczę.
    Pozdrawiam.

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:23

      Ten film lepiej oglądać w kinie.
      :-)

  4. 10 marca 2017 o 04:44

    Pani Maria nasza duma. :) .

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:23

      Zgadza się Tereso.
      :-)

  5. ~Ela
    10 marca 2017 o 06:34

    Pięknie napisane.
    Dziękuję Stokrotko.
    :-)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:24

      Dziękuję Elu.
      :-)

  6. 10 marca 2017 o 06:52

    Czytałam biografię Marii napisaną rzez jej córkę, Ewę. Dawno to już było. Najbardziej utkwiły mi w pamięci opisy niesamowitego poświęcenia się w pracy naukowej, kiedy państwo Curie przetapiali rudę uranową w jakiejś nieogrzewanej szopie, w warunkach dalece odbiegających od dzisiejszych wygodnych laboratoriów. Ile trzeba mieć zaparcia i dążenia do wiedzy, żeby nie zniechęcić się trudnościami i brakiem wygód. Trzeba mieć twardy charakter, upór, jasno wytyczone cele. Bycie uczonym i odkrywcą to, okazuje się, bardzo ciężka praca.

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:25

      Bardzo ciężka praca i bardzo silny charakter.
      :-)

  7. 10 marca 2017 o 07:20

    Mądra, skromna, życzliwa, to największe atuty człowieka.
    Jakie to niedzisiejsze, wśród „wielkich”…….
    Serdecznie pozdrawiam, Jagódko :)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:25

      To smutna prawda Anusiu.
      :-)

  8. 10 marca 2017 o 07:21

    Wszechstronny, wielki talent już od dzieciństwa, należycie wykorzystany, poparty później ciężką pracą przyniósł Jej sławę. Do tego konsekwencja i upór. Pozdrawiam. :)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:26

      Właśnie tak Jędrusiu.
      :-)

  9. ~Marek
    10 marca 2017 o 08:12

    Dziewczyny nie zdążyły jeszcze przeczytać bo bardzo się dziś śpieszyły.
    Ale pewnie też będą zachwycone.
    A wiesz, że byliśmy we trójkę 8-go marca na proteście?

    A Ty pewnie w nocy pisałaś i teraz odsypiasz?
    :-) :-) :-)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:27

      Pisałam dwa dni temu, ale w nocy opublikowałam.
      I nie odsypiałam tylko byłam u fryzjerki bladym świtem.
      :-) :-) :-)

  10. 10 marca 2017 o 09:56

    Zaryzykuję stwierdzenie, że jedyną drogą do wielkości, jest skromność. Jeśli ktoś poświęca więcej uwagi sobie, niż sprawie, cokolwiek by to było, efekty będą żałosne.

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:27

      Pełna zgoda Szarabajko.
      :-)

  11. ~Lidia
    10 marca 2017 o 10:43

    Niesamowita postać :)
    A niejaki Kazio Ż. żałował zapewne swojej małostkowości. Ale chyba dobrze się stało, bo być może Maria nie wyjechałaby do Paryża, nie poznałaby Piotra Curie i …. tak dalej ;)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 10:44

      Inaczej mówiąc – nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
      :-)

  12. ~Joanna
    10 marca 2017 o 10:46

    Wzruszający i poruszający życiorys. Jestem dumna, że to moja RODACZKA! Nikt jej nie wymaże z historii nawet jeśli by próbował.

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 13:02

      To też i moja RODACZKA!!!
      :-) :-)

  13. ~Jantoni
    10 marca 2017 o 12:18

    Dziękuję!!!

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 13:02

      Najuprzejmiej proszę.
      :-)

  14. 10 marca 2017 o 13:10

    Naprawdę Niezwykła Kobieta. I do tego Człowiek. I nikt nigdy nie zrzuci jej z piedestału.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 13:13

      Też mam taką nadzieję Dagmaro.
      :-)

  15. 10 marca 2017 o 13:32

    Złożyłaś Marii hołd na który w pełni zasłużyła i za to Ci bardzo dziekuje , bo wielu o tym zapomina

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 13:34

      Proszę bardzo.
      :-)

  16. ~Malgorzata
    10 marca 2017 o 13:58

    Nic dodac, nic ująć – czy wiesz ,ze spełniasz misje popularyzatorska? – Przesylam słowa uznania i ogromnej sympatii.

    • Stokrotka
      10 marca 2017 o 13:59

      Ojtamojtam!!!!
      Ale dziękuję za miłe słowa.
      :-)

  17. 10 marca 2017 o 14:31

    Przeczytałam oba wpisy o Marii Skłodowskiej – Curii z zapartym tchem.
    Ciekawa z niej kobieta. Jako pierwsza kobieta zdobyła Nobla i to podwójnie.
    Pozdrawiam:)*

    • Stokrotka
      10 marca 2017 o 14:33

      Miło mi że teksty Ci się spodobały.
      Pozdrawiam serdecznie.
      :-)

  18. 10 marca 2017 o 16:29

    Druga część jeszcze utwierdza mnie w opinii, że nieczęsto rodzą się takie kobiety, nie wiem kiedy ona na to wszystko miała czas…film oczywiście obejrzę przy najbliższej okazji.
    Świetnie wypisałaś te ciekawostki na końcu ;-)

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 16:33

      Jotko – Ona pół życia spędziła w laboratorium.
      Dziękuję.
      :-)

  19. 10 marca 2017 o 17:00

    1. Odróżnić życie [i pożycie] osobiste od osiągnięć naukowych…
    2. Nie wyrywać postaci z kontekstu czasowego, obyczajowego, mentalnego ówczesnego środowiska…
    3. Brać konieczną poprawkę na szowinizm i zwykłą głupotę oraz zaściankowość i ciasnotę umysłową większości ówczesnych uczonych i „uczonych” – jak choćby ów uległy mamuńci przyszły rektor UJ…

    Wtedy można sobie uzmysłowić wielkość tej Postaci…

    A teraz, Drogie Panie, spróbujcie popatrzeć na Marię Skłodowską – Curie [i siebie] oczyma niektórych małżonków, partnerów, synów czy takich „królów stworzenia” jak Korwin-Mikke, Saryusz Wolski, rezydent Duda, ociec Rydzyk i inne ajatollahy, czy nieboszczyk Glemp ["Kobieta to d r u g i rodzaj człowieka"].
    - Kto ich tak wychował, Drogie Mamy???
    - Jak samopoczucie???

    A polsko-francuski serial o Marii Skłodowskiej – Curie [Maria Curie; 3 części - 1968] uważam za kicz i wyciskacz łez. Biografia zaś autorstwa córki Uczonej to zwykły gniot, który przed dziesięcioleciami w charakterze przymusowej lektury szkolnej przyprawiał mnie o senność.

    Pozdrawiam Panie…
    Zapraszam…

    • ~Stokrotka
      10 marca 2017 o 17:10

      Witaj Lordzie!
      pkt. 1, 2 i 3, – super!!!!
      Tak się składa, że jestem matką dwóch synów. I żadnego z nich nie wychowałam na kogoś lepszego od kobiety czy też na szowinistę. Więc samopoczucie mam dobre.
      Serialu polsko-franc. o którym wspominasz nie znam. Nie czytałam też książki córki Ewy.

      Dziękuję serdecznie za komentarz.
      :-)

    • ~KrystynaH
      29 lipca 2017 o 22:14

      Absurd – przesadzasz w niektórych punktach. I to mocno. My kobiety potrafimy docenić wielkość Marii – jako uczonej i jako kobiety, a że nie wszyscy, jak choćby Francuzi w pewnym okresie jej życia, to normalna walka o byt wśród ludzi – czyli konkurencja, gdzie jeden pod byle pretekstem pożera drugiego. Książka córki Ewy jest trochę laurką, hołdem dla mamy, ale oddaje mnóstwo psychologicznych niuansów z życia rodziny i samej uczonej, co ważne dla innych kobiet. Np: jak sobie radziła z godzeniem obowiązków domowych z pracą naukową. Gotując to, co robi się szybko, albo długo, ale samo. I, że wysyłała córki do szkół, gdzie mniej godzin lekcyjnych, ale dużo sportu, żeby się nie przemęczały. I wyszło im to na dobre. Mężczyznę – szowinistę rzeczywiście może to nudzić. Ale ja czytałam to, gdy byłam młodą mężatka i matką, a zaczęłam pracować jako psycholog i doceniałam nawet takie drobiazgi.

  20. 11 marca 2017 o 17:03

    Może zdjęcie kogoś zaciekawi?
    Pozdrawiam

    • ~Stokrotka
      11 marca 2017 o 17:58

      Vulpianie – Twój komentarz na tym blogu otrzymał numer 1000. Muszę to jakoś uczcić.
      A za zdjęcia związane z Marią serdecznie dziękuję.
      Pozdrawiam

  21. 11 marca 2017 o 18:02

    Pięknie napisane Stokrotko, czytałam z zaciekawieniem. Wspaniała kobieta pod każdym względem. Film obejrzę może kiedyś

    • ~Stokrotka
      11 marca 2017 o 18:08

      Dziękuję Ci bardzo.
      :-)

  22. 11 marca 2017 o 22:45

    Szkoda, że tak mało wykorzystujemy Jej sławę, autorytet, dokonania – to osoba, z której naprawdę możemy być dumni. Nawet film powstał tak późno… Popatrz Stokrotko, a ja słyszałam, że nie jest udany, że nudnie pokazano postać Marii, a tylko gra pani Gruszki ratuje ten obraz

    • 12 marca 2017 o 05:22

      Szkoda Iwono.
      A film to najlepiej samej obejrzeć. :-)

  23. 12 marca 2017 o 23:10

    Pięknie, wzruszająco i ciekawie przedstawiłaś nam sylwetkę Marii, kocham czytać o takich niezłomnych kobietach, bardzo mnie to inspiruje. Narobiłas mi apetytu na film :)

    • ~Stokrotka
      13 marca 2017 o 05:08

      Koniecznie zobacz ten film Agnieszko.
      :-)

  24. ~L.B.
    13 marca 2017 o 13:13

    Jej przydomki – niesamowite, Edith Pif promieniotwórczości najlepszy ;D. Spotkała się z Albertem Einsteinem! Tylu rzeczy się dowiedziałam. 9 punkt – dobrze mu powiedziała! Też lubię róże. ;) Naprawdę niesamowita kobieta, nie miała łatwo, ale nie poddała się.

    • ~Stokrotka
      13 marca 2017 o 13:24

      Dlatego uważam, że to „jedyna taka kobieta”.

  25. ~KrystynaH
    29 lipca 2017 o 21:58

    Maria Skłodowska Curie to też mój ideał.

    • Stokrotka
      29 lipca 2017 o 21:58

      Tak jak i mój.
      :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *